Jak uratować 100 kotów - wysterylizuj jednego

niedziela, 24 sierpnia 2014

Haft cieniowany płaski - krok po kroku - Sikorka modra

  Dziś jak w tytule - będzie o dawno już nie wspominanym na łamach tego bloga hafcie cieniowanym płaskim. Jak wiecie to moja ulubiona technika, w której czuję się najpewniej. 
  Jako, że w powietrzu poczułam już jesień a jesień prowadzi do zimy, a zima niezmiennie kojarzy mi się... nie, nie ze śniegiem, świętami czy zimnem. Zima kojarzy mi się od wielu już lat z ptakami przy karmniku, z sikorami wydającymi wtedy te piskliwe gwizdy, inne zupełnie niż wiosną czy latem. I jakoś tak mnie w weekend ten wzięło i postanowiłam stworzyć sikorkę właśnie. Na modraszkę padło, bo kolorowa jest fajnie i ładnie będzie wyglądać (taką mam przynajmniej nadzieję).
  Zatem sobotni ranek zaczęłam wstając już o 6.00 razem z mężulem mym ukochanym co do pracy się zebrać musiał i zaczęłam szukać materiału. Przekonałam się przy okazji, że szmat mam wiele, ale tak na prawdę to mało z nich nadaje się fakturą i właściwościami do mojego haftu. Padło na zakupioną w lumpeksie za całe 3 zł poszewkę na poduszkę z czystej bawełny, dość ciasno plecionej o kolorze podobnym do lnu obrazkowego.
  Wybrałam sobie zdjęcie z netu i przerysowałam modelkę. 
Łoto ona
Zawsze mnie stresują pierwsze ściegi. Bo jak one mi źle wyjdą to już wiem, że będę się z haftem kisić jak z tym nieszczęsnym przetacznikiem. Na pierwszy ogień, coby sobie przypomnieć jak się igłą pracuje poszedł brzuszek, czyli całkiem niemała powierzchnia pięknie słonecznego koloru. 
Mówiłam, że jak pierwsze pójdą nie tak to lipa, więc zaczęło się od tego, że po słownie czterech ściegach kilka następnych musiałam spruć bo coś mi krzywo wyszły. Tu nie są idealne ale dla mnie do przyjęcia. Zatem walczymy dalej.
No jakoś ten chaos opanowałam i poszło. Wiecie, bo pisałam o tym już wcześniej, przy okazji walki Kudłatym Wikingiem, że wyszywam podwójną nicią muliny. Może się to wydawać dziwne, zwłaszcza na tak niewielkim wzorze, ale ja mam swój styl i będę się go na razie trzymać. 
Zakończyłam wypełnianie brzuszka razem z kuperkiem jednym kolorem muliny. Nie mam pojęcia jaki to kolor, znaczy, że żółty to wiem ale numer już jest mi obcy. A to dla tego, że do owego haftu zdecydowałam się wykorzystać niteczki, które dostałam od wspaniałej osoby - Agi Jarzębinowej. Jeszcze raz dziękuję. A uprzedziła mnie, że kolory są nieponumerowane, a nawinięte na bobinki. Zatem - żółty i już. 
Jak już zakończyłam brzuszek nasadą ogona to pora przejść dalej. Padło na główkę. I sięgnęłam po mulinę białą, ale nie tą najbielszą z białych tylko tę kolejną w numeracji - mniej białą. 
Czółko i policzek oraz pasek nad okiem pokryłam jednolitymi (w miarę:)) ściegami płaskimi krótkimi. Cały czas dwie nitki.
Potem sięgnęłam po ładni błękit ciemny dość i zabrałam się za podgardle i szyjkę.
Piękny kolor prawda. Nieco jaśniejszy odcień wybrałam na czapeczkę. Tym samym kolorem co czapeczka wyszyłam lotki na skrzydełkach i ogon.

 Tu zdjęcie z innej perspektywy by pokazać jak prowadzona jest nić na ogonie. Nie wszystkim może się to podobać ale jakoś nie wpadł mi inny pomysł na ogon do głowy.
Kolejnym etapem były spodnie lotki drugiego skrzydła. Do tego celu wzięłam ciemną szarą. 
Następnie jaśniejszą szarą wpadającą w niebieski (odcieni szarego i brązu jest chyba najwięcej) Dorobiłam kilka ściegów na lotkach i plecki ptaszyny oraz niewielki kawałek na skrzydle. Na wybranym przeze mnie zdjęciu wierzch skrzydeł sikorka ma oliwkowo-szary. Coś będę kombinować, zobaczymy jak mi wyjdzie. Najwyżej będzie mutant. 
Oliwkowo-szarego nie mam, mam oliwkowy. Więc skrzydełka są na razie oliwkowe lub jak ktoś woli w kolorze groszku konserwowego.
Na koniec obleciałam jeszcze białym końcówki lotek i światło mi się skończyło, a oczy dały znać o zmęczeniu. Na razie tak to wygląda. 

Nie wiem kiedy znów do niej zasiądę. Mam nadzieję, że szybko, bo jest ona częścią większego planu, który chciałabym zrealizować tak dla odmiany.
Bo Norweski leśny smętnie zerka na mnie z koszyczka i pomiaukuje niepewnie. A w bieżniku zostało mi dosłownie 20 cm bieżących ściegu - czyli jakieś trzy spokojne godzinki haftu. Jakoś tak nie mogę się do nich zmusić. No ale będzie trzeba. 
Na koniec fotka sikorki z tej wiosny, zrobiona osobiście prze ze mnie u rodziców na wsi na lipie wrocławskiej (taka odmiana). 
Życzę wszystkim miłego i spokojnego tygodnia.

