Jak uratować 100 kotów - wysterylizuj jednego

piątek, 24 stycznia 2014

Tajemnice haftu cieniowanego - Kot norweski leśny - akt trzeci (kufa)

Witam w trzecim odcinku telenoweli poświęconej Kudłatemu Wikingowi. 
Na wstępie pragnę oświadczyć (i tu będzie wstęp który nie do końca jest związany z pracą na haftem ale ja lubię pisać i dla tego jest - dla chętnych) iż jestem bardzo zaskoczona ilością pozytywnych sygnałów jakie dostaję odnośnie mowo podjętej akcji związanej z haftowaniem kota. Na prawdę nie spodziewałam się. Dziękuję też bardzo za tak ambitny doping i miłe słowa. Przyznam, iż są momenty kiedy krytycznie patrzę na to i myślę sobie: "Kobieto czyś ty na głowę upadła" albo "porwałaś się jak zwykle z motyką na słońce". Tylko, że tym razem nie mogę tak po prostu rzucić tego w kąt i udać, że nie było sprawy. A potem nadchodzi myśl kozacza: "co? Ja nie dam rady?"
No. Zatem sądzę, że dam radę. 
Dziś chciałam nieco o kolorach napisać. Ponieważ każda z nas ma swoją ulubioną paletę, jedne DMC, inne Ariadne, Anchor czy Madeirę, to dla ułatwienia i "utanienia" sprawy nie będę pisać konkretnych numerów. Wzór jaki wybrałam nie jest łatwy, powiem więcej, jest pierońsko trudny i albo się utopię albo zdobędę złoto. Ale też doszłam do wniosku, że tak na prawdę to nie jest tak ważne czy weźmiemy numer 1367 czy 1548 jeśli są to brązy o podobnym odcieniu. Bo mój kot może być w tonacji chłodniejszej gdyż takie mam nici a u kogoś innego może być cieplejszy, dla tego wolę się posługiwać określeniami - Czekoladowy brąz, ciemny piaskowy czy w kolorze kasztanu. Może dla niektórych to będzie nie do pomyślenia bo do tej pory trzymali się sztywno tego co było w schematach krzyżykowych. Ale haft cieniowany jest jak malarstwo bez asysty i jeśli ktoś nie ma wyobraźni pozwalającej na zwizualizowanie sobie czy dane nici będą odpowiadały - czytaj, podobały się tworzącemu - to nie widzę jego przyszłości w tym rodzaju haftu. Może to przykre słowa ale nie każda kobieta musi być matką (ja nie jestem i nie będę) i nie każda hafciarka musi śmigać na każdym stylu. 
Najbardziej mi zależy aby odczarować samą technikę. Na tym jak poprowadzić nić i jak przechodzić z koloru w kolor niezależnie od ich numeru. 
Nadal oczywiście czekam na wszystkie uwagi dotyczące niejasności. 
Dziś zaprezętuję niewiele gdzyż okoliczności zdrowotno życiowe nie pozwoliły mi na skupienie się na hafcie. Ale po mału zawsze łatwiej wchodzi. 
Jak w tytule ten wpis poświęcony będzie kufie ( część pyska u psa czy kota znajdująca się od nosa do oczu).
1) Nad samą nasadą nosa krótkimi ściegami wyszyłam rządek ciemno brązową podwójną nicią, tą samą co wokół noska, co drugą nić materiału. Powstały w ten sposób szczeliny. 
2) Następnie zrobiłam pierwszy lekko łukowaty rząd "rozmijających się" ściegów długich rudej plamki na kufie. Starałam się aby ściegi rude i brązowe były w mirę równoległe.

 Tu z innej perspektywy.
Z tego się nie strzela więc one nie muszą być idealnie równe, pamiętajmy że wyszywamy zwierzę żywe, które nie jest idealnie symetryczne.
3) Następnie ściegami długimi starając się wbijać igłę w tą samą dziurkę gdzie chowa się nitka poprzedniego rządku, robię rząd drugi plamki.


A tak z innej perspektywy to wygląda.
 4) No i tym samym ściegiem długim jednak starając się utrzymać kształt serduszka robię ostatni rząd plamki. Jak widać na obu końcach plamki zostają ząbki.
5) Teraz nicią (nadal wszystko podwójną) w kolorze mlecznej czekolady łączę ściegami na zmianę długim i krótkim rudą plamkę i ciemny pasek nad noskiem. Staram się tak ściegi zazębić żeby nie było widać nici materiału ale nie zawsze się to udaje.

