Jak uratować 100 kotów - wysterylizuj jednego

sobota, 29 marca 2014

Opowieści źdźbłem i liściem pisane - Zapracowana para raniuszków.

Witajcie moje kochane koleżanki blogowiczki i wierne czytelniczki moich postów. Zanim przejdę do meritum sprawy to chciałam powiedzieć, że jest mi niezmiernie miło, że z tak pozytywnym odzewem spotkał się pierwszy fragment mojej powieści. Już sam fakt, że chciało się wam poświęcić te kilka minut na przeczytanie tego i kilka następnych na skomentowanie to dla mnie wiele, więcej niż pochwały, bo przecież nie każdy gustuje w tego typu lekkostrawnej literaturze:) Kolejny odcinek niebawem. 
W kwestii Wikinga to brak postępów. Absolutny brak - nie tknęłam go przez tydzień (wstyd). Za to niedługo będę miała inną hafciarską niespodziankę. Muszę tylko złapać za żelazko. 
Nie miałam ostatnio też za bardzo motywacji i okoliczności do spacerów. Bardzo chciałabym znów jakieś myszy czy nornice uchwycić. Mieć możliwość jak Marianna pojechać sobie bez skrępowania gdzieś gdzie spokojnie mogłabym posiedzieć z aparatem...
Mało tego dwa dni temu po raz drugi w przeciągu miesiąca złapała mnie rwa barkowa. Zatem cierpię i ruszam się sztywno. Naświetlania i maści z aspiryną do kompletu muszą na razie wystarczyć. Ale jak to będzie się powtarzać to będzie trzeba lekarza odwiedzić. 
Ale koniec marudzenia. 

Czas na naturę.

Blisko miesiąc temu miałam okazję podziwiać parę zapracowanych raniuszków. W tym roku mam do tych ptaszków takie szczęście jak jeszcze nigdy. A czemu tak zapracowane były te raniuszki? Ano rozpoczęły intensywną budowę gniazda. A gniazda raniuszków są misternie plecione i dziergane. Jest przy tym sporo pracy, latania i zbierania materiału.
Moje raniuszki wybrały sobie dość nisko osadzoną gałąź świerka rosnącego na granicy naszego ogrodu. 

Oto Pan Raniuszek (nie wiem czy pan ale to nie ma u nich znaczenia - on i ona wyglądają i zachowują się tak samo). Zatem ten to będzie pan.


A oto Pani Raniuszkowa. Niby niczym się nie różni ale uwierzcie mi to inny osobnik,który pojawił się w tym samym miejscu zaraz po poprzednim. Przyniosła materiał na gniazdko.

A zaraz po niej Pan Raniuszek doniósł kolejną porcję.
Jak tyle materiału mogło się zmieścić w takim maleńkim dziobku.

Całej pracy przyglądały się sikory ubogie, które były regularnie przepędzane przez pracowite maleństwa.


A zapracowana para zbierała materiał z pobliskiej sterty gałęzi. Znaczy jak się bliżej przyjrzeć to jedno zbierało i szarpało się z oporną materią a drugie siedziało i patrzyło. No jak u nas - ludzi :)



Nie mam pojęcia co on tak tak zajadle ciągnie, ale obserwowanie tego sprawiło mi ogromną frajdę. 
Pozdrawiam was i życzę udanego weekendu. Ja lecę do kuchni gulasz z szynki i warzyw robić - Ściskam.

21 komentarzy:

  1. Przepiękne zdjęcia ptaków. Parka raniuszków jest cudowna, wyglądają jak małe puchowe kuleczki. Małe a tak pracowite.
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam twoje ptasie zdjęcia. Domagam się więcej! Oczywiście, jak już wyzdrowiejesz, czego ci z całego serca życzę.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, już czuję się lepiej, lampa na podczerwień dużo daje.

      Usuń
  3. Ale miałaś radości :) Pięknie to sfotografowałaś, ja nie widziałam jeszcze nigdy raniuszka, chyba nie ma ich w mojej okolicy. Cudne są.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego co wiem, to raniuszki są w całym kraju, ale może akurat niedaleko ciebie nie mach ich wiele i się kryją gdzieś po lasach. Pozdrawiam i dziękuję.

      Usuń
  4. Raniuszki cudne i pracowite :))
    Mam nadzieję Marysiu, że rwa szybko odpuści , bo i Ty wiosną ciężko pracujesz, co?
    Ja się ruszam, ...jeszcze... Choć dzisiaj kolejne 9 godzin na ogrodzie i 34 sztuki posadzone...ufff jestem zadowolona :))
    A dla Ciebie Kochana buziaczki :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję kochana, rwa nieco odpuściła ale się jeszcze gdzieś czai. Super, że praca na ogrodzi pomaga ci i sprawia satysfakcję. Trzymaj sie.

      Usuń
  5. Ptasiorki urocze :)
    Też ostatnio "niedomagam" i życzę szybkiego powrotu do zdrowia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zatem wracaj jak najszybciej do formy bo piękna wiosna idzie. Ściskam.

      Usuń
  6. Uwielbiam raniuszki - superowe ptaszki:) Mam małe pytanko czym robisz zdjęcia i ile taki sprzęt kosztuje?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj, też uważam, że raniuszko są super - uwielbiam je. Mój aparat to nikon d5100 i obiektyw nikkor 55-300mm. Sprzęt ze średniej półki jeśli chodzi o lustra.

      Usuń
  7. piękne zdjęcia i pięknie uchwycona natura-uwielbiam takie zdjęcia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę i mi niezmiernie miło.

      Usuń
  8. Oj Marysiu, to Ty biedulka z tą rwa!Straszny ból, wiem bo mnie łapie w prawą nogę:)))))
    Raniuszki przecudnej urody ptaszki, przyznam, że jeszcze ich u mnie w ogrodzie nie widziałam. Tu muszę napisać, że bardzo Ci zazdroszczę tych pięknych raniuszków:) Zdjęcia i opis cudny:) Pozdrawiam serdecznie.Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za te wspaniałe słowa, nie zazdroszczę rwy kulszowej, mąż ją miewa i ledwo się wtedy rusza. Ja przynajmniej chodzić mogę ale też nie jest kolorowo, na szczęście już powoli odpuszcza.

      Usuń
  9. Cudne ptaszki i pięknie uchwycone:) Opisy tez oczywiście genialnie dobrane:) Zdrowiej Kochana, ja wyleczę grypę i musimy się znowu na małe haftowanie spotkać:) Buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj musimy musimy. Wspaniale się z tobą wyszywa i plotkuję przy tym. Walcz z grypą i nie daj się.

      Usuń
  10. Piękne zdjęcia aż zazdroszczę takich umiejętności fotograficznych. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. fantastyczne fotki aż zazdroszczę,że tak ładnie udało Ci się je uchwycić:)

    OdpowiedzUsuń

Jeżeli podoba Ci się co piszę, lubisz spędzać czas przy moim blogu, daj mi o tym znać komentując. Dziękuję z całego serca.