Jak uratować 100 kotów - wysterylizuj jednego

poniedziałek, 5 grudnia 2016

Opowieści źdźbłem i liściem pisane - Rudy szarak

Za oknem piękne widoki, zima nieśmiało zawitała i na Dolny Śląsk. Nieśmiało bo na razie jedynie w przepiękny sposób oszroniła krajobraz. Drzewa, krzewy i nawet źdźbła trawnika przysypane lodowym cukrem lśnią w słońcu. Widok iście bajkowy i wspaniały.
A ja za wiosną tęsknię. W tym roku po raz pierwszy od dawna nie spieszno mi do zimy. Mogę podziwiać jej niezaprzeczalną urodę zza szyby w ciepłym pokoju, ale nie szczególnie spieszy mi się do spacerów. 
Mam w pamięci wspaniałe lato, młodą jędrną zieleń i wszystkie wspaniałości jakie ze sobą niosły tamte czasy. Z resztą to był bardzo obfity rok, dużo fotografowałam, a mało miałam czasu na prezentacje. Zatem u mnie będą wpisy zupełnie nie adekwatne do tego co dzieje się za oknem. 
Pamiętacie mój wpis o bażantach? Jeśli nie, to zapraszam do przypomnienia TUTAJ
W tym samym dniu spotkało mnie jeszcze jedno wielkie szczęście. Pod sam już wieczór obserwowałam pole, na którym widywałam bażanta i udało mi się dostrzec ruch. Od razu wiedziałam co mi zgotował łaskawy los. To zając. 



Śliczny szarak, chociaż raczej rudawy niż szary. Ale jakie to ma znaczenie. To mój pierwszy zając w karierze. I cieszyłam się szalenie. 
Cieszyłam się podwójnie. Z jednej strony, bo udało mi się w końcu uwiecznić tego płochliwego jegomościa, a z drugiej... 
No właśnie, z tym uwiecznianiem to jest tak, że niektóry poszturchują się zającami, bo u nich ich pełno na polach i z samochodu w drodze do pracy mogą fotografować.  A u mnie niestety w ostatnich kilkunastu latach populacja zajęcy drastycznie spadła. 
 Prawdopodobnie spowodowane to było nadmiernym rozrostem populacji lisa. 


Jak wspominałam wypatrzyłam rudego szaraka dopiero przed wieczorem w czasie "złotej godziny" więc światło czasami zawodziło. A i sam obiekt w młodej pszenicy hasał radośnie i nieco chaotycznie, nie ułatwiając zadania. 



Nigdy się szczególnie nie interesowałam zającami, zawsze wolałam drapieżniki bądź ptactwo drobne. Ale powzięłam postanowienie, że o ile będę miała taką możliwość to bardzo chętnie zaobserwuję zachowania tych zwierząt w swoich okolicach. Liczę, że wiosną będę mogła znów cieszyć się spotkaniem z tym symbolem miedz.