Jak uratować 100 kotów - wysterylizuj jednego

niedziela, 11 czerwca 2017

Moje malowanie - Lisek zimową porą.

Witajcie. Powiem wam, że tak mnie to malowanie tła do haftu z poprzedniego posta podrajcowało... normalnie zapomniałam jak to fajnie trzymać pędzel, jak mieszać farby... No odlot. I jak się trafił dłuższy weekend bo wyleciało mi zleconko na piątek i rano zasiadłam myśląc czy wyszywać czy malować... sięgnęłam po farby.
Wyciągnęłam kawał tektury, odmierzyłam do białej ramki i zastanowiłam się co chcę na nim widzieć. I zobaczyłam.  

Coś mnie ostatnio się te lisy trzymają. I to te zimą, może dla tego, że ślicznie wyglądają na tle śniegu z tą swoją ognistą rudością. Naszkicowałam sobie rudzielca na tej tekturze i z uśmiechem radości zaczęłam machać pędzlem.

Najpierw zrobiłam taką niby podmalówkę. Ja jestem kompletny amator i o malowaniu wiem tyle co przeczytam w internetach lub wcześniej w jakiejś książce. I już wiem, że błędem było, nie zagruntować tej tektury, ale trudno.

Jak już określiłam barwę tła to machnęłam też podkład na futrzaku. Wiecie co, ja się domyślam, że nikomu się nie chce czytać tych wypocin, ale tak się przyzwyczaiłam przez bloga uwieczniać etapy swoich prac, że teraz jakoś mi to naturalnie wychodzi. Nie musicie czytać, możecie po prostu popatrzeć na zdjęcia.
Mój lisek ma dość ponurą pogodę, ale z efektu ołowianych chmur jestem zadowolona.

 Pierwszą warstwę śniegu jeszcze będę dopracowywać jak już zwierze będzie gotowe. Malowanie kłaczków jest niemal tak samo mozolne jak ich wyszywanie, w sumie to nie wiem czy duża różnica w tempie pracy. Dziś mam już nieco na pyszczku i uszka skończone, ale nie zrobiłam zdjęcia więc pochwalę się następnym razem.
Nadal się uczę i popełniam całe masy błędów, które nie zdarzają się adeptom szkół plastycznych, ale tak to jest kiedy człowiek jest samoukiem. Nieraz mnie to tak frustruje, że nie mogę osiągnąć efektu, który wiedzę oczami wyobraźni, że rzucam obraz w kąt. Wiele już tak wywaliłam. Mam nadzieję, że tego lisa skończę, to będzie bardzo zdrowe dla mnie. I To niedługo. Następne wolne mam dopiero w weekend:(
 A patrzcie jakiego strażnika miały moje stare farby.