Jak uratować 100 kotów - wysterylizuj jednego

sobota, 1 listopada 2014

Liza - leśna bogini

Witajcie kochani.
Bardzo mi miło powitać nowych obserwatorów, cieszę się że zawitaliście do mnie. Równie mi miło po tych wszystkich komentarzach odnośnie Norweskiego Leśnego. Serce rośnie jak się czyta takie słowa. 
Dziś też będzie o kocie ale o innym. 
Chcę wam przedstawić i nieco przybliżyć postać Lizy. To kotka moich rodziców. 
Prowadzi interesujące życie. Obecnie od siedmiu lat mieszka na wsi z moimi rodzicami oraz ich suką Surą (o niej będzie kiedy indziej). 
Liza urodziła się w szklarni pod Wrocławiem, jako jedno z chyba już blisko setki kociąt trzynastoletniej kotki rodzącej po trzy razy do roku. Miot w którym przyszła na świat był jej ostatnim bo postanowiłam ja wysterylizować na koszt własny z czystej litości dla tej kociej mamy. I po odchowaniu małych poszła pod skalpel. Na szczęście dyrektorka całego konglomeratu Siechnickiego doceniała mój krok i zwróciła mi za zabieg. 
Lizunia przyszła na świat nocą w pudle po wieszakach do sznurków na ogórki. Po kilku dniach z koleżanką przeniosłyśmy rodzinkę do skrzynki i umiejscowiłyśmy w spokojnym i ciepłym miejscu. Wcześniej maluszki były w ciągu komunikacyjnym i nie miały spokoju. To był czas kiedy kupiłam swój pierwszy aparat cyfrowy więc sfotografowałam tę małą rodzinkę. 



 Kiedy rodzice zadzwonili, że chcą kota od razu pomyślałam o którymś z maluchów. Miałam chrapkę na tego rudzielca. Ale kiedy przyszło do łapania maluchów gdy były w wieku do adopcji okazało się że są tak zdziczałe ( niestety nie mogłam się zająć ich oswajaniem bo pracowałam w innej szklarni i nie miałam czasu na to). Jedynym kociakiem który nie zwiał dostatecznie szybko okazała się mała szylkretowa kociczka. Zabrałam ją do domu, żeby się przyzwyczaiła do ludzi i do kotów. 
Podczas pierwszego kompania tak mnie pogryzła, że mały palec miałam przebity niemal na wylot jej ostrymi zębami.  A potem uciekła za łóżko i wychodziła z za niego tylko na jedzenie. 
Moje dwuletnie już wtedy koty bardzo się nią zaopiekowały - Ciapek chciał się z maleństwem bawić i robił to mało delikatnie więc Luna go biła, żeby zostawił jej maleństwo, które adoptowała. Nosiła małą w pysku i niańczyła niczym najprawdziwsza matka. 
No ale nadszedł czas na przeprowadzkę. 
Rodzice już wcześniej widzieli małą i nawet mama wybrała dla niej imię - Kondoliza jak jakaś tam polityczka z USA. Ale tata popukał się w czoło i zgodził się na Lizę - więc została Liza. 
Bardzo szybko przyzwyczaiła się i dogadała z Surą - Psiakiem rodziców. 
Głównym celem dla którego rodzice zdecydowali się na kota była potrzeba pozbycia się myszy. No i mała Liza od razu pokazała że wie o co chodzi.
To jej pierwsza ofiara. Zdjęcie robione telefonem więc strasznej jakości. 
Szybko się przyzwyczaiła do życia na dworze. Wyznaczyła granicę swojego terytorium i od tamtej chwili codziennie je patroluje. Jest kotem podwórkowym, ale zawsze kiedy tylko zechce może wejść do domu, gdzie ma swój pokój na poddaszu i swój ulubiony fotel (jeden z trzech plus kanapa).




A jak już się jej domatorstwo znudzi to wychodzi na swoje królestwo łaskawie rządzić.
Z wysoka wszystko lepiej widać.

U sąsiadów też są czasami gryzonie.
 Jedno z pierwszych zdjęć

A tu nad moim ulubionym rowem.




Jak widać świetnie się dogaduje z Surą i bardzo często towarzyszy nam na spacerach. 
Nawet zimą króluje na swoim terenie.



Zawsze jest bardzo czujna, jak tylko pojawia się obcy - rower, pieszy czy samochód ucieka w las i pojawia się jakiś czas po zdarzeniu. Dobrze, że jest nieufna w stosunku do obcych, to zmniejsza ryzyko, że spotka ja coś złego. W pobliżu nie ma drogi na której można rozwinąć większą prędkość i każde auto słychać na długo nim widać (leśna droga z dziurami) więc to też jej nie grozi.
Najfajniej wygląda w lesie - mały żbik:)

A na koniec jeszcze na prośbę czytelników zdjęcie Keiry z przed dwóch dni.

Siedziała tak słodko i pokracznie że nie wytrzymaliśmy i oto efekt. Nadal jeszcze nie ma usuniętego kanału łzowego i stąd to "zaślinienie" pod "nieoczkiem". Czekamy na pierwszą ruję żeby to zrobić za jednym zamachem ze sterylizacją.
A tu Ciapek leniwie rozciągnięty dziś na fotelu i moim szlafroku.
 I parę godzin później razem na tym samym fotelu.


Prawda, że słodziaki. 
Pozdrawiam wszystkich serdecznie. I do zobaczenia już niedługo. 
Powstaje kolejny ptaszek więc będzie co publikować. 
A w życiu zawodowym coraz lepiej - aż się boję, że to sen. Ale powoli odzyskuję wiarę w ludzi. 
Dobrej nocy.

