Jak uratować 100 kotów - wysterylizuj jednego

środa, 9 kwietnia 2014

Ptasie tańce wiosenne

Od kilku dni jestem w złej formie, zarówno fizycznej jak i co gorsza psychicznej. Nie mogę sobie znaleźć miejsca i cały czas jestem na zmianę poirytowana, smutna lub zniechęcona i do tego cały czas mocno podenerwowana. Postanowiłam w poniedziałek, korzystając z ładnej pogody wybrać się do parku. Wzięłam aparat oczywiście.
Wybrałam niewielki park, mocno zaludniony ale jak się okazało nie był to najgorszy z możliwych wybór. Co prawda ludzie, psy oraz ich nieoprzątnięte odchody coraz bardziej mnie irytowały, to ptaki postanowiły jakoś wynagrodzić mi ten cywilizacyjny zamęt.

Na samym wstępie przywitał mnie nobliwy gołąb grzywacz. Siedział spokojnie na gałęzi i spoglądał na mnie tak samo ciekawie jak ja na niego. Po chwile znudził się i powrócił do przerwanego z mojej winy gruchania.  

Zaraz obok na kołku pojawił się zaciekawiony i poirytowany chyba moją obecnością szpak - ptak w serduszka. Nawet przy braku słońca doskonale widać na nim te magię migotliwych barw, którą się pysznią w czasie zalotów. Dla mnie obok mniszków (mlecz potocznie) jest to pierwszy prawdziwy symbol wiosny.

Nie chciałam go jeszcze bardziej denerwować i poszłam dalej z nadzieją, że uda mi się spotkać kwiczoła. Po kilkunastu minutach spokojnego spaceru, niestety bez słonka, usłyszałam charakterystyczne stukanie. spojrzałam w kierunku z którego dochodziło i co zobaczyłam - dzięcioła. Zapracowanego stukacza, który najspokojniej w świecie wystukiwał sobie dziuplę w pniu drzewa rosnącego przy chodniku na wysokości jakichś 4 metrów.


A pod tym drzewem za rabatką z przyciętymi tawułami spacerował i szukał jedzenia zadziorny samczyk zięby. Nieopodal skradała się również samiczka ale nie chciała się dać sfotografować jak to kobieta. Za to on wydawał się całkiem dumny z tego, iż go podziwiam i uwieczniam.

Pojawiła się tez nerwowa sikora modra, ale zabawiła krótko i umknęła szybko zajęta zapewne ważnymi sprawami.

Nieopodal  piękne drzewo magnolii i musiałam do niego podejść. 


W całym parku głośno było od rozemocjonowanych wróbli.

W międzyczasie udało mi się podpatrzyć buszującą w ściółce samiczkę zięby. Chyba nie wiedziała, że ją dostrzegłam.

Wyszło słonko a ja nadal szukałam kwiczołów. A one tylko gdzieś nerwowo przelatywały czy umykały jak się ktoś pojawił w pobliżu. Za to na pocieszenie znalazłam się w miejscu gdzie przywitał mnie rozkrzyczany kowalik.
I wiem dla czego tak alarmował. W konarach pojawiła się sójka i wszystkie ptaki podniosły raban. Najgłośniej piszczał kowalik i kwiczoły, których nadal nie mogłam dojrzeć.
 Była też zaniepokojona modraszka.

Na zmianę z kowalikiem darły się alarmująco tak długo jak długo sójka siedziała na drzewie.

 Do chóru dołączyła też bogatka

Nie chciałam dodatkowo denerwować ptasiego towarzystwa więc powoli zaczęłam kierować się ku wyjściu z parku, nadal rozglądając za kwiczołami. I nadal ich nie spotkałam. Za to znalazłam w dziupli gniazdo pszczół.
Było umiejscowione jakieś 5-6 metrów nad ziemią. Pod tym drzewem w liściach szeleściła samica kosa i po kilku minutach pozwoliła ładnie się sfotografować.

Nieopodal kręciły się dwa samce ale zanim się na nich skupiłam przyleciała para ptaszków wielkości wróbla domowego. Jak cała parkowa reszta zawzięcie szukały czegoś w liściach. Okazało się, że to dzwońce.



