Jak uratować 100 kotów - wysterylizuj jednego

sobota, 28 lutego 2015

Mój makro świat - Ważki - "latające smoki"

Kto lubi ważki? 
Może inaczej - kto ważek nie lubi - będzie krócej, bo sądzę, że większość jednak lubi te owady. A co o nich wiemy?
No to takie helikoptery latające nad wodą, są małe i duże i mają długi odwłok. 
Ok, to wiedza podstawowa. 
Ja postanowiłam się jednak przygotować nieco bardziej do tego posta. 
Ważki (Odonata) to bardzo stare owady. Przedstawiciele tego rzędu latali już na naszej Ziemi 250 milionów lat temu. I były to większe owady niż współczesne. Dowody w postaci skamielin pokazują, że karbońskie ważki miały rozpiętość skrzydeł do 75 cm, gdzie największa współczesna ważka na ok 17 cm. No to był owad. 
No a obecnie mamy na świecie 4875 gatunków ważek - sporo nie? Więcej niż wszystkich gatunków ssaