Jak uratować 100 kotów - wysterylizuj jednego

piątek, 31 stycznia 2014

Tajemnice haftu cieniowanego - Kot norweski leśny - akt czwarty (brwi)

Witajcie.
W poprzednim, nieco enigmatycznym poście umieściłam trzy swoje wiersze bo oddawały one świetnie moje samopoczucie jakie mnie gnębiło od poniedziałku. Dawno, dawno temu w jednym z pierwszych wpisów wspominałam, że nie jestem stabilna emocjonalnie (jak wiele osób). Z tym, że ja stwierdziłam, iż nie chcę być dłużej nieszczęśliwa bez powodu i poszłam do psychiatry (przesadnie z demonizowane hasło u nas) Pragnę wyjaśnić, że nikt mi nie umarł - na szczęście - ale czkawką przypomniała o sobie moja depresja sprzed roku, którą przegoniłam dobrymi lekami (niestety na receptę). Tak, mój ekshibicjonizm sięga czasem zenitu. 
Nie wiem, co się takiego stało, że miałam permanentnego doła, nawet zaczęłam się martwić, że "TO" znów wróciło, a mnie nie stać na wizyty u Pana Doktora. 
Ale to wszystko chyba było tylko chwilowym spadkiem formy, wywołanym pogodą i zmęczeniem okolicznościami, może też ukrytym lękiem przed nadchodzącym sezonem ogrodniczym. 
Tak czy inaczej dzięki mojemu wspaniałemu mężowi odzyskałam dobry humor i wiarę w piękno życia. 
A teraz zgodnie z obietnicą wracamy do Kudłatego Wikinga. 
Z tego co pamiętam to skończyłam na górnej części rudej plamki którą "przyozdobiłam" już właściwym kolorem pyszczka. 
A wyglądało to tak:
W międzyczasie machnęłam kilka ściegów cienia pod kącikami oczu. 
A następnie skupiłam się na pyszczku właściwym, a dokładnie na polu pomiędzy oczami kota. Tam jak już widać zaczęłam brązową muliną układać sierść kocura ściegami długimi. 

 Nałożony został drugi rząd ściegów długich i jak widać nie jest on jakoś specjalnie idealnie równy czy symetryczny. Równocześnie zaczęłam układać włoski które idą w nieco innym kierunku niż te na środku nasady pyszczka kota. Te zmiany kierunków i ich łączenie wymagają nieco inwencji twórczej i wyczucia. Dla tego  przydaje się zdjęcie, bo na nim świetnie widać jak układają się włoski.
Następnie ciemno brązową nicią (ale jaśniejszą niż te w kąciku oka) Tą samą co nad noskiem, wyszyłam brwi kota. Oraz plamkę na czole nad brwiami. Te włoski co widać na zdjęciu modela ukierunkowane są niezależnie od reszty sierści okalającej oko. A jak już je umieścimy na hafcie to łatwiej nam będzie rozmieszczać inne elementy względem nich. Trudność może stanowić tu w miarę symetryczne wyszycie tych plam nad obojgiem oczu. 
Tu widać haft z innej perspektywy, można docenić jego równe ułożenie (przynajmniej ja doceniam).

Tak wyglądają brwi i ciemne znaczenia na czole mojego Wikinga. Jak widać nie są idealni symetryczne ale zapewniam, że to zginie podczas kolejnych prac.
No i tu będzie lekki przeskok, gdyż mój aparat postanowił zgłodnieć i zapaść w letarg na czas ładowania baterii, a ja nie miałam serca zrezygnować z wspaniałego światła jakie miałam. Ale postaram się wyjaśnić wszystko, a jak będą pytania to jest jeszcze drugie oko:)
Co widać na zdjęciu? Widać, że po obu stronach zaczęłam szyć włoski na czole kierujące się pod kątem od oka do środka czoła. Myślę, że dobrze widać jak należy je ułożyć. No i zdecydowałam się obszyć jasną obramówkę samego oka. Do tego wybrałam, jasny piaskowy odcień, ale nie na tyle jasny by nie było nic pomiędzy nim a białym. Musi być jeszcze w zapasie jaśniejszy odcień. Ponieważ nie wiem jak to opisać liczę, że zdjęcie pokaże wszystko. Te ściegi przypominam wyszywam podwójną nicią muliny. 
No i to już chwilowo koniec. 
Eh, planowałam wyszyć kota o wiele więcej ale moje nadszarpnięte rezerwy serotoniny (dla niewtajemniczonych - jest to potocznie zwany hormon szczęścia, a zaburzenia w jej wychwytywaniu są przyczyną depresji klinicznych - w dużym uproszczeniu - wzór chem. C10H12N2O) Nie pozwoliły mi na zrealizowanie tego planu. Ale ponieważ mi się poprawiło to myślę że coś podziobię Sierściucha i będę mogła niebawem pokazać koleje postępy. 
Ściskam was i na prawdę z całego serca dziękuję za tak gorący doping. Gdyby nasza kadra miała taki to bylibyśmy mistrzami świata, myślę.
Witam też wszystkie nowe twarze i zapraszam serdecznie - bawcie się dobrze i czujcie jak u siebie.

