Jak uratować 100 kotów - wysterylizuj jednego

wtorek, 29 lipca 2014

Przetacznikowej odysei zakończenie i rozprawka o istocie przyjaźni

Kochane witajcie. 
Jak widać mam ostatnio nieco więcej wolnego czasu, ogród skończyłam (opiszę to innym razem) a na rozpoczęcie szkolenia i nowej racy czekam do następnego poniedziałku. Myślę jednak, że moja nowa praca będzie mniej wykańczająca fizycznie i jak już się wdrożę to na pewno popołudniami będę miała chęci na jakikolwiek działanie i na blogowanie. 
W chwili obecnej pracuję nad moim pierwszym bieżnikiem robionym w technice Richelieu. Podoba mi się jej uniwersalność... ale nie o tym chciałam - nie pokaże robótki bo w chwili obecnej wygląda jak pomięta ściera... 
Ale za to odkopałam coś czego nie opublikowałam pomimo iż skończyłam już dawno - przetacznik! 




Tak się prezentuje ten chwaścik.

A teraz druga część postu. Jest to część bardziej osobista którą muszę jakoś wyrzucić bo męczy mnie to od kilku już lat. Może któraś z was jak przeczyta to, będzie umiała mi coś doradzić. 
Sprawa ma się tak, iż chyba muszę zerwać wieloletni związek ( jakby to był facet to po prostu po rozmowie poprosiłabym o oddanie kluczy i wyprowadzkę bo ciągnąć tego dalej nie ma sensy) ale to nie jakiś tam facet - to przyjaciółka. Taka od przedszkola, tak 27 lat przyjaźni zobowiązuje. Ale co zrobić kiedy po każdej jej wizycie czuję się gorzej, jak człowiek drugiej kategorii, gorsza kobieta i gorszy obywatel. A czemu? Bo nie jestem tak skupiona na karierze i spełnianiu się zawodowym i zarabianiu, bo nie mam obsesji na punkcie wyglądu i odchudzania się, bo wolę w taką pogodę siedzieć w domu i wyszywać, malować, czytać niż iść na miasto. Bo kupuję ubrania w lumpeksie a nie butiku. 
Nie, żeby mówiła to otwarcie ale na każdą moją wypowiedź jej odpowiedź zawiera przytyk do mojego stylu życia. Namalowałam obraz i zamiast zwykłego "ładny" usłyszałam: "Powinnaś malować coś sprzedającego się", wyhaftowałam obrazek i słyszę " czemu nie haftujesz obrusów tylko na takich ścierkach, co z tym zrobisz?". "Jak można słuchać takiej muzyki" "jak można czytać tak nudne książki", "Jak można oglądać ciągle te zwierzątka", "Ty ciągle grasz w tę samą grę, zagrałbyś w Skyrima" (to do mojego męża). 
Prowadzę soje małe dwuosobowe i dwukocie gospodarstwo domowe od ponad dziesięciu lat ale " Masz ciągle pustą lodówkę, ja to bym zrobiła to czy tamto", zawsze jest coś źle. Gotuję nudno bo nie robię krewetek i zup (gotuję tak by mąż mógł to w pracy odgrzać i to co mu smakuje. Posunęła się do tego (zraniła mnie tym bardzo) że powiedziała kiedyś jak wpadła na kawę, że ona jak ma wolne to sprząta, gotuje, robi zakupy, pierze i to tak dużo czasu zajmuje. Zaśmiałam