Jak uratować 100 kotów - wysterylizuj jednego

środa, 19 lutego 2014

Parkowe opowieści

Witajcie moi drodzy.
Z radością witam u siebie Maurycjusza. 
Zanim przejdę do tak zwanego meritum sprawy chciałam się coś poradzić bo od kilkunastu dni męczy mnie pewna sprawa związana z blogiem. A mianowicie pomimo tego iż mam wyraźnie zaznaczone aby blogger nie liczył moich wejść to w statystykach pojawia się często, że że z mojej strony są wejścia, nawet kiedy jestem wylogowana i mam wyłączony komputer. Na przykład ostatniej doby nabiło mi "moich własnych" wejść aż 21 gdzie tak na prawdę to tylko wczoraj rano włączyłam na godzinkę bloga żeby poczytać i odpowiedzieć na komentarze. Tego dziwnego problemu nie miałam jeszcze miesiąc temu a siedziałam tak samo często i długo. Co może być tego przyczyną? Fakt, że odkąd zaczęłam haftować Wikinga potroiła mi się prawe liczba obserwatorów i dzienna liczba wejść ale czy to może mieć znaczenie? Jestem nieco lewa w tych sprawach więc byłabym bardzo wdzięczna za jakąś odpowiedź bo przyznam, że mnie to nurtuje niezmiernie. Z góry dziękuję. 
Dziś też będzie dość długo i kilka zdjęć jako że wczoraj skuszona słonkiem pomknęłam do parku. Korzystam, że pracę zaczynam dopiero od marca. Wtedy na pewno będę miała zdecydowanie mniej czasu na spacery i blogowanie... tak do jesieni. 
Niestety nadal cisza w liściach jeśli idzie o gryzonie, no może poza wiewiórkami.
W parku trwają akurat intensywne wiosenne prace pielęgnacyjne na wielką skalę. Wycinka chorych drzew, nasadzenia młodych. Nie są to warunki najlepsze na podziwianie budzącej się do życia przyrody ale jak się nie ma co się lubi...
Tak, przyszła wiosna, niekwietną co prawda jeszcze żadne kwiaty runa ale puściły już pąki kwiatowe derenia jadalnego (poza oczarem najwcześniej kwitnący krzew u nas) oraz puściły pąki liści niektórych krzewów.  Dowód na to że nie ściemniam - zdjęcie z wczoraj:

Czu wyprawa wczorajsza do parku była opłacalna? Zdecydowanie tak! Pomijając, że wyrwałam się z czterech ścian mieszkania w centrum to przewietrzyłam i po obcowałam z naturą, chociaż troszkę. Na pierwszy ogień rzucił się rudzik (Erithacus rubecula). Zdjęcie, które udało mi się zrobić wczoraj jest kiepskiej jakości i raczej bardziej dokumentacyjne. Spacerując z teleobiektywem używam go czasem jak lornetki, bo nie zawsze jestem z odległości w stanie oznaczyć gatunek. I tak też było w tym przypadku.
Dla mnie w tej chwili nie ma znaczenia jakość tego zdjęcia, liczy się, że zobaczyłam pierwszego w tym roku rudzika i mogę pokazać wam, że tam był. Szybko odleciał i nie chciał współpracować. 

Natomiast moja obecność prawie w ogóle nie przeszkadzała Rudej. Zaszeleściła odważnie liśćmi zwracając moją uwagę i nie przejmowała się moją obecnością zajęta myszkowaniem. 
 