35 komentarzy:

  1. podziwiam Ciebie za hafcik płaski... dawno nim nie wyszywałam... i boję się zacząć... bo może wyszłam z wprawy ...
    pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj, z tego się nie wyrasta jak z jazdy na rowerze, dwie próby i od razu załapiesz o co biega. Zachęcam do spróbowania bo daje szerokie pole do popisu i wyobraźni. A jaka satysfakcja... Pozdrawiam również i dziękuję za odwiedziny.

      Usuń
  2. Super:) wszystko wyłożone od a do z tak ja dla laików, ale tak być powinno:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki kochana. Chyba tego się ode mnie oczekuje jako że postanowiłam zaprezentować kursik. Pozdrawiam cieplutko.

      Usuń
  3. idziesz jak burza, tempo super, ale doskonałość pracy - wspaniała!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa, z ta burzą to miała ona pięciodniowy zastój. Bo tak na prawdę to się to szybciej wyszywa niż krzyżykiem. Przynajmniej mi. Ściskam i pozdrawiam z całego serducha.

      Usuń
  4. wygląda coraz fajniej :) gdyby nie mój smok, którego chcę szybko skończyć pewnie już bym próbowała coś stworzyć :P
    życzę Ci żeby nie opuszczało Cię dobre samopoczucie :)
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super, że się podoba. Ja liczę, że wkrótce zobaczę Smoka więc "zabraniam" czegokolwiek innego co opóźniłoby jego finisz, ale potem w ramach oderwania się od liska polecam. Może razem spróbujemy pomalować cieniowanym jakieś bratki. Coś mi się po łbie plączą bo mają wiele kolorów i fajnie się je cieniuje. Ale to jak skończę Kudłatego. Pozdrawiam cieplusienko.

      Usuń
  5. O rany, tyle tego, a ja dopiero przymiarki robię, zacznę haftować po weekendzie. Wyjaśniasz wszystko i pokazujesz rewelacyjnie, wstyd będzie jak się po takiej lekcji nie uda wyhaftować czegoś podobnego do kota...:)
    Z opóźnieniem przeczytałam poprzedni wpis, przerażający nieco... Niestabilni emocjonalnie jesteśmy prawie wszyscy, tylko niektórzy łatwiej sobie z tym radzą, albo lepiej udają, że sobie radzą. Pora roku jest teraz bardzo sprzyjająca spadkom formy psychicznej, depresjom itd. Psychiatra zaś jest jak najbardziej od tego, żeby nam psyche poratować. A jak nie ma pod ręką psychiatry, to przydaje się przyjazna dusza oraz spacer po zaśnieżonych polach, tabliczka gorzkiej czekolady, dobra komedia w tv ... albo haftowanie pięknego kocura :))).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za te słowa. Jednak muszę przyznać, że gdyby te metody pomagały to nie nie musiałabym iść do specjalisty te półtora roku temu. Problem był na tyle utrudniający dzień powszedni, że nie wystarczył psycholog i terapia (druga już z resztą), tu trzeba było jak mi wyjaśniono farmakoterapię. Wystarczyła najmniejsza dawka i osiem miesięcy aby się odbudowały moje połączenia sprzed stanu który wywołał załamanie a potem wtórna depresję i border-line. Teraz jest wspaniale. Jestem z siebie dumna, że nie zachowałam się jak z jakiegoś ciemnogrodu i przyznałam przed sobą i światem że mam problem który sam nie przejdzie i poszłam po pomoc. To pomogło nie tylko mnie ale też mojemu ukochanemu mężowi bo męczył się razem ze mną. A teraz nie męczymy się tylko cieszymy każdym dniem. Oj, rozpisałam się, a może nie powinnam. Ciesze się, że zdecydowałaś się na wyszywanie Wikinga ze mną i z niecierpliwością czekam na pierwsze sprawozdanie. Pozdrawiam i sorki za te wynurzenia nadmierne.

      Usuń
  6. Pięknie, no i ten kot jest śliczny :)
    Gdyby to był pers to zaczęłabym bez namysłu :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, cóż z persami to taka sprawa, że nie przypadły mi do gusty koty i psy z brachycefalicznym pyszczkiem. Ale jako, że to kot ty oczywiście też je uwielbiam. Pozdrawiam.

      Usuń
  7. Już nie mogę się doczekać całości :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też. Nie uwierzę, że go zrobię jak nie spojrzę na ukończony wyprasowany haft.