sie wtedy i powiedziałam, że będę musiała podziękować dobrej wróżce. Zdziwiła  się o czym mówię, a ja na to złośliwie że mój dom prowadzi jakaś dobra wróżka skoro jest wyprane, posprzątane, zakupy zrobione i ugotowane a jej zdaniem nie ja to robię. Nie zrozumiała. Dla wyjaśnienia dodam, że nigdy nie mieszkała sama, nie prowadziła własnego domu, mieszka albo z mamą albo z teściową więc nie wie co to prowadzić dom codziennie a nie kiedy teściowa wyjedzie.
W moich słowach jest dużo jadu, ale nazbierało się go przez lata. Kiedy jej powiedziałam ostatnio że dostałam pracę, to pomijając iż oczywiście nie jest to tak znamienita praca jak jej, to usłyszałam "teraz w końcu o siebie zadbasz". (i tu zraniła mnie do żywego po raz kolejny)
Znaczy co, że nagle zacznę się stroić jak na randkę bo na ogrody nie warto było robić makijaż, nie muszę światu nic udowadniać bo jestem spełniona i szczęśliwa a ona najwyraźniej nie. Nie chcę już słyszeć jaka jest zajebista i niezastąpiona, a jak jej zawsze ciężko i trudno (od podstawówki to ona miała zawsze najtrudniej). Pracowała dla mojego męża i mieliśmy okazję przekonać się że nie jest tak lotna jak jej się wydaje, jest przeciętnie inteligentna, a nawet jak stwierdzili jej współpracownicy wolniejsza i oporniejsza niż niektórzy, a jej przekonanie o własnej doskonałości wywoływało konflikty z przełożonymi. Mając tę świadomość jeszcze trudniej mi w spokoju znosić przytyki do tego że nie jestem ambitna i interesuje się rzeczami które nie przyniosą mi korzyści finansowej? 
Czy jestem złym człowiekiem bo mam ochotę nią potrząsnąć i zbluzgać. Od kilku tygodni wrze we mnie wściekłość. Ona nie jest zła, tylko ograniczona na odbiór rzeczywistości. Twierdzi że jest empatyczna a chyba nie ma pojęcia co to słowo znaczy bo człowiek empatyczny nie rani bliskich tak bezmyślnymi wypowiedziami. Jest ambitna co ją moim zdaniem gubi bo nic co ją spotyka jej nie zadowala, jest pracowita i nie miała lekko w życiu ale mnie już nie pomaga to myślenie. Wiem, że to ja zawsze byłam beztroską jedynaczką całkiem nieźle sytuowanych rodziców a ona walczyła o przetrwanie ale czy teraz kiedy mamy podobny status ona poniża mnie żeby coś sobie odebrać z wcześniejszych lat? 
Co mam z tym zrobić?
Konfrontacja? Skończy się straszną kłótnią i obrazą, bo ona nie przyjmuje żadnej krytyki, objedzie mnie i znienawidzi. A może to i lepiej, w końcu z byłym trudno się przyjaźnić. 
Nie umiem z nią już rozmawiać, wszystko neguje i krytykuje, a po za tym to nie szanuje mnie. W taki zwykły sposób nie okazuje szacunku jakby jej w domu tego nie nauczono, a wiem że tak nie było.
Kocham ją jak siostrę ale ledwo znoszę jej towarzystwo a to już nie jest przyjaźń... 