Jak widać czekoladka przykryła nam ciemny brąz. Ale to nic. 
5) i 6) Niestety za bardzo tego na zdjęciu nie widać ale żeby nie było takiego kontrastu między ta czekoladą a ciemnym brązem to nicią o odcieniu jaśniejszym od ciemnego brązu ale tym razem pojedynczą zrobiłam kilka ściegów krótkich łącząc te dwa brązy. Mój aparat niestety nieco wymięka przy takich niuansach. Może przy lepszym świetle jutro lustrzanką spróbuję coś złapać.
Natomiast na górnym końcu plamki zaczęłam już główną część pyszczka średnim brązem i ściegiem długim zachodzącym na plamkę. Ten kolor będzie jednym z dominujących więc radzę przygotować go więcej.
Na prawdę staram się aby to wszystko było czytelnie pokazane i wyjaśnione. Wiem, że nic tak nie uczy jak praca wspólnie ale z braku takiej możliwości nie pozostaje nic innego. Mam nadzieję, że nie rozczaruję ani was ani siebie i za kilka tygodni (optymistyczny wariant) będziemy mogły podziwiać pierwszego naszego kota.
 He - he tak sobie czasem patrząc na to zdjęcie wikinga myślę, że trzeba było zacząć od tego liścia jednak. Ale potem dochodzę do wniosku, że już za późno na takie myślenie. Zastanawiam się też ile razy będę coś pruła na tym kocim mordku? 
Pozdrawiam wszystkich gorąco.
Witam też nowe osoby. Cieszę się, że się pojawiłyście. Bawcie się dobrze.  Dobrej nocy.

25 komentarzy:

  1. Kochana toż to kot samej Freji :) Aż chce się go pogłaskać.Cudownie Ci wychodzi-niezmiennie podziwiam i serdecznie dopinguję do dalszej pracy.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. No proszę, są tu ludzie znający historię rasy. Cieszy mnie to. Uwielbiam je, marzę o takim ale z braku funduszy zalewam miłością Łaciatego dachowego co dachu na oczy nie widział. Dzięki i uścisków moc.

    OdpowiedzUsuń
  3. Tłumaczysz i pokazujesz wszystko wspaniale, dokładniej już się chyba nie da! :))) Po zebraniu materiałów postaram się nadążać za Tobą. Dla początkujących konieczność samodzielnego dobierania kolorów na pewno będzie pewnym wyzwaniem, też trochę się tego boję, ale do odważnych świat należy, damy radę! (a co z banerkiem?)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę nad tym ale przyznam, że nie bardzo mam czas chwilowo.

      Usuń
  4. Patrząc na zdjęcia jestem przekonana, że zdobędziesz złoto.:) Czekam na cd.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za te ciepłe i miłe słowa. postaram się jak nigdy dotąd, bo wiem, że ktoś czeka na moją pracę. że nie idzie do szuflady. Pozdrawiam.

      Usuń
  5. Dopinguję z radością - powoli , po złoto !!:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Normalnie czuję się jak Małysz, tylko ważę zdziebko więcej niż on, ale to nie trudne chyba. :) Dziękuję i pozdrawiam.

      Usuń
  6. To jest chyba najlepsza telenowela jaka widzialam :). Mam nadzieje ze nie bedziesz zbytnio pedzic bo jam jeszcze nie gotowa, a bardzo bym chciala zaczac w ten weekend :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam, oj tam a "Zbuntowany anioł" a "brzydula"? No miały nieco więcej akcji i romantyzmu... No ale "Kudłaty Wiking" jak się rozpisze to będzie miał odcinków tyle co nieśmiertelna " Moda na sukces". Z tym pędzeniem to tak średnio bo światło mam dobre rano jak słonko świeci a przy sztucznym szybko oczy mi się męczą. Jakby co to pisać w komentarzach żebym coś dokładniej pokazała to zawsze dorobię jakieś fotki i wytłumaczę bo wiem, że mi może nie wszystko wydawać się niejasne. Pozdrawiam i cieszę się, że dołączysz do mnie.