No i jak tak podziwiałam te dwa oliwkowe ptaszki to podszedł blisko do mnie pan kos i wypiął dumnie swoją czarną pierś.

Kilka minut podziwiałam tę pierzastą ferajnę. Samica kosa chyba poczuła się nieco zazdrosna bo wyszła z zarośli na chodnik i (naprawdę) z oburzeniem na mnie zerkała, że wolę samców.
A po jakimś czasie nad głowa pojawił się kolejny stukacz.
Był dosłownie nade mną. Poskakał chwilę i poleciał na następne drzewo. 
Wstałam z ławki i zawiedziona, że nie ma kwiczołów skierowałam się na przystanek. Mijałam stare wielkie platany i na najbliższym znienacka pojawił się kowalik. Wylądował na uszkodzonym pniu dosłownie dwa metry ode mnie i nic sobie nie robił z mojej obecności całkowicie pochłonięty zbieraniem materiały na gniazdo.



Platany to chyba moje szczęśliwe drzewa bo pod następnym, na trawniku graniczącym z ruchliwą ulicą chodziły dwa - tak - kwiczoły. Jedno z pary kręciło się bliżej mnie i obserwując zbierało dżdżownice. A drugie dumnie stało w słońcu i obserwowało okolicę.




A towarzyszył im szpak. Może ten sam co na początku spacery skrzeczał na mnie ze słupka?

24 komentarze:

  1. Ależ miałaś udany spacer, tyle ptasiego towarzystwa zechciało Ci pozować :) Piękne zdjęcia, szpak jak malowany, kos fantastyczny, kowalik cudo, pan zięba, dzwońce, sikorki... Kwiczoły u nas spotykam tylko zimą, może i mnie uda się je sfotografować wiosną czy latem. Jak Ty to robisz, że tyle ptaków spotykasz podczas jednego spaceru? :)
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj moja droga, Najprawdopodobniej Wrocław to miasto ptaków. Taki spacer trwa zazwyczaj trzy godzinki i mam już wyćwiczone i oko i ucho, widzę więcej niż inni spacerowicze. Fotografia nauczyła mnie cierpliwości i wyćwiczyła spostrzegawczość. Życzę Ci spotkania kwiczołów wiosną kiedy są na prawdę ładnie wybarwione. Pozdrawiam.

      Usuń
  2. zawsze rzy tego rodzaju Twoich postach czuję się jak w bajce, albo przynajmniej z Tobą na spacerze Marysiu... tak pięknie opowiadasz o tych ptakach, tyle o nich wiesz....uwielbiam to:))))
    pochodzę "ze wsi", a ciągle uczę się od Ciebie :))
    u mnie w ogrodzie tuje podsypane, podlewane codziennie dumnie się ukłądają ... jeszcze trochę kosmetyki i powoli czekam na rozkwit wiosny ...:))
    pozdrawiam Marysiu cieplutko ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chętnie zabrałabym Cię na taki spacer realnie nie tylko mentalnie. Obawiam się jednak, że znając mnie to zagadałabym Cię na amen i nie zobaczyłybyśmy żadnych ptaków:)
      Fajnie, że wszystko na ogrodzie idzie jak należy, ja właśnie zaczynam z realizacją projektu ogrodu i dopiero teraz mnie praca wchłonie na dobre. Może będę publikować jak nam z koleżanką idzie? Pozdrawiam Cię gorąco.

      Usuń
  3. Miałaś fantastyczny spacer i zrobiłaś cudowne zdjęcia ptaków. To musi być piękny i ogromny park i do tego jeszcze bardzo zaciszny skoro mieszka w nim tyle ptactwa. Ja mam sporo skrzydlatych w ogrodzie ale nigdy nie było u mnie kowalików. Jestem zachwycona tą małą ptaszynką.
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie nie jest to ani zaciszny ani ogromny park. Ale jak widać ptaki wykorzystają każdy skrawek zieleni. A kowalików we Wrocławiu zatrzęsienie.

