Jak uratować 100 kotów - wysterylizuj jednego

sobota, 7 lutego 2015

Czas wracać

Witajcie po przerwie. 
Obawiałam się, że będzie dłuższa, ale dziś rano coś mnie jednak tknęło. Może jak w końcu odpaliłam komentarze i zobaczyłam te wszystkie wspaniałe słowa... Nawet jeśli to czysta kurtuazja to działa jak najlepszy antydepresant. 
Kochani, nie było mnie bo, sama nie wiem jak to nazwać. Nie dopadła mnie grypa ani angina czy inne oskrzela. Nie była to też Pani D. 
W skrócie to wyglądało to tak, że parę ładnych tygodni temu byłam jeszcze 33letnią radosną dziewczyną z mnóstwem energii i zapału do pracy twórczej. Malowałam, wyszywałam, fotografowałam i pisałam. Ale już nieco gorzej było z ciałem. Męczyło się, serce waliło, tętno wysokie, trudności z oddychaniem. Ale dusza śpiewa. A potem, po ostatnim wpisie przed "ciszą w eterze" jakby mnie wampir napadł. Dziewczyna zamieniła się w babcię. Kompletny brak sił witalnych, serducho jak u zawałowca szaleje, przejść pół pietra bez zadyszki nie mogę, niemoc kompletna, bóle głowy migrenowe i w końcu zawroty. Ale to jakoś bym zniosła tylko, że moja słabość ogarnęła też umysł. Skupić się na niczym nie mogę, roztargniona nienaturalnie, brak cierpliwości i rozdrażnienie. I co gorsza brak zainteresowania czymkolwiek. Tygrys syberyjski którego malowałam poszedł w kąt, blog w kąt i wszystko w kąt. Spałam i spałam. Praca i spanie to wszystko co mogłam wycisnąć z siebie. A w międzyczasie na koncercie byliśmy z ukochanym. Nie na byle jakim koncercie, tylko mojej uwielbianej Epiki. Rzadko do nas dociera, raz na pięć, sześć lat. A nawet na ten koncert na który tyle czekałam nie miałam siły iść. I nie cieszyłam się całą sobą z niego. 
Oczywiście że zaczął się maraton po lekarzach... kardiolog - serce ok. Badania krwi - większość wyników rozjechana poza normą. No to super. A lekarz że to nic takiego. Jedynie co to na wysokie trójglicerydy dietę zalecił i wypisał skierowanie do endokrynologa bo TSH mam przekroczone.
No ludzie, ja tu mam wyniki w slalom (tego za mało, tego za dużo) czuję się jak zombi a on mi że nic złego się nie dzieje? To kto do niego przychodzi, ludzie po wypis do hospicjum? Do specjalisty skierowanie dał, owszem ale już skierowania na dodatkowe badania tarczycy nie... mam sobie zrobić prywatnie. No i zrobię. Ale mnie wściek ogarnia bo nikt mi nie pomógł i nadal nie czuję się dobrze. Tyle, że mi nieco energia wróciła ale w najgorszej możliwej formie. Mam ochotę zabijać. Od rana do nocy jestem wściekła, nerwy puszczają mi z byle powodu i nie panuję nad nimi. Potrafię się wydrzeć w miejscu publicznym, pęka nagle jakaś niewidzialna tama. Straszne.
Mam tego endokrynologa za ponad tydzień - oczywiście że prywatnie bo na fundusz to terminy na 2018 rok mają... 
A z frontu kociego...
Antek Czarna Furia został jakiś czas temu szczęśliwie odjajeczniony i nie stracił nic animuszu. Fantastycznie zniósł narkozę i ani razu go nie cofnęło. A ubiegłą sobotę byliśmy z Keirunią na sterylce. Miała przy okazji operowane oczko i teraz musimy bardzo na nią uważać, bo nie może się dziewczyna za bardzo przemęczać, a brykać jej się chce. Na operowanym oczku ma kilka szwów i martwimy się czy w zabawie nie uszkodzi sobie nic, a nie sposób ich upilnować kiedy trzeba iść do pracy. W miarę możliwości ją izolujemy. 

