Jak uratować 100 kotów - wysterylizuj jednego

piątek, 14 lutego 2014

Zaczarowana wiosną w środku zimy

Witajcie. 
Bardzo miło mi powitać nowe obserwatorki. Cieszę, się że do mnie zajrzałyście i mam nadzieję, że zatrzymacie się na dłużej. Chciałam też ogromnie podziękować za tak miłe i pełne pozytywnej energii komentarze pod moim ostatnim postem. A to dla tego, że wiem jak to w życiu jest, praca, obowiązki, dzieci i codzienne sprawunki i tylko wyrwane krótkie chwile na pasje i hobby. A tu się znalazła baba co pisze jak po lesie chodzi i jej liście szeleszczą. Komu by się chciało to czytać kiedy ledwo starcza czasu na odwiedzenie ulubionych blogów. Ale ta wariatka co tak po tym lesie chodzi to pisze z potrzeby pisania, bo jak nie napisze to jej bąbel gdzieś we wnętrzu rośnie i chce pęknąć. Więc pisze - bo chce nie chce - musi. I tym bardziej serce jej raduje się ogromnie kiedy są dusze, które poświęcą chwilę na przeczytanie tego i obejrzenie zdjęć. Dla was wielki buziak, mam nadzieję, że nie zanudzę was tymi szelestami, szumami i ćwierkaniem. 
Tak się muszę przyznać, iż "kudłacenie" wikinga nieco wolniej mi idzie. Nie sprzyjają okoliczności. Najpierw wyjazd, a teraz nie mogę się zupełnie skupić na operowaniu igłą. Od ostatniej prezentacji raptem mu kawałek jednego fafla białego przybyło (tam gdzie wąsy wyrastają). 
A czemu? Bo jestem zaklęta. Zaczarowana i opętana wiosną która pokazała się tej zimy. Zapach wiatru mnie odurzył. I puki mi pijaństwo to wiosenne nie przejdzie to będę miała utrudnione podejście do Wikinga. Po prostu ciągnie mnie w plener po miesiącach siedzenia w czterech ścianach. Jestem jak narkoman...
 Na swoje usprawiedliwienie dodam tylko, że pisałam o tym jakoby mój świat był na pory roku podzielony - konkretnie dwie. Jedna to typowa zimna zima, trwa te trzy do czterech miesięcy i spędzam je w domu nad tamborkiem. Druga to "WIOLASIEŃ" łatwo zgadnąć o co chodzi, wtedy to panuje aparat i ogrody (zawodowo i hobbystycznie).
Moja Wiolasień właśnie się zaczęła i zainaugurowałam ją w prawdziwym lesie. Ale jako nieszczęśnik skazany na życie codzienne w samym centrum miasta do lasu mam daleko i nie po drodze więc cóż pozostaje?
Ano pozostają Parki miejskie. I tu na szczęście Wrocław ma się czym pochwalić, chociażby Park Szczytnicki który zajmuje ponad 100 ha i zawiera ok 400 gatunków drzew i krzewów. Zajmuje czwarte miejsce pod względem różnorodności i bogactwa drzewostanu w Europie. Można w nim zaobserwować 70 gatunków ptaków w tym te zagrożone. Oraz 9 gatunków nietoperzy. 
I właśnie skuszona wczorajszym słońcem postanowiłam wybrać się na przedwiosenny rekonesans z aparatem. (tak, tak znów będzie o zwierzątkach:))
Zatem - Wybrałam się do największego Parku Wrocławia na spacer w celu sprawdzenia, czy może obudziły się już gryzonie. Od samego wejścia, jeszcze nie ucichł hałas tramwaju z którego wysiadłam a już przywitał mnie radosny świergot sikor. Oczywiście były to wszędobylskie bogatki. Szeleściły suchymi liśćmi w poszukiwaniu jedzenia i zupełnie nie przejmowały się ludźmi. Jedynie psy je nieco rozpraszały.



 Pomimo, że są tak pospolite to niezmiennie je uwielbiam za tę ich odwagę właśnie i radosne usposobienie. Z tymi swoimi żółtymi brzuszkami są niczym małe słoneczka. 
Drugim gatunkiem który mi się pokazał (najpierw go usłyszałam) był kowalik, częsty towarzysz sikorek, zwłaszcza w okresie jesienno zimowym. Żwawo skakały po pniach i gałęziach w poszukiwaniu sama nie wiem czego, chyba też jedzenia. W tym parku jest ich na prawdę sporo.





