Jak uratować 100 kotów - wysterylizuj jednego

sobota, 13 grudnia 2014

Poziomkowe lato

Pomimo, że za oknem zimno, mokro i wieje (grudzień w końcu) ja postanowiłam pokazać końcówkę czerwca. Ale nim to uczynię chcę bardzo podziękować za te wszystkie te wspaniałe komentarze pod ostatnim postem i miłe powitanie Antracyta na stronach tego bloga. 
Wracając do Grudnia i Czerwca. Nie lubię zimy, zwłaszcza tej w mieście, bez śniegu i brudnej. Zachwycam się tą wiejską i śnieżną. Zatem na złość aurze chcę powspominać lato. I to nie byle jakie lato. Ale lato pełne owoców, motyli i kwiatów jakie od zawsze pamiętam u rodziców. 
Rodzice mają ogród, a na nim... Poziomki. I co roku jest u nich właśnie prawdziwe Poziomkowe Lato. 
Te małe, aromatyczne owoce towarzyszą mi przez całe lato odkąd sięgam pamięcią. Nie są to żadne super odmiany, zwykłe poziomkowe kundelki ale mają swój niezaprzeczalny  urok. 
Jak widać nie tylko ja jestem ich fanką, te małe pluskwiaki też się raczą ich soczystym aromatem. Na zdrowie!

Ich niepozorne kwiatki z białymi płatkami i żółtymi środkami też wzbudzają we mnie bardzo pozytywne skojarzenia i wspomnienia. 
Na ogrodzie rodziców rosną przeróżne owoce i warzywa, a także rośliny typowo ozdobne. A na nich zdarzają się nieproszeni goście tacy jak gąsienice czy mszyce. Mocno obleganym przez te pluskwiaku krzewem jest kalina. Nie ma możliwości by uszła bez oblężenia tymi zielonymi bądź czarnymi beczułkowatymi paskudami. A one mają swoich obrońców.
Nie mam pojęcia co to za mrówki, ale są małe i oblegają nasz trawnik a do tego hodują mszyce na kalinie. Na zdjęciu widać jak jedna spija spadź z jednej z mszyc. Spadź jest wydzieliną - odchodami tych szkodników, słodką i często też spijaną przez pszczoły.
Inne mrówki, zamieszkujące mrowisko za płotem pilnują bobu. Patrzcie jaka wojownicza!
 Ta czyści sobie czułki - narząd węchu u owadów. Bardzo ważny w ich życiu gdyż porozumiewają się głównie za pomocą sygnałów chemicznych, feromonów które odbierają właśnie za pomocą czułków. 


Spotkanie na szczycie. Ale to koleżanki z jednego mrowiska więc nie było walki. 
Te mrówki są prawie cztery razy większe niż małe czarne z trawnika i kaliny i mają rozległe królestwo za płotem na łące. Tej łące którą tak kocham. W czerwcu jest pełna kwitnących traw.
Oprócz traw jest na łące całe mrowie innych roślin. Mnie zawsze interesują i fascynują te najmniejsze i najbardziej niepozorne. Tak jak te maleńkie bodziszki.




A nad nimi górują eteryczne kłosy dzikich traw.
Na liściach siedzą sobie najróżniejsze owady, żeby je wszystkie pokazać nie starczyłoby miejsca na serwerach blogera:)
Wystarczą te dwa.

Na wysypanej żwirkiem drodze przez posesją rodziców wyrosły roślinki które na pierwszy rzut oka wyglądają jak koniczyny ale nimi nie są. To szczawik, roślina inwazyjna u nas. 

Rośliny to bardzo wdzięczny obiekt do fotografowania, można je ukazać na setki rożnych sposobów.




W trawniku który pomimo walki mamy jest dość bogatym ekosystemem, spotkałam młodą ropuszkę szarą. Wędrowała dziarsko między źdźbłami nie zwracając na mnie większej uwagi. Rozpłaszczyłam się na brzuchu i bezceremonialnie uwieczniałam jej wędrówkę przez trawnik.