Nie boję się że ona to przeczyta - nie czyta mojego bloga, nigdy nic mojego nie czytała bo jej to nie interesowało. Zawsze to ja pierwsza się odzywałam - chyba, że coś potrzebowała to tak wtedy dzwoni. Bo nie ma gdzie iść na godzinę przed basenem a w kawiarni za kawę trzeba płacić. Wpada na 40 minut i pół godziny gada przez telefon ze znajomymi - ot odwiedziny przyjaciółki.

Jeśli ktoś to przeczytał to proszę z całego serca o jakaś małą radę...

15 komentarzy:

  1. Luno Kochana, to nie jest przyjaciółka! To pasożyt wykorzystujący Twoją dobroć, czerpiący z Twojego serca, wysysający Twoją dobroć, karmiący się Twoim bólem. Już dawno nie powinnaś nazywać ją przyjaciółką. Kiedyś byłyście blisko siebie, ile razy dała Ci coś od siebie? Może nigdy nie była dla Ciebie, ale bardzo chętnie brała to co Ty jej dajesz?
    Pomyśl, ile stracisz, gdy od Ciebie odejdzie? Myślę, ze stracisz tylko to, czego i tak mieć nie chcesz: niezrozumienie, wieczną nieuzasadnioną krytykę, zupełną ignorancję dla Twoich pasji.
    Stracić coś takiego, to jest tylko ZYSK. Wiem i rozumiem Cię, że będzie Ci na początku przykro, bo się obrazi. A ona Ciebie obrażać może? Będzie Ci smutno, bo wrażenie utraty przyjaciela jest smutne. Ale czy na pewno stracisz przyjaciela? Czy wiecznego krytykanta, ignoranta, kogoś, kto tak na prawdę Cie nie szanuje?
    Twój smutek, Luno, będzie tylko pozorny. Będzie dopełnieniem obecnego smutku. Bo, ktoś kogo uważałaś za przyjaciółkę, nie jest nią.
    Luno, lepiej mieć prawdziwego wroga, niż fałszywego przyjaciela. Przy pierwszym wiesz na co możesz liczyć. Przy drugim, czeka Cię tylko niepewność i ból.
    Oczywiście, nie życzę Ci ani jednego, ani drugiego.
    Masz pasję, kochasz zwierzęta, potrafisz dać siebie drugiej istocie ( nie ważne, czy to człowiek, czy zwierzę). I to jest w Tobie najcudowniejsze, najwspanialsze. Kto tego nie docenia jest ZEREM.
    A zero, to nic, więc nie warto sobie nim głowy zaprzątać.
    Na pasożyty są odpowiednie środki. Zastosuj je bez skrupułów. Zobaczysz, że po jakimś czasie, będzie Ci lżej :)
    Ściskam mocno :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałam jeszcze tylko napisać, że przetacznik goryczkowaty cudny :)

      Usuń
    2. Moja droga, bardzo Ci dziękuję za te szczere słowa. Masz rację, ona wysysa ze mnie radość życia. Tylko teraz nie wiem jak to zrobić...

      Usuń
    3. Kochanie, tak jak tutaj to zrobiłaś. Najtrudniej zacząć, potem już samo się będzie mówić. Tylko nie daj sobie przerwać. Trzymam kciuki za ten rozwód ;)

      Usuń
  2. Kochana, nawet się nie oglądaj tylko zakończ taką "przyjaźń". Może z Twojej strony to była przyjaźń, ale nie z jej. Przyjaciel tak się nie zachowuje. Znam ten typ ludzi, którzy swoje niskie kompetencje i brak kultury zastępują wielkim ego. To co, z osobą np. niepełnosprawną nie przyjaźniłaby się, czy wytykałaby jej to na każdym kroku? Szkoda słów... Każdy jest inny, każdego co innego cieszy, ma inne priorytety... i to jest fajne.
    Wyobraź sobie męża, który na każdym kroku by Cię krytykował... jak długo byś wytrzymała? A z "przyjaciółką" łatwiej wziąć "rozwód".
    Otrząśnij się z tego insekta i bądź sobą. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci, masz rację, takiego męża tez bym chciała odsunąć żeby mnie nie dusił... Chyba pora na ten rozwód. Pozdrawiam.

      Usuń
  3. Luna chyba sama już znasz odpowiedź. Nauczona z terapii nie napiszę co masz robić, serce ci podpowie samo.
    A haft - jak zawsze dokładny, przemyślany, dopracowany. Miodzio!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Mądra jesteś Marysiu - w duszy i w sercu znasz odpowiedź - Ela ma rację - słuchaj siebie, nie daj się krzywdzić!! :)
    przytulam moooocno:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wiesz tacy ludzie są pustakami,którzy nic nie rozumieją.Sama się przekonałam jak to jest-jak pracowałam miałam wiele koleżanek zawsze mogły na mnie liczyć czy to do dodania otuchy,czy w innej formie.Po tym jak odeszłam z pracy słuch po nich zaginął.A jak z którąś gadam to niby strasznie mi zazdroszczą tego,że sobie bywam tu i tam i jak mnie na to stać jak nie pracuję.To je strasznie wkurza,że one zasuwają i nie mają nic a ja juz 2 lata siedzę w domu i mam.To nie były przyjaciólki i tyle.I też niby mam przyjaciółke od prawie tylu lat co Ty i w zasadzie nie mam o czym z nią rozmawiać bo ona tak jak u ciebie o facetach,imprezach itp a mnie to wogóle nie interesuje,też się nie maluję-jakby ktoś zapytał się czy coś mam z kosmetyków to nawet bym nie wiedziała co to hehe.Uważam,że jeżeli jest Ci dobrze tak jak zyjesz i chociaż skromnie to masz kochaną osobę,kochane zwierzaki i nic wiecej do szczęścia nie potrzeba:)A talent masz niesamowity jak oddajesz piekno czy na płótnie czy w hafcie.Wyrażasz całą siebie i to się liczy.Zakończ tą znajomość bo czasem nawet wirtualna jest bardziej szczera niż w realu.pozdrawiam(ale się rozpisałam)