No i w piątek coś się zbabrało, oko spuchło, a kitunie widać że bardzo boli. Dziś do weta a tam morze ropy w oczodole. Ile tej ropy pani doktror wycisnęła to się w głowie nie mieści - spokojnie łyżka stołowa. Co mogło wywołać taki stan zapalny? Płukała jej antybiotykiem oczodół co nie było przyjemne i malutka się bardzo wyrywała. Dostała bardzo mocne antybiotyki i jutro znów jedziemy i codziennie będzie teraz zastrzyk. 
A Antek zachowuje się jak dziecko z ADHD. Czasami mnie przeraża jego szaleństwo. Zaczyna biegać jak walnięty po mieszkaniu, goni za własnym ogonem, odbija się od ścian i cały czas miauczy. Nie wyrządza żadnych większych szkód boję się tylko czy sobie nie zrobi jakiegoś "kuku". 





 No po zabawie trzeba odpocząć, no nie?

Co jest maleńka?
Nie chcesz się pobawić, to nie...

Ma swoją ulubioną żółtą piłeczkę za którą biega niczym psiak. 

 Ma dwa stany skupienia:
- Szaleństwo do potęgi
-  Brak przytomności.
Nie ma stanu pośredniego - jak u fretek. 

 Jak jest rozespany to nawet nie irytuje Ciapka polowaniem na jego ogon. I wtedy starszy brat może wymyć młokosa jak należy.


Dwa tygodnie temu mieliśmy niewielki remont w domu związany z wymiana instalacji elektrycznej w kuchni i łazience.  Oczywiście, że Antek - Majster pomagała panom elektrykom jak tylko umiała a nawet świecił im jak zgasło światło.


 Jestem przekonana, że gdyby nie jego pomoc to tak ładnie i szybko by się nie uwinęli.
A tu moja kochana trójeczka albo jak kto woli trojaczki.  

 I kochana dziewczynka.

Na razie to tyle, więcej mój zmącony umysł nie jest w stanie wycisnąć z siebie. Bardzo dziękuję, że jeszcze tu ze mną jesteście i życzę wam udanej i miłej Niedzieli. 

39 komentarzy:

  1. Cieszę się, że wrócilaś, codziennie zaglądałam i nic. Myslalam sobie może jutro i tak w kolo macieju. Chce powiedziec, ze te Twoje trojaczki to bardzo ładna rodzinka, cudne, cały czas usiluje namówic moją drugą połówkę na drugiego kota i chyba jeszcze morze pracy przede mną, ale to nic ja jestem uparta. Mam nadzieję, że z Twoją tarczycą to nic poważnego i wystarczy jakieś niewielkie przeleczenie, żeby było ok. :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło czytać takie słowa. Nie spodziewałam się, że ktoś może tak wyczekiwać na mój kolejny wpis. To bardzo mobilizujące. Dziękuję Ci bardzo. Życzę szybkiego sukcesu w namawianiu. Pozdrawiam.

      Usuń
  2. Nie chcę Cię straszyć, ale Antek wygląda mi na posiadacza syndromu Czajnika. Ma już 1,5 roku i nic mu nie przeszło. Jak trafnie to ujęłaś - istnieją w nim dwa stany: szaleństwo i brak świadomości - z przewagą tego pierwszego. Godzę sie powoli z myślą, że ten typ tak ma...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to czeka mnie ciężki rok albo i więcej puki się nie wyciszy jak każdy stateczny pięciolatek...

      Usuń
  3. Doskonale cię rozumiem, przerabiałam to z synem. No cóż, mądre reformy zniszczyły każdą dziedzinę. Nie rozumiem gdzie są nasze pieniądze, przecież odciągają co miesiąc niemało, a większość ludzi idzie do lekarza może raz na rok, a i tak musza prywatnie:( Nie chce mi się o tym nawet pisać:(
    Zdróweczka Ci życzę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też już nie mam do tego siły... chcę tylko wrócić do formy z przed dwóch miesięcy i znów cieszyć się każdą chwilą.

      Usuń
  4. Dobrze, że wszystkie kotki nie są szalone jak Antek, bo w domu byłby cyrk :). Życzę szybkiej diagnozy lekarzy, żebyś skutecznie zaczęła się leczyć i zdrowieć. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, mam nadzieje że w czwartej już się coś dowiem. A z takimi trzema Antkami to bym oszalała, chwili spokoju...

