Jak uratować 100 kotów - wysterylizuj jednego

środa, 12 lutego 2014

Opowieści źdźbłem i liściem pisane odc.1 - "Tańczące raniuszki i zadziorne sikory"

   Kończyła się pierwsza dekada lutego. Wczesne popołudnie. Pogoda jak na tę porę roku bardzo nietypowa, odnosiło się wrażenie, że to początek marca raczej a nie lutego. Słońce świeciło mocno i pomimo, że nisko jeszcze to jego promienie grzały już zmarzniętą glebę.
   Wspaniała pogoda na wyprawę do lasu. Bezlistne dęby, brzozy i olchy przepuszczają mnóstwo światła i uschłe ubiegłoroczne liście kąpią się w tych zimowych promieniach. Leniwie i jakby bez wysiłku płynie strumień pośród lasu szemrząc na podobieństwo mruczącego kota. Gdzieniegdzie w zacienionych zakątkach resztki lodu się ostały i woda z powietrzem bawi się pod nimi w siłowanie. Miłe to sprawia wrażenie i można się na ten taniec żywiołów zapatrzeć, zapominając o czasie i przestrzeni. W lesie pozorna cisza. Nic jeszcze nie szeleści w ściółce ale nad głową wrzawa jak na targowisku. Sikory kłócą się i nawołują, skaczą po najcieńszych brzozowych witkach. Kowalik donośnym gwizdem daje znać o swojej obecności a czasem nawet stadko słodkich raniuszków przeleci i zrobi zamieszanie. 
   Chłonąc to wszystko niczym wyschnięta gleba pierwszy wiosenny deszcz zastanawiam, się czy moje nornice nadal zamieszkują te same nory co rok wcześniej. Nie zasypiają na zimę, więc powinny dać znać o swojej obecności. Czekam blisko godzinę nad skarpą strumienia, ale najmniejszy szelest wśród listowia nie zdradza obecności gryzoni. 
   Wcześniej mąż mój dostrzegł za drogą przy stawie łasicę jak chowała się pod betonową ściankę szopy sąsiadów. Mój pies pognał za nią ale nie miał szans, nim potarł do szopy po łasicy nie było już śladu, jedynie ten dla psa najciekawszy - zapachowy. Siedzę zasłuchana z lutowy las i zastanawiam się czy duże szkody w populacji nornic poczyniła ta zwinna ruda iskra. Zima była lekka więc nawet nie zmieniła ubarwienia. 
   Zaczęłam już marznąć, gdyż pomimo tego słonka to jedna jeszcze w cieniu chód był przenikliwy. Nie ma nornic. Jeszcze. Postanowiłam, że sprawdzę ich aktywność rzucając resztki roślinne. Jeśli są aktywne to powinny skórki od jabłek, obierki marchwi zniknąć. Rano sprawdziłam, nie zniknęły niestety. Czyżby nie było tu moich nornic... Zrobiło mi się smutno ale po chwili pomyślałam, że to dopiero luty, może się przeniosły gdzieś indziej, może na wiosnę wrócą nad mój strumień. 
   Nieco wcześniej spacerowaliśmy po łąkach, które wiosną i latem zazwyczaj są podmokłe i niedostępne a teraz suche udostępniają swoje "salony". Jednolity złoto - piaskowy kolor obumarłych traw szumiących jednostajnie w leniwych podmuchach wiatru uspokaja. Sura radośnie węszy i zagląda do licznych nor. Jest szczęśliwa. My też. Już pod samum domem, kilka metrów od ogrodzenia nagle, tuż spod moich stup zrywa się z alarmującym gdakaniem samiec bażanta. Przyprawił mnie o apopleksję. 


   Przy bramce do ogrodu pod lasem zatrzymałam się i spojrzałam za wysoki dąb rosnący nad strumieniem pod którym pochowaliśmy Plcię-nornicę. Dostrzegłam stadko zawadiackich raniuszków. Zaczęłam je obserwować. Ich długie ogonki nerwowo błyskały między gałązkami, ciche piskliwe odgłosy wydawały się nierealnie delikatne. To jedne z moich ulubionych ptaków, są śmieszne i pocieszne z tymi swoimi okrągłymi tułowiami zrośniętymi z okrągłymi główkami o mikrych dziobkach i długimi ogonkami. Przyleciały z lasu na ogród i tańcowały na leszczynie purpurowej. Było ich cztery może sześć, nie byłam w stanie policzyć, gdyż cały czas się przemieszczały. Beztroskie i wesołe jakby im zima straszną nie była. 