 Są głodne i zawzięcie szukają smakołyków. A po zimie, krótkiej w tym roku co prawda ale jednak zimie przed okresem godowym chce nabrać sił witalnych. Wiewiórki pospolite (Scirus Vulgaris) nie zapadają w sen zimowy ale przy silnych mrozach potrafią się zaszyć w swoim gnieździe na kilka dni. W miejskich parkach im łatwiej bo są tam dokarmiane. 
Zresztą jak wiele innych gatunków zwierząt. 
Obok wiewiórki kręciło się w tym samym zresztą celu kilka wron siwych (Corvus cornix). Jedna siedziała na zmurszałym pniaku i coś zawzięcie dziobała z jego szczelin. Krukowate to bardzo inteligentne ptaki, ich mądrość jest legendarna. Zdarza się przedstawiciele tej rodziny siadają nad ulicą czy droga z twardym orzechem w dziobie i najpierw zrzucają go z wysokości na asfalt, a jak nie pęknie w wyniku uderzenia to czekają aż jakiś samochód go rozjedzie i w ten sposób rozłupie. Zmyślne, nie?
Zostawiłam zajętą pałaszowaniem czegoś białawego i poszłam spokojnym krokiem dalej. Dotarłam do miejsca gdzie zawsze są ptaki, do karmników w rododendronach. W tym parku jest ich na prawdę bardzo dużo zarówno zimozielone różaneczniki jak i gołe jeszcze o tej porze azalie. I to czasami na prawdę wielkie, kilkumetrowe okazy. Wpadnę tam z aparatem jak będzie czas ich kwitnienia, to pokarzę. No ale tego dnia nie było tam zbytniego ruchu a to za sprawą prac ogrodniczych. Kilka metrów dalej wycinano suche drzewo i frezowano pniaki po innych wyciętych drzewach. Wszystkie maszyny robiły sporo hałasu. 
Ale pomimo tego całego zamieszania pojawiło się kilka sikor i nie mogłam się powstrzymać. 
Sikora modra zwana modraszką (Parus Caerules).
I nieopodal pojawiła się druga Ruda, odważniejsza od poprzedniczki. Skubała kawałek mandarynki który ktoś jej podrzucił. 
Wysunęła pyszczek z gęstwiny różaneczników i jak mnie zobaczyła siedzącą na ławce doszła chyba do wniosku, że może coś jej podrzucę, następnym razem coś ze sobą wezmę.
Jaki ona ma słodki pyszczek.
W ostatnim poście na temat wyprawy do parku opowiadałam o tym jak słyszałam nawoływania dzięciołów zielonych. Wczoraj też je słyszałam ale postanowiłam ich poszukać. To nie jest łatwe, bo są bardzo nietowarzyskie, przelatują z drzewa na drzewo i od razu chowają się po drugiej stronie konaru. Złośliwce. Ale udało mi się zdybać jednego osobnika. Wysoko, wysoko na wielkim i starym drzewie udało mi się go dostrzec przez krótką chwilę. Zrobiłam mu trzy zdjęcia ale tylko jedno wyszło w miarę przyzwoicie ostre. Jak w przypadku rudzika jest to fota dokumentacyjna. Ale mam dowód na bytność tego gatunku w Parku Szczytnickim.
Dzięcioł zielony (Picus viridis)
Podobno najbardziej lubią gniazdować w dziuplach na osice lub innej topoli, będę się musiała za nimi rozejrzeć i sprawdzić czy nie mają gdzieś dziupli. Wyspecjalizowały się w jedzeniu mrówek, więc dla tego tak często spotkać je można na ziemi. Są do tego stopnia uzależnione od tego pokarmy, że bez mrówek młode dzięcioły zielone słabną i wysiada im wątroba. Być może ma to coś wspólnego z kwasem mrówkowym.
Ponieważ oliwkowy cwaniak szybko odleciał jego kuzyn postanowił że wynagrodzi mi ten zawód. Najpierw pojawił się dosłownie nade mną:
Obrabiał szyszkę nade mną i tylko dla tego go usłyszałam i mogłam mu strzelić tę fotkę nim odleciał. A po chwili kawałek dalej mogłam obserwować zaloty tych ptaków. Dwa dzięcioły duże (Dendrocopos mojor) przeskakiwały z pnia na gałąź i odwrotnie w zalotnej pogoni za sobą. 




Wdzięczne ale też bardzo nerwowe i płochliwe. Niestety słońce dość szybki schowało się za gęstymi chmurami i światło przestało mi sprzyjać.
Nie zabrakło też kowalika (Sitta europea). W swojej atlasowej pozie na drzewie.