      Usuń
  5. Cudowne kociaki...
    Głaski dla wszystkich, dużo głasków :-)
    Zdrówka Ci życzę, a może to jednak problemy z tarczycą ?
    Dobrze zrobiłaś idąc do lekarza.
    Tarczyca potrafi tak właśnie zamęczyć człowieka...
    Zrób wyniki koniecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla ciebie też głaski - znaczy dla Twoich futer:)

      Usuń
  6. I znow moge tylko powzdychac z zazdrosci, ze Twoje futerka wspolnie jedza, a nawet jeden drugiemu toalete robi. A u mnie prychania i zlosc ze strony tej zeswirowanej neurotyczki Miecki.
    A u Ciebie to moze jakies przedwczesne zmeczenie wiosenne? Zdrowka! :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałabym bardzo żeby Twoje śliczności się dogadały. No ale jak ktoś jest neurotykiem to nie łatwo mu zmienić otoczenie a już wprowadzić nowego towarzysz...

      Usuń
  7. Marysiu, a ile to twoje TSH wynosi? Masz typowe objawy niedoczynności tarczycy, może choroby Hasimoto. Wszystko to znam, po kilku miesiącach uzupełniania enzymu czuję sie lepiej, choć zdaje się już zawsze będę czuć któryś z tych objawów.
    Antek - ten to ma szczęście, że trafił na Was! Nie wiem czy ktoś by go znosił z taką cierpliwością. :) Zdrówka dla Keyruni, bidulka kochana...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje TSH może nie jest kosmiczne bo wynosi ledwie 5,62 przy górnej graniczy 4,30 ale trzy lata temu było w całkowitej normie. Na dniach robię dodatkowe badania i w czwartek endokrynolog więc powie mi co i jak. Jestem już dobrej myśli. Antusia kochamy chociaż czasem wymaga od nas anielskiej cierpliwości, zwłaszcza w nocy.

      Usuń
    2. Najlepiej mieć TSH ok. 1 - 2. Przy takim wyniku możesz czuć się bardzo źle. Nie lekceważ tego. Buziaki

      Usuń
  8. Przykro mi, że masz problemy zdrowotne, mam nadzieję, że się wszystko wyjaśni i będą Cię właściwie leczyć.
    Ostatnio coś w kocich tematach nagminne stają się problemy naoczne. Mój Miłek też miał problem, bo gdzieś pewnie szalejąc uszkodził sobie rogówkę. Na szczęście popularne sterydy pomogły. Współczuję Twojej kici, bo z tym jest dużo trudniej.
    Pozdrówki i pogłaskanki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kicia po dwóch dawkach mocnego antybiotyku jakby lepiej sie czuje ale kuracja w trakcie więc jeszcze jest ryzyko.

      Usuń
  9. Miałam podobne symptomy gdy półtora roku temu, też miałam badaną tarczycę i w ogóle poziom hormonów. Ale okazało się, że mam nadciśnienie tętnicze. Tylko do zmęczenia, zniechęcenia i braku siły fizycznej i psychicznej dochodził strach, że nagle coś mi się stanie. Przyszły leki i na szczęście mniej więcej się wyrównało. Najważniejsze Marysiu, nauczyć się pozytywnego myślenia, że to co się z Tobą dzieje, jest przejściowe, że będzie lepiej. Pamiętaj o tym.
    Masz cudowne koty, ja mam tylko jednego, ale jak bym miała warunki, to byłoby ich więcej :)
    Pozdrawiam Dorota

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do ciśnienia to mierzę regularnie a przed tym kardiologiem to nawet dwa razy dziennie i zawsze mam idealne. I mnie też strach podobny towarzyszył, jakieś myśli natrętne o śmierci i chorobach.
      Pozdrawiam cieplitko

      Usuń
  10. Współczuję z powodu Twojej choroby ! Przeszłam coś podobnego i okazało się że to hashimoto ! Nie jest łatwo rozpoznać chorobę, trzeba mieć dużo cierpliwości....do naszej służby zdrowia !
    Słodkie są te małe mruczusie ! Dobrze że mają różne charakterki, razem tworzą piękną szczęśliwą rodzinkę:)))
    Życzę zdrówka i wszystkiego najlepszego !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam nadzieje, że to nie Hashimoto że to tylko jakieś tam wahania bo moja znajoma to ma i jak słyszę to jest niezdalna od jakichś trzech tak do regularnej pracy i co jakiś czas siedzi w szpitalu a nawet jej radioaktywny jod podawali, brzmi groźnie.
      Dziękuję bardzo i wzajemnie.

