Jak uratować 100 kotów - wysterylizuj jednego

niedziela, 15 grudnia 2013

Przetacznikowa odyseja i rybia apokalipsa

Bądźcie pozdrowione...
Witam serdecznie nowych obserwatorów i dziękuję za wszystkie miłe słowa oraz życzenia powrotu do zdrowia. Wracam bardzo powoli. 
Dziś będzie jak w tytule posta o przetaczniku (chwaścior jeden...) ale to za chwilę. Najpierw krótka historia sprzed kilku godzin. 

"Dla czego mam ochotę oskalpować mojego kota i gdzie podziały się małe gupiczątka"
Dnia dzisiejszego wspaniałego zobaczywszy piękne słonko za oknem postanowiłam zrobić porządek u rybek.  Posiadam akwarium - litraż niewielki - 35 litrów. Jeszcze trzy dni temu pływało w nim słownie pięć ryb i jedna krewetka. Było też dość marnie pod względem botanicznym. Wpadła do mnie na wyszywanie przyjaciółka i stwierdziła, że jej się namnożyły i ryby i rośliny to mi podrzuci bo u mnie biednie.
Zatem  w piątek rano moje mikro - akwarium wzbogaciło się o kilkanaście ryb i kilka liści. A ponieważ nie bardzo miałam natchnienie to wrzuciłam wszystko do wody luzem i czekało na wenę. Ta przyszła dziś. Więc zabrałam się za porządki i sadzenie w żwirku (wygotowanym wcześniej żeby się jaj ślimaków pozbyć) nowych i starych roślinek, wyszorowałam szkło. Nagle szłyszę "trzask". Zimny pot mi wyskoczył wszędzie i niestety moje najczarniejsze myśli się zmaterializowały. Wpadłam do pokoju a tam dzbanek z rybami odłowionymi na czas sprzątania pęknięty na dywanie, a rybki radośnie podskakują. Chwila paniki i decyzja podjęta - Pal licho dywan, wyschnie, trzeba ratować rybki. (Pomijam zdziwionego kota siedzącego tam gdzie jeszcze przed chwilą stał dzbanek). Wyzbierałam te biedne stworzenia do wiadra z odlaną wodą. Ale jak się potem okazało nie wszystkie znalazłam. W całym zamieszaniu zawieruszyły się maleńkie przeźroczyste gupiki. Nie żeby to jakaś wielka strata było, bo mnoży się toto jak bakterie ale jednak szkoda żywych stworzonek. Ale mój wzrok nie był wstanie ich zlokalizować na dywanie. 
Dopiero po chwili przyszło zastanowienie - jak ja wysuszę ten cholerny dywan i jak ubić kota którego tak się kocha. I jak dobrze, że męża w domu nie ma bo kot już by na podobieństwo królików oskórowany był i wisiał nad wanną.
Bilans takie że mam zalany dywan, który przewieszony częściowo przez stół schnie i pięć ryb mniej. 
Niżej przedstawiam stan przetacznika. Dużo jeż zrobiłam ale jeszcze bardzo dużo przede mną. Zdjęcia postanowiłam opublikować, żeby potem jak już pokaże wersję ostateczną można było porównać. 


Jak widać, jest nałożona pierwsza warstwa, że się tak wyrażę, teraz zaczynam zabawę w szczegóły związane z cieniem i światłami i niuansami inszymi. 
Pozdrawiam gorąco wszystkich.

23 komentarze:

  1. Piękny hafcik, mnie się już bardzo podoba! Rybek szkoda... może kotek się nimi pożywił? U mnie koty odławiają systematycznie złote (czyli tak naprawdę czerwone) rybki ze stawiku ogrodowego, ale nie mam pretensji, bo też mnoży się to w tempie ekspresowym. Nie wiem tylko dlaczego koty odławiają akurat te najpiękniejsze, największe okazy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki wielkie za miłe słowa odnośnie haftu. A co do ryb to wybierają najładniejsze tak samo jak szpaki dziobią te największe i najdojrzalsze czereśnie. Pozdrawiam.

