Jak uratować 100 kotów - wysterylizuj jednego

poniedziałek, 13 października 2014

Skarby jesiennego lasu

Las... Las, który szumi w moich tętnicach. Jego odwieczny pierwotny rytm rozbrzmiewa w mojej krwi. Każda tkanka jest przesiąknięta jego aromatem.
Tak, kocham las. Sosnowy, świerkowy czy bukowy, nie ma to znaczenia. Każdy jego element jest mi drobi, każde drzewo piękne osobno i w grupie. To niesamowicie bogate środowisko, biocenoza jest moim prawdziwym domem. Jakże bogatym i hojnym domem. 
Las dzieli się z nami swoimi najcenniejszymi skarbami, nie chcąc nic w zamian, no może jedynie poza tą odrobiną przyzwoitości która nie pozwoli nam zaśmiecać go i niszczyć. Ale nawet kiedy nie szanujemy tej prośby, okradamy go, brudzimy i narażamy na zniszczenie, on niezmiennie dzieli się z nami swoimi skarbami. Nie mści się, nie odgrywa za zło jakie go spotyka, jedynie cicho i smętnie skarży swym pociągłym szumem.
W lesie czuję się jak u siebie. I za każdym razem podziwiam tę niesamowitą złożoność tego świata i wielu maleńkich z których się składa. Jesienią las jest wyjątkowo hojny. Bo kiedy to właśnie jak jesienią najwięcej owoców lasu zbieramy? Kiedy to tłumy grzybiarzy z zapałem godnym wyższej sprawy od świtu już penetrują leśne runo. W poszukiwaniu tworów o minimalnych wartościach odżywczych (tak, wiem są tam ważne dla nas mikroelementy), na których się praktycznie nie znają. Bo ile grzybów zna przeciętny grzybiarz? 
No co, borowika, podgrzybka, kanie, pieczarkę, kurkę, zajączka, maślaka, kozaka, gąskę jakaś czy gołąbka. No oczywiście i te raczej nie do zupy czyli muchomora, szatana czy goryczaka. A grzybów jest kilkaset tysięcy. No u nas mniej ale i tak kilka tysięcy, wiele jeszcze niesklasyfikowanych. ponadto połowa z tego jest jadalna, może mało smaczna ale jednak, a zaledwie od 15 % trujących. Ale za to jak się już pomylisz to marne szanse.
Żeby nie było, sama zbieram trzy gatunki. Podgrzybka w kilku formach, borowika i kanie. Te lubię i nie martwię się czy przypadkiem nie pomyliłam się. 
W tym roku las zaowocował w grzyby bardzo. Mam podstawy sądzić, że lata następne nie będą tak obfite więc jak tylko mam okazję to do lasu. Ale oprócz kosza muszę mieć aparat. 
Wczoraj las przywitał nas swoim odwiecznym spokojem, wspaniałym aromatem i takimi cudami:


Piękne prawda? Każdy zna purchawki, rosną wszędzie. I kto się nie bawił w rozdeptywanie ich by wybuchły szarym dymem zarodników.

Po kilku krokach okazało się, że nie będzie czasu na fotografowanie. A czemu? Bo jak już się dobrze przyjrzeliśmy to gdzie się człowiek nie obrócił tam grzyb. I to ten właściwy, poszukiwany. 
Istny wysyp, jeszcze tak nie miałam, żeby zebrać cztery kosze w dwie z hakiem godzinki. A przecież to takie zadeptane przez ludzi lasy i blisko drogi leśnej byliśmy. Może to dla tego, że wszyscy maniakalnie jak najgłębiej w ten las szli i omijali pobocze. No sami popatrzcie czy nie są piękne?













Rosły tak właśnie jeden obok drugiego, a pomiędzy pełno małych. Pod jednym dębem w promieniu jakichś siedmiu metrów nazbieraliśmy ok czterdziestu podgrzybków różnej wielkości. Coś pięknego. 
W pewnym momencie zostawiłam ukochanego na zbieraniu podgrzybków i podeszłam z aparatem do wspaniałego wykrotu. A tam mikroświaty całe. Jeszcze piękniejsze chyba niż te duże.