   Gdzieś za mną rozległ się odgłos rytmicznego stukania, z doświadczenia wiedziałam, że to nie dzięcioł... tylko kowalik. Ale jakby na życzenie zaraz odezwał się i dzięcioł. Na strzelistych dębach baraszkowały dwa osobniki. Zapewne para w tańcu godowych bawiła się w berka przelatując z drzewa na drzewo. Nad głową śmignął mi kowalik, którego przed chwilą słyszałam i wylądował w karmniku. Złapał jakieś ziarno i rozejrzawszy się znowu śmignął w stronę lasu. A przy karmniku jak zwykle ruch. Sikory bogatki ścigają się z modraszkami i mniejszymi od siebie sikorami ubogimi. Do tego wszystkiego przylatują wróble mazurki i pikujące kowaliki. 








   Z tarasu obserwowałam ten ruch przy karmniku i uśmiechałam się. Część odważniejszych ptaków podkradała Surze z miski smakołyki. Jak zawsze najodważniejsze były Bogatki i mazurki. Te ostatnie najedzone postanowiły się powygrzewać w słonku na szczytowych gałązkach wierzby.

Ten wróbel sprawdza czy nie ma psa nim podleci do miski.


Coś się poruszyło w igliwiu - może jakiś owad?




Po jedzeniu czas na sjestę w promieniach słonka.





 

32 komentarze:

  1. Jesteś niesamowita!!!! Wspaniały opis z cudymi zdjęciami - czego chcieć więcej :))
    pozdrawiam cieplutko Lunka!:)) dobrego dnia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To bardzo miłe co piszesz, dziękuję. Staram się aby mój blog był zróżnicowany i ciekawy. Pozdrawiam.

      Usuń
  2. Po raz kolejny jestem zachwycona Twoimi zdjęciami, można by stworzyć niezły albumik ptaków. Poza tym, nie będę ukrywać, z taką pasją piszesz - chce się czytać! Jeszcze, jeszcze i jeszcze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałbym aby tak łatwo było można taki albumik stworzyć... ale na własną rękę zrobię sobie drukowaną wersję moich opowieści z lasu i łąki z własnymi zdjęciami. Pozdrawiam.

      Usuń
  3. I teraz poproszę o to samo w formie ilustrowanej książki dla dzieci i dorosłych :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chodzi mi po głowie zrobienie czegoś takiego w formie fotoksiążki. Zastanawiałam się jak zostanie przyjęty mój pomysł z opowieściami z lasu i łąki. Bo mam tego trochę, w końcu od lat obserwuję naszą naturę i fotografuję. Cieszę się, że tak miło to odebrałyście. Pozdrawiam

      Usuń
  4. u mnie dziś pochmurno i pada deszcz. a po obejrzeniu zdjęć i przeczytaniu Twoich opisów od razu zrobiło się cieplej słoneczniej :)
    pięknie piszesz , ani jeden szczególik nie umknie Twojej uwadze a zdjęcia cudowne
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję i ładniejszej pogody życzę.

      Usuń
  5. Cudownie czytać Twoje opowieści Luno :) Od razu robi sie cieplej na duszy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszą mnie takie słowa, bardzo. Pozdrawiam.

      Usuń
  6. Świetna opowieść i porywające zdjęcia.Czekam na więcej!:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po takich słowach na pewno będzie więcej. Cieplutko pozdrawiam.

      Usuń
  7. O matko jakie fantastyczne fotki , wspaniałe , a z Twoją opowieścią wszystko tworzy super duet pozdrawiam Dusia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszy mnie to niezmiernie, że się wszystko podoba.

