Jak uratować 100 kotów - wysterylizuj jednego

poniedziałek, 23 lutego 2015

Kocie opowieści - Przystojny brunet i mój mały szpital

Witajcie.
 Dziś jak w tytule będzie o kotach. Zanim przejdę do mojej malej rodzinki to pragnę wam przedstawić Bonusa. 

Bonus to przemiły przystojny brunet o usposobieniu przytulanki. Domowy, łagodny kocur w wieku 5 lat. Niestety, jego rodzina została postawiona przez los w bardzo trudnej sytuacji. Nie będę się rozpisywać tylko zacytuję rozpaczliwego maila jego pana. 

Około 5 lat temu przygarnęliśmy kociaka. Został wykastrowany i spokojnie oraz bardzo domowo ( jest raczej leniwym zwierzęciem) żył sobie z nami.
Od 1,5 roku jesteśmy szczęśliwymi rodzicami Iguni.
Na początku wspólne życie dziecka i kota przebiegało spokojnie i bardzo się ciszyliśmy, że nasza mała wychowuje się ze zwierzątkiem, bo przecież jest to również nauka dla niej.
Niestety Igunia zaczęła chorować i ku naszej rozpaczy okazało się, że ma alergię na sierść kota -  co zmusiło nas do działania.
Jesteście Państwo naszą ostatnią nadzieją. Uczulenie dziecka objawia się dość drastycznie. Ostatnie miesiące to ciągła gonitwa po lekarzach. Niestety, nasi przyjaciele nie mogą nam pomóc, na czym nam najbardziej zależało. Jesteśmy zdruzgotani, ale nie mamy wyboru. Dlatego zwracamy się z ogromną prośba o pomoc w znalezieniu Bonusowi dobrego, kochającego domu. Za nic nie chcemy oddawać go byle komu i byle gdzie. Bardzo nam zależy, żeby znalazł dobry dom.
Bonusik był regularnie odrobaczany, szczepiony - jest wykastrowany i jest kociakiem w pełni domowym (chociaż zdarzały mu się przechadzki:-), nigdy nie chorował.
Uwielbia oglądać telewizję przesiadując na kolanach - jest wspaniałym termoforem zimą;-) To bardzo spokojny kot, cichy i uwielbiający przede wszystkim spać, i to w każdej pozycji - do szczęścia potrzebuje jedynie miękkiej poduchy.
 Wybrane przez nas imię świetnie oddaje jego usposobienie, bo to naprawdę duży i spokojny leniuch.
Zawiozę Bonuska z kompletną wyprawką (kontener, kuweta, legowisko itd.) w granicach 300 km, a jeśli dalej, znajdziemy rozwiązanie. Proszę o kontakt: bartlomiej.m.nowak@gmail.com




Wiem, że wymagam dużo ale wierzę, że tak jak z Balbinką i teraz uda się znaleźć dobry dom dla tego wspaniałego kota.


No, a teraz moje własne zmartwienia. 
W domu mam szpital, pacjentką najmniej upierdliwą jestem ja bo mi na razie wystarczą nibyleki z apteki. Ale z małą Keirą już nie jest tak kolorowo. W piątek rano z mężem stwierdziliśmy że spuchnięty ma oczodół... a od kilku dni kichała. Okazało się u pani doktor Dominiki że w oczodole była przeźroczysta ciecz. Na szczęście nie była to znów ropa. Ale dla pewności został zrobiony wymaz - na wynik czekamy. Niunia nasza dostała tym razem antybiotyk w tabletkach i na szczęście bardzo ładnie wcina go z jogurtem. Nadal kicha i męczy się bo ma katar, a każdy wie, jak to jest jak nie można spokojnie normalnie. 
 Niestety w sobotę zobaczyłam, że znów jej oczodół spuchł i był wypełniony czymś. Pani doktor powiedział żebym zdezynfekowaną igłą przebiła w miejscu zszycia powiekę i wycisnęła płyn. Nie było to przyjemne. Kici chyba nawet nie bolało ale nie była zadowolona, nie lubi jak się cokolwiek z nią robi. Wypłynęła znów czysta woda. 
Od tamtej pory jakoś nic się nie zebrało i mam nadzieję, że już się nie będzie zbierać.
Kiedy nic się z oczodołem nie dzieje to ładnie to już wygląda. Futerko prawie odrosło. Ale malutka jest zmęczona i widać, że nie w formie. 
No, a żeby tego było mało to mam wrażenie, że Ciapek zaczął coś kasłać. Jeszcze nie wiem, czy to infekcja czy może tylko się coś zachłysnął. 
 Ciapek zawsze marzył by zostać panną młodą
  Ale żarty na bok, niedawno przechodził poważną infekcje i boję się, że ponownie go dorwało. Ja tego nie ogarniam - w domu mam tak ciepło jak rzadko miewałam, mało wietrzę, żeby przeciągów nie było, a te koty mi sztafetowo chorują. 


