Jak uratować 100 kotów - wysterylizuj jednego

środa, 20 sierpnia 2014

Jak to szukając jaszczurek kota śledziłam.

Słowem wstępu - Witam nową obserwatorkę Monique. Zachęcam do zajrzenia na jej interesujący blog w dużej mierze poświęcony kotom. Bardzo ciekawe tematy, porady oraz informacje.  http://naszekociki.blogspot.com/

Dziś będzie długo i dużo. 
Wszystko zaczęło się pewnego sobotniego poranka z końcem lipca. Wyszłam z aparatem głodna spotkań z jaszczurami i zaskrobańcami jakimiś co mają w zwyczaju o poranku wygrzewać łuski na suszących się pniakach drewna do kominka wystawionych od wschodniej strony ogrodu. Zakradłam się więc najciszej jak tylko umiałam i ciesząc ciepłem na policzku i lekkim wiaterkiem we włosach wyglądałam oznak gadziego życia. 
Szczęścia jednakowoż nie miałam. Nic łuskowanego nigdzie nie grzało kości i nic nie chciało dać się uwiecznić. Jedynie spotkałam dwa pięknej urody motyle, oba gatunku Rusałka pawik. Znany to i pospolity motyl acz dla mnie nadal i niezmiennie piękny w porannych promieniach słońca. Towarzyszyła im pracowicie zbierając cenny pyłek, pszczoła miodna



Ponieważ zbliżała się pora śniadania to wróciłam przez ogródek warzywny do domu. Na pocieszenie radość ogromną mi sprawiła wspaniała Błyszcza jarzynówka drzemiąca na kiściach czerwonej porzeczki. Pięknie się prezentowała w swym piaskowo ziemistym płaszczyku na tle lśniących krwistych kulek.

Na postrzępionych listkach drzemała biedronka, a kolejna na wielkim zielono srebrnym liściu funkii. 


Wszystko jeszcze drzemało i mało ruchliwe było.
Po pysznym jak zwykle śniadaniu wyszłam ponownie, sprawdzić jak dzień rozpoczął Książę udzielny na swych włościach letnich. A Książę jak to miał w zwyczaju rekonesans przeprowadzał nieśpieszny i dokładny. Najpierw sprawdził czy wszystkie lampki solarne po długiej nocy świecenia są w dobrym stanie i na miejscu. Bo nic tak świetnie nie przyciąga fascynujących owadów ciemną nocą jak własnie one. A przecież na coś trzeba się zasadzać kiedy wszyscy dookoła śpią. 


Następnie bardzo dystyngowanie przeszedł na druga cześć ogrodu, gdzie wiele iglastych krzewów ozdobnych rośnie. Tam uwagę jego przykuło coś niezdarnie poruszającego się w skoszonej trawie. Zaczaił się zatem Książę by zbadać tę niezwykle interesującą sprawę, bo może to coś groźnego być przecież. Czaił się i skradał niczym najsprawniejszy lampart na sawannie jakiejś, a tu...
 Motyl lichy i bezbarwny jakiś poderwał się z tej trawy i nie dość, że niepotrzebnie zburzył spokój Księcia to jeszcze okpił go i ośmieszył umykając z Książęcych pazurów.
 Niepocieszony i poirytowany Pan na włościach rzucił mi  iście mordercze spojrzenie...
 I stwierdził, że trzeba robić dobrą minę do złej gry. Zauważył wielki krzew jałowca, który nie dalej jak kilka tygodni wcześniej mocno przycięłam.
Zbliżył się do jałowca jak gdyby nigdy nic i począł wnikliwie analizować strukturę i fakturę konarów i kory. Czego to szukał Jego Łaciatość - nie doszłam. Ale chyba bardzo przejął się stanem wieloletniej już rośliny.
 Jaki wyrok tych wnikliwych oględzin, nie wiem, nie podzielił się ze mną. Nie poświęcił mi nawet jednego, najkrótszego, najlichszego bodaj spojrzenia.
 Zwęszył coś po innej stronie Ogrodu i skupił na tym co do jego nozdrzy, uszu i oczu docierać zaczęło. Oczywiście znów nic co moje marne zmysły mogłyby zarejestrować...

Nie wiem, może pięknej urody nasturcje mamusine między winoroślą rosnące?


A może to zniewalająca swym aromatem kocimiętka obficie kwitnąca tego roku pod wielką różową wierzbą?

Nie... Książę nie docenił urody nasturcji ani aromatu kocimiętki. Jego uwagę przyciągnęła najzwyczajniejsza w świecie trawa. Taka sama po jakiej łaził, przepraszam - stąpał -  od godziny. Ale ta najwyraźniej ciekawsza się być okazała. Zajadać począł tę trawę wytrwale i z apetytem niebywałym a jak się to skończyło... domyślić się można - mało książęcym i dystyngowanym womitem.


Nie będę tych jakże ośmieszających jego dostojną Łaciatość zdjęć publikować. Zrozumcie proszę.
Po tych perturbacjach spokojnie przespacerował się jeszcze po posiadłości i spocząć umyślił pod innym jałowcem na sosnowej korze nagrzanej słoneczkiem. 



