Jak uratować 100 kotów - wysterylizuj jednego

sobota, 4 stycznia 2014

Niteczkowy zawrót głowy

Od czego zacząć? 
Sama nie wiem, więc zacznę od początku  - jak go znajdę w tym zamieszaniu:) Zatem, jak już w poprzednim poście się bezczelnie niczym pięciolatka nową lalką chwaliłam prezentem od mężula - jestem jakże szczęśliwą posiadaczką maszyny do szycia. Małej, poręcznej i ewidentnie do użytku nieprofesjonalnego - amatorskiego i to w nij mi najbardziej odpowiada. Mam aż dwa lata na psucie, potem gwarancja się kończy. Więc po trzech dniach od przyjęcia jej w swoje ramiona i patrzenia na pudełko postanowiłam wypakować toto i zapoznać się diabłem. 
Jak się okazało nie taki on straszny jak się wydawało i po tym jak już nawlekłam co i gdzie trzeba zaczęła się zabawa. Cieszę się jak dziecko chociaż mam w sobie tę dozę rozsądku że to tak nie jest, że mam maszynę i nie będę już musiała chodzić do sklepów z ubraniami... 
Ale rozwiązał się mój największy wyszywankowy problem.
I tu zaczyna się wszystko plątać jak te nasze ukochane niteczki. 
Problem numer jeden to:
Co zrobić z wyszytym kawałkiem materiału, postrzępionym i lezącym luzem gdzieś w szufladzie? 
Żeby to jakoś ogarnąć postanowiła nauczyć się ściegu Richelieu (też się chwaliłam, chwalipięta jedna:)) żeby jakoś wykańczać obrazki i serwetki. Teraz na skalę niemal masową produkuję okrągłe odrysowane na materiale od talerzy i misek serwetki. (wyobraźcie sobie minę mojego męża jak wrócił z pracy a na stole czerwona płachta i na niej pełno talerzy, każdy inny ale zamiast z kolacją to odwrócone dnem do góry). Oj tam, oj tam; poszłam na łatwiznę, ale efekt nawet znośny. I jak już tych kółek naprodukowałam to pojawił się inny problem. 
Korzystając z funduszy przekazanych przez ukochaną Ciocię Lilę z okazji Świąt, zatankowałam niemal do pełna mulinowy bak, żeby sobie skompletować odcienie. No i tak zamówiłam kolorki ale każdego po jednym, a do nowo nauczonego haftu przydałby się kilka sztuk tego samego. Wszystko nie po kolei.
A na to wszystko żeby mi skomplikować mąż mie maszyną uszczęśliwił. 
Więc rozwiązałam problem wykańczania haftów, okrągłe nowo nabytą umiejętnością, prostokątne na maszynie. Tylko dalej mi braknie muliny na wykańczanie serwetek... chyba będzie trzeba znów zatankować :)
Teraz nie wiem czy mam się brać za wyszywanie czy za szycie.
Ot i dylemat.
Pokazałam ostatnio obszyty już kwiat głogu i dziś pokażę niewielkie postępy.
 Niewiele tego ale też i czas był taki że nie było go za dużo na ślęczenie nad robótką. 
Nie będę pokazywać wprawek maszynowych bo to nic ciekawego chociaż zabierają dużo czasu. Za to pokażę królewicza :)



Obudzony się przeciąga. 
Na koniec - ogłoszenia parafialne:
Ponieważ nie mogłam się długo zdecydować to dopiero teraz ogłaszam, że odpowiedzi na komentarze będę umieszczać pod komentarzami a nie w postach, bo tak łatwiej na bieżąco konwersować. Mam nadzieję, że nie będzie to utrudnieniem. 
Z innej beczki, jako, że sama jestem raczej nietoperzem a nie sokołem (Ślepawa znaczy) to staram się aby mój blog nie męczył oczu czytających, stąd zielone tło i mało kontrastowe litery oraz większa czcionka. I chciałam się tu zapytać czy udał mi się zabieg nie męczenia oczu? 
Bardzo dziękuję za ciepłe życzenia i za odwiedziny. Pozdrawiam gorąco.

18 komentarzy:

  1. Lunka- jak dla mnie kolor zbyt intensywny. Zdecydowanie bardziej mnie ślepocie - -5,0 d lepiej czyta się na białym. Co do mulinek...zajrzyj na maila chcę się czymś z Tobą podzielić. Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kobieta zmienną jest, więc postanowiła poeksperymentować, w sumie to miałaś rację, że trochę intensywna była ta zieleń tła. Biały odpada, bo wtedy ja nie wyrobię ale te beże i brązy myślę że na jakiś czas zagoszczą. Pozdrawiam.