Tuż przed wyjściem z parku ponownie dobiegł mnie odgłos szeleszczących liści. Tyl razem okazało się, że to kosy. Dwa samce, dorosły o pięknie wybarwionym jaskrawym dziobie oraz ubiegłoroczny samczyk. Mniejszy od dorosłego i z bladym dziobem. Za to jakoś bardziej odważny był i wyszedł z gęstych witek forsycji przyjrzeć mi się.


To by było na tyle. 
Dziś jestem chora i nie wiem czy pojadę do Dziczy w Sobotę tak jak sobie zaplanowałam. Ale, jak nie w tę to w następną pojadę. 
Dziękuję wam za cierpliwość i za miłe komentarze. Pozdrawiam. 
P.s. Na prawdę proszę o odpowiedź na moje pytanie z początku wpisu.

51 komentarzy:

  1. No cóz co do liczby wejśc niestety Ci nie pomogę. Natomiast z chęcią wybrałabym się na taki spacer na łono przyrody:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Może to statystyki coś przekłamują i pokazuje Ci się np ilość wejść w tygodniu a nie w 1 dzień? Życzymy powrotu do zdrowia, piękne zdjęcia! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za życzenia zdrowia, przydadzą się. Pozdrawiam.

      Usuń
  3. Witaj ! Cudowne zdjęcia ! Jestem zachwycona tą rudą cwaniarą, te sterczące uszy są tak słodkie. Do mnie niestety nie zaglądają takie piękności....
    Też mam problemy z licznikiem odwiedzin, z licznikiem flag...są rozbieżności i jeszcze nie odkryłam dlaczego tak jest....
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas jest sporo rudzielców. Dziękuję za miłe słowa. Pozdrawiam i życzę udanego weekendu.

      Usuń
  4. Zabrałaś nas na wspaniały spacer!:) Co do licznika: czy odznaczasz w dziale statystyka: nie uwzględniaj własnych wyświetleń?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po odznaczałam już wszystko co się dało na początku działania bloga. Chyba po prostu muszę się zawsze wylogowywać jak tylko kończe pracę na blogu. A na fajny spacer to zapraszam kiedy tylko zechcesz. Ściskam.

      Usuń
  5. Spacer super a wiewiórki to Ci zazdroszczę bo jeszcze nie udało mi się jej sfotografować. Po moim parku nie biegają :)
    Odhacz te swoje wyświetlania to nie będziesz dociekać :) Pewnie liczy każdy Twój powrót z innych blogów na własny a może znowu coś się tam popsuło tak jak ostatnio Translator. Jakiś czas nie działał teraz znowu tak.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. Życzę żebys na rudą ładną trafiła. Uściski.

      Usuń
  6. Oj zazdroszczę Ci tego spaceru:) musiało być super zdjęcia są tego przykładem :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogłoby być nieco cieplej i jaśniej ale nie narzekam. Jeszcze będę na słońce narzekać jak mnie w sezonie przypiecze. Pozdrowienia śle.

      Usuń
  7. Piękne zdjęcia!
    A co do licznika to zainstaluj sobie jakis inny,dodatkowy będzie bardziej wiarygodny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Nie zależy mi tak bardzo na statystykach tylko mam tak, że lubię wiedzięc co i jak i dla tego jak mi się coś nie zgadzało to mnie gnębiło. pozdrawiam.

      Usuń
  8. Śliczne zdjęcie, ale najpiękniejsza Ruda!
    Jeżeli chodzi o Twoje pytanie; myślę, że ktoś zagląda do Ciebie bezpośrednio - wpisuje Twój adres w wyszukiwarce. Tak się zdarza u mnie, po sprzedaży kartek (pieczątka z adresem bloga na odwrocie)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej, bardzo dziękuję, fajnie, że Ruda się podoba, to wdzięczny okaz do zdjęć. Możliwe, że masz racje w tym wchodzeniu od razu. Pozdrawiam i życzę udanego weekendu.