To takie dość bezpardonowe ptaszki, małe ale twarde. I bardzo szybkie. 
Dotarłam do miejsca gdzie są rozwieszone pojemniki z jedzeniem dla ptaków. Tam dopiero dało się zauważyć jak są asertywne. Bez najmniejszych oporów przeganiały mniejsze od siebie sikory ubogie które musiały zadowolić się tym co spadło na ziemię.


Podobnie zresztą zachowywały się bogatki, które niemal agresywnie ganiały mniejsze ptaki. Ich ofiarami zazwyczaj padały sikory modre. 



W okolicy kręciła się też samica kosa, grzebiąca coś w ściółce na granicy rabaty z rododendronami. 

A nieopodal pojawił się i Pan kos w swoim czarnym fraku. Chwilę poprzyglądał się mojej osobie a potem skrył się w gąszczu rododendronów i zawzięcie szeleścił.
Z wyprawy jestem zadowolona bo po raz pierwszy udało mi się sfotografować dwa gatunki - Pełzacza:


Niestety na ostatnim zdjęciu mój sprzęt nie złapał ostrości na samym ptaku, tylko na korze drzewa, ale usprawiedliwiam się tym, iż ptaszek szybko się w górę i w bok przemieszczał a zdjęcie mimo wad pokazuję ze względu na walory tła i dla ukazania sylwetki ptaszyny. 
Drugim gatunkiem jest dzięcioł średni:
Nigdy wcześniej nie uchwyciłam tego gatunku dzięcioła. Nie udało mi się również dostrzec bardzo płochliwego dzięcioła zielonego, jedynie słyszałam jego głośne i płaczliwe nawoływanie. Ale jak będzie cieplej to się znów wybiorę i może akurat go przydybię. Była za to dzięcioł duży. Ale nie chciał za bardzo pozować, więc jest tylko tak średnio ładnie widoczny.
A jak na męża czekałam to najodważniejsza albo najbezczelniejsza z sikor podleciała na ławkę i okruchy orzeszków rozsypane podbierała. 
 Tu jeszcze zerka na mnie...
A tu już na orzeszki. 
A na koniec zagadka. Kilka lat temu będąc w innym parku Wrocławia nad rzeka Oławą zaobserwowałam dziwne zwierzę, którego nigdy wcześniej nie widziałam. Udało mi się zrobić mu zdjęcie, niestety w pośpiechu i dość nieumiejętnie więc jest słabej jakości ale zwierze widać. I tu moja zagadka - Co to za stwór. 

 Pozdrawiam wszystkich serdecznie i życzę cierpliwości do tych moich epopei... Miłego weekendu.

44 komentarze:

  1. Luno, z przyjemnością poczytałam na dobranoc Twoja opowieść :)
    U mnie w ogrodzie również są sikorki i kowaliki. Para dzięciołów średnich co roku żywi się zimą w moim karmniku, a zielone czasem chodzą sobie po trawniku, tylko ja wtedy aparatu nie mam, a jak tylko sie ruszę, to uciekają :) Podziwiam więc Twoją wytrwałość w utrzymywaniu ciała w bezruchu :)
    Ostatnie zwierzątko to najprawdopodobniej mała wydra, porównaj: http://kwejk.pl/obrazek/1129611/wydra.html
    Pozdrawiam Efka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę tego dzięcioła zielonego. Ile bym dała, by po trawniku moich rodziców sobie spacerował. Siedziałabym zaczajona i cały dzień byleby go przyłapać. Cieszę się, że moja opowieść się podoba.
      I na koniec... to nie wydra - przykro mi.

      Usuń
  2. te wszystkie ptaszyny czekają aż im zrobisz zdjęcie , pięknie pozują :)
    a ten futrzak to nie jest przypadkiem młoda kuna ??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kuna raczej nie, kuny mają większe i niżej osadzone po boku uszka :)

      Usuń
    2. Z tym czekaniem to raczej ja czekam aż się jakoś ustawią. I tak jak napisała Efka to nie kuna:) Pozdrawiam.

      Usuń
  3. Zazdroszczę ciekawej wycieczki :). Zdjęcia cudowne! A ten ostatni zwierzaczek to na pewno coś łasicowatego, łasica, wydra, kuna? Miałam przez jakiś czas kuny (chyba domowe) jako nieproszonych mieszkańców stryszku - młode były bardzo podobne, chociaż miały chyba większe uszka... Śliczne zwierzątka, ale okropnie uciążliwe jako współlokatorzy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kun w domu nie zazdroszczę, to szkodniki w takich okolicznościach niestety. Pozdrawiam.