30 komentarzy:

  1. Bardzo się cieszę że wybrałaś modraszkę. Uwielbiam te małe zadziory!!! Przy karmniku przegonią nawet większe bogatki.
    Haft przepiękny!
    Pozdrawiam cieplutko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też je uwielbiam, są radosne i towarzyskie a do tego faktycznie zadziorne. Ciesze się, że podoba się mój hafcik, staram się cały czas doskonalić. Pozdrawiam.

      Usuń
  2. Przepiękne maleństwo i na zdjęciu i w hafcie ! Zawsze jak oglądam takie dzieła (mam na myśli Twój haft) zastanawiam się dlaczego ja tak nie potrafię....Kiedyś...dawno temu.... w szkole wyhaftowałam małą serwetkę. Nigdy więcej nie powtórzyłam tego eksperymentu....
    Pozdrawiam i życzę miłego tygodnia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma się czego bać, to na prawdę nie jest takie skomplikowane i trudne jak się wydaje. Dla mnie prostsze niż krzyżyki bo nie muszę się trzymać żadnego schematu i mam pole do popisu dla wyobraźni. I założę się, że tak potrafisz tylko jeszcze o tym nie wiesz. Zimą spróbuję przygotować kurs na przykładzie jakiegoś prostego kwiatka więc zapraszam:)

      Usuń
  3. Super to pokazałaś, piękny ptak pozdrawiam i dziękuję Anulka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa. Również pozdrawiam.

      Usuń
  4. Bardzo fajnie wygląda Twoja sikorka, a raczej obie :) Świetnie pokazałaś etapy powstawania haftu. Zazdroszczę Ci umiejętności samodzielnego rysowania konturów do haftu, ja niestety zawsze muszę się posiłkować "gotowcami" :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. E tam taka umiejętność, bezczelnie ze zdjęcia na laptopie zerżnęłam, bo mi szkoda czasu na jakieś tam rysowanie. Fajne zdjęcie znajduję, materiał do ekrany, miękki ołówek i jazda, tajemnicy nie robię, albo na kalkę. Jak chcę rysować to rysuję obrazki dla samych obrazków i wtedy to już inna bajka. Ale wzór - szkoda czasu - tu o wyszywanie idzie a nie o rysowanie, chyba się ze mną zgodzisz? Pozdrawiam cieplutko.

      Usuń
  5. Dla mnie ta technika haftu to kosmos ! Podziwiam Cię ogromnie, sikorka jest piękna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, jestem przekonana, że oswoiłabyś ten kosmos tak samo łatwo jak jazdę na rowerze. Trzeba tylko się przełamać i spróbować, bo i łatwe to i dość szybkie. Tylko nieco wyobraźni trzeba mieć, albo i nie, korzystać z obrazków w necie. Pozdrawiam.

      Usuń
  6. Luno, śliczna jest :)
    Większy plan, mówisz? To ciekawam jak będzie wyglądała całość tego planu. Czy to będzie seria ptaszków, czy samych sikorek? Poczekam, zobaczę :)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zdradzę, co to konkretnie bo sama jeszcze nie wiem... bardzo dziękuję za słowa uznania.

      Usuń
  7. Świetny haft, kolorki dobrałaś mistrzowsko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super, że tak uważasz, bo na czuja je wybierałam a czasami ponosi mnie wyobraźnia i wychodzą kosmiczne jakies.

      Usuń
  8. Cudna! Mam karmnik przed domem i lubię patrzeć, jak czasem takie żółtobrzuszki przylatują do niego. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam karmnik tylko u rodziców a we Wro to do parku muszę jechać i podglądać te maluchy. Pozdrawiam

      Usuń
  9. Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję i niezmiernie mi miło.

      Usuń
  10. Odpowiedzi
    1. Oby mi nie wyfrunęła z materiału...

      Usuń
    2. popieram Chagę - uważaj na tego ptaszorka, bo odleci

      Usuń
  11. Eee no, szybko zasiadaj do sikorki, bo ja chcę zobaczyć ją w całej okazałości! :) Świetnie wyszły piórka tym haftem, wyglądają naprawdę na puszyste. Wygląda na to, że ten haft cieniowany płaski, cokolwiek to jest, świetnie się nadaje do przedstawiania małych puchatych ptaszków.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, haft płaski cieniowany nadaje się do wszystkiego - ptaków, kwiatów i kotów... i innych zwierząt też. Pozdrawiam.

      Usuń
  12. Piękny haft, bardzo mi się podoba ale do tej techniki mam kompletnie dwie lewe ręce :). Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  13. Jest piękna tak u Ciebie, jak i w naturze. Tego rodzaju haftem wykonałam piórko i wcześniej dużo większy płot z kwiatami (na blogu).
    Sikorę, jednak bogatkę wykonałam jednak tylko z filcu (też na blogu). Niedługo jedne i drugie będę mnie odwiedzać na balkonie.
    Fajny masz blog, dodaję do oglądanych.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  14. niesamowite oddanie kolorów:)jak będę pracowała już(ciekawe kiedy) to poproszę Ciebie o coś do zrobienia.pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ok, chętnie się dowiem co byś chciała, ostrzegam jedynie że u mnie ciężko z tym tematem, bo robię wszystko nieregularnie i dla tego od lat nie obiecuję nic nikomu żeby nie rozczarowywać. Pozdrawiam.

      Usuń
  15. Kurde, wracam z urlopu i co widzę... Maryś, ona jest przepiękna! Kolory dobrałaś idealnie, sikorka, wygląda jak żywa za oknem!
    Serducho raduje się moje! :) ściskam!

    OdpowiedzUsuń

Jeżeli podoba Ci się co piszę, lubisz spędzać czas przy moim blogu, daj mi o tym znać komentując. Dziękuję z całego serca.