Jak uratować 100 kotów - wysterylizuj jednego

sobota, 6 września 2014

Rozmyślanie i grzybobranie

Miałam dość ciężki i pracowity tydzień i na prawdę niewiele czasu na blogowanie. Ale obiecałam, że w weekend się zmobilizuję i coś większego opublikuję. 
Zanim to jednak nastąpi to chciałam podziękować za wszystkie te wspaniałe komentarze jakie zostawiłyście pod moją haftowaną sikorką. Zdradzę jeszcze tylko, że bardzo powoli powstaje kolejny mały nasz krajowy ptaszek. Ale nie wiem kiedy go skończę. Oraz za wasze trzymanie kciuków, na razie poskutkowało.
W ubiegły weekend pojechałam do rodziców na wieś, naładować baterię i pomyśleć. Pogoda dopisała mimo, że po południu nieco popadało. Ale po kolei. Na sam początek zaskoczyła mnie mała azalia japońska, która normalnie kwitnie w kwietniu, a tu masz... kwiatkami się ustroiła po raz drugi. To niedobrze, bo te pąki które teraz rozkwitły pozostawią po sobie puste miejsce na wiosnę. 

Mamcia zakupiła do swojej drewnianej donicy na tarasie hebe, które pięknie kwitnie i wabi owady. Zobaczcie jak ładnie się prezentuje. Odwiedzają go trzmiele ziemne i rusałka kratkowiec w formie letniej - wiosenna jest inaczej ubarwiona.



Przeszłam się potem w moje ulubione miejsce, za płot nad rów, gdzie bytują jaszczurki. Spotkałam tam sporo owadów ale najładniejsza okazała się strojnica. Tego czerwono czarnego pluskwiaka często widuję na roślinach z rodziny baldaszkowatych. 
A na liściu chrzanu siedziała sobie leniwie rzekotka drzewna. Nie pozwoliła do siebie podejść bliżej i schowała się gdzieś, więc mam tylko jedno zdjęcie i to w dodatku moje pierwsze zdjęcie tego płaza w tym roku. Na liściu obok siedział jakiś "robalek", ładny więc go pokazuję mimo, że nie wiem co to.



No i oczywiście nie obyło się bez moich ulubionych jaszczurek. Ale ile ich było - masowy wysyp młodych. 




Były wszędzie, w szczelinach i na pniakach, w trawie pod kłodami, ciemne i w ciapki, a nawet jedna taka nieco inna. A jedna nawet na moich oczach upolowała jakiegoś paskudnego robala co pełzł beztrosko po jednej z kłód. Zjadła go z ogromnym smakiem.



Następnie wybrałam się nad staw, w tym roku bardzo płytko tam i małe ryby więc pojawiły się gatunki, których do tej pory raczej na nim nie było. Więcej jest czapli siwej, perkozów i po raz pierwszy pojawiły się czaple białe. Oraz mewy.

Oczywiście nie byłabym sobą jakbym nie rozglądała się za zaskrońcami i żmijami. Zaskrońce spotkałam trzy ale tylko jeden był na tyle uprzejmy żeby pozwolić mi się uwiecznić. Spłoszył się jak podeszłam ale nie uciekł daleko. Zaledwie skrył się w zaroślach za pieńkiem na którym odbywał swoją sjestę w słońcu.
Na początku nie chciał współpracować. Ale usiadłam sobie spokojnie i poczekałam. Nie musiałam czekać dłużej niż 20 minut.
A zza pniaczka zaczął powoli pojawiać się dość niewielki zaskroniec. Pełzł bardzo powoli i ostrożnie bacząc czy nie ma mnie gdzieś w pobliżu. Siedziałam w całkowitym bezruchu. Jedynie dźwięk migawki aparatu zdradzał moją obecność. 
Zatrzymał się czujny i patrzył na mnie przez dobre trzy minuty. A potem szybko uciekł. Zdążyłam mu zrobić jeszcze tylko jedno zdjęcie.