      Usuń
  11. Cieszę się,że wróciłaś-miałam podobne objawy ale mi powiedziano,że lekka depresja.No cóż lekarze są różni a czasem nawet myślą,że człowiek udaje by nie chodzić do pracy.Dopiero od niedawna jakoś normalnie idzie z naszym lekarzem porozmawiać i więcej czasu poświęca pacjentowi.A kiciusie superaśne ta fotka Antka jak jak leży z otwartym pyszczkiem:)byle do wiosny.......

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wiosna na pewno mnie odrodzi - liczę na to. U mnie depresja raczej nie bo znam jej symptomy które się u mnie objawiają, te niby podobne ale jednak inne.
      Przykro mi z powodu pieska.
      Pozdrawiam.

      Usuń
  12. Marysiu, lekarz I kontaktu nie może Ci dać więcej badań, bo NFZ mu za to nie płaci. Niestety reforma zdrowia zamiast pomóc, zniszczyła opiekę zdrowotną, a wszelkie inne logiczne rozwiązania są blokowane. jak tylko zaczęłam czytać, pomyślałam o tarczycy. Właśnie takie daje objawy i rozjechane normy biochemiczne. Co do terminów do specjalistów... porażka i tyle, dno kompletne.
    Jednak, jak zaczniesz leczyć tarczyce, zobaczysz, że szybko wróci Ci chęć do życia i wena twórcza, za co trzymam kciuki :)
    A Keira nie ma kołnierza? Może lepiej by było, mniej wygodnie dla niej, ale bezpieczniej. Wysychające szwy ciągną i swędzą, więc nawet sama może sobie łapką rozdrapać i zainfekować.
    Zdrowiejcie wszyscy szybciutko i wracajcie do nas pelni energii :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze,ze już jesteś! Zdrowiej szybko,Twoja gromadka Cię potrzebuje.Śliczne futerka,głaski dla wszystkich i życzenia zdrowia dla małej!

      Usuń
    2. Ewo, nie wiedziałam że nie wszystkie badania może mi dać. A terminy... zgadzam się.
      Keira kołnierz dostała ale tak źle go znosi że zdejmując go wszystkimi czterema łapami robiła sobie większą krzywdę.
      Dziękuję i pozdrawiam.

      Usuń
  13. Efcia ma rację, tarczyca daje takie objawy. Ja leczę się już na nią 20 lat i bez leków właśnie miałam podobne objawy , a co najgorsze depresję. Gdy dostaniesz leki wyjdziesz powolutku z tego. U młodych ludzi szybciej postępuje zwrot sytuacji zdrowotnej.
    Co do lekarzy specjalistów, mogę powiedzieć, że nasza służba zdrowia jest cudowna:) Mam dzieci mieszkające w Anglii od 11 lat, nie daj Boże tam zachorować. Na wszystko dają Ibuprofen i Paracetamol, a do specjalistów nie ma szans dostać skierowania. Tam lekarz pierwszewgo kontaktu jest ginekologiem, dermatologiem, pulmunologiem itd itp. Nie ma szans zrobić sobie badań prywatnie i prywatnie pójść do lekarza bo wizyta kosztuje 1,5 miesięcznego zarobku. Moja synowa miała dwie operacje ginekologiczne (sama zdiagnozowała sobie chorobę,bo tam nie potrafili, niech żyje internet!) które przeprowadzone miała w Polsce. Lecę do nich w przyszłym tygodniu z całą siatka leków na receptę, potrzebnych w razie podstawowych chorób, dobrze, że mam znajomych lekarzy to mi ułatwia sytuację. Nie narzekajmy na naszą służbę zdrowia, tam nawet antybiotyku lekarz nie przepisze, my mamy o wiele więcej możliwości leczenia się. Na prawdę nie jest tak źle, zawsze możemy zrobić badanie i pójść do lekarza prywatnie bo to nie jest tak wielki koszt jak tam.
    Życzę zdrowia i lepszego spojrzenia na świat i na naszą służbę zdrowia, ciesz się , że mieszkasz w Swoim Kraju i masz do pomocy Rodziców.
    Kiteczki przepiękne, szczególnie jak razem jedzą z miseczek. Marysiu , trzymaj się cieplutko, wszystko będzie dobrze jesteś młodą osobą i całe piękne życie przed Tobą! Buziak!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem czy się cieszyć czy bać że nasi wezmą przykład jak zwykle z zachodu. Aż dziwne że tam ludzie nie umierają w mękach masowo.
      Pozdrawiam.

