Jak uratować 100 kotów - wysterylizuj jednego

sobota, 18 stycznia 2014

Samozwańcza asystentka weterynaryjna i poduszeczka.

Witajcie moje drogie. 
Dziś będzie dużo zdjęć. 
Na początek bardzo dziękuję za wszystkie życzenia urodzinowe, nawet nie wiecie jakie to wspaniałe uczucie. Tyle miłych słów... Dziękuję jeszcze raz. 
Witam też nową obserwatorkę i pozdrawia wszystkich którzy do mnie zaglądają.
W nawiązaniu do poprzedniego wpisu chciałam pokazać dwa zdjęcia doskonale moim zdaniem ilustrujące moją gotycką osobowość, o której wspominałam. 
Znalazłam te zdjęcia na przenośnym dysku mojego męża, pochodzą z sesji, którą mi urządził jakieś cztery lata temu.

  No; trochę sobie połechtałam babskie ego. 

A teraz powrócę do tytułu wpisu dzisiejszego. 
Mowa w nim o weterynarzu. Ano właśnie. W ubiegły poniedziałek po raz drugi pojechałam wraz z tatą z naszym psem do kliniki weterynaryjnej. Jako, że moi rodzice, a wraz z nimi i nasz pies oraz ich kot, mieszkają w lesie. Zatem klinika mieści się w pobliskim miasteczku i rezyduje w niej obecnie jeden - świetny zresztą specjalista - weterynarz zwierząt wszelakich, małych i dużych i gospodarczych. Niestety pan doktor obecnie nie posiada w swych zasobach asystentki a wycinanie mięsaka na łapie uśpionemu 30-kilogramowemu psu nie jest możliwe. Ktoś musi tę łapę pod odpowiednim kontem trzymać i asystować. Zatem po raz drugi padło na mnie. 
Czemu po raz drugi? Ano bo nasza Sunia ma niemiłą przypadłość polegającą na pojawianiu się na łapach paskudnych nowotworowych narośli. Czerwonych i sączących się. A do tego stale rosnących. No i co jakiś czas czeka nas wizyta i wycinanie tego paskudztwa. Z tego co wiemy guzy nie są złośliwe ale uprzykrzają nieco życie. 
Pan doktor miał chyba nie najlepszy dzień gdyż po pierwsze zapomniał dać mi rękawiczki, a guz umiejscowiony na nadgarstku łapy mocno unaczyniony był i mocno krwawił. Ja się tam widoku krwi nie boję ale jakoś potem miałam dziwne uczucie że całe dłonie mam w psiej krwi. A żeby tego było mało to przez pomyłkę wytarł w moją dłoń jedno z narzędzi bo pomylił z ręcznikiem obok, a na koniec ochlapał antybiotykiem ze strzykawki. Za wszystko bardzo mocno przeprosił, a sam zabieg wykonał po mistrzowsku. Pies obecnie czuje się całkiem nieźle, z tego co mi wiadomo to nie szarpie szwów, a rana ładnie się goi.
To jest nasza Sura, zdjęcia są sprzed dwóch lat nim zaczęły jej się pojawiać te mięsaki. Teraz ma prawie dziesięć lat.



Psisko zachowuje się jak szczeniak, bawi się i biega więc wychodzimy z założenia że poza tymi guzami nic więcej jej nie dolega.

****************************** 

Ok, teraz pora na front robótkowy. Niestety moje wyszywanki na chwilę spoczęły w koszyczku i drzemią cichutko. 
Za to maszynę rozgrzałam leciuchno. U rodziców skróciłam i podszyłam mamci rękawy w szlafroku i uszyłam tatusiowi dwa worki na fasolę bo stary zjadły mu myszy:)
A dziś na prośbę mojej przyjaciółki uszyłam jej i ozdobiłam pierwszą w swoim życiu poduszeczkę na igły. Mnie się podoba jako że to pierwowzór. Mam nadzieję, że będzie jej długo i szczęśliwie służyć.





Była to pełna improwizacja. Nie umiem zakańczać jeszcze takich robótek. Myślę że z czasem się nauczę i nie będzie mnie to tak frustrować.
Pozdrawiam serdecznie i życzę udanej i spokojnej Niedzieli.

