Jak uratować 100 kotów - wysterylizuj jednego

środa, 19 marca 2014

Poradnik małego ogrodnika - Zdrowy trawnik.

Witam was moje kochane. Jesteście niezastąpione. Tele ciepła ile dają wasze słowa to na równiku nie ma:) Bardzo dziękuję. 
Wpadłam dziś na pomysł nowego cyklu. Mam już dwa: "Tajemnice haftu cieniowanego" oraz "Opowieści źdźbłem i liściem pisane". A teraz rozpoczęty już kilka miesięcy temu niemrawo raczkujący cykl o ogrodach. Jestem z wykształcenia i zawodu czynnym ogrodnikiem, moja domeną jest pielęgnacja istniejących ogrodów i leczenie roślin. Postanowiłam zatem, jako że rozpoczął się sezon wznowić temat:) Może moje rady się przydadzą. Tak więc rozpoczynam nowy cykl:
"Poradnik małego ogrodnika" - a czemu małego? Bo mam całe nikczemne 155 cm:)
I tak, wcześniejsze artykuły dotyczące trawnika znajdują się tu i tu
A dziś będzie kontynuacja trawnikowego epizodu.

Dziś chcę poruszyć temat problemu dość uciążliwego ostatnio. A mianowicie chorób grzybowych pojawiających się w ostatnich sezonach coraz częściej na trawnikach. Od trzech lat niemal na każdym skrawku zielonego dywanu którym się opiekuję ( i nie tylko ) mam nieprzyjemność spotkać się z dziwnymi różowawymi plamami. Na początku plamy są żółtawe, a kiedy zostaną zignorowane to po pierwszym deszczu przebarwiają się na łososiowo-różowy. I jak się na nimi nachylić to można bez większego problemu dostrzec różowe kłaczki grzybni. To jest Różowa Plamistość Trawników. Jest to powszechna choroba o objawach podobnych do Czerwonej Nitkowatości źdźbeł. Patogeny te dość często występują razem.
Przyczyną jest niewłaściwe nawożenie i koszenie trawnika. Po pierwsze to częste i niskie koszenie, które bardzo osłabia rośliny często stosowane w ogrodach. Do tego nie dokarmia się roślin odpowiednio więc skąd mają brać siły na walkę z chorobą. Niska zawartość azotu spowalnia wzrost trawy i powoduje, że plany są większe i rozrastają się błyskawicznie.
Aby temu problemowi zaradzić trzeba kosić przy suchej aurze, (ale bez przesady; przy takich upałach jakie nam w tamtym roku doskwierały odpuśćmy sobie golenie murawy i dajmy jej nieco odetchnąć. Wszystko wymaga wyczucia.) Ważne by trawa nie była wilgotna, żadnej rosy czy tuż po podlewaniu.
Nie kosimy zbyt nisko.
Raz w miesiącu nawożę swoje murawki azofoską. Nie stosuję żadnych specjalistycznych nawozów przeznaczonych do trawników gdyż moim skromnym zdaniem są nieadekwatnie drogie. Odpowiednia proporcja azotu do fosforu i potasu jest w azofosce zachowana i nawóz ten doskonale nadaje się do letniego zasilania trawników przydomowych. Ja sypię „na oko” gdyż mam już wyrobioną rękę ale zazwyczaj to jest taka duża łyżka stołowa na metr kw. Lepiej mniej niż za dużo. I tak co ok. miesiąc aby rośliny w sezonie silnego wzrostu miały stałe źródło azotu.
To też sprzyja zahamowaniu rozwoju Różowej Plamistości.
Trzeba pamiętać by nie zostawiać skoszonych resztek traw. One sprzyjają zatrzymywaniu niepotrzebnej wilgoci.
Na koniec kilka słów o chemicznym zwalczaniu. Z reguły się nie poleca. U siebie na swoim małym prywatnym trawniczku nie stosuję fungicydów. Ale u klientów jestem zmuszona gdyż wyhamowują one rozrost patogena i przyspieszają powrót murawy do ładnego wyglądu. Jednak jest to bardzo doraźne działanie i nie sprawi, że grzyb zniknie na zawsze. Do tego kosztowne, gdyż skuteczne środki są drogie i jak wiadomo każda chemia szkodzi środowisku. Ale jak ktoś jest bardzo przyciśnięty do muru to napiszę, że ze wszystkich środków które wypróbowałam przez lata walki z grzybami to „Amistar” - Środek działający systemiczne. Czyli dla niewtajemniczonych taki który wnika do tkanej przewodzących rośliny i jest rozprowadzany po niej całej i działa od środka. Może więc zabezpieczać roślinę przed infekcją jak i leczyć ją już z zaistniałej. 