      Usuń
  9. piekne ptasie fotki robisz:)- widze, ze PArk Szczytnicki ma bardzo bogaty wybór dzięciołów- osobiscie zielonego nigdy w zyciu nie widzialam, tylko dużego, średniego i czarnego. Co do pierwszego pytanka- nie potrafie nic odpowiedziec, bo raczkujaca w sprawach bloggera jestem;) pozdrowienia i dziekuje za powitanko:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że podobają Ci się moje fotki, jestem bardzo zadowolona że mogę się swoją miłością do przyrody podzielić. Zielonego stukacza spotykam puki co tylko w tym parku i tylko z dużej odległości. Pozdrawiam, jeszcze raz witam i zapraszam do dalszych odwiedzin.

      Usuń
  10. cudowne zdjęcie :) niestety też Ci nie pomogę w sprawie licznika :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spoko lisku. Ściskam i dzięki za odwiedziny. Jak tam smok?

      Usuń
  11. Szczęściara, tyle płochaczy upolować! Piękne zdjęcia, uwielbiam obserwować ptaki, ale nigdy na żywo nie widziałam rudzika! Chociaż ostatnio widziałam sikorkę sosnówkę po raz pierwszy nie na zdjęciu. Zdrówka życzę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, a to takie miłe i lubiące ludzi ptaki te rudziki. Fajnie, że podobają sie zdjęcia. Natomiast ja nie miałam przyjemności spotkać sosnówki. Dzięki za życzenia zdrówka i pozdrawiam.

      Usuń
  12. Ale wspaniałe zdjęcia. Obejrzałam z przyjemnością:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Piękny spacer :)) Ja poproszę więcej wiewiórek kocham wiewiórki od małego!!!!
    pozdrawiam ciepło i ... pisałam maila:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Postaram się o więcej wiewiórek, szkoda że trudno je złapać jak skaczą w gałęziach bo są jak baletnice wtedy. Na maila odpisałam i również ciepło pozdrawiam.

      Usuń
  14. Co do licznika może byc tak jak mówi Talibra... Jak wchodzisz na blogi które oglądasz??? Jeśli robisz to z tej listy z boku to każdy powrót na swój własny blog może się liczyć...
    Piękny spacer... I polskie wiewiórki takie ładne.... Irlandzkie są szare :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystkie wiewiórki są ładne te szare to nie są rodzime wiewióry z wysp, tylko z Ameryki chyba i są zagrożeniem dla rudych. Coś tak o tym słyszałam. Sciskam.

      Usuń
  15. hmm w takich sprawach związanych z komputerem, netem, jestem noga XD i mogę ci na to dać tylko jedną radę: olej to XD. Ja np. nie patrzę na to w ogóle :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i właśnie chyba oleję. Pozdrawiam ciepło i ściskam.

      Usuń
  16. Uwielbiam Twoje przyrodnicze fotorelacje, czytam je jednym tchem.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To wspaniale czytać takie słowa, aż chce sie tworzyć coś dalej. Dziękuję za te słowa, są dla mnie niczym wiatr dla żaglowca. Bardzo mnie radują. Sciaskam serdecznie i mocno.

      Usuń
  17. Lubię te Twoje spacery;) Piękne zdjęcia.! Najbardziej podobają mi się dzięcioły.Mimo że do mojego lasku przy domu też przylatują i mam je na wyciągniecie ręki nigdy nie udało mi się uchwycić tak wyraźnie ich soczystych barw i pstryknąć tak pięknych fotek. Pozdrawiam i życzę szybkiego powrotu do zdrówka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za życzenia zdrowia, już mi lepiej. Trzymam kciuki, żeby się udało sfocić dzięcioła u ciebie. Fajnie, że podobają się moje przyrodnicze spacery. Z początku był to raczej hafciarski blog ale zima się skończyła i niczym niedźwiedź wypełzłam z domu... Pozdrówka i uśmiechy ślę

      Usuń
  18. Uwielbiam rudziki, a rzadko je widuję :(. Wiewiórki, dzięcioł i kowalik mają śliczne zdjęcia. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też bardzo lubie rudziki. To pierwszy sfotografowany przeze mnie ptak. Miałam może 13 lat i latałam z Kodakiem na kliszę po działce a on często w winogronach siedział. Dawno już tego zdjęcia nie mam. Ale zostały wspomnienia.

