Jak uratować 100 kotów - wysterylizuj jednego

środa, 23 lipca 2014

Małej furii przygód ciąg dalszy i zabawa dla przyjaciół.

Witam.
Na wstępie słów kilka na temat komentarzy pod ostatnim postem. Otóż bardzo mi miło czytać, iż uważacie że to co zrobiliśmy z mężem jest wspaniałe - owszem jest ale to nic nadzwyczajnego. Dać dom takiemu kochanemu kociakowi to nic trudnego. To sama radość. Keira to żywe srebro, a przy tym jest chodzącą słodyczą. Dziękuję za te wszystkie przemiłe słowa. Gdybym miała warunki to przygarnęłabym wszystkie potrzebujące koty, stworzyłabym dla nich raj na ziemi - takie kocie Eldorado. Ale nie mam... mogę zapewnić godny byt dwóm kotom.
Pragnę też powitać nowych obserwatorów. Rozgośćcie się proszę.

Moje małe serduszko o niespożytej energii roznosi dom i zajeżdża Ciapka. Mój gruby staruszek chyba poczuł dzięki niej drugą młodość, ożywiła go. Ale czasem ma dość jej dzikich harców i ucieka w jedyne miejsce gdzie ma spokój - do wanny. Mała jeszcze nie wpadła na to jak tam wejść.
Wygląda na takie niewiniątko... 



A pastwi się nad moimi kapciami jakby jej rodzinę co najmniej zabiły...
Tak właśnie będę was zanudzać tym małym trzpiotem, jest teraz centrum mojego życia.




Po zabawie czas na chwilę wytchnienia, już wiem, że się dogadają.


Mam nadzieję, że działa... filmik jak się bawią:)

Z innej beczki.
Pragnę zaprosić moich blogowych przyjaciół do małej zabawy. Nie jest to typowe Candy bo nie zależy mi na rozgłosie czy nowych obserwatorach ściągniętych tylko dla nagrody. Chcę się z wami podzielić swoją radością z bycia kocią mamusią i swoją kocią miłością. 
Dla tego mam dla was książkę o ... kocie, niezwykłym kocie.
Książka na prawdę inspiruje i daje wiarę w świat. Zapewne wielu z was o niej słyszało, a niektórzy czytali.
Chcę by chętni na tę pozycję (oraz kilka wyszywankowo robótkowych drobiazgów niespodzianek) spełnili tylko jedno zadanie:
Napisać w komentarzu czy lubisz koty i za co bądź nie lubisz i dla czego.
Kwestia sympatii czy antypatii nie będzie miała znaczenia przy losowaniu. odbędzie się ono ostatniego dnia sierpnia a wyniki postaram się ogłosić pierwszego września.
Zaznaczam też uczciwie, że nie będę brała pod uwagę osób które pojawiały się tu tylko ze względu na książkę choć nie podejrzewam że do tego dojdzie, to zabawa dla moich przyjaciół którzy są ze mną na blogu od jakiegoś czasu i za to chcę się odwdzięczyć. 
Mam nadzieję, że wszystko jest jasne chociaż może nie być bo jestem bardzo podekscytowana i trochę roztrzęsiona. A czym...
Dostałam nową pracę... Ciesze się - ściskam was i zachęcam - książka piękna i budująca.

17 komentarzy:

