Jak uratować 100 kotów - wysterylizuj jednego

niedziela, 21 sierpnia 2016

haft cieniowany - podstawy i zasady - krok po kroku. cz.1

Witam po tygodniowej przerwie.
 Przerwa była bardzo pracowita i to nie tylko zawodowo ale i w haftowaniu. Dawno nie miałam tyle energii i chęci, wręcz pragnienia do wyszywania. Były też zakupy, bo jak już człowiek lata do tej roboty to czasem może powydawać ciężko zarobione pieniądze nie tylko na jedzenie, rachunki i koty... Mam rację?
No jasne że mam i każdy kto ma jakąś pasję dobrze o tym wie, że nic takiej przyjemności nie sprawia jak zakup choćby najmniejszej rzeczy związanej z jego hobby.  W moim przypadku najmniejszymi rzeczami były igły. Jak się cieszyłam że mam 4 nowe, ostre i takie jak chciałam. Do tego zamówiony zestaw specjalnej igły tkackiej, napisze o niej jak odbiorę przesyłkę i pobawię się nowością. Do tego piątkowy wypad z Elą do hurtowni materiałów, który skończył się posiadaniem surowego lny, kremowego lnu i bielusieńkiej grubej bawełny. No i szaleństwo w sobotę - dwa duże (34 i 45 cm) tamborki. 
Ale wspominałam o tym, że pracowity tydzień. No tak, bo odłożyłam tygrysa, na kilka dni, ale żeby nie wyjść z wprawy zaczęłam mały i nieskomplikowany hafcik na serwetce. Zaprezentuję nieco później. A w napadzie szału we wtorek po pracy postanowiłam wyhaftować kwiatka na potrzeby dzisiejszego kursu. 
A czemu, ponownie, pokazuję co i jak z tym cieniowaniem? Ano bo z komentarzach słyszę, że to takie trudne i skomplikowane, a nie jest takie i chcę to właśnie pokazać. 
Do zapoznania się z zasadami odsyłam do wcześniejszego posta  TUTAJ
Dla tego też na szybko narysowałam mazakiem prosty wzór.
 Wybrałam odpowiednią tkaninę, czyli taką gęsto tkaną splotem płóciennym bawełnę. wyprasowałam ją na gorąco z parą, przerysowałam wzór...


I naciągnęłam materiał na tamborek, mocno trzymający tamborek. Mój jest dodatkowo owinięty kordonkiem żeby tarcie materiałów lepiej trzymało go między obręczami.
Następnie sięgnęłam po pudełka z mulinami i wybrałam odcienie. Zdecydowałam się na barwy ciepłe i wyjęłam odcienie różniące się o dwa numery.
Wybrałam igłę o ostrym czubku, cienką, i wyciągnęłam po jednej nici z ok 40 cm odcinka muliny.
Zamontowałam tamborek na moim prowizorycznym stojaku i zabrałam się do dzieła.  Ponieważ to nie będzie użytkowy haft, nie robię węzełków. Na zdjęciach jest pokazane jak zaczynam i jak kończę nić.
 Jak, mam nadzieję widać na zdjęciu wyżej, końcówka nici jest na prawej stronie robótki. Ten maleńki koniec zostanie zakryty ściegami. Ale jak ktoś woli to można też oczywiście zakończyć węzełkiem czy inaczej, jak komu wygodnie. 
Istotne tu jest co innego. Gdzie rozpoczyna się ścieg i gdzie chowa się na lewą stronę. 
  Ścieg drugi zaczynam nieco bliżej brzegu kwiatka, to jest ten krótszy. 
 Z innej perspektywy. 
 Tu widać oba ściegi, jeden długi, a drugi krótki, i one się będą tak przekładać w tym pierwszym rzędzie. To jest właśnie podstawa haftu cieniowanego, różna długość ściegów. Stąd też angielska nazwa tego haftu - long and schort stitch embroidery. 

A tu już trzy ściegi, widać różnicę w ich długości. Nie jest istotne czy są dokładnie takie same, bo z tego się nie strzela, jak mawia mój tata, ważne żeby nie były od linijki, bo nie wyjdzie cieniowanie, tylko takie widoczne warstwy. 
Czy widać wyraźnie różnice w długości? 




No i jak już dotarłam do wybranego przeze mnie intuicyjnie miejsca zakończenia pierwszego rzędu, w ten sam sposób zrobiłam drugą połowę płatka. 
 Tak wygląda mój pierwszy rząd, zrobiony najjaśniejszym z wybranych odcieni. Teraz czas na rząd drugi i odcień nieco ciemniejszy.
 Nie będę się powtarzać, powiem tylko że ściegi w tym rzędzie nie są już dzielone na długie i krótkie, wszystkie są długie. Zaczęłam jak wyżej, z tym że wbijając igłę od spodu, starałam się nią przebić ścieg górny. Z doświadczenia wiem, że gdy przebijam ściegi od spodu, a nie od góry to haft ładniej wygląda. 
 Proszę, rząd drugi. Tu też widać, jak się dobrze przyjrzeć, po lewej stronie płatka, zakończoną na wierzchu nić. Ja to robię tak, że ostatni ścieg przebijam od góry i wychodzę obok, a potem ucinam przy materiale nić. 

 Trzeci rząd prezentuje się tak. I po namyśle doszłam do wniosku, że po pierwsze, to brakuje mi jeszcze czegoś, jakiegoś mocniejszego akcentu. A po drugie to jednak różnica między rzędem pierwszym, a drugim jest jak dla mnie zbyt duża. No i co teraz...
Sięgam po pudło z mulinami. I wybieram jeszcze dwa odcienie. 

 Po numerach widać, że wybrałam z tej samej "linii". 
Ok, to tak... 

pomarańczowym wypełniłam wewnętrzną stronę płatka, ładnie kontrastuje.

 A co z tym brzegiem gdzie przejście jest za mocne? 
 Sięgnęłam po nić w kolorze znajdującym się pomiędzy dwoma pierwszymi.
I wcisnęłam delikatnie rząd pośredni. 

 Wystarczyło na prawdę kilkanaście ściegów i efekt jest moim zdanie o wiele lepszy. Jasne, gdybym od razu dodała ten kolor... ale czasami nie widać efektu oczami wyobraźni. A wszystko można jakoś poprawić. 
Moja trzecia uwaga, to to, że jednak materiał wzięłam zbyt luźno tkany. Widać jak prześwituje na niektórych zdjęciach.  Mnie to nie przeszkadza i nie robi różnicy ale komuś kto zaczyna, może sprawiać pewne problemy przy ścisłym układaniu ściegów.
Na dziś to koniec. 
Mam głęboką nadzieję, że podobał wam się ten tutorial. 
Jeżeli są jakiś pytania, niejasności czy wątpliwości, coś pominęłam to proszę dajcie znać w komentarzach, będzie mi łatwiej na przyszłość. 
I tak w ogóle to czy ktoś chce, żebym takie kursy - tutoriale robiła...
Pozdrawiam.

p.s. Tygrys powoli przyrasta. Ale jeszcze za mało by się chwalić:)

p.s 2. Zaistniałam na facebooku:) Teraz już oficjalnie, pod swoim imieniem i nazwiskiem. 
 https://www.facebook.com/profile.php?id=100013175409521
Zapraszam.