Zostawiłam go zatem, dumnie odpoczywającego po bardzo męczących porannych obowiązkach Włościanina i skierowałam się ponownie tam gdzie na te jaszczurki liczyłam. 
Upatrzyłam sobie wygodny pieniek, przeturlałam w odpowiednie miejsce i postanowiłam czekać. Z doświadczenia wiem, że jaszczurki tam są, tylko trzeba im nieco czasu aż odważą się wyjść z zakamarków. Na pierwszą czekałam jakieś pól godziny. 

Wysunęła powoli łepek z liści. Usłyszałam właśnie te liście szeleszczące pod jej pazurkami i dojrzałam lekki ruch. A ponieważ wyczulona jestem na każdy ruch to bez trudu wypatrzyłam ten zielonkawy ryjek między chwastami. Jaszczura - samica - ostrożnie przemieszczała się między kępami traw. Uznałam, że moja pozycja jest zbyt wysoka i perspektywa mało ciekawa wychodzi na zdjęciach więc zeszłam z pieńka i klapnęłam na ziemi co oczywiście gada spłoszyło. Trudno, poczekam jeszcze raz. Tym razem zdecydowanie szybciej wyszła ze szczeliny do której czmychała. A i ja byłam w nieco wygodniejszej pozycji.

A po kilku chwilach ignorując moją obecność przeszła na nagrzane i skąpane w promieniach przedpołudniowego słońca drwa i zaczęła szukać najwygodniejszego miejsca do opalania. 



I wtedy dostrzegłam, iż jaszczurka ta musiała mieć już do czynienia z łownym kotem rodziców. Świadczył o tym odrastający ogon, obecnie przypominający marny kikut. Ale najważniejsze, że sama jaszczura w dobrej kondycji i zdrowiu wydawała się być. A ogon, jak ogon - odrośnie. 
Wspaniale było tak siedzieć i obserwować to płochliwe stworzonko. Jak nerwowo oddycha i jak podczas tego oddychania łuseczki na jej ciele się ruszają. Spędziłam tam czas do obiadu, wchłaniając otaczającą mnie przyrodę, zapach ziół i kwiatów, szum lasu za plecami i wody w rzeczułce. Docierały do mnie pokrzykiwania taty i odpowiedzi mamy oraz cierpliwe wyjaśnienia męża. Czasem zaszczekała Sura. Istna sielanka. Mój raj na Ziemi. 
Po obiedzie spotkałam Księcia zażywającego popołudniowej kąpieli. Jego SPA znajdowało się w maleńkim sadku, gdzie ziemia lekka i piaszczysta nagrzana od słońca świetnie nadawała się do zabiegów pielęgnacyjnych.




 Przewracał się i tarzał z taką rozkoszą, że aż miło było patrzeć. A z każdym powabnym ruchem jego futerko stawało się piękniejsze i bardziej lśniące. Mój wzrok i zapewnienia, że wygląda bajecznie najwyraźniej nie zadowoliły próżności Książęcej. Przyjrzał mi się podejrzliwie po czym... 
 Zamówił dodatkowy zabieg.

Tak, teraz jest najpiękniejszym kotem na świecie. Żadna panna mu się nie oprze. Żaden kocur nie śmie się z nim równać. No cud miód i kocie chrupki.

Ech ten mój Ciapek. 
Wspaniałą Niedzielę opiszę następnym razem. Za dużo tego byłoby na raz, a wiem, że i tam niewiele osób ma cierpliwość czytać to wszystko. 
Wnikliwi zapewne zaważyli,iż akcja ma miejsce w lipcu, a mamy sierpień. Takich retrospekcji będzie sporo, bo wcześniej brakowało mi czasu na przejrzenie tysięcy zdjęć zrobionych podczas konkretnego wyjazdu i wybranie tych najfajniejszych. Nie mogę wam przecież pokazywać każdorazowo każdej jednej muchy jaką sfotografuję, każdej roślinki bo nikt by nie dotarł przytomny do końca wpisu. No a te porządki niestety wymagają czasu i cierpliwości. Więc mam katalogi opatrzone datami i krótkimi opisami i jak mam teraz wolną chwilę to nadrabiam.
Dziękuję za cierpliwość i zapraszam na kolejny spacer niebawem. Pytanie mam takie jeszcze, czy tylko mi się wydaje, że jesień nam się wielkimi krokami zbliża?
Do zobaczenia.

29 komentarzy:

  1. Świetna historia, z przyjemnością szłam za tobą i Jego Książęca Wysokością krok w krok. Czekam na więcej takich spacerów.:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak się podoba to w takim razie uradowane serce me będzie tworzyć nowe wspomnienia. Pozdrawiam.

      Usuń
  2. Poczytałam od początku do końca, uważnie śledząc co w ogrodzie, ale ty masz oko i wiedzę, a jaszczurka mnie zauroczyła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super, że spodobała Ci się jaszczurka. Od dziecka uwielbiam wszelkie gadziny. Pozdrawiam Cię bardzo ciepło.