      Usuń
  8. Świetny opis, super zdjęcia, tych raniuszków Ci zazdroszczę, bo do mojego ogrodu nie zaglądają! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przylatują bo mają wszędzie blisko las może dla tego, bo nie zauważyłam, żeby do karmnika zalatywały. Pozdrawiam gorąco.

      Usuń
  9. Genialne, zazdroszczę takich fotograficznych "zdobyczy". Sama widziałam kowalika tylko na kartach książek. Przepiękna sikora, pozuje w sam raz na jakiś haft (ostatnia) :))) Bardzo lubię takich zdolnych ludzi o szerokich horyzontach, wszystkiego dobrego!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo. Faktycznie ta ostatnia to pozuje ładnie ale mnie się najbardziej podoba siedząca na igliwiu:) Pozdrawiam serdecznie i zapraszam bo skoro się podoba to będę więcej pisać i pokazywać.

      Usuń
  10. Robisz przepiękne zdjęcia. Haftujesz zresztą też pięknie - norweski leśny, którego prezentowałaś w poprzednim poście jest już zachwycający, a to dopiero początek! Chyba muszę spróbować haftu cieniowanego, bo widzę, że prace wyszywane tą techniką są naprawdę piękne. Na norweskim leśnym nitki układają się jak prawdziwe futro! Wow!
    I zazdroszczę Ci, że mieszkasz tak blisko lasu. Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za odwiedziny u mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi czytać takie słowa, dziękuję. Polecam spróbować tego haftu bo warto, daje ogromne możliwości. A co do mieszkania to sprawy mają się tak, że na co dzień niestety mieszkam w centrum wielkiego miasta ale moi rodzice mieszkają w lesie (dosłownie) i czasem do nich jeżdżę i wtedy korzystam ile wlezie. Pozdrawiam cieplutko.

      Usuń
  11. To uwielbiam, miły opis i bardzo ładne zdjęcia, nie tylko cudownych ptaków, ale i radosnej Sury. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo ładne zdjęcia i opowiadanie. Zazdroszczę umiejętności rozróżniania ptaków
    Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Odróżniać ptaki nauczyłam się już jako mały brzdąc, od tamtej pory tylko ją pogłębiam. Pozdrawiam również.

      Usuń
  13. Przepięknie piszesz! jeszcze raz to powtórzę, że masz talent do pisania książki :P Ptaszki piękne, z Bytomia wyniosły się wszystkie wróbelki i sikorki, w Poznaniu na szczęście widzę je, a kowaliki, dzięcioły, raniuszki to wspomnienia z dzieciństwa, dawno ich nie widziałam, oj dawno

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie wiesz jak bardzo cieszą mnie takie słowa, jak mi miło, że ktoś chce tego czytać. Ja we Wrocławiu jedynie na peryferiach się natknęłam na raniuszki, kiedyś o tym na pewno napiszę.
      Sądzę, że spotkasz kowaliki i dzięcioły jak się wybierzesz do jakiegoś większego parku choćby teraz, wczesną wiosną. ściskam.

      Usuń
  14. Witaj, pięknie piszesz i jeszcze piękniej widzisz świat okiem obiektywu, Twoje zdjęcia bardzo mi się podobają. Będę do Ciebie zaglądać :)
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę z odwiedzin i zapraszam ponownie. Dziękuję za miłe słowa odnośnie moich fotografii. Pozdrawiam.

      Usuń
  15. Przepiękne zdjęcia ptaków ! bajecznie je pokazałaś ! i teraz kiedy juz zaczęłam męczyc sie nad sikorką pokazałas swoją! bu ale moze się jeszcze przydać . Jesteś prawdziwą artystką.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za te słowa Luno. Kocham ptaki od maleńkości i jakbym mogła to nie robiłabym nic innego tylko je podglądała i o niech pisała. Pozdrawiam, a twoja sikorka jest rozkoszna.

      Usuń
  16. nie mogę się napatrzeć na Twoje zdjęcia, są wspaniałe.

    OdpowiedzUsuń

Jeżeli podoba Ci się co piszę, lubisz spędzać czas przy moim blogu, daj mi o tym znać komentując. Dziękuję z całego serca.