      Usuń
  7. Jak ktoś w życiu nie robił haftu płaskiego, a tym bardziej cieniowanego - to to jest czarna magia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem czy to dla tego, że jednak nie najlepiej ilustruję czy faktycznie jest tak trudny ten haft. Pamiętam jak kupiłam książkę Trish Burr o tym hafcie "Kolekcja kwiatów" to też na początku myślałam, że to nie osiągalne ale po kilku próbach oswoiłam tego "drapieżnika". Pozdrawiam

      Usuń
  8. I to jest to - krok po kroku :) Zobaczymy Twoje złoto, a potem może sama się zabiorę za to...
    Cieplutko pozdrawiam, bo za oknem paskudnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Racja, za oknem zimno, że aż w nosie zamarza ale za to u mnie prószy śnieżek. Super że podoba się moje przedstawienie sprawy haftu. Postanowiłam, że jak skończę tego kota to nie będzie to mój ostatni taki wyczyn. Ale najpierw muszę poskromić wikinga. Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  9. Nosek już jest, ja czekam na kocie oczka :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będą w swoim czasie, wbrew pozorom oczy to najprostszy element całego wzoru.

      Usuń
  10. Łatwo nie jest i nie będzie, ale za to jaka satysfakcja później:-) na blogu wygląda to zdecydowanie prościej niż na żywo:-( widziałam na żywo jak każda nitka u Ciebie jest dopracowana i każde wbicie igły przemyślane... niestety mi choćbys pokazywała tysiąc razy nie mam wyobraźni przestrzennej i kolorystycznej i niestety nic z tego nie wychodzi. Niby haft jak każdy inny, ale bez pewnych predyspozycji nie da się go nauczyć nad czym bardzo boleje:-( i tym bardziej podziwiam;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Justynko za takie miłe słowa, z tym przemyślaniem to jest tak, że ja jestem nieco trzepnięta w niektórych aspektach i dumam nad dwoma odcieniami jakby to byli zalotnicy co najmniej. A co do tego niewyuczenia to coś kiedyś słyszałam o tym, że ty za nic nie poradziłabyś sobie z szydełkiem... A tu ile już serwetek masz na koncie?

      Usuń
  11. Śliczności!!! Kibicuję!!
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  12. No dobrze Ci idzie ! , telenowela zdobywa popularność hi hi , wiesz ja nie chcę się wymądrzać , ale pokaż następnym razem dla tych co nic nie rozumieją każde wkłucie igły , na jakimś małym odcinku , bo o ile ten pierwszy rząd sa w stanie zrozumiec to pewnie nie wiedzą jak sie wkuwa poniżej . Czy wkłuwasz pod nitke czy w nitkę ... ale sie zakręciłam ... ale jestem po 12 godzinach pracy to już głupoty pisze hi hi.
    Tak sobie myslę że pokażę dla zawiedziony dla których to jest za wysoki próg jak można wyszyć kotka ściegiem sznureczkowym lub cos w tym stylu hi hi . Czekam na kolejne postępy pracy mam nadzieję ,że czujesz się juz lepiej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też myślę, że skoro już powstała ta szkółka haftu płaskiego cieniowanego, to może przydałby się jakiś odcinek teoretyczny, czyli o podstawach - jaka igła, jaka tkanina, jaka jest technika haftowania, jak prowadzić ściegi itd. Ja znam teorię z książki Trish Burr, ale po komentarzach u Ciebie i u mnie widzę, że sporo osób po prostu nie ma pojęcia jak wbić igłę, bo to jest zupełnie inaczej niż w popularnych krzyżykach.

      Usuń
    2. Coś pomyślę, chociaż ja też wszystko wiem z tej książki Trish Burr a reszta to improwizacja najczystszej wody. Ale rozumiem, że taka potrzeba. Nie mogę (chociaż mnie kusi) napisać Ze coś robimy "na wyczucie", intuicyjnie... Dzięki za uwagi dziewoje moje i spokojnej nocy.

      Usuń
  13. Podziwiam, podziwiam!!! Twój kurs jest wspaniały i na pewno jest bardzo pomocny! Ja całe życie haftuję tylko krzyżykowym, ale chciałabym teraz nauczyć się czegoś nowego. Zacznę jednak od książek, kupię Trish Burr i chyba jakąś polską,o hafcie płaskim, pouczę się na liściach, kwiatkach itd. i mam nadzieję, że w przyszłości będę mogła przejść do ukochanych kotów. Trochę się martwię, bo ja jestem raczej z tych co sobie chyba nie poradzą z kolorami.. ale pomyślę o tym później:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Witaj. cieszę się, że mnie odwiedziłaś. Podziwiałam Twoje krzyżykowe koty i myślę, że po kilku próbach bez problemu opanowałabyś dobieranie kolorów. Ale masz racje, trzeba zacząć od podstaw. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

Jeżeli podoba Ci się co piszę, lubisz spędzać czas przy moim blogu, daj mi o tym znać komentując. Dziękuję z całego serca.