Nie była to łatwa wędrówka, maleńka ropuszka przedzierała się przez mech i trawę jak my przez dżunglę.
A w cieniu nad strumieniem, na paprociach siedziała sobie maleńka ćma.
Na koniec jeszcze starsza i większa kuzynka poziomki z początku postu. Uwielbiam je,

a wy?
I już zebrane... pyszne były.

Życzę miłej Niedzieli. 
Chciałam też jeszcze serdecznie powitać wszystkich nowych obserwatorów. Miło, że do mnie zajrzeliście.

41 komentarzy:

  1. No to teraz mi zrobiłaś smaka na poziomki:)
    A zdjęcia jak zwykle perfekcyjne:)
    Kochana muszę kiedyś z Toba do Twych rodziców na łono natury pojechać i odpocząć, ale to poczekajmy do lata:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne że musisz pojechać ze mną do rodziców, zapraszają Cię. Ale faktycznie poczekajmy na lato.

      Usuń
  2. Wspaniałe zdjęcia!!!!!!!!!!! Nie lubię mrówek, ale na twoich fotkach mogę się nimi zachwycać bez końca!
    Pozdrawiam cieplutko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja się mrówek boję, jest ich tyle i tak szybko się poruszają...

      Usuń
  3. Cudowna letnia opowieść Marysiu, chyba tego mi było trzeba! Bardzo Ci dziękuję za tyle słońca i dodać należy, że jak zawsze niesamowite zdjęcia. Piękna letnia wyprawa - poziomki tez mi sie kojarzą z ukochanym ogrodem Mojej Babuni. Bardzo cieplutko pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak sobie właśnie pomyślałam, że letnie wspomnienia ogrzeją nieco ten ponury nastrój za oknem. Ciesze się, że się udało.

      Usuń
  4. O jejku, jejku! Teraz bedzie mi jeszcze trudniej przetrwac te wstretna zime... :(
    Ja chce lala!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jesteś sama... też mi ciężko, pozostaje nadzieja, że szybko przyjdzie wiosna.

      Usuń
  5. Zdjęcia - rewelacja, wszystkie, bez wyjątku. Uwielbiam poziomki, ale za czereśnie oddałabym całą szynkę świąteczną. Aż mi ślinka pociekła, na samą myśl o smaku czereśni. Ech...
    Pozdrawiam Dorota

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również uwielbiam czereśnie, są za drogie moim zdaniem ale te są na szczęście za darmo prosto z drzewa. Pozdrawiam ciepło i słonecznie.

      Usuń
  6. Prześliczne zdjęcia, szczególnie te owadowe. Też lubię fotografować wszystkie robaki, owady, w dodatku mieszkam w lesie, więc o takich modeli łatwo. Mimo to moje zdjęcia zupełnie nie dorównują Twoim.
    Moim faworytem są Twoje mrówki spijające spadź. Cudeńko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę tego że mieszkasz w lesie - ja też chcę.

      Usuń
  7. zachwycasz swoimi zdjęciami... podziwiam
    pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
  8. Tylko takie poziomkowe kundelki mają ten niepowtarzalny aromat. Ja też pamiętam z dzieciństwa. Chodziłam z mamą do lasu zbierać poziomki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też w lesie jadłam poziomki, ale te z ogródka są wyjątkowe.

      Usuń
  9. Ahh te owoce... Takich poziomek to już chyba z 15 lat nie jadłam.... Az muszę się kompotu napić.. Niestety tylko truskawkowy ale i tak lepsze to niż sąsiada zalać ślinka cieknąca na sama myśl!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie chciałam narazić twojego sąsiada na powódź... ale niestety nie mam poziomek, żeby ci podesłać, sama muszę czekać do wiosny.

      Usuń
  10. Kocham lato i nie mogę się doczekać kiedy znowu będzie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też kocham lato, chociaż nie przepadam za upałem ale najbardziej kocham wiosnę.