      Usuń
  4. Piękne ptaki na Twoich zdjęciach są, cierpliwie Ci pozują :) Pełzacza jeszcze nigdy nie spotkałam, śliczny jest i w sumie trudny dość do wypatrzenia na drzewie, gratuluję.
    U mnie ostatnio brzydka pogoda jest, nie da się wyjść z aparatem a już bardzo mi się chce wiosny :)
    Pozdrawiam serdecznie, miłego weekendu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pełzacza faktycznie trudno wypatrzeć, zazwyczaj udaje mi się go dostrzec gdzieś na korze przez przypadek. U mnie na szczęście całkiem ładnie ale jeszcze chłodno. Wzajemnie miłego weekendu.

      Usuń
  5. Uwielbiam sikorki (zgadzam się, że wyglądają jak słoneczka) i dzięcioły. Nie miałam pojęcia, że takie bogactwo zwierzaków zamieszkuje zwykły, miejski park! W wolnej chwili zapraszam w odwiedziny do Łodzi - może nikomu się z tym nie kojarzy, ale jest to ponoć najbardziej zielone miasto wojewódzkie w Polsce. Rzeczywiście, zieleni mamy bardzo dużo, a kilka sporych parkowo-leśnych kompleksów usytuowanych jest niemal w sercu miasta. Bardzo jestem ciekawa kogo byś tam spotkała? Ja niegdyś widywałam sarny i dziki w Parku na Zdrowiu (duży park im. J.Piłsudskiego w centrum, "na Zdrowiu" to jego nazwa zwyczajowa"). Podobnie w lesie łagiewnickim, położonym już właściwie przy wylotówce z miasta. Kiedyś nawet miałam okazję widzieć lisa przemykającego ulicą biegnącą nieopodal parku na Zdrowiu. Co zaś się tyczy zwierzątka na Twojej fotografii - czy to przypadkiem nie jest kuna? Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że Łódź to miasto miłośników kotów. Ale, że jest też tak zielone - to bardzo dobrze. Zachęcam zatem do spacerów po tej zieleni. A co do zwierzaka to nie kuna:)

      Usuń
  6. Świetne zdjęcia, ptaki wyglądają jakby pozowały. Bardzo miło się ogląda i czyta Twojego bloga. Pozdrawiam Monika :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi kiedy czytam takie słowa. Pozdrawiam.

      Usuń
  7. Dziękuję Ci za fantastyczny wiosenny spacer!:)))

    OdpowiedzUsuń
  8. Piękne te ptaszki! Zazdroszczę takiej wycieczki i takiego parku! :)
    A ten zwierzak na dole też mi się z kuną skojarzył, chociaż ja się nie znam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Park jest na prawdę piękny i wielki. Dziękuję za odwiedziny i pozdrawiam.

      Usuń
  9. Spaceruj po wrocławskim parku ( w tym mieście się urodziłam), pisz i pokazuj cudowne zdjęcia. Uwielbiam przyrodę :). Zagadki nie zgadnę :(. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, będę spacerować i pisać i pokazywać bo też to lubię. A przyrodę kocham od zawsze. Pozdrawiam,

      Usuń
  10. Przepiękne zdjęcia! Super spacer;)

    OdpowiedzUsuń
  11. No i kolejny miły spacerek - fotorelacja jest niesamowita. Pracuję w Krakowie, niedaleko ogrodu botanicznego i też nie mogę doczekać się wiosny! Polowanie na ptaki nie jest mi obce - moja przyjaciółka od 4-ch lat polowała na zielonego dzięcioła, któremu spodobał się nasz ogród w pracy. Udało się, kilka zdjęć super - pozował skubaniec :)
    Ostatnie zwierzątko bardzo sympatyczne ale nie wiem co to ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chętnie bym obejrzała te zdjęcia. Już niedługo będzie ciepełko i będzie można spokojnie pospacerować. Pozdrawiam.

      Usuń
  12. Zwierzątka nie zna niestety:(
    Twoje zdjecia z parku są niesamowite i z ogromną przyjemnością przeczytałam całą fotorelację! Serdecznie pozdrawiam!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że podoba się moja relacja ze spaceru. Pozdrawiam.

      Usuń
  13. Czytam i myślę sobie, że jest dużo takich zakręconych osób jak ja:) Tu mam Ciebie na myśli:) Też uwielbiam szelest liści, ptaki i różne zwierzątka:) Nie mam kota, ale mam trzy, a w porywach i cztery psy:) Jeden, przyjeżdżający na wakacje z dalekiej Anglii, nazywa się...Luna:)
    Z przyjemnością do Ciebie dołączam!!!!!!
    Zwierzątko na zdjęciu to kuna:) Pozdrawiam, Ania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślałam też o wydrze, ale one mają inne futerko, nie takie milusie i są większe i nie mają białego krawacika, a kuny mają. Poza tym są różne rodzaje kun: leśna,domowa, wodna:)

      Usuń
    2. O kunie wodnej nie słyszałam ale tak czy inaczej to nie jest to kuna. Ciesze się, że też jesteś tak zakręcona jak ja. Pozdrawiam.