  1. O kurcze, i to na końcu małym druczkiem piszesz.... nowa praca! trzymam kciuki, bo pewnie nie chcesz zapeszać. Super.!!!!!!!!!
    A co do kotów. Miałam kiedyś (patrz mając lat kilka) Mruczka, jedyny, niepowtarzalny - czarna kotka z białymi skarpetkami i krawatem. haha tak taka dama. Już nigdy więcej - alergia na sierść taka, że już przez patrzenie dostaję wysypki. trudno.
    Jeśli chodzi o książkę - czytałam więc innym się należy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Przede wszystkim gratuluję Ci znalezienia pracy, bo o to w naszych czasach, i w naszym państwie, baaardzo trudno.
    Keria to rzeczywiście żywe srebro!!! Współczuje Ciapkowi, całe szczęście że ma swój azyl.
    Książki uwielbiam, więc spróbuje swojego szczęścia. Muszę jednak napisać zgodnie z prawdą - koty lubię, ale z daleka, tzn. na zdjęciach, filmach lub u sąsiada. A dlaczego?... mam z dzieciństwa uraz do kotów, no może nie do kotów, ale ich sierści. Moja babcia miała kilka kotów, które chodziły wszędzie - po garnkach, talerzach, patelni itp. ... któregoś razu babcia na takiej patelni z sierścią usmażyła jajecznicę i kiedyś nie było tak że nie chcesz to nie jesz, trzeba było szanować posiłek i zjadać, bo dziadek pasek wyciągał:( Zjadłam tylko jeden kęs:(:(:( Od tego momentu lubię obserwować kotki, ale ich nie dotknę.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Gratuluję nowej pracy ;) po deszczu zawsze jest tęcza, :) do Twojego candy się zgłaszam, bo lubię książki, a koty są dla mnie neutralne, lubię na nie patrzeć, haftować, ale jakbym sama miała kota w domu to chyba bym go komuś oddała, dlaczego? Bo może są fajne, słodkie, ale ja nie lubię w nich samodzielności ;p chodzą własnymi ścieżkami, a nie tymi którymi ja chcę by chodziły, sikają ponoć w domu gdzie popadnie a mocz ma ponoć bardzo silny zapach, do tego przynoszą masę kleszczy ;p a już widok kuwet w mojej ubikacji czy łazience wywołuje u mnie wymioty. :P A tak po za tym to są słodkie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Luno, dostałaś nową pracę! Do tego chyba jest to praca, która Ci odpowiada ( tak wnioskuję). Gratuluję i trzymam kciuki za wszystko co z ta praca się dla Ciebie wiąże :)
    Ciapek jest wspaniałym towarzyszem, widać jak delikatnie postępuje z malutką Keirą i dopiero na wspólnych zdjęciach widać jaka ona jest drobniutka :) Wychodzi z niej cała energia otrzymanego życia :)
    Książki nie czytałam, a chętnie bym sobie ją przeczytała. Co mogę napisać o kotach? A może być to co juz kiedyś napisałam w chwili emocji na jednym z portali? Mam to na blogu, więc jeśli mogę to powielę:

    Nigdy nie lubiłam specjalnie kotów. Nie, żeby mi przeszkadzały, nie. Były sobie gdzieś obok, czasem pogłaskałam, ale mieć kota ? Nieee. Przecież kot, to tylko leży i mruczy patrząc na wszystko i wszystkich z górnych poziomów swojego ego.
    Co innego pies.
    Więc jak to się stało, że zawładnęły moim sercem zupełnie !?
    Bo znalazł nas Toluś. Mała bura istotka, zarobaczona, chuda, podrzucona do naszego ogrodu. Nie mieliśmy serca zostawić samego. No i zaczęło się. Miłość do kota.
    Był najwspanialszym kotem świata. Chodził ze mną na spacery przy nodze, na grzyby do lasu, mówił prawie ludzkim głosem, był pacyfistą, wspaniałym łowcą wszystkiego co pełza, biega, lata. Uwielbiał chodzić po starych dębach okalających naszą działkę. Kot nad koty. Rozmawiał z człowiekiem patrząc prosto w oczy. Wtulał się w człowiecze ręce pełen ufności i mruczenia. Potrafił przekonać do siebie nawet Pusię jedynaczkę. Toluś odszedł od nas 27 sierpnia 2011 roku. Czy można rozpaczać za kotem? Wcześniej wiedziałam, że tak. A wtedy dowiedziałam się jak bardzo tak...

    Teraz mam cztery koty. Każdy inny, w każdym jest kawałek Tolusia :) A ja cały czas chciałabym mieć jeszcze jego...i wiem, że to nie możliwe...

    OdpowiedzUsuń
  5. Super, bardzo się cieszę, że znalazłaś nową pracę!
    Filmik zadziałał - jest świetny, a Mała to faktycznie żywe srebro. I bardzo dobrze, popatrzysz na nią, jej zabawy - najlepsze lekarstwo na małe i duże smuteczki. Mam takie trzy łobuziaki i to działa.
    Pozdrawiam cieplutko i proszę pogłaskać kociaki od ciotki Agaty!