      Usuń
  11. Świetni obserwowałaś mrówki. Poziomki i czereśnie uwielbiam. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trudno było ich nie zauważyć, wszędzie się plątały.

      Usuń
  12. Dla mnie najpiękniejszą poprą rolku jest jesień. Kocham zimę taką ze śniegiem i bez chlapy. Ale twoje zdjęcia mogą mnie przekonac do lata :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę,że teraz kiedy zimno,brzydko,szaro jest najlepszy czas,żeby przypomnieć kolory,zapachy,ciepło lata.Poziomki,też posadziłam na działce u córki,pachną niebiańsko i śpiewała o nich kiedyś piosenkę Sipińska.
      Za Twoim przykładem wspomnę u siebie wakacje w Chorwacji,bo zimy serdecznie nie lubię i już czekam z utęsknieniem na lato!

      Usuń
  13. Piekne zdjecia, jakie kolory:):):) Nie znosze zimy, zimna, wiec tym przyjemniej obejrzalam Twoje zdjecia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, też nie lubię zimna a zimę tylko śnieżną.

      Usuń
  14. wspaniałe zdjęcia Marysiu.... uwielbiam je... bardzo dobrze robią w ponure, długie wieczory...
    przytulam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też była potrzebna ta wyprawa do krainy lata. Ściskam i pozdrawiam.

      Usuń
  15. Podobno nie ma być zimy-ja jeszcze nie widziałam sniegu w tym sezonie jedynie szron.A poziomki pychotka.Ten szczawik to pamietam,że go jedlismy choć wyczytałam,że ma jakieś lekko trujące supstancje.no ale czego się za dziecka nie jadło hehe.pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jedyne co widziałam to poza szronem mikroskopijne drobiny śniegu przypominające kurz, spadające przez dwadzieścia minut. Też jadłam szczawik, chociaż nie ten tylko ten leśny - zajęczy. Podobno dodaje się go do sałatek. Pozdrawiam.

      Usuń
  16. Bardzo przyjemny post:) Na blogach świąteczne wianki, a u Ciebie lato. To bardzo mi odpowiada, takie ciepłe wspomnienia...Widok kwitnących roślin, owoców czerwonych i soczystych...Ech, rozmarzyłam się.
    Pozytywne fluidy z tego wpisu płyną:)
    Miłego tygodnia życzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wstyd się przyznać ale nie przepadam za świętami i za tą całą okołoświąteczną paranoją. Nie kręci mnie ta atmosfera i nie przygotowuję kolacji wigilijnej więc nie mam z czym się dołączyć do tego blogowego świętowania, ja tęsknię za naturą i za poziomkami. Pozdrawiam.

      Usuń
  17. Ale się przyjemnie zrobiło:)

    OdpowiedzUsuń
  18. I tylko lata żal, oglądam te śliczne zdjecia i troche mi smutno, że za oknem plucha i mokra, zimna jesień.Trzeba czekać i jak mówila moja córka będąc dzieckiem, juz niedaleko to tylko styczeń, luty i maaaaaj :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No mnie też smutno, dobija mnie pogoda, brak światła i ciepła, Z łóżka mi się nie chce wychodzić.

      Usuń
  19. Lunka Ty zacznij podpisywać te zdjęcia, bo ktoś Ci je skradnie. Są piękne,. Powinnaś pomyśleć o współpracy z jakimś czasopismem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podpinam się pod tę wypowiedź. Zdjęcia są prześliczne!

      Usuń
  20. Uwielbiam czereśnie bardziej niż maliny, a z tym szczawnikiem to pamiętam jak mama nas uczyła jak byliśmy mali, że w razie gdybysmy sie zgubili w lesie mamy jeść to, ona na to mówiła zajęcza koniczyna, :)

    OdpowiedzUsuń

Jeżeli podoba Ci się co piszę, lubisz spędzać czas przy moim blogu, daj mi o tym znać komentując. Dziękuję z całego serca.