Jak uratować 100 kotów - wysterylizuj jednego

sobota, 1 lutego 2014

Łąka marzeń

Witajcie kochane.
U mnie od dwóch dni świeci słońce i w duszy i za oknem. Praca nad Kudłatym Wikingiem idzie bez przeszkód, myślę, że z początkiem tygodnia pokaże kolejne postępy. Mam na prawdę nadzieję, że uda mi się go ukończyć przed nastaniem astronomicznej wiosny. Bo jak ruszę do pracy na ogrody to nie wierzę, że do końca sezonu coś zdziałam w tej kwestii. 
Ten wpis to będzie takie właśnie mielenie językiem o wszystkim i o niczym. Tak z potrzeby wygadania się. 
Bardzo miło mnie zaskoczyłyście swoimi głosami odnośnie tak zwanej pani D. Czuję, że nie jestem sama i że są tu osoby, które mnie rozumieją i nie wyśmieją ( co niestety zdarzało się w realu od tych po których się tego najmniej spodziewałam).
Ale dość o smutnych rzeczach, one same się zawsze o swoje upominają więc nie ma co na siłę ich przypominać. 
Wracając do mojego kota norweskiego to mam z nim związanych kilka przemyśleń. Otóż po pierwsze to, że tak na prawdę to wyszywając go sama się w dalszym ciągu uczę, wypracowuję swój styl, doszlifowuję technikę. Sprawia mi to przeogromną radość bo po każdym fragmencie widzę, że to ma sens i wychodzi. Wasz doping jest oczywiście bezcenny i nie przeceniony. Jeszcze raz BARDZO DZIĘKUJĘ.
Moje myśli tak mocno orbitują wokół tego kota, że powstał w mojej głowie pomysł na opowiadanie. Nawet coś tam naskrobałam ale na razie zachowam na dysku.
Za to pokarzę co namalowałam w ubiegłym roku na przednówku.
TaaDaaam!
To jest moja wymarzona łąka, po której mogę biegać w letnie dni i łapać promienie słońca i wiatr. Namalowane na dykcie akrylem.
A tu Wam pokarzę moją łąkę, którą podziwiam zza okna domu rodziców w "Dziczy". 



Zdjęcia robione przez mojego męża gdyż ja o takiej porze, kiedy to mgły się snują ponad polami i łąkami, jeszcze smacznie śpię. Jestem okropnym śpiochem, jak kot mogłabym przespać 3/4 doby. 
Na ostatnim zdjęciu widać brzozę brodawkowatą (Betula pendula). Wspominam o niej tylko dla tego że jak miałam ok 7 lat to jej jeszcze nie było. Dopiero później pojawiła się jako mała ambitna i dzielna siewka i pokonawszy wszystkie napotkane przeciwności wyrosła na piękne majestatyczne drzewo. Kibicowałam jej przez te ok 20 lat. 
Moja łąka (ta ze zdjęcia) to szczególne miejsce. Jest obecnie od wielu lat nieuprawiana, nie koszona i pozostawiona samej sobie. Zatem zarasta młodymi drzewami i strasznie dziczeje. Pojawiają się na niej agresywne gatunki wieloletnich roślin takich jak nawłoć czy trzciny i wrotycze. Ale to na nią patrzę po kilka razy dziennie z okien pokoju na poddaszu, na niej sfotografowałam po raz pierwszy sarenkę. I często poluje na ładne ujęcia motyli, pasikoników i innych owadów. Za brzozą płynie rzeczka - mała ok 2m szerokości - raczej można powiedzieć rów. Na jej brzegach rozmieszczone są lisie nory, jedne już opuszczone inne zamieszkane. Ale jak na razie nie udało mi się sfotografować lisa, za rzadko bywam u rodziców. A szkoda. 
Na tej łące też spotykam stadko bażantów. Ale niezwykle trudno je zobaczyć, częściej się je słyszy, znaczy samca który charakterystycznym odgłosem zaznacza terytorium.


To zdjęcie z wczesnej wiosny, robione z okienka na poddaszu. Ten piękny kogut był po drugiej stronie wspomnianego wcześniej rowu - rzeczki. Samiczki nie udało się nigdy złapać w obiektyw - zrywają się do lotu jak podejdzie się zbyt blisko i nigdy jeszcze nie zauważyłam ich nim się nie zerwały, mają fenomenalne umaszczenie.
Dziś już nie będę więcej o Mojej Łące pisać, ale zapewniam was, że do niej wrócę nie raz. 
Dziękuję, że do mnie zaglądacie, wasze komentarze (może to zabrzmi banalnie) ale są wiatrem unoszącym moje skrzydła.
Witam nowe osóbki, które się do mnie zabłąkały, mam nadzieje, że zostaniecie na dużej. 
Miłej Niedzieli wszystkim.