Mam nadzieję, że komuś się przyda ten artykuł. Teraz po tych deszczach mogę w końcu zająć się trawnikami. Z jednego jestem zadowolona, z racji braku zimy na Dolnym śląsku tego roku i znikomej ilości śniegu nie grozi mi pleśń pośniegowa. Ale ta susza na pewno nie ułatwi mi zadania. Martwię się o rododendrony które niestety na suszę są wrażliwe. Trzeba je podlewać (oby z umiarem) bo nie będą ładnie kwitły. 

Na koniec kilka fotek:
Dzika zabawa Łaciatego na letnik trawniczku. Pogoń za sznurkiem to jest to.




W tym samym trawniku znalazł się zmęczony jegomość któremu nie bardzo odpowiadałam obecność Łaciatego:

Oraz rósł sobie taki mały dziwaczek:

A po zabawie czas na relaks w cieniu:

Pozdrawiam wszystkich i do następnego. Zaczęłam pracę nad drugim uchem kota:)

24 komentarze:

  1. Właśnie zastanawialiśmy się z mężem nad nawozem do trawnika a tu proszę taki piękny post wszystko ładnie opisujący. Mam nadzieje, że będę mogła czasami korzystać z twojej wiedzy fachowej bo jestem początkującym ogrodnikiem a dodatkowo w tym roku postanowiłam utworzyć sobie zakątek kwiatowy nie wiem jak mi wyjdzie bo mam miejsce mało słoneczne i wietrzne. Więc w razie gdyby coś mi nie rosło mogę zgłosić się o pomoc? Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja droga, będę szczęśliwa mogąc podzielić się swoją wiedzą. Zatem nie krępuj się i pytaj o co tylko chcesz. Pozdrawiam.

      Usuń
  2. Dzięki takim zabawom Łaciaty ma przynajmniej piękną sylwetkę.:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Miałam piękny trawnik, czasem mech się pojawiał ale to było nic w porównaniu z tym co mam teraz! Trawnik nie jest trawnikiem a tylko stołówka, jadalnią i pewnie salonem dla karczownika! Szaleje od jesieni, wyciszył swoje działania na jakieś tygodnie kiedy to ziemię trochę zmroziło. Pewnie kopał wtedy głębiej :)
    Albo zasadzę wszystko krzakami (niejadalnymi dla tego gryzonia) albo wybetonuję :)
    Mam dość, nic na tego potworka nie działa. Codziennie powstają nowe kopce a stare powiększa. Mój trawnik to ruina.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to nie zazdroszczę Ci tego karczownika. Jedyny sposób to zdjąć całą darń i pod nią założyć siatkę specjalną tak na 20 cm pod powierzchnią. Życzę pozbycia się szkodnika, to jedne stworzenie w naszym kraju które można legalnie tępić.

      Usuń
    2. Nie bardzo, jedynie przeganiać. Podobno siatka nie pomaga, mi chodzi po głowie pomysł aby go zacząć karmić czymś :)

      Usuń
    3. Nie mam pomysłu, jakbym skuteczny miała to bym nobla dostała. A co do przeganiania i tępienia... kocham wszystkie stworzenia, ale czasami trzeba realnie pomyśleć i ( nie znienawidźcie mnie za to) kto ci będzie do ogrodu zaglądał jak przetrzebisz populację karczownika. Ludzie na kuny polują bo można, myszy się masowo tłucze łapkami więc karczownik też ochroną nie jest objęty.