Uwielbiam w lesie wspaniale rozrośnięte mchy, ich soczystą zieleń i bogactwo form i kształtów. A jak się jeszcze trafią jakieś małe bajkowe grzybki to już radość i szczęście w pełni.
Były też i inne okazy mykologicznego świata. Ale jakoś w tym kontentym lesie ubogo w grzybki niejadalne ale ładnej formie. 



Nie zabrakło też i przedstawicieli fauny. I nie mam tu na myśli rozbrykanego ptactwa. Natknęliśmy się na żabę. Nie była zbyt towarzyska.

Las, który tu opisuję i pokazuję to ok czterdziestoletnia sosnowa monokultura zasadzona na potrzeby przemysłu drzewnego. Zatem raczej ubogie środowisko. Dominuje sosna pospolita w jednakim wieku oraz borowiny w runie. Ale przez lata dosiały się i brzozy na obrzeżach i dęby w prześwitach. Tak więc kiedy nadchodzi jesień to i las sosnowy potrafi zaskoczyć barwami.

Las jest pięknym tworem, bardzo ważnym dla nas mimo, iż nie zdajemy sobie z tego sprawy. Powinniśmy go szanować a na pewno musimy go chronić. I szlak mnie trafia jak widzę butelki i opakowania po jedzeniu porzucone wśród leśnego runa. To takie dołujące, że wszędzie gdzie się pojawimy tam wszystko psujemy i brudzimy. Mam nadzieję, że nigdy nam się nie uda skolonizować żadnej innej planety bo nie wróży to dla niej nic dobrego.
Na koniec bardzo dziękuję za odwiedziny, fajnie że jesteście mimo mojej nieregularności. Pozdrawiam zatem wszystkich odwiedzających i życzę spokojnego tygodnia.

38 komentarzy:

  1. Fajne zajączki :) szkoda, że nie trafiłaś na taki duży wysyp prawdziwków. U mnie można powiedzieć wręcz susza, więc i w lesie pustki :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łoj to przykre, że susza. powiem Ci, że w smaku wole podgrzybki jakoś. A jak się znajdzie prawdziwek to za to taki wielki, że tylko do suszenia albo na sos, a ja najbardziej lubię marynowane.

      Usuń
  2. A i ja wczoraj buszowałam po Puszczy Niepołomickiej. Próbowałam uchwycić na zdjęciach piękno jesieni, ze skutkiem takim sobie :)
    I przez przypadek trafiłam na stadko podgrzybków :)
    Masz rację- las uspokaja, wycisza i buduje :) Też bardzo lubię. Pozdrawiam ciepluchno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę koniecznie zobaczyć te foty, bo u mnie za bardzo puszczy to nie ma, jak pisałam to raczej postkomunistyczne lasy przerobowe wycinane co jakiś czas niestety. No ale grzybki w nich są:)

      Usuń
    2. A może tak jakaś wycieczka w moje strony ? Chętnie na spacerze oprowadzę :) A Ty będziesz cykać fotki :D

      Usuń
    3. A pomyślę, pomyślę... żebyś się nie zdziwiła. Ale raczej na wiosnę, jak budzi się życie w lesie.

      Usuń
  3. Zachwycające piękno uchwyciłam na fotkach i te cudowne podgrzybki,mieliście smaczną kolację.U nas pusto w lesie ,zapomniałam jak deszcz wygląda,stąd brakuje grzybów,pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, u nas też jakoś nie padało za mocno ale w ściółce jest wilgoć, sama nie wiem skąd. Kolacji nie było bo wszystko zostawiliśmy rodzicom do wyczyszczenia, zasuszenia i zamarynowania, więc przy następnych odwiedzinach pewnie będzie i konsumpcja.