 
 

14 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Dzięki, wiem, że mimo zapuszczenia jest piękna, może właśnie dizęki tej różnorodności. A jeśli miałaś na myśli obraz, to też bardzo dziękuję.

      Usuń
  2. Oczywiście, że zostanę na dłużej. Po pierwsze dzięki kotom, po drugie dzięki haftom, po trzecie dzięki Twojej literackości i po czwarte dzięki kotom :) Twoja Łąka powala na kolana, a mnogość różnych zwierząt powoduje u mnie pewną nostalgię. Dlaczego ja też mieszkam w mieście?! Co najwyżej to jeża spotykam dwa razy do roku:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj zatem, kłaniam się w pas. Wiem jaki to bój mieszkac w centrum wielkiego miasta kiedy dusza rwie się do lasu, na pola i łąki... Ale może jakbyśmy mieszkały w tym lesie to straciłby on swój urok?

      Usuń
    2. Zapewne tak. Niestety tak jest, że zazwyczaj tęskno nam do tego, czego akurat nam brak, a nie doceniamy rzeczy na wyciągnięcie. Ale tak strasznie tęskno, gdy słucham opowiadań koleżanki z roku, jak to w święta codziennie sobie biegała, bo "u niej na wsi to zaraz obok jest las..." i nic na to nie poradzę, tak już mam. A jak trafia mi się wakacyjny wyjazd w góry, niestety ostatnio coraz rzadziej, to potrafię na całe dni "wsiąknąć" w lesie.
      Dzisiaj miałam chociaż namiastkę. Śnieg magicznym sposobem stopniał, więc wybrałam się z psem do okolicznego parku, a tam trochę już zieleni. Prawdopodobnie to ta ubiegłoroczna, co zdołała się uchować, ale ważne, że była. I niebo niebieskie. Ale cóż, trzeba było wracać na włości uczyć się do egzaminu.

      Usuń
  3. Dlaczego zdjątka łączki są czarno białe? :(. Twój obraz jest piękny, zazdroszczę talentu malarskiego, ja go nie mam :( co zresztą było widać XD po ocenach z plastyki, czekam z niecierpliwością na kociaka ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo w ten sposób moim zdaniem nabrały klimatu - ot wariacja na temat. A bardziej mi chodziło o ten właśnie klimat, o mgłę bo w originale więcej kolorów nie było za bardzo bo to wcześnie rano i do tego jesień i suche badyle pokrzyw. Pokarzę ją w zimowej szacie za jakiś ca ( nie z tej zimy niestety ). Co do ocen z plastyki - jechałam na 4-. A kociak jak pisałam będzie z początkiem tygodnia.Pozdrawiam.

      Usuń
  4. Przepiekne zdjecia! A twoje opisy sa tak bajeczne ze mi sie zaraz wydaje ze tam jestem i na to wszystko patrze :-).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie słowa to wytęskniony miód na moją duszę. Dziękuję bardzo, nic tak nie poprawia nastroju jak przeczytanie takiego komentarza w niedzielny poranek. Ściskam.

      Usuń
  5. łąka ma niesamowity klimat. Ja też we Wielkim Mieście mieszkam ale blisko Rzeki i Parku więc da się żyć
    choć tylko 10 minut od centrum

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja też pochodzę z pięknej wsi - dzieciństwo to właśnie takie łąki i lasy....cudnie było...
    piękne te zdjęcia , cudowny obraz - a i bardzo się cieszę, że u Ciebie dobrze :)))
    dobrego dnia :))

    OdpowiedzUsuń
  7. piękna ta łąka :)
    podoba mi się pomysł cieniowania bratków :) myślę, że to będzie dobry motyw na początek, bo na kota to się chyba na razie nie porwę :P pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Cudne połacie natury! Uwielbiam.

    OdpowiedzUsuń
  9. Kiedyś i przed moim domem biegały dzikie bażanty i sarny się zdarzały, niestety przepłoszyła je ekspansja miejskiej zabudowy. Obrazek piękny, ja też tęsknię za wiosną!

    OdpowiedzUsuń

Jeżeli podoba Ci się co piszę, lubisz spędzać czas przy moim blogu, daj mi o tym znać komentując. Dziękuję z całego serca.