 No, a żeby kółeczko zamknąć to wczoraj coś się zaczęło dziać z oczkiem Antusia. 
Tu ma jeszcze piękne oba. Siedzi na tronie Książę.



 A teraz mruży oczko i łzawi mu ono, a do tego ma objawy zapalenia spojówki. Dałam mu kropelki z antybiotykiem ale mam wrażenie że się chyba uderzył podczas dzikich harców bo chyba ma nieco spuchnięte.



Ponieważ już nadszedł czas na powtórne szczepienie to w środę jedziemy z mężem i całą trójką do weterynarza. 





W świetle tych wydarzeń zaczęłam się na poważnie zastanawiać czy nie iść na kurs technika weterynaryjnego. Co prawda uprawnień weterynaryjnych mieć nie będę ale nauczę się robić zastrzyki nie tylko podskórne, osłuchiwać i wielu innych przydatnych rzeczy które mi ułatwią życie, biorąc pod uwagę że chcę mieć koty do końca życia, a podanie wykupionego zastrzyku kosztuje 10 zł w moim mieście.
Myślę, że to może być wiedza praktyczna i teoretyczna owocująca nie tylko oszczędnościami ale i lepszą i szybszą decyzją czy jechać do kliniki czy jeszcze poczekać. Zawsze chciałam zostać weterynarzem, ale nie miałam szans zdać egzaminów, nie z moją matematyką, chemią i fizyką.

A tak zupełnie z innej beczki to mocno zasiadłam do Kudłatego Wikinga i chce go jak najszybciej skończyć. W następnym poście chyba jeszcze nie pokaże go bo zostało mi sporo takich drobnych duperelek które zabierają sporo czasu. No ale dziś zrobiłam mu prawie całe oczy. 
Serdecznie was pozdrawiam i do następnego. 
Trzymajcie kciuki za Bonusa i moje futerka.

31 komentarzy:

  1. Można nazwać szczęściarzem kota który będzie miał to szczęście by trafić w Twoje ręce:) nie dość ,że kochasz je tak bardzo to jeszcze pięknie piszesz kocie opowieści, pozdrawiam :)
    A jak tam hafty?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za te przemiłe słowa. Kocham koty i pragnę dla nich samego dobra. Chciałabym, żeby nie było na świecie bezdomnych i nieszczęśliwych kotów, psów zresztą też. A co do haftów to jak pisałam siedzę nad Wikingiem. Dziś mu zrobiłam oczy prawie całe. Zostało mi trochę szczegółów. Chcę go szybko skończyć i zasiąść do trzeciego ptaszka. Całuję i ściskam.

      Usuń
    2. No to czekam na całośc, uściski dla kotów!

      Usuń
  2. Dziękuję Luna!
    Może Twoje kociaki mają jedną infekcję i pozarażały się od siebie nawzajem?
    Z technikiem dobry pomysł. Nawet nie wiedziałam, że są takie kursy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma sprawy Hano, pewnie masz rację i faktycznie się pozarażały. W sumie to nie kursy ile dwuletnia szkoła policealna.

      Usuń
  3. Marysiu, bardzo mocno trzymam kciuki za zdrówko wszystkich Twoich koteczków. Żal jak chorują, oby szybko wróciły do zdrowia
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mnóstwo zdrówka wszystkim kotkom życzę. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestem pewna że Bonusek znajdzie wspaniałą rodzinkę ! Masz dobrą rękę do kocich adopcji !
    Serce boli jak nasi pupile chorują ! Jak moja sunia choruje ja choruję razem z nią !
    Pozdrawiam i życzę zdrówka Twoim milusińskim :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wieżę, że tak będzie. A moje maluszki jak chorują to mnie się serduszko kraje.

      Usuń
  6. Zdrowia Wam wszystkim życzę i oczywiście trzymam kciuki za Bonusika. Szkoda, że sama nie mogę go wziąć, bo z takim domowym leniuszkiem idealnie byśmy się dogadywali:)

    Pozdrowienia!:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że nie możesz wziąć, to na prawdę kochany kocio. Dziękuję i pozdrawiam.