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękny haft wykonałaś. A co do przyjaciółki (choć nie wiem czy po tym co napisałaś można ją jeszcze tak nazwać), to przynajmniej ja bym tak zrobiła, że starałbym się porozmawiać. Prosząc na początku o zrozumienie i wysłuchanie. Jeśli jest prawdziwą przyjaciółką to mimo bólu jaki dozna na początku przemyśli wszystko i zmieni swoje podejście i dotrze że Cie swoim zachowaniem rani. Jeśli się obrazi i urwie całkowicie kontakt to przekonasz się że nie zależało jej na Tobie tylko na tym żeby się wywyższać Twoim kosztem (z tego co wiem osoby zakompleksione ukrywające to, starają się poniżać innych aby same poczuły się lepiej). Tylko jeszcze pytanie czy chcesz przez taką rozmowę przechodzić, jeśli nie to po prostu przestań się odzywać, a jak ona zadzwoni to przecież możesz być zajęta i nie mieć czasu na spotkanie. Trzymam kciuki za spokojny finał. Aha, ja jak jestem pewna na 100% że ktoś nie ma empatii i nie zrozumie co do niego mówię to urywam kontakt bez tłumaczeń. Ty znasz tą dziewczynę lepiej, więc wiesz czy jest w stanie okazać choć odrobinę empatii. Posłuchaj swojego serca, ono na pewno Ci dobrze podpowie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Przetacznik jest po prostu cudowny.
    Przyjaciółka to wampir energetyczny, ja bym po prostu pogadała skoro jak piszesz kochasz ją jak siostrę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Popieram, to czystej wody wampir energetyczny, bez względu na to, czy wierzysz w sprawy "ezoteryczne" czy nie. Ta osoba próbuje dowartościować się Twoim kosztem. Im szybciej przetniesz tę relację, (bo przyjaźnią nazwać tego nie można) tym lepiej dla Ciebie i Twojego zdrowia psychicznego.

      Wracając do tematów robótkowych: przetacznik jest prześliczny i bardzo precyzyjny. Zachodzę w głowę czym farbowałaś tło?

      Usuń
  8. Cudowny jest ten chwaścik, zastanawiam się jak zrobiłaś to cieniowane płótno, bo efekt powala na kolana o wielka mistrzyni haftu płaskiego cieniowanego. Jeśli chodzi o przyjaciółkę, ja bym zerwała kontakt, przestałabym się odzywać i ją zapraszać, jej telefonów nie odbierać. Bo Luno kochana, powiem szczerze to już nie jest przyjaciel, tylko wampir energetyczny, a coś takiego trzeba odciąć i to szybko!

    OdpowiedzUsuń
  9. Kochana Marysiu, chwaścik prześlicznej urody, ale ja nie o tym. Przeczytałam dzisiaj dokładniej Twojego posta i dochodzę do wniosku, że to nie Twoja przyjaciółka tylko bardzo dobra koleżanka, z którą łączy Cię kilkunastoletnia znajomość. Przyjaciel, to ktoś, kto krytykuje i przyjmuje także krytykę; wspiera w trudnych momentach i potrafi szczerze z Tobą pogadać; a przede wszystkim, ktoś, kto niezależnie od sytuacji i momentu jest zawsze blisko, w chwilach trudnych i łatwiejszych. Moja Droga Marysiu, skończ tą znajomość, bo nic dobrego z tego nie będzie. Cieplutko pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Haft piękny, wygląda jak naturalny :) Gratuluje zdolności :) Co do "przyjaźni" zakończ to bez żalu. Przecież Ty się Kochana męczysz zwyczajnie. Serdeczności posyłam i uśmiechy :))

    OdpowiedzUsuń

Jeżeli podoba Ci się co piszę, lubisz spędzać czas przy moim blogu, daj mi o tym znać komentując. Dziękuję z całego serca.