Popołudniu przegoniła mnie ulewa ale po siedemnastej już się przejaśniło więc wyszłam na przedwieczorny spacer. Jakaś mnie taka nostalgia dopadła i dołek. Ale mimo to umiałam dostrzec piękno otaczającej mnie mokrej od deszczu przyrody. 
Wybrałam ścieżkę wiodącą przez liściasty las z bardzo gęstym podszytem. 

Na otwartej przestrzeni widać było jesień bardziej niż w lesie. 


Pięknie wybarwione owoce jeżyn i do tego wrzosy... Czysta poezja.
A w drodze powrotnej spotkałam absztyfikanta naszej Lizy - młodziutkiego kocurka z leśniczówki. Bardzo przyjacielski kotek.

W niedzielę rano przyjechał mój mąż. Ale nim dotarł zrobiłam zdjęcie drapieżnika siedzącego na beli słomy. Zdjęcie słabe bo z ogromnej odległości, a do tego od rana po nocnym deszczu mgiełka się unosiła. 
A jak już pojawił się mój ukochany to poszliśmy na spacer żeby porobić zdjęcia i sprawdzić czy grzyby w lesie są tak jak mówią. Ale skończyło się na tym, że aparaty poszły do toreb, a zapasowe reklamówki zapełniły się młodziutkimi podgrzybkami. Ucieszyłam się bo te dwie reklamówki zapewnią nam grzyby na wigilię. Z moim ukochanym fajnie się zbiera grzyby bo on się na nich nie zna. Więc jak tylko jakiegoś widzi, a wzrok ma lepszy niż ja, to mnie woła czy to dobry czy zły grzyb. Ale jak mu już wytłumaczyłam że ma być mięsisty, brązowy z żółtawym siteczkiem pod spodem to podgrzybek i tylko takie nich zbiera. A poza tym mama obierając i tak zweryfikuje zbiór. 
A te podgrzybki były do prawdy prześliczne. Świeciły się w słonku w tym mchu i jagodzinach. Nie mogłam się też powstrzymać bo uwielbiam fotografować mchy.
A w drodze powrotnej, jakieś czterysta metrów od domu, tuż przy drodze nad stawem znalazłam takie cudo - Trzymane przez moje kochanie.
Wspaniały borowik. Prawda, że piękny. 
 A w ten weekend nigdzie nie idę, odpoczywam po ciężkim tygodniu i przed następnym. A będzie on ważny i trudny oraz ciekawy. To kolejny stopień do spełnienia marzenia. Na razie nic nie piszę chociaż mam co opowiadać. Nadal błagam o trzymanie kciuków i dobrą energię. Jeśli mi się uda, to rozpocznę nową drogę w życiu, taką do której jestem stworzona i którą będę mogła iść już do końca życia, szczęśliwa i spełniona. Zatem trzymajcie mocno i jak ktoś może to nawet pomódlcie się proszę, taka szansa trafia się jak wygrana w totka. Rzadziej niż raz w życiu. Ja postawiłam wszystko na jedną kartę. 
A niedługo wybiorę się na jesienne polowanie na myszy...

36 komentarzy:

  1. Prześliczne zdjęcia, szczególnie fotogeniczne są zwinki:) Masz dobre oko do znajdowania zwierzątek:)
    Cudny prawdziwek! Zazdroszczę:) Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To oko to się wyrobiło przez lata wypatrywania. Poza tym ja usilnie szukam tych żyjątek, a na każdym skrawku zieleni jest tyle życia, tylko pochylić się trzeba nad tym skrawkiem. Pozdrawiam i dziękuję.

      Usuń
  2. Kciuki to ja mogie trzymac, ale tych jaszczurek i zaskronca Ci nie daruje! Umre z zazdrosci! :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie umieraj, nie warto, mam tych jaszczurek na potęgę więc mogę Ci kilka dać - jaką chcesz, małą, dużą a może zieloną?

      Usuń
    2. Ja chce SAMA je fotografowac, a nie miec. Buuu.... Tylko u nas sie nie pokazuja. Buuu....

      Usuń
    3. Zatem pozostaje mi jedynie zaprosić Cię do siebie na jaszczurkowo zaskrońcowe łowy. Wim co to znaczy pragnąć samemu zrobić fajne ujęcie jakiegoś wymarzonego obiektu - moim jest żmija.

