Jak uratować 100 kotów - wysterylizuj jednego

niedziela, 6 kwietnia 2014

Poradnik małego ogrodnika - Czarna plamistość róży.






Problemy Królowej Róży

Witam. Dziś dam odetchnąć nieco zielonym połaciom trawnika ale nie na zawsze. Jeszcze do nich wrócę.
Dzisiaj chcę się skupić na uwielbianych przez niemal wszystkich właścicieli ogródków i ogrodów różach. A konkretnie na dość powszechnym i uciążliwym problemie – Czarnej plamistości róży wywoływanej przez grzyb Diplocarpon rosae.
Choroba objawia się charakterystycznymi czarnymi lub ciemnobrązowymi plamkami na liściach. Najpierw na dolnych, a wraz z postępowaniem zakażenia na coraz młodszych i wyżej umiejscowionych. Po jakimś czasie liście żółkną i zasychają, a w końcu roślina zostaje ich pozbawiona. Zainfekowane róże wyglądają paskudnie, a w roku następnym są słabsze i mniej obficie kwitną.
Teraz trochę mądrzej – infekcji pierwotnej liści dokonują zarodniki zimowego stadium konidialnego, zimującego w zeschniętych liściach na ziemi. Wiosną na tych liściach tworzą się tak zwane acerwulusy, a w nich kolejne zarodniki. Na roślinę dostają się wraz z odpryskami wody deszczowej czy podczas podlewania (dla tego pierwsze chorują dolne liście i rzadziej zapadają na tę plamistość róże szczepione – pienne). A sprzyja temu wilgotna pogoda. Susza znacznie ogranicza występowanie choroby.
Żeby ograniczyć infekowanie roślin należy dokładnie wygrabiać opadłe liście i usuwać je najlepiej paląc. A porażone już pędy wyciąć i też spalić. Do ochrony chemicznej osobiście stosuję systemiczny fungicyd o szerokim spektrum działania (Amistar, Topsin i Dithane). Te środki stosuję kiedy już pojawiają się plamki, a zanim to nastąpi, wiosną stosuję Miedzian. Zaczęłam też sprawdzać skuteczność polecanego przez Brytyjki Królewski Związek Miłośników Róż roztwór sody oczyszczonej z olejem i ciepłą wodą. Sama jeszcze nie wiem czy to skutkuje ale są głosy że tak. Jak się przekonam to podzielę się doświadczeniami.
Niestety nie zgapiłam się i nie mam zdjęć tej paskudnej choroby, ale jak tylko znów się z nią spotkam, a spotkam na pewno to pokarzę jej objawy. 
Na koniec krótka sonda - o jakich problemach chciałybyście (ogrodniczych oczywiście) przeczytać, bo mam wiele do opisania, od cięcia krzewów po wszelkie szkodniki i choroby z zależności od gatunku. 
Pozdrawiam serdecznie i super, że jesteście. Do szybkiego zobaczenia.


6 komentarzy:

  1. Co prawda ogródka nie mam, z braku miejsca, ale porady się przydadzą na przyszłość mam nadzieję:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Luna mój tata, wieloletni działkowiec itp to mnie wciąż o pomidory zaczepia, kupiłam mu książkę i kilkanaście rodzajów nowych odmian pomidorów. Więc ja myślę, że Was dwoje posadzić w ogrodzie i będziecie długie godziny gawędzić. Ja nawet teraz nie mam balkonu i ubolewam nad tym bardzo. Ciągnie mnie do ziemi.

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja jestem początkującym działkowcem. Kawał działki rekreacyjnej mamy w puszczy niepołomickiej, niedaleko byłego koryta Wisły. Tym samym ziemia tam ciężka- gliniasta a my raczej tylko w weekendy tam przyjeżdżamy w związku z czym ciężko coś pielęgnować. Ostatnio w szkółce poprosiliśmy Panią o doradzenie drzewek/krzaczków, które tam mają szanse przetrwać. Dostaliśmy jaśminowca, berberysy, róże i inne. A mnie się tam marzy warzywniak- ale wiadomo- w wakacje trzeba podlewać więc odpada. A jak z kwiatami ? Są jakieś które przetrwają podlewane raz na tydzień? :)
    P.S. Póki co zakładam ogródek ziołowy. Na razie w małych doniczkach na balkonie a później do gruntu- zobaczymy czy się przyjmą.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wszystko to prawda, czarna plamistość uroku nie dodaje różom, ja profilaktycznie przed innymi wrogami róż sadzę czosnek, lawendę i pryskam od grzyba , na rabatce nie może być zbyt gęsto [ przepływ powietrza wskazany] pozdrawiam Dusia [ mnie zainteresuje wszystko co dotyczy ogrodu]

    OdpowiedzUsuń
  5. Luna :P a tak z innej beczki, znasz może jakiś mega doby i tani sposób na te małe muszki w doniczkach w domu? Bo zalęgły mi się w mojej róży chińskiej (hibiskus).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przykro mi ale ziemiórki i gloniarki to nie moja działka, bo nie mam z nimi żadnych problemów więc nie znam sposobów. Ale może coś poszukam.

      Usuń

Jeżeli podoba Ci się co piszę, lubisz spędzać czas przy moim blogu, daj mi o tym znać komentując. Dziękuję z całego serca.