      Usuń
  8. Hmm.. coraz bardziej kusisz ;) Już widać, że będzie piękny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, jak każda wiedźma kuszę i namawiam. A czy będzie piękny to się okaże na końcu, jest tyle możliwości żeby go spiep...yć. Ale wierzę, że jednak wyjdzie.

      Usuń
  9. Brawo ! cudownie to wyglada !, jestem pod ogromnym wrażeniem!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam, oj tam, lepiej pokaż co tam w sekrecie tworzysz, bo w kościach czuję że coś tworzysz. Znaczy moja miotła mi podpowiada, że od twojej miotły usłyszała, ale z komórki ciężko coś dostrzec. Pozdrawiam.

      Usuń
  10. Idziesz jak burza :)
    Na prawdę pomyślę o wyszywaniu tym haftem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomyśl, pomyśl bo jak już pisałam wcześniej ten haft daje nieskończone możliwości i wiele satysfakcji. Ściskam cieplutko.

      Usuń
  11. Pięknie równiutko cieniujesz, ale więcej serotoniny życzę! Pozdrawiam miluśko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za te życzenia serotoninki - przydaje się. Z nią się o wiele lepiej wyszywa:)

      Usuń
  12. Pięknie, ten rodzaj haftu idealnie pasuje. A na podwyższenie serotoniny polecam żółty ser :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żółty ser? Pierwsze słyszę, lubię ale nie spotkałam się z tym, że ma jakieś właściwości przeciwdepresyjne. Może spróbuję. Pozdrawiam.

      Usuń
  13. Już nie mogę się doczekać kolejnych etapów :)! wspaniały haft i pomysł! Oj Kot Cię będzie kochal jeszcze bardziej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój kot bardzo mnie kocha i tak. Dziękuję za miłe słowa i uznanie. Pozdrawiam.

      Usuń
  14. Dziękuję Ci Lunko za te "wynurzenia" jak piszesz... popieram Cię całym sercem, bo.... ten środek od kilkunastu miesięcy towarzyszy mi każdego dnia, więc wiem co czym piszesz: chociaż społeczeństwo mamy jakie mamy, to trzeba walczyć o siebie - głupotą jest nic nie robić, prawda?? A na dodatek masz obok siebie najlepsze wsparcie każdego dnie - to fantastycznie:)
    wszystkiego dobrego Lunka)
    Kotek rowija się pięknie, ja cięgle powolutku ćwiczęna drobiazgach...:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z ogromną radością przeczytałam Twój komentarz, to bardzo miłe uczucie kiedy ktoś cię rozumie i wie o czym mówisz. Mam nadzieję że Tobie ten środek pomoże tak samo jak mnie.

      Usuń
  15. Witaj :D czy może być prawdą stwierdzenie, że chęć bycia facetem w dzieciństwie, miłość do literatury wilczo-traperskiej oraz magiczne hasło - Kazan - może prowadzić poprzez miłość (w moim przypadku jeszcze nieskonsumowaną) do haftu, fascynację kotami prosto do gabinetu psychiatry na głodzie serotoninowym? Witam w klubie :), Pani D oraz jej nawroty i mnie nie jest obca
    pozdrawiam ki_ma

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No proszę... Wszystko się zgadza. Długo by o tym pisać. Cieszę się, że nie jestem sama w tym klubie. Pozdrawiam.

      Usuń
  16. Witam :) Ja od kilku dni też nie mam humoru, wszystko mnie zniechęca, nawet robótki leżą w koszyczku,wszystkim się zamartwiam,nic mnie nie cieszy, ech ...Mam nadzieję że to minie bo nie cierpię tego stanu...Tak więc Cię rozumiem...
    Kocham koty i bardzo ciekawi mnie Twój haft :) Na pewno będzie piękny :)
    Pozdrawiam cieplutko i życzę dużo radości :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, to smutne, że też Cię dopadła zimowa niemoc, oby lepiej się szybko zrobiło - życzę z całego serca.

      Usuń
  17. Ten haft idealnie pasuje do kota :) kolory są pięknie dobrane, tak naturalnie... dużo słońca życzę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za te miłe słowa, cieszę się,że udało mi sie dobrać dobrze kolory. Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  18. Oj bardzo wciągnął mnie ten serial z kotem w roli głównej :D Z niecierpliwością czekam na kolejny odcinek ;) Nie wiem już jak tu trafiłam, ale zostaję i nie dam się wygonić :D
    A co do Kici to sama raczej nie spróbuję, ale chętnie pokibicuję i się poprzyglądam.

    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń

Jeżeli podoba Ci się co piszę, lubisz spędzać czas przy moim blogu, daj mi o tym znać komentując. Dziękuję z całego serca.