      Usuń
  4. A kto to cala grzybnie wyrwal i popsul? Nieladnie! Juz w tym miejscu nowe grzybki nie urosna... :(
    Jakos w tym roku nie mamy czasu na wypady do lasu, jak nie choroby Kiry, to znow permanentny brak czasu... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No się mojemu lubemu wyrwało bo taki niewprawny - dopiero w tym roku nauczył się co to podgrzybek. Ale uspokoję cię, że po ukręceniu grzybków wcisnęłam mech na miejsce, więc może się strzępki jakoś zregenerują, a jak znam grzyby to nic im nie będzie. Gorzej jak ludzie odcinają od razu przy ziemi grzyba i taki przycięty trzonek zaczyna gnić i infekuje całą grzybnię.

      Usuń
  5. Piękna jest natura i zdjęcia śliczne. Chętnie bym się przeprowadziła do chatki w lesie...ehhhh.... Dzięki naturze człowiek może być samowystarczalny, a my idziemy w całkiem innym kierunku. Gdzie tu logika?

    Pozdrowienia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja się też pytam, gdzie tu logika. Wiele tysięcy lat ludzie żyli z lasu i było git a teraz - technologia... psia krew.

      Usuń
  6. Marysiu, mogę się godzinami zachwycać Twoimi zdjęciami :)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No sie kochana zachwycaj do woli, postaram się o więcej, o piękniejsze i o jeszcze więcej. :) Całuję.

      Usuń
  7. Częściej powinnaś chodzić do lasu bo zdjęcia zrobiłaś przepiękne. Grzybki to chyba mi się przyśnią :)
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech, gdybym tak mogła to bym z tego lasu nie wychodziła. A tak to mieszkam w ścisłym centrum wielkiego miasta i las widzę może raz w miesiącu... Również pozdrawiam.

      Usuń
  8. Cudowne zdjęcia!!! A grzybów zazdroszczę, bo u mnie w dalszym ciągu brak:(
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i cieszę się, że moje zdjęcia tak się podobają. Szkoda, że nie ma u Ciebie grzybów - bo ich zbieranie to miły sport i zdrowy. Ściskam.

      Usuń
  9. Uwielbiam do ciebie zaglądać:-) Robisz takie cudne zdjęcia:-) Tez bym chciała umieć takie robić :-) A grzyby , super :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za te słowa. Nie wiem czy to kwestia umiejętności czy raczej wyczucia i sprzętu który się poznało dobrze. Ja wychodzę z założenia że każdy może robić takie foty, bo to nie aparat tylko człowiek fotografuje, ale czasami jednak zdarzają się sprzętowe ograniczenia. Ale przede wszystkim człowiek. Myślę nad zdjęciem, nad kadrem, światłem i kompozycją. Jak będzie ładnie wyglądać ten mech. Czasem nawet nieco oczyszczam kadr z niechcianych elementów, jak igły czy patyczki, a czasami wale jak jest bo nie mam czasu:)

      Usuń
  10. Piękne zdjęcia przyrody, piękne :-)
    W tym roku obrodziło grzybkami ...
    Pozdrowienia :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Obawiam się tylko, że w przyszłym roku już ich nie będzie tyle. Również pozdrawiam.

      Usuń
  11. Bajeczne zdjęcia i bajeczne okazy!:) A u mnie susza... :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Źle że susza, nawet jesienią potrzeba wody, żeby łatwiej wszystko zimowało.

      Usuń
  12. Oj jak ja Ci zazdroszczę takiego pięknego lasu i bardzo udanego grzybobrania... Zdjęcia rewelacja- jak zawsze:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zazdrość, masz tam koło siebie też lasy i auto żeby pojechać, a ja tylko raz w miesiącu mogę...

      Usuń
  13. Kocham las...kocham od dziecka...pamiętam te wędrówki z babcią za wszelakim dobrem leśnym..to były czasy :) Teraz już z tym gorzej...czasu brak, wszechobecne kleszcze (boje się o dzieci, mnie nie ruszają)...Piękne zdjęcia...cieszę się, że choć tak mogłam po nim "pochodzić" w twoim poście :) Dziękuję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cała przyjemność po mojej stronie. Faktycznie z tymi kleszczami coś jest, ja się nie boję i nigdy nie bałam ale co rusz słyszę że ktoś miał kleszcza, że ktoś jakiś odczyn po nim. Zapraszam zatem na inne spacery, jeszcze będą.