      Usuń
    2. Lunko, co do Twojej odpowiedzi. Może masowo nie umierają, ale to widać..
      Jeszcze dam Ci przykład (mogę zrozumieć, że nie wierzysz w to co napisałam) Moje dzieci mają znajomych lekarzy, Polaków, oni także przyjeżdżają do Polski się leczyć. Jedna właśnie ma ginekologiczną operację, a druga koleżanka ma raka, którego zdiagnozowali w Polsce. Ten kto nie jest tam, nie jest w stanie uwierzyć. Jest tam lepiej i łatwiej żyć, ma się pracę, ale służba zdrowia , ta podstawowa, jest nie najlepsza:) Można sobie wykupić prywatne ubezpieczenie, ale na to nie stać zwykłych zjadaczy chleba.
      Dziękuję Ci Marysiu za piekny komentarz pod moim postem. Cieszę się, że spojrzałaś nieco inaczej na otaczające Cię życie, ono jest piękne tylko trzeba chcieć zobaczyć to piękno. Depresja minie, wiem to ciężki orzech do zgryzienia, ale trzeba się zaprzeć i chcieć:) Masz kochającego męża to bardzo pomocne w gryzieniu orzecha:) Buziaki kochana.

      Usuń
  14. No proszę, jak pięknie i synchronicznie jedzą!!! Życzę zdrówka, wiem jak to jest, bo ja od trzech miesięcy mam jakieś przewlekłe przeziębienie...tylko do lekarza jakoś nie mogę się wybrać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, nie lubię łazić po lekarzach a jak już idę to znaczy że jest ze mną źle.

      Usuń
  15. Lunka! Hormony uspokoisz, nadejdzie wiosna i wszystko będzie dobrze! :)
    Trójka przy michach wygląda extra :)
    Sciskam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Liczę na to. Też mi się podoba to jak wszystkie razem jedzą.

      Usuń
  16. Dobrze, że wróciłaś do blogowania- ja póki co w ogóle nie mam weny, a moją głowę zaprząta teraz wylot do męża. Mam nadzieję, że Keira szybko wyzdrowieje. Co do Antka to może dobrze, że masz takie szaleństwo w domku- denerwuje, ale zapewne też i pociesza:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pociesza i zmusza do działania, bo jak zrzuca coś to trzeba wstać i podnieść albo zabrać. Ja Ci się wcale nie dziwie, też bym żyła tylko tym. Pozdrówka.

      Usuń
  17. Zdrowia przede wszystkim dla Ciebie! I racja, że z polską służbą zdrowia jest ciężko się leczyć, zawsze mnie to strasznie denerwuje ;/
    A Antek faktycznie szaleniec na tych zdjęciach ;) Pozdrowienia dla Was wszystkich :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Marysiu rozumiem, co czujesz względem służby zdrowia, sama od kwietnia ubiegłego roku cierpię na okropne bóle głowy - neurolog, do którego dostałam się po dwóch miesiącach ( i to dzięki znajomej) wysyła mnie wciąż na kolejne badania ( na które również trzeba czekać minimum kilka miesięcy) i ciągle rozkłada ręce, bo nie może stwierdzić, co mi dolega :( Leki przeciwbólowe pogarszają jeszcze sprawę, więc chodzę tak sobie z tą bolącą głową od prawie roku i czekam na kolejne wizyty do kolejnych specjalistów...
    Kociaki przesłodkie, cudnie wyglądają, jak śpią razem :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Obstawiam że to problemy z tarczycą...oby endokrynolog Ci pomógł. Co do samopoczucia to wiem co możesz czuć, miałam podobnie jakiś czas...nic przyjemnego. Szybkiego powrotu do formy życzę! Koty zawadiackie :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Haha ale fajne są te Twoje trojaczki, a jak michami się zamieniają XD :)

    OdpowiedzUsuń

Jeżeli podoba Ci się co piszę, lubisz spędzać czas przy moim blogu, daj mi o tym znać komentując. Dziękuję z całego serca.