34 komentarze:

  1. Liza jest piekna! Co za dostojnosc i ten kolor futerka, no cudo prawdziwe. Znalazla swoje miejsce i wyglada na calkiem szczesliwa koteczke. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ptasiego mleka jej nie brakuje. Jak chce to ja wypuszczają, jak chce to wypuszczają, zawsze miska pełna, kaski dodatkowe dostanie od mamy, psem pomiata, myszy i niestety ptaki łowi, jaszczurki i łasice też.

      Usuń
  2. Kotka Liza jest niesamowicie umaszczona.Chodząca piękność:)
    Ale te Twoje koteczki tez śliczne, bo wszystkie zwierzaczki są śliczne:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Śliczne kiciunie :))) Trudno uwierzyć ze Liza to kica podwórkowa. Już jako maluszek wyglądała bardzo dostojnie. Po prostu ma w sobie coś takiego królewskiego. To prawdziwa piękność :))
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jak się dumnie obnosi - królowa. Jest na prawdę rozpieszczona i kochana.

      Usuń
  4. Rany, jak te kociaki przytulające się cudnie wyglądają!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kaloryfer jednoczy... był obok fotela i grzał.

      Usuń
  5. Jakie te Twoje Kociaki są niesamowite:) Keira już duża pannica, a Ciapek jak zwykle dostojny niczym koci książę:) Liza jest śliczna z nietypowym umaszczeniem:) Buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No a jak. Keira to duża chyba nie będzie - ma już pół roku a waży niecałe dwa kilo i jest raczej grubiutka a nie taka chuda i wyciągnięta jak była Lunka w jej wieku. Poza tym ma fajnie papuśną buzię.

      Usuń
  6. Już to pewnie na Twoim blogu pisałam, ale Liza ma prześliczne futerko! :) A Ciapek i Keira wyglądają razem bardzo kochanie. Normalnie sama bym się obok nich położyła i poszła spać. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapewniam Cię, że jak patrzę na te dwa śpiochy to od razu ziewam. A komplementów pod adresem Lizy, nigdy dość. Dzięki i buziaki.

      Usuń
  7. Oj słodziaki piękne.A Liza to prawdziwa dama:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak dumnego kota jak ona to jeszcze nie spotkałam. Pozdrawiam.

      Usuń
  8. Liza jest sliczna :) Z tego co piszesz to kotek domowy wychodzący, jak moje :) Połażą po ogrodzie i wracają do ciepełka i pełnej miski :) Przy okazji zdobycze dla nas poznosza, bo przecież człowieki to takie fajtłapy, myszy nie umieją łowić.
    Super wygladają Keira z Ciapkiem, wspaniale że się tak ze sobą polubili :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak - znosi do domu ptaszki, gryzonie, małe kaczki i nawet łasice. Osobiście strasznie się ciesze, ze mój wiekowy już jednak Ciapuś tak dobrze przyjął to małe stworzenie bez oka.

      Usuń
  9. Przeurocza kocia gromadka.Uwielbiam oglądać u Ciebie zdjęcia i czytać opowieści.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mnie to cieszy. Ze wszystkich sił będę się starała nie zawieść oczekiwań. Pozdrawiam.

      Usuń
  10. Przepiękne zdjęcia kota :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Piękne kiciusie-fajnie,że sterylizujesz kotki.Ja jakoś mojej znajomej nie umiem do tego namówić przez co w okolicy pełno kotów i jak ktoś ma już dość to chyba trują bo jak mój zniknął to straciło się też kilkanaście kotów.Mój kot i pies też byli ze sobą zżyci i każdy każdego bronił przed wrogami.Pies bronił kota przed innymi psami a kot nie pozwalał psu wychodzić spod pergoli jak sąsiad przyprowadzał swojego psa(pogryzli się 2 razy) do ojca:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem ogromną fanką sterylizacji psów i kotów jeśli oczywiście nie są przeznaczone do hodowli. Tyle nieszczęścia jest w schroniskach, po co to jeszcze sprowadzać na świat - ale my jako społeczeństwo jesteśmy jeszcze zacofani i wolimy pozwolić by kocięta ginęły pod kołami, od chorób i z głodu niż poświęć jednorazowo 120 zł na zabieg. Jest takie hasło które mi się bardzo podoba "jak uratować 100 kotów? - wysterylizuj jednego". Sama prawda.

      Usuń
  12. Piękna Liza i piękna historia - wyrosła na cudowną koteczkę ! I brawo za sterylizację jej mamy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, wyrosła na piękną pannę i bardzo zaradną. A mamę po prostu musiałam wysterylizować.

      Usuń
  13. Piękne zdjęcia, a to z kotami wtulonymi w siebie, sama słodycz!

    OdpowiedzUsuń
  14. Lubię koty co mają ciekawe umaszczenie mało się takich
    widuje ale grunt ,że kot ma dobry dom . Twoje koty są szczęśliwe :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że są szczęśliwe i zadowolone ze swojego życia obok nas.

      Usuń
  15. Niesamowita kotka , a takie wtulone w siebie kociaki zawsze mnie rozczulają. Mamy w domu dwa koty, ze schroniska , para jest wysterylizowana, kocur to cwany przymilas, kotka przywiązywała się długo, ale okazuje niesamowitą czułość wobec wybranych domowników.Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  16. Piękna historia i super zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Koty na zdjęciach są rzeczywiście bardzo słodkie :3 ale tylko na zdjęciach ;3 najbardziej podoba mi się to zdjęcie 3 od dołu, no te uśmiechy XD fajne.

    OdpowiedzUsuń

Jeżeli podoba Ci się co piszę, lubisz spędzać czas przy moim blogu, daj mi o tym znać komentując. Dziękuję z całego serca.