      Usuń
  3. Ile żyjątek:) Piękne fotki i sikorka też:) Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dziękuję bardzo i również pozdrawiam. Czekam na jakieś ciekawostki u Ciebie.

      Usuń
    2. A będą niedługo. Pojawi się post z Warszawy kilka nowych ptaków i duuużo ciem bo ostatnio jakby się do mnie kleiły:) Pozdrawiam:)

      Usuń
  4. Mech wyszedł Ci niczym z opowieści fantazy. Węży w tym zaskrońców, boję się jak ognia, a ich rozdwojone języki mnie przerażają. Miałam kilka razy z nimi do czynienia i to niebyły małe żyjątka, tylko okazałe okazy. Jednak zdjęcia cudowne. Z gadów toleruję jaszczurki i mojego żółwia Drapka.
    Na grzybach kiedyś się totalnie nie znałam, teraz nieco lepiej, ale tak mnie przeraża, że to będzie mój ostatni raz, że nie wolę ich nie zbierać. Ponieważ najbardziej lubię maślaki, a są trudno dostępne przerzuciłam się na hodowlane shitake, które choć drogie można upolować.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej, czemu nazwałaś żółwia Drapek? Ja za to węże uwielbiam od zawsze i mnie fascynują. A grzyby lubię zbierać bo to rodzaj sportu. Pozdrawiam również ciepło.

      Usuń
  5. Trzymam mocno kciuki, niech Ci się spełnią marzenia :) Zdjęcia i opowieść jak zawsze fantastyczne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To bardzo za te kciuki dziękuję, jak tylko się sprawa wyjaśni to oczywiście napiszę o co chodzi. I miło mi, że opowieść się podoba.

      Usuń
  6. Luna doczytałam z przyjemnością do samiutkiego końca. Nie piszę nic o zdjęciach - bo wiadomo mistrzostwo fotografii. Ale ten post tak mnie wzruszył, taka stałaś się mi bliska serca. Pięknie pisze co ci w sercu i duchy gra. Trzymam kciuki, modlę się mało, bo modlitwy innych są skuteczniejsze, ale jestem myslami z Tobą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakże miło czytać takie ciepłe słowa. Nie wiem co odpowiedzieć, wzruszyłam się. Może po prostu podziękuję.

      Usuń
  7. Piękny odpoczynek miałaś na łonie przyrody :-)
    Wreszcie wiem jak wygląda zaskroniec :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Racja było pięknie - lubię jesień bo fajnie się wtedy fotografuje. Na prawdę nie wiedziałaś jak wygląda zaskroniec - nasz najpospolitszy wąż?

      Usuń
    2. Nie, jakoś tak nie było okazji :-)
      Twoje zdjęcia inaczej go pokazują.
      Jest taki żywy :-)

      Usuń
  8. No Kochana ! To po pierwsze życzę Ci powodzenia z całego serca i trzymam kciuki z całych sił.A po drugie to ja chcę częściej zdjęcia gadów i płazów bo uwielbiam wszystko co pełza ;) Cudownie fotografujesz.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Postaram się, dla mnie nigdy dość gadów, płazów, tylko mam jednak mało możliwości. Chciałabym traszki dorwać może jakieś fajne ropuszki, mamy ich kilka... A najbardziej to żmiję zygzakowatą. Ale od dwóch lat posucha u mnie - muszę do kotliny skoczyć ale na to to znów kompletny brak czasu. Dziękuję za komplement odnośnie zdjęć - bardzo mnie cieszy kiedy ktoś docenia moją pracę w dobry kadr. Pozdrawiam.

      Usuń
  9. Marysiu, Twoi rodzice mieszkają w cudownym miejscu, ale Ty jesteś mistrzynią w jego pokazywaniu. Ja na grzyby chodzę tylko jak przyjeżdża moja mama, bo Ona uwielbia je zbierać.
    Nadal trzymam kciuki, aby Twoja droga życiowa była tą wymarzoną. Mam nadzieję, że już niedługo opowiesz nam jak to jest :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, niedługo napiszę ale na razie nie chcę zapeszyć. Zgadzam się z tym, że moi rodzice mieszkają w cudownym miejscu - to jest moja Arkadia. Ściskam mocno i dziękuję.