      Usuń
  3. Super opowieść i piękne, jak zawsze zdjęcia :) Na a koty, to sama wiesz, uwielbiam. Dlatego czekam na następne poczynania papparazzi Jego Wysokości :)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się niezmiernie czytając, że moje zdjęcia i opisy się podobają. opowieści będzie jeszcze ale nie wiem czy o Ciapku, bo nie często jeździ z nami na wieś, tylko jak jedziemy na dłużej i jest ciepło w nocy. Ale będą jakieś na pewno z domu, bo odmłodniał mi kocur. Pozdrawiam.

      Usuń
  4. Dziekuje za tak miłe powitanie! :)
    Kocisko wytarzane w piasku jest najszczęśliwsze na świecie! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cała przyjemność po mojej stronie. Szczęśliwy to on owszem i był ale ile śmiecia naniósł do łóżka to już jego.

      Usuń
  5. To sie kotek wytarzał w piasku :-)))
    Ciekawe jak wyglądała biel jego futerka po tej kąpieli ?
    Głaski dla Księcia , dużo głasków :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jaka biel... tygodniami nie wybielał po tej kąpieli. może wybieleje jak wymieni futro. Albo go wykąpię:) Wygłaskany został i bardzo to pieszczochowi odpowiadało. Pozdrawiam.

      Usuń
  6. Uwielbiam Twoje foto opowieści!!!
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszy mnie to co tu czytam w komentarzach. Dziękuję za te słowa, potwierdzają że warto się postarać i stworzyć ciekawego posta, Sciskam.

      Usuń
  7. Super zdjęcia, a Twojego kota to z chęcią bym porwała do siebie ;-) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, super że podobają się foty. Kota nie dam to mój synuś malutki i bez niego chyba bym oszalała.

      Usuń
  8. Ja uwielbiam takie właśnie Twoje notatki :) są dużo lepsze od opowiadania które piszesz (to nie oznacza że opowiadanie jest złe, opowiadanie na 5, a te notki przyrodnicze to 6+). I mam nie dosyt, dla nie one są zbyt krótkie. W ogóle do tych Twoich notatek, takiego typu jak ta włączam sobie muzykę z Władcy Pierścieni w szczególności Many Meetings i zatapiam się w magi Twoich postów.

    ps: Tak też czuję jesień i jestem z tego powodu zachwycona ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wiesz...aż się cała zarumieniłam. Jak czytam takie komentarze to od razu nabieram chęci do dalszego pisania. Na prawdę jestem bardzo rada, że ktoś tak lubi mnie czytać, że nawet muzę włącza... ale żeby aż z Władcy? Nieźle. A co do tego, że lepiej się je czyta niż moje wymysły... Cóż może dla tego że pisane od serca i w pierwszej osobie. Od jakiegoś czasu już chodzi mi po głowie usystematyzowanie tego w jakąś większą spójną formę. Ale się zobaczy. Ściskam.

      Usuń
  9. Z przyjemnością ogromną się czyta i ogląda Twoje posty. I zadziwia mnie jak również podziwiam Twoją radość autentyczną na widok mniejszych naszych braci- czyt. owadów. Szacun!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie wiesz kochana ile dla mnie znaczą takie komentarze. A radość jest we mnie za każdym razem, od lat niezmiennie. To jest taki fascynujący świat. Pozdrawiam serecznie i bardzo cieplutko.

      Usuń
  10. Piękna foto opowieść!! Wspaniałe zdjęcia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi i dziękuję. Przesyłam pozdrowienia.

      Usuń
  11. Uściski dla głównego bohatera Ciapka ! Piękne fotki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciapek wyściskany i wymiziany aż stęknął. Dziękuję i zapraszam ponowne.

      Usuń
  12. Fantastyczna opowieść okraszona pięknymi zdjęciami:)Już czekam na kolejne Twoje opowieści.pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za te słowa, każdy taki pozytywny komentarz mobilizuje mnie do dalszej twórczości. Teraz moje zdjęcia już nie są bezimiennymi fotami ale składają się na jedną całą historię i bardzo mi to odpowiada. Ślę uściski i uśmiech.

      Usuń
  13. Dziękujemy za wizytę na naszym blogu i sympatyczny komentarz :-).
    Historyjka świetnie opisana i udokumentowana pięknymi fotografiami. Gratulacje!
    Pozdrawiamy ciepło i życzymy udanego weekendu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za uznanie i wzajemnie życzę miłego weekendy oraz zapraszam ponownie.

      Usuń
  14. Zbliża się jesień, czuć ją w powietrzu. Oby była złota.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam nadzieję, że będzie piękna, bezwietrzna i ciepła, a przede wszystkim pogodna. Pozdrawiam.

      Usuń
  15. każdy Twój wpis to kolejna piękna lekcja przyrody dla mnie Marysiu - bardzo lubię te lekcje:))))

    OdpowiedzUsuń

Jeżeli podoba Ci się co piszę, lubisz spędzać czas przy moim blogu, daj mi o tym znać komentując. Dziękuję z całego serca.