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo się cieszę Kochana, że dostałaś tą pracę:) Filmik super- Keira to wulkan energii, a i Ciapulek faktycznie przeżywa swoją drugą młodość:)

    Do Candy oczywiście się zgłaszam:) Ja koty lubię oczywiście:) Sama nie posiadam żadnego, ale uwielbiam te ślepka wpatrzone w człowieka, no i to uspakajające mruczenie jak tylko ich dotkniesz:) Poza tym (co przekonałam się u Ciebie-mowa i Lunie) potrafią współczuć w chorobie. I za to są kochane:)

    Do zobaczenia w piątek:) Mam nadzieję:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Gratuluję pracy! Trzymam mocno kciuki :)
    Do zabawy się nie zapisuję bo i kociara ze mnie żadna :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jaka piękna mała kociczka. Pięknie wyglądają razem z Ciapkiem. Są nawet do siebie trochę podobni :)))
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. Gratuluję nowej pracy.Cieszę się,że istnieją osoby o tak wielkich sercach jak Ty :) Koty kocham (jak chyba każde zwierzęta) choć aktualnie nie mam dlatego ponieważ przygarnęłam psa,którego ktoś się pozbył a on jest bardzo zazdrosny i nie toleruje kotów.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  10. Gratuluję pracy!!!
    Jeśli chodzi o koty to je lubię, lubię je głaskać i słyszeć ich delikatne mruczenie ale jak to bywa nie mogę ich posiadać ze względu na uczulenie domowników. Wiec pozostaje mi podziwianie na odległość albo ich haftowanie:)
    Pozdrawiam
    Lorena

    OdpowiedzUsuń
  11. Cieszę się Twoim szczęściem z powodu pracy :)
    A koty? Kocham, po prostu. Może dlatego, że w poprzednim wcieleniu byłam kotem. Tak jak one lubię myzianie po plecach, lubię pieszczoty przy których mruczę. Chadzam własnymi drogami i staram się nie przejmować głupimi ludźmi.
    Od kiedy pamiętam miałam koty, zawsze były to dachowce. Teraz mam kotkę Miecię, możesz obejrzeć jej zdjęcia. Przygarnęliśmy ją bo groziła jej śmierć, urodziła się w stodole a takim kotkom grozi eksterminacja. Bo "lepiej" kotki utłuc niż kotkę wysterylizować. Takie dziwne i głupie rozumowanie. Miecia daje nam dużo radości, kłopotów też, ale to nie jest ważne. Ma swoje upodobania, na przykład rano lubi siadać mi na kolanach, ale tylko wtedy gdy mam na sobie szlafrok. Nie raz mam wrażenie, że rozumie co się do niej mówi i wie więcej niż koty powinny wiedzieć. Dlatego zgłaszamy się do Twojego kociego konkursu.
    Zapomniałabym dodać, Twoje kotki są urocze :)
    Pozdrawiam Dorota

    OdpowiedzUsuń
  12. ale świetne fotki a filmik rewelacja:)Jak sobie przypomnę mojego kota i psa jak były małe i jak szalały po całym domu to aż w duchu się śmieje:)

    OdpowiedzUsuń
  13. A mi przybyło aż 6 kotów!!! Kotka trochę zaszalała:) Pozdrawiam i życzę powodzenia w nowej pracy:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ojej, jaki przecudny kiciuś :) Mój też szaleje, ma dwa miesiące i energia w nim aż kipi :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Gratuluję nowej pracy!! A mały kociak jest przesłodki, ja też lubię koty zwłaszcza te małe, ale ze względu na ciążę muszę się trzymać z daleka :/

    OdpowiedzUsuń
  16. Mała jest piękna i urocza! :) Gratuluję pracy!!! A za co kocham koty? Za siłę i szczerość ich uczuć - są tak wielkie, że nie pozwalają im się płaszczyć przed tym, kogo kochają by zasłużyć na jego uwagę, ale gdy "obiekt" uczuć ma prawdziwe kłopoty, kot przychodzi i nie ruszy się na krok, dopóki kłopoty nie zostaną zażegnane choćby w minimalnym stopniu. I za ich niezwykle sprawiedliwą choć subiektywną pamięć. :) Nikt tak jak kot nie policzy Ci uczynków złych i dobrych, jakie popełniłeś w stosunku do niego samego. :) Pozdrowionka dla Twoich kociaków!!!

    OdpowiedzUsuń
  17. od dawna marzę o norweskim - dlatego urzekło mnie Twoje haftowanie Marysiu :))) niestety mój mąż nie podziela tej miłości, i dla dobra ogółu nie stawiam na swoim ...:))) ale nie zarzekam się , może kiedyś..:)))
    tak mi się marzy ....
    i bardzo się cieszę Marysiu, z powodu Twojej pracy - mam nadziję, że przyniesie Ci wiele satysfakcji :))
    pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń

Jeżeli podoba Ci się co piszę, lubisz spędzać czas przy moim blogu, daj mi o tym znać komentując. Dziękuję z całego serca.