      Usuń
  14. Fajnie, ze zajrzałam do Ciebie. Ja najczęściej podczas pobytu w lesie, nie mam aparatu by fotografować takie cuda...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja się cieszę, że zajrzałaś. Zapraszam do zwiedzania lasu i nie tylko ze mną i moim aparatem.

      Usuń
  15. Nie umiem zbierać grzybów ale za to uwielbiam je jeść, dla wszystkich grzybiarzy wielki szacun! Dodatkowe wyróżnienie dla tych, którzy jeszcze pstrykają superowe fotki. Marysiu, cieplutko pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No a ja z kolei wolę zbierać niż jeść chociaż zupa grzybowa i marynowane łepki podgrzybków to coś na co warto czekać. Super się cieszę, że moje fotografie nadal się podobają. Również Cię seedecznie i ciepło pozdrawiam.

      Usuń
  16. Och i ja kocham takie łażenie po lesie. Piękne zdjęcia, a zdjęcia mchu i tych cienkich grzybków to rewelacja. Umiesz podpatrzyć to co piękne!
    Super grzybobranie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo miłe słowa od Ciebie do mnie płyną i rozgrzewają moje serduszko. Zaczęłam zabawę z fotografią bo zależało mi na pokazywaniu przyrody tak jak ja ją widzę, na ukazywaniu tych często pomijanych fragmentów ginących w szerszym kadrze. Bardzo się cieszę, że udaje mi się to.

      Usuń
  17. Jaz zwykle jestem pod wrażeniem Twoich zdjęć. Mają w sobie urok. Sorki, że tak dopytuję, ale ciekawa jestem jak potoczyły się losy z Twoją "przyjaciółką". Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, że zdjęcia przypadły do gustu. Jeśli zaś idzie o moją ex-przyjaciółkę - to nie przepraszaj że pytasz, miło, że ktoś jeszcze pamięta moje rozterki. Sytuacja przedstawia się tak, że osobiście nie utrzymuję z nią kontaktu. A ponieważ zawsze od dziecka to z mojej strony wychodziło 80% inicjatywy - nic dziwnego, że jeśli ja nie dzwonie to nie ma żadnego kontakty. Ona raczej nie wyjdzie z tym. Po miesiącu od całej "akcji" odezwałam się czy ma ochotę się spotkać i pogadać o sprawie. Owszem wpadła ale jakby się nic nie stało, gadała o swoich problemach, skrytykowała moje "marzenie" o którym tu wspominałam i za które trzymałyście kciuki i poleciała. Ani słowem o całym "rozwodzie" o moich odczuciach. Ona obarczyła wcześniej mnie za wszystko i uznała, że sprawy nie ma, że dramatyzuję, że ona taka jest i kropka. No skoro kropka to kropka, nie będę słuchać, że żyję źle bo inaczej. Potem jeszcze chyba wiedziona poczuciem przyzwoitości napisała smsa czy mam ochotę sie spotkać na kawę która "już nigdy nie będzie smakować tak samo". Odpisałam że kończę codziennie o 14 i jeśli ma ochotę to zapraszam kiedy będzie jej pasować. Nie pasowało najwyraźniej już od dwóch tygodni z hakiem:) Zatem sama widzisz. Najważniejsze, że nie tęsknię. I to mnie na prawdę dziwi. Pozdrawiam.

      Usuń
  18. Pamiętam czasy kiedy las również dawał mi ukojenie duszy kiedy po nim spacerowałam szukając odpowiedzi na pewne pytania na które nikt nie znał odpowiedzi, potem porwało mnie miasto zapomniałam o lesie i o pytaniach które dziś znowu powracają. Może znowu powinnam wrócić do lasu?

    OdpowiedzUsuń

Jeżeli podoba Ci się co piszę, lubisz spędzać czas przy moim blogu, daj mi o tym znać komentując. Dziękuję z całego serca.