27 komentarzy:

  1. No no , mnie się podoba sesja fotograficzna , tez podobnie kiedys się ubierałam hi hi .
    No cóż weterynarz też człowiek i może sie mylic , a może był niewyspany?
    zazdroszczę Ci twoich poczynań na maszynie !Poduszeczka wyszła dobrze a z czasem jeszcze się nauczysz ... wracam do zdjęć... mam niedosyt , świetnie wygladasz i super prezentujesz się jako modelka!!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, też mogę powiedzieć "kiedyś" teraz nie bardzo bym się w to wcisnęła i już jestem za stara:)
      Miło mi że zdjęcia Ci się podobają ale ze mnie modelka średnia. Na sto zdjęć jedno góra dwa jest do zaakceptowania przeze mnie.

      Usuń
    2. Przesadzasz! Zdjęcia są rewelacyjne! Jak je zobaczylam to mi oczy wyszły z orbit he he. Toś ale dziewczyny zadziwiła, kto by się spodziewał takiej laski-blogerki. Ja bym sobie z tego zdjęcia zrobiła awatar.

      Usuń
  2. Baardzo kobieco:) Lunki ikona podobny ma klimat:)
    Ja w sytuacji u weterynarza już dawno leżałabym na ziemi- na widok krwi, ran wszelakich mdleję...
    A podusia fajna :) Fajnie, że się do maszyny zabrałaś.
    P.S. Ten las Twoich rodziców...miód...uwielbiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zwróciłam na jej ikonę od razy jak tylko odkryłam jej bloga i jakoś tak zapałałam sympatią, nie bez znaczenia był też pseudonim. Co do lasu to kocham go całym sercem.

      Usuń
  3. Twoje zdjęcie ma niesamowity klimat!
    Niestety jako pomocnica weterynarza nie sprawdziłabym się - niezbyt lubię widok krwi. Psisko super.
    Jeżeli chodzi o poduszeczkę na igły bardzo mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdjęcia same zrobiły na mnie wrażenie jak je znalazłam. Mój mąż umie mnie ładnie uchwycić. To chyba miłość.

      Usuń
  4. Połączyłam jedno z drugim i wyobraziłam sobie Ciebie w tej gotycko-mrocznej stylizacji, stojącą z zakrwawionymi rękami przy weterynaryjnym stole operacyjnym - mała makabreska :)))
    Fotka zacna, będzie co wnukom pokazywać :))) Sesji u weta nie zazdroszczę, nie cierpię takich sytuacji, chociaż jak trzeba było, to zwierzakom rany opatrywałam i psie oraz kocie porody odbierałam...
    Poduszeczka fajna, bardzo słodka, a jak na pierwszy taki uszytek to w ogóle mistrzostwo, wszystko pięknie wykończone :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie jak sobie to połączyć to jak scena z horroru:) Zwierzaki są od nas zależne więc trzeba im pomagać, a one odwdzięczają się jak mogą oddaniem i miłością. Bardzo się cieszę e podusia się podoba, jeszcze czekam na opinię przyjaciółki. Pozdrawiam.

      Usuń
  5. super sesja :)
    podziwiam Cię ja bym w życiu nie ustała spokojnie przy stole na którym kroją mojego zwierzaka :)
    a poduszeczka wyszła pięknie :) też w końcu muszę spróbować zawalczyć z maszyna :)
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dzięki za uznanie sesji. Zawsze chciałam być weterynarzem więc nic dziwnego że garnę się do pomocy przy zwierzakach. Szczerze polecam zaprzyjaźnić się z maszyną. Ściskam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Wow! Jestem pod wrażeniem! Czyżbym widziała cię kiedyś w Bolkowie podczas festiwalu?;)) Zdrówka pieskowi życzę, a poduszeczka słodka, bardzo nie w stylu gotyckim.;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. He he, Raczej nie, gdyż nigdy w Bolkowie nie byłam na Castle party bo mój gotyk jest bardzo kameralny:) Dziękuję w imieniu Sury oraz moich rodziców. Z tego co wiem to psina czuje się nadal dobrze.
      A poduszeczka mało gotycka bo zamawiająca jest kompletnie nie mroczna lecz raczej zwyczajnie kobieca.