      Usuń
  4. Był piękny spacer i są piękne zdjęcia. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Jajku, ale Ty masz bystre oko, refleks i przede wszystkim wiedzę o tych naszych skrzydlatych braciach. Piękna opowieść, a zdjęcia mistrzowskie. Proszę o więcej

    OdpowiedzUsuń
  6. Cudowne zdjęcia pierzastych piękności, pięknie o nich opowiadasz.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam oglądać ptaki :) A zastanawiałaś się nad tym aby stworzyć album?Hmmm może pt:"Skrzydlaci Wrocławianie"? Masz niesamowity talent.
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że jestem jeszcze za cienka w piętach by jakiś albumy tworzyć z prawdziwego zdarzenia. Ale dziękuję za uznanie. Pozdrawiam gorąco.

      Usuń
  8. Uwielbiam spacery z Tobą! Są niezwykle klimatyczne:) Zdjęcia mistrzowskie! Kiedy znowu idziemy do parku?;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się ogromnie z tego. Nie wiem kiedy znów pójdziemy do parku czy lasy (las na pewno na święta) bo zaczynam robić ogród, a to sporo zamieszania i pracy więc nie będzie czasu.

      Usuń
  9. Wspaniała relacja ze spaceru! Ruch w tym parku niesamowity! Ptaków mnóstwo i do tego tak pięknie dały się sfotografować:) Mimo tych denerwujących Cię ludzi, spacer był udany:) Pozdrawiam wiosennie, a na wiosnę tak jest, że jesteśmy podenerwowani, to przesilenie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przesilenie swoją drogą, ale nasze prywatne problemy w domu się przyczyniają do nerwowości i złego stanu ducha. Pozdrawiam i ściskam.

      Usuń
  10. Piękna historia spacerowa w wspaniałej obsadzie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Jak zwykle zadziwia mnie jak wiele pięknych zwierząt można spotkać podczas zwykłego spaceru po parku! Podziwiam i zazdroszczę niezwykłego daru obserwacji, który pozwala Ci uwieczniać ten mały świat wokół nas, który jest naprawdę wielkim światem! Twój blog uczy pokory - pozwala przypomnieć sobie, że istnieje coś innego niż czubek człowieczego nosa z jego "najważniejszymi" problemami. Myślę, że w chwilach smutku i złego nastroju, jakie teraz doświadczasz może to przywrócić właściwą perspektywę i spokój.Tego Ci życzę, pozdrawiam i czekam niecierpliwie na kolejne zdjęcia i opowieści! A ponadto - nie wiedziałam, że dzwońce są takie żółciutkie... :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  12. Więcej takich wypraw! Zdjęcia są cudne, ptaki wspaniałe, ten na drugim zdjęciu zauroczył mnie ogromnie, jak kolorystyka upierzenia!:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Oj tak spacer z Tobą to byłby mega fajny pomysł:) Ptaki cudne i pięknie uchwycone:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Piękne ptaszki :3. Cudownie tak wirtualnie z Tobą spacerować. Oglądając zdjęcia, poczułam zapach parku i śpiew tych ptaszków. Jesteś genialna. A co do psów ;/ to masakra jakaś w mieście, nigdzie nie można rozłożyć kocyka i sobie powiedzieć, bo wszędzie nie posprzątanie odchody! Ludzie nie powinni mieć psów jak nie umieją po nich posprzątać. W Alzacji ludzi są mądrzejsi. Tam w samym środku parku można rozłożyć kocyk i sobie poleżeć. Bo ludzie sprzątają po psach a u nas. Horror.

    OdpowiedzUsuń
  15. Fajnie że znalazłaś dziuplę dzięcioła:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Przepiekne zdjęcia u nas wiekszych parków mało a te co są to ubogie w miejsca gdzie byłoby tyle ptaków:)pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  17. Cudowne zdjęcia! Zazdroszczę Ci troszkę, ja nawet w lesie nie zdołałabym "upolować" tylu ptaków. Kiedyś biegałam(skradałam się) od drzewa do drzewa za dzięciołem i co?... dostałam tylko sztywnego karku, a dzięcioła i tak nie sfotografowałam:(
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń

Jeżeli podoba Ci się co piszę, lubisz spędzać czas przy moim blogu, daj mi o tym znać komentując. Dziękuję z całego serca.