      Usuń
  2. Kiedyś dla synka przyjemność chciałam zrobić i dokupiłam rybek, neonki bo takie wybrał. Wpuściłam je do akwarium ze skalarami, po 15 minutach żadnej neonki albo neonka już nie było. Skalary pożarły i to było moje pierwsze dramatyczne przeżycie z akwarium. A kiedyś przy porządkach to sum rekini mi wyskoczył i o mało się nie zabił, złapać go nie mogłam , bo wieli i śliski aż koty pouciekały w końcu go ręcznikiem złapałam :) Na ślimaki w akwarium najlepsze są bocję, wyjadają wszystkie skorupiaki w tym krewetki też, niestety ...
    Twój haft jest piękny, kusi mnie aby kiedyś tej techniki spróbować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiam sumy rekinie. Są bardzo fajne. A neonków szkoda, są śliczne. Ale tak się dzieje kiedy wpuścimy małe ryby do większych drapieżników. Dzięki za przypomnienie mi nazwy tej ryby co je ślimaki, nie mogłam sobie przypomnieć. A moja krewetka daje radę wszystkim rybom w akwarium:)

      Usuń
  3. Podziwiam twoje prace, ja nie mam wyczucia, gustu w hafcie cieniowanym ;( a on jest taki piękny, a twój haft cieniowany to arcydzieło! Jeśli chodzi o kota :P nie wieszajcie go :P każdy z nas psocił, a on pewnie nawet nie miał by pojęcia za co go wieszacie XD. Rybek też szkoda, ale płakać nad rozlanym mlekiem :P. Mam nadzieje, że nic ci się nie wbiło, bo ja mam takie szczęście że jak stłucze talerz, szklankę itd to zawsze w jakiś tajemniczych okolicznościach szkło (takie drobniutkie) mi się wbija w stopę kilka dni później ( mimo że mam kapcie i mimo, że się sprząta, odkurza, na tip top).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, kota nie powieszę, już sie tulimy i mruczymy razem, chociaż wyrobił roczną normę psot w dniu dzisiejszym. A za te przemiłe słowa dotyczące mojego haftu BARDZO dziękuję, jest mi niezmiernie miło.

      Usuń
  4. :) To pewnie dobrze, że pana męża w domku nie było :) Piękny haft się wyłania- mimo, że to chwaścior :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tam lubię chwasty, mają swoją niedocenianą urodę jak wróble. Pozdrawiam.

      Usuń
  5. Chwaśior ale będzie piękny. Z takich sytuacji "kocich psot" też jestem zadowolona kiedy męża nie ma w domu. Czarne barwy wtedy by się włączyły :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żeby tylko czarne... jak ja sobie na kota krzyknę to jakoś to jeszcze będzie, ale jak mąż się wścieka to już gorzej bo czuję się winna za kota. To mój kot a ślubny go dostał w zestawie niejako.

      Usuń
  6. Chaścior, nie chwaścior, grunt, że zachwyca:)
    Historia akwariowa mrozi krew w żyłach;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, myślę, że będzie zachwycał jak go dopieszczę. A mi krew zmroziło jak do pokoju weszłam. Dywan schnie nadal i co gorsza jakiś się tak dziwnie pomarszczył.

      Usuń
  7. Haft już się pięknie zapowiada. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Witaj -zapowiada się interesująco, a i technika inna niż moja - ja cieniuję od razu, ale ważny jest efekt końcowy- ma być satysfakcjonujący! i tego życzę:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Witam serdecznie w swoich skromnych progach. Kiedyś też tak cieniowałam jak każą w książkach. Ale teraz się po prostu bawię nićmi i szukam swojego ulubionego stylu. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  10. :) ja też jestem samoukiem -i mój styl nie jest książkowy:) -najciekawsze w hafcie jest poszukiwanie własne go stylu a ich jest tak wiele jak hafciarzy:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Jestem u Ciebie pierwszy raz i jestem zachwycona:)
    Twój kwiatek już jest imponujący:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję i zapraszam do mnie częściej.

      Usuń
  12. Już wygląda pięknie. Podziwiam i podziwiam, bo ja niestety tak nie umiem.

    OdpowiedzUsuń
  13. Przetacznik wspaniały, lubię te małe kwiatuszki,a Twój haft oddaje jego delikatność, cudowny:)

    OdpowiedzUsuń

Jeżeli podoba Ci się co piszę, lubisz spędzać czas przy moim blogu, daj mi o tym znać komentując. Dziękuję z całego serca.