      Usuń
  4. Myślę, że zdjęcia z kocich zabaw, które rozgrywały się na soczyście zielonym trawniku potwierdzają Twoje ogrodnicze umiejętności:))

    OdpowiedzUsuń
  5. Luno, czy Azofoska nie zaszkodzi kotom? Mam wszystkie trzy wychodzące i skubiące trawkę, dlatego wolę zapytać :)
    Będę bardzo chętnie czytać porady ogrodowe :)
    Luno, zmieniłam czas trwania candy. Losowanie będzie 14 kwietnia, żeby zdążyć wysłać paczuszkę przed świętami. Przepraszam za zamęt I pozdrawiam Ewa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj. Jeśli posypiesz azofoską popołudniu i podlejesz tak żeby przez noc się roztopiło, najlepiej po koszeniu posypać a kotom zostawić gdzieniegdzie przy rogach długie trawy do kąsania to nic się nie stanie. Kot mądry więc nie będzie żreć chemii. Ale jak masz wątpliwości to może kupić agrecol w płynie do rozcieńczania z wodą i podlewać. Szybciej się wtedy rozchodzi i spokój będzie. I też najlepiej na wieczór. A jak sypać to na suchą trawę żeby się do źdźbeł nie przyklejało. Dziękuję za info o terminie Candy. Pozdrawiam.

      Usuń
  6. Witaj Luno! Bardzo mi się u Ciebie podoba :) Przepiękne zdjęcia robisz i bardzo ciekawie je opisujesz! Lekcje haftu też są bardzo pomocne, może dzięki nim wrócę do dawnej pasji :) A rady na temat ogrodu przydadzą mi się na pewno :) Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że podoba się u mnie. Pozdrawiam.

      Usuń
  7. Ale super kociak:) Lubię kocie zabawy! Chociaż u mnie trzy psiaki to i tak koty sąsiadów zaglądają:)
    Co do trawnika, to mam jego ogrom, koszony raz w tygodni w sezonie, nie użyźniam bo i tak trawa rośnie jak zwariowana. Lubię też stokrotki i mech w trawie. Wiem, to już nie jest trawnik, ale na wsi i przy hektarze to zgadzam się na te roślinki:) Pozdrawiam, Ania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja takie zdziczałe łąki bardzo lubię. Ale moi klienci nie chcą natury tylko piękne równe dywaniki. Pozdrawiam.

      Usuń
  8. Bardzo się cieszę, że będę mogła u Ciebie znaleźć i ogrodowe rady. Dziękuję:)
    Z różową plamistością póki co nie mam problemu, ale z mchem w niektórych(zacienionych) miejscach walczę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mech to wszędzie się wciśnie gdzie wilgoć i cień. Cieszę się, że na różach plamistości nie masz.

      Usuń
  9. Jestem blokowym zwierzątkiem ale może komuś będę mogła poradzić :) Natomiast bardzo podoba mi się Łaciaty na trawniku, proszę go pogłaskać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łaciaty wygłaskany, aż się z radości znów zaślinił, tak już ma. Dziękuję.

      Usuń
  10. Piękne zdjęcia i pouczający post - super! :) Niestety ja jestem mieszczuchem z krwi i kości i nie miałam nigdy okazji pielęgnować trawnika. Prawdę mówiąc w ogóle nie mam ręki do roślin, ale przyznam, że marzy mi się piękny ogród... :) Im jestem starsza tym bardziej tęsknię za własnym skrawkiem zieleni. Tylko, żeby nie było w nim ślimaków. Wiem - nierealne. Ale to jedyne zwierzęta, których się szczerze brzydzę i na widok których ogarnia mnie panika. Jest jakiś sposób by się ich ustrzec? ;) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, po prawdzie to ja też w centrum wielkiego miasta na 3 piętrze mieszkam i marzę o ogrodzie. Fakultatywnie mam ogród u rodziców i o niego dbam zdalnie że się tak wyrażę.
      A na ślimaki są sposoby.

      Usuń
  11. Ciekawa inicjatywa !
    Dzięki za rady- na razie nie mam różowatych plam na trawniku, ale inne porady na pewno mi się przydadzą:)
    Serdeczności

    OdpowiedzUsuń

Jeżeli podoba Ci się co piszę, lubisz spędzać czas przy moim blogu, daj mi o tym znać komentując. Dziękuję z całego serca.