      Usuń
  2. Kochana , bierz byka za rogi i szyj, szyj, tło mi nie przeszkadza i litery super [ mam 22lat i vat] ha ha] hafcik cud malina ściskam Dusia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Biorę biorę, z mężem nawet przemeblowanie zrobiliśmy żebym miała kącik maszynowo hafciarski. Pozdrawiam.

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Dziękuję, obym go tylko nie przedobrzyła.

      Usuń
  4. He he prawie jak ja , le jest kilka różnic. Moja maszyna placze w szafie , zszyłam raz jedno serduszko i potem trzeba bylo pruć. I też nie wiem czy najpierw haftować czy uczyć się szyć! Jeśli chodzi o zmiany na blogu i czy męczą oczy to Ci dam znac jak włączę kompa hi hi
    Haft jak zwykle piekny ale życzę sobie abyś z Nowym Rokiem wiecej szczegółów pokazywała, bo chcę sie przyjrzeć co by nieco naśladować hi hi a tak w ogóle to myślę czy Cię nie uraczyć haftem kota dla mojego syna bo poległam nawet nie w połowie by.Mulinek i funduszy na nie zabrakło chwilowo konto zablokowane . Dlatego zazdroszczę kazdemu każdego nowego pasma toż to cenniejsze od złota i diamentów.
    .chyba że mowimy o pssmach mulinki hi hi. Ja Ci życzę aby Nowym Rok przyniósł zmiany w spojrzeniu i myśleniu..
    wiesz na co. Aby byl pasmem szczęśliwych dni i radości. Spotykaj tylko dobrych, szczęśliwych i przyjaznych ludzi bo tylko tacy nie odbiorą Ci radosci. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Zapomnialam dodać,że kupuję patent z talerzami hi hi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, bardzo dziękuję i za życzenia i za tę wspaniałą energię. Co do kota to tylko wyjaśnij o co biega i chętnie pomogę. A z tymi zdjęciami to będę się starać jak tylko mogę bo nie mam nic do ukrycia. Tylko czasem aparat nie chce współpracować:) I Powodzenia z talerzami:) Ściskam.

      Usuń
  6. Jeśli chodzi o maszynę, to moja siedzi w szafie... A jak jej nie miałam, to całe mnóstwo zszyć było na tapecie i musiałam lecieć do mamy...:( Co do szaty graficznej zlał się z tłem napis prześlij komentarz, czy jaki on tam jest i ja np. szukałam go na ślepo. Zerknij na to.:) Śliczne te listki.:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jest chyba zawsze i ze wszystkim. Moja jeszcze w szafie nie jest ale na razie cos wyszywam i patrzę na nią.

      Usuń
  7. kwiatki zapowiadają się pięknie :) proponuje czas podzielić na pół :P trochę wyszywać i trochę szyć :) szata graficzna mi nie przeszkadza :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie będę miała wyjścia, muszę jakoś podzielić, bo przed mężem będzie głupio jak nic nie będę szyć... a chcę tylko się boję... stara a głupia ale się nadal boje.

      Usuń
  8. :) Rób jak ja :P najpierw jedna praca z krzyżyków skończę, biorę richelieu, skończę biorę płaski XD a potem kolejka leci od nowa :P chociaż teraz ją zaburzyłam bo leci 3 praca krzyżkowa, co do literek, jak dla mnie bardzo dobrze, oczy się nie męczą, zmień tylko kolor: "dodaj komentarz", jest zbyt jasny zlewa się z tłem, i ja np go nie widzę, musiałam ślepo nacisnąć. Hafcik jak zwykle nieziemsko piękny

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zebym ja jeszcze taka sumienna była z tym wszystkim, jedno biorę nim wcześniejsze skończę.

      Usuń
  9. Hafcik bardzo ładny! Ja lubię najbardziej odpowiedzi na komentarze od razu pod nimi, wg. mnie tak jest łatwiej, Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj, też tak sądzę, chociaż czasami sporo czasu trwa nim sprawdzę czy jakiś mój komentarz dostał odpowiedź. Pozdrawiam.

      Usuń
  10. No to są dopiero problemy ;) Żeby wszyscy takie mieli :) Rób to do czego Ci się serce w danej chwili wyrywa :)

    OdpowiedzUsuń

Jeżeli podoba Ci się co piszę, lubisz spędzać czas przy moim blogu, daj mi o tym znać komentując. Dziękuję z całego serca.