      Usuń
  10. Trzymam bardzo mocno kciuki! A post jak zwykle bardzo ciekawy, zdjęcia boskie, i czekam na więcej magii :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za to trzymanie kciuków - jestem pewne, że wiele daje. Już niedługo będzie więcej magii go bylam na fajnym spacerze. Pozdrawiam.

      Usuń
  11. Ja cały czas Ci Kochana dopinguję!!! Także Marysiu łap !! - energia poszła do Ciebie:))) i bardzo i dziękuję za kolejną cudną wyprawę :)) pozdrawiam słonecznie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja czuję ten doping i tę energię bardzo mocno. Dziękuję za nią i jak tylko się sprawa rozwiąże, oby pozytywnie dla mnie to od razu napiszę o co to całe zamieszanie. Ściskam.

      Usuń
  12. Piękne zdjęcia!
    I jestem bardzo ciekawa co nowego szykujesz!
    I paciorek zmówiłam. I buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, bardzo dziękuję za ten paciorek. Za wszystko dziękuję, za to że jesteś i że się odzywasz.

      Usuń
  13. Świetne zdjęcia zaskrońca-to miałaś cierpliwość by czekać na niego.A ta heba też ciekawa roślina.Grzyby wielgaśne! ja trochę połaziłam za grzybami ale jakoś niewiele ich widziałam.pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeden taki wielki - reszta to takie maleńkie podgrzybki co w nocy lub dnia poprzedniego wyrosły. W sam raz do marynowania. A z tą cierpliwością jest tak, że już się nauczyłam, że jak się poczeka to więcej się uda zobaczyć niż jak się łazi. A gady są takie że lubią wracać na swoje ulubione miejsce. Ściskam bardzo mocno.

      Usuń
  14. Twoje fotografie zapierają dech w piersiach. Oczywiście z całego serca życze by ci się wszystko ułożyło tak jak tego pragniesz. Wysyłam pozytywne duszki aby ci pomogły. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za te dobre duszki. To wspaniałe że jesteście przy mnie i mogę na waszą energię liczyć. Pozdrawiam.

      Usuń
  15. Wpadam tylko na małą chwileczkę :) Wybacz, że nie czytam wszystkich komentarzy, więc nie wiem, może ktoś już wcześniej zidentyfikował Twojego robalka, ale moim zdaniem to warzywnica kapustna.
    Piękne to zdjęcie gałązki sosny w deszczu. Zastanawiam się nad kradzieżą na swój pulpit :)
    A u mnie, specjalnie dla Ciebie, ptaszory :) Co prawda nie komiks, tylko same rysunki, ale akurat tylko to miałam w tej chwili pod ręką.
    Kciuki zaciśnięte cały czas, dobra energia leci do Ciebie :) Uda się wszystko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nikt nie zidentyfikował, a ja też nie wiedziałam co to, więc bardzo dziękuję za pomoc - teraz już będę wiedzieć co to za maluch. Kradnij do woli - masz moje pozwolenie i niech Ci służy. Zaraz lecę oglądać ptaszory. Dziękuję gorąco i serdecznie pozdrawiam.

      Usuń
  16. Na 21 i 22 zdjęciu zaskroniec wygląda tak sympatycznie, że aż się do niego uśmiecham:) Jaszczurki za to wyglądają na bardzo skoncentrowane.
    Moja Panna Miau też ma absztyfikanta, ale niestety najpierw biedaka kokietuje, a później ostro przegania:))
    Zazdroszczę grzybobrania, bo ja już bardzo dawno nie byłam na grzybach i raczej się nie zanosi, bo nie mam żadnego lasu w pobliżu:/ Grzybki natomiast bardzo zbierać lubię i lubię także suszyć i marynować:)

    OdpowiedzUsuń

Jeżeli podoba Ci się co piszę, lubisz spędzać czas przy moim blogu, daj mi o tym znać komentując. Dziękuję z całego serca.