      Usuń
  19. Blogger czasem ma jakiegoś buga, pewnie coś kombinowali przy kodzie i powstał (po raz kolejny) taki glitch. Zawsze możesz doinstalować do przeglądarki rozszerzenie Ghostery, ono blokuje wejścia na stronę i "znikniesz" z liczników stron, jakie zaznaczysz w ustawieniach.
    A ptaszki ładne, ja jakoś nie mam szczęścia do wypatrywania ich ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zrozumiałam ani słowa...:) Zabrzmiało to dla mnie jak: dianthus karyophyllus semperflorens flora pleno hybrida hortorum. Ale dzięki za próbę wyjaśnienia. Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  20. Luno,robisz mistrzowskie zdjęcia ,brak mi słów zachwytu!!!
    Kot norweski jest przepiękny ale to dla mnie za trudny haft .Dopiero robię próby w hafcie cieniowanym jakieś łatwe kwiatki .Nie odważyłabym wziąć się za tego przepięknego kotka .Będę kibicować,może kiedyś...
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się ciesze z odwiedzin nowej osoby, której w dodatku podobaja się i moje zdjęcia i moje hafty. Pozdrawiam i powodzenia w hafcie cieniowanym.

      Usuń
    2. Luno /,pisałam pod innym postem/kotek pokonał mnie swoją urodą .Jednak chciałabym go haftować. Jeśli można to poproszę o wzór -trudno chcę się z tym zmierzyć pod Twoim kierunkiem oczywiście .Z góry dziękuję ,pozdrawiam
      mój mail:elzusia@poczta.onet.pl

      Usuń
  21. Z wielką przyjemnością obejrzałam przepiękne zdjęcia - pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  22. Zdjęcia to prawdziwe czary:) Przyroda ma w sobie nieopanowaną moc. Pozdrowienia i zapraszam na candy

    OdpowiedzUsuń
  23. Luna - po prostu pokonujesz mnie tymi zdjęciami. leżę na obu łopatkach i kwilę z zachwytu! Dziewczyno, masz dar do fotografowania zwierzaków i jeśli nie wydasz jakiegoś albumu to będziesz się z tego gęsto tłumaczyła na Sądzie Ostatecznym, mówię Ci! :) Już nie będę nawet pisać, że Twoja wiedza o poszczególnych gatunkach, zwłaszcza ptaków, też mnie rozbraja. Jestem zachwycona, olśniona i nie wiem co mam więcej napisać. Może tylko to, że żałuję, że nie mogę odpowiedzieć na Twoje pytanie z początku wpisu, bo jestem tak samo "lewa w tym temacie".
    Pozdrawiam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
  24. Spacer okazał się owocny! Spotkałaś wielu mieszkańców parku i porobiłaś im piękne zdjęcia. Szczególnie urzekła mnie wiewiórka:) Pozdrawiam. Ania.

    OdpowiedzUsuń
  25. Przecuowne zdjęcia - super talent masz :) !

    u mnie moja pasja rękodzieło : poduchy, malowanie obrazów, decoupage, sianowije .....
    Zapraszam Serdecznie na swojego bloga i na zostanie tam na dłużej :)
    Próbuję w jakiś sposób się rozprzestrzenić po necie ze swoimi pracami, miło by było jakbyś pomogła. np. poprzez wstawienie mojego linku do siebie ? :)) Lub po prostu zawitanie u Mnie
    http://lesia-rekodzielo.blogspot.com
    Pozdrawiam Serdecznie :)
    Aga

    OdpowiedzUsuń
  26. Super fotki i przgląd gatunkowy parku.A wiewiórki mocno zazdroszczę-one są piekne a u nas pojedyńcze osobniki i w dodatku strasznie płochliwe:(.

    OdpowiedzUsuń

Jeżeli podoba Ci się co piszę, lubisz spędzać czas przy moim blogu, daj mi o tym znać komentując. Dziękuję z całego serca.