      Usuń
  7. Współczuję Twoim kotom. Mój też ostatnio miał problem z okiem.
    Odnośnie Bonusa, to mając dziecko uczulone na kota musiałam podpisać cyrograf w szpitalu, że usunę alergena z domu. Nie usunęłam jednak i dziecko jakoś wyrosło. Ja też mam alergię na kota, a bez kota też mnie alergia bierze, bo go nie mam.
    Czy to znaczy, że Balbinka ma już dom? Jeszcze ją reklamuję na swoim blogu. Może by Bonusa zamieścić.
    Pozdrówki i pogłaskanki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, Balbinka znalazła dom, nie było to moją zasługą ale bardzo się cieszę że się jej trafiło. Jeśli chcesz to proszę bardzo - każda informacja się przyda by Bonusek się rozreklamował. Ja nie oceniam ludzi bo nie jestem w ich skórze. Pozdrawiam.

      Usuń
  8. Coś w tym jest, że jak koty zaczynają chorować, to tak hurtowo :/ Współczuję i mam nadzieję, że wszystkie dolegliwości szybko przejdą. U nas raz kociak był przeziębiony, kichał i miał katar, ale szybko mu przeszło. Życzę Wam zdrowia. A za Bonusa trzymam kciuki, żal mi jego rodziny i mam nadzieję, że kociak trafi do dobrego domu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też im współczuję, że muszą dokonać takiego wyboru. Nie chciałabym być na ich miejscu nigdy. W przypadku moich futer to niestety tak łatwo się nie kończy. Mała po operacji ma obniżoną odporność i powiem że ona w ogóle jest delikatesik. A Ciapek już nie taki młody i też mu znów na drogi oddechowe siadło.

      Usuń
  9. Jakaś kumulacja :( Oby kociaki szybko wróciły do formy...trzymam za to kciuki! Z tym kursem to dobry pomysł, dobrze mieć taką wiedzę i umiejętności, skoro tyle kociaków w domu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wpadł mi do głowy chyba lepszy i tańszy. Poproszę zaprzyjaźnionego weterynarza o kilka lekcji.

      Usuń
  10. Zdrówka dużo dla Twoich uroczych domowników :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, przyda się na pewno - pozdrawiam.

      Usuń
    2. Marto - piękne rzeczy tworzysz, ale czcionka jaką wybrałaś uniemożliwia mi czytanie treści. I nie mogę komentować gdyż blogger każe mi utworzyć profil w g+ a nie chcę tego robić. Pozdrawiam.

      Usuń
  11. zdrówka dla koteczków-a może mają za ciepło?człowiek tez jak ma za ciepło to ma problemy z gardłem bynajmniej ja tak mam bo jest za suche powietrze.A szkoła myslę,że to dobry pomysł,kolega też sobie zrobił weterynarza bo często pomaga dzikim ptakom a to mu na pewno ułatwi sprawę:)pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. Biedne kociaki, że tak wszystkie trzy... oby jak najszybciej wróciły do zdrówka.

    OdpowiedzUsuń
  13. Oby kotek, dla którego poszukiwany jest nowy dom, znalazł go i to szczęśliwy. Twoje kotki niech jak najszybciej wyzdrowieją i nie smucą chorobami Ciebie. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  14. Też rozważam zrobienie technika weterynarii, ale to dopiero wtedy gdy nie dostanę się na studia w tym kierunku. :3
    Pamiętam jak po adopcji Oriona byłam poddenerwowana, bo często mrużył jedno oko, ale po konsultacji i obserwacji dowiedziałam się, że on tak po prostu czasem sobie oczko przymyka gdy jest znudzony czy senny.
    I trzymam mocno kciuki za dom dla Bonusika!

    OdpowiedzUsuń
  15. Mój mąż robi zastrzyki bez problemu. Ja przełamałam się tylko raz przy Rufim, jak już nie było wyjścia. Weszło zaskakująco łatwo!
    Bardzo współczuj tego szpitala w domu i zmartwień chorobowych. Oby już minęły!

    OdpowiedzUsuń
  16. Trzymam kciuki:) Pozdrawiam i zapraszam do mnie na rocznicę bloga:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Trzymam kciuki za wyleczenie wszystkich kotków, u mnie też jak już zaczęły zwierzaki chorować to hurtowo

    OdpowiedzUsuń

Jeżeli podoba Ci się co piszę, lubisz spędzać czas przy moim blogu, daj mi o tym znać komentując. Dziękuję z całego serca.