Jak uratować 100 kotów - wysterylizuj jednego

piątek, 27 stycznia 2017

Haft cieniowany - Wiosenna sikora pośród wiśniowych kwiatów.

Witajcie.
Jak na mnie to po bardzo niedługim czasie:) Ale to dla tego, że udało mi się, zgodnie zresztą z przewidywaniami, ukończyć w niedzielę mój ostatni haft. Tak...tak, ukończyłam sikorkę z ostatniego postu. Zajęło mi to całe 40 godzin liczone na stoperze. I jest to mój najszybciej wykonany i ukończony haft. Albo się wyrabiam w te klocki albo zaczynam odwalać fuszerkę. 
Zapyta się ktoś, po co ja właściwie liczę czas jaki mi zajmuje wykonanie danego haftu?
Bo jak się kiedyś ktoś zapytał ile kosztowałby taki haft to podałam cenę trzycyfrową i usłyszałam, że zwariowałam. Na to ja się pytam, ile on by chciał za 40 godzin swojej pracy bo tyle trwało wykonanie obrazka, plus inwencja twórcza własna, nie kopiowana, bo materiałów nie liczę. 
Czy ktoś się w galerii kłuci o cenę wywieszonych tam obrazów? 
Jestem artystką (tak, w końcu postanowiłam się do tego przed sobą przyznać) i wyceniam moje "dzieła" według swojego sumienia. Nie wystawiam ich, nie handluję, ale jak ktoś zechce to nie będę niczym Gollum trzymała kurczowo swojego skarbu. Ale nie będę też zaniżać wartości swojej własnej i swoich prac. Mogę z ręką na sercu powiedzieć, że są unikatowe. 
No zatem po to właśnie liczę czas.  
Wspominałam też o tym, że pierwowzorem do haftu był rysunek. Oto on:
Obrazek wykonany kredkami akwarelowymi. Taka moja pierwsza próba tymi kredkami. Średnio przypadły mi do gustu.
A teraz jak wygląda ten obraz w hafcie:



 


Niestety tego nie widać, ale na brzuszku ptaszka jest pięć odcieni żółtego. Bardzo jestem zadowolona z efektów, chociaż są pewne szczegóły, które bym poprawiła, ale nie mam pomysłu jak, więc zostały jakie są. 
Pozdrawiam wszystkich serdecznie i po zobaczenia.