      Usuń
  8. Ale cudowne zdjęcia :) Wyglądasz milion razy bardziej gotycko niż Anja Orthodox-ja też bardzo, bardzo lubię taki styl :) Dużo zdrówka dla Sury :) Ja mam też doświadczenia około-weterynaryjne, zszywałam kiedyś skrzydło gołębiowi mojego taty.Gołąbek został zaatakowany przez jastrzębia.Operacja się udała i gołąb doszedł do siebie :)
    A poduszeczka wyszła Ci profesjonalnie.
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa odnośnie zdjęć. Jastrzębie to faktycznie zmora hodowców gołębi. Nie bez przyczyny są nazywane "jastrząb gołębiarz". Fajnie że mimo takiego spotkania gołąb wyszedł cało z opresji, ale musimy też zrozumieć drapieżnika - on musi jeść a wiele z jego naturalnych ofiar, żeśmy wytępili. Miło mi że podusia się podoba. Pozdrawiam goraco.

      Usuń
  9. Witaj! Boa sprzedam za 25,- plus 5 zł przesyłka poleconym priorytetem(czyli 30zł). Jeśli masz ochotę napisz
    anian1212@gmail.com.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za szybką odpowiedź, odezwę się jutro na maila.

      Usuń
  10. Biedna psinka :(, co do gotki na fotkach XD też mam podobne ale mnie zdjęcia robiła siostra. Zastanawiałam się zawsze nad funkcją igielnika XD nie rozumie jej, ja mam igiełki w maleńkim pudełeczku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Psina biedna i głupia bo jak się dowiedziałam dziś wieczorem od mamy to rano rozerwała sobie wszystkie szwy. A co do igielnika to podobno mąż przyjaciółki narzeka i się wkurza że ona wszędzie gubi igły więc zamówiła podusię u mnie. Ja mam w koszyczku specjalny kawałek sylikonowej gabki w który genialnie wbija mi się igiełki. Pozdrawiam.

      Usuń
  11. Świetna fotka,pięknie wyglądasz!;) To też moje dawne klimaty;)
    Psiapsiółki psina ma też nawracające co jakiś czas, takie narośla.Po zabiegu,zakładają jej na około 2tyg. specjalny kołnierz by nie rozgryzała i nie lizała ran.
    Podusia na pewno się przyjaciółce spodoba,jest śliczna;)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że wśród hafciarek dość często króluje gotyk w młodości... cieszy mnie to. A co do kołnierza to nasza sunia nie bardzo może nosić bo jest psem głównie podwórkowym z ocieplaną budą i nie mogłaby do niej wchodzić a w domu jak jest taka pogoda nie lubi siedzieć bo jej za ciepło. Pozdrawiam cieplutko.

      Usuń
  12. "moje wyszywanki na chwilę spoczęły w koszyczku i drzemią cichutko." A Ty ich nie budzisz, niech się niebożęta wyśpią:)

    A serio zawsze strasznie mnie boli, gdy chorują zwierzęta. Nawet nie mogą się poskarżyć ... Mam nadzieję że sunia szybko wyzdrowieje!
    Świetnie wyglądasz w gotyckich klimatach! Pozdrawiam Kajka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wczoraj właśnie obudziłam śpiochy ale nie na długo bo inne sprawy były ważniejsze.
      Sunia jak już wspominałam głupawa trochę i rozszarpała szwy.
      Dziękuję za miłe słowa odnośnie zdjęć i pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  13. Spóźnione, ale bardzo serdeczne Urodzinowe Naj !!! A w tej sukience wyglądasz obłędnie !!!

    OdpowiedzUsuń
  14. chyba wysłałam kotki :P sprawdź czy masz na mailu bo miałam problem z załącznikiem :) pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Jeżeli podoba Ci się co piszę, lubisz spędzać czas przy moim blogu, daj mi o tym znać komentując. Dziękuję z całego serca.