      Usuń
  14. No i po raz kolejny rozpływam się w zachwycie nad polska fauna i pomyśleć, ze to wszystko Wrocław, w którym mieszkałam 5 lat :) Choć, nie powiem, jeśliby zapuścić się na pobliskie pola można było spotkać bażanty, błotniaki, zające, sarny... :) Czekam na więcej :) Pozdrawiam!

    P. S. Co do zagadki stawiam na norkę amerykanska, gatunek obcy, zawleczony :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, będzie więcej, widywałam bażanty we Wrocławiu, sarny i lisy. Co do stworzonka to wiemy, że to nie kuna i nie wydra a w następnym poście powiem co to. Pozdrawiam.

      Usuń
    2. No to teraz już nie mogę się doczekac następnego posta :)

      Usuń
  15. Piękny spacer :)) koniecznie przy następnej wizycie we Wrocławiu muszę zajrzeć do Parku Szczytnickiego :))
    pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam wyprawę do tego parku, jest różnorodny, wielki i bogaty.

      Usuń
  16. Cudowne zdjęcia ptaków ! Fantastycznie że w środku miasta jest oaza spokoju dla skrzydlatych.
    U mnie też jest dużo sikorek, żałuję że nie zaglądają kowaliki bo jak widzę na Twoich zdjęciach są piękne i giętkie.
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się że to wspaniale, że mamy takie oazy dla zwierząt. Bez nich nasze miasta byłyby pustynią pełną szczurów i gołębi. Kowalik to jedyny ptak który może po pniach drzew chodzić głową w dół. Pozdrawiam również i zapraszam gorąco ponownie.

      Usuń
  17. może Tchórz? bo na kunę to ma za mało białego pod brodą, na wydrę jest za mały.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nic z tego kochana, jest u nas jeszcze jedno zwierzę, najczęściej występujące ale to żadne z wymienionych. Soból jest do kuny podobny. Uszka wyżej i większe nieco. Pozdrawiam.

      Usuń
  18. :)..Jestem pod wrażeniem jakości zdjęć. Dokarmiam ptaszarnię, więc mam ją pod oknami. Robiłam sporo zdjęć zza węgła sikorkom, wróblom i dzięciołom (!), ale jakość pozostawia sporo do życzenia...:)
    Co decyduje o ostrości Twoich fotografii? ( pomijając oczywiście talent fotograficzny:))) Czy używasz dodatkowych obiektywów? Jako specjalista poleciłabyś może jakiś aparat? :)
    pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Droga Evo. Bardzo dziękuję za odwiedziny i miłe słowa. Fotografuję przyrodę namiętnie już kilka lat. Nie sądzę abym była specjalistką w tym względzie. Zaczynałam od cyfrowego aparatu z 15x zoomem firmy sony. Ale potem za namową męża zakupiłam Lustrzankę. I teraz zaprzyjaźniam się jesiennym nabytkiem czyli Nikonem d5100. Do tego mam teleobiektyw Nikkor 50 -300mm. To tyle w kwestii sprzętu. A foty ostre bo nie jest to przecież oryginalny rozmiar tylko ze cztery razy mniejszy bo oryginał to na szerszym końcu na 4000 pixeli a nie 800 jak na moim blogu. Po zmniejszeniu zawsze leciutko wyostrzam bo przeskalowanie obrazu nieco rozprasza pixele. Pozdrawiam. Jakbyś miała jeszcze jakieś pytania to zapraszam. A czym Ty fotografujesz zza węgła:) ?

      Usuń
    2. ...:)) Dzięki za informacje - tak coś czułam, że to będą lustrzankowe klimaty:) Teleobiektyw robi wrażenie!
      Ja zza węgła kompaktuję kompaktem:) Fuji JZ250, zoom optyczny x8 :) prostota obsługi jest, jakość zdjęć - jaka jest- każdy widzi:)kiedyś korzystałam z Nikona( ze stałym obiektywem), ale zazwyczaj było tak,że zanim ustawiłam parametry już scena do fotografowania była nieaktualna....:)
      pozdrawiam:)

      Usuń

Jeżeli podoba Ci się co piszę, lubisz spędzać czas przy moim blogu, daj mi o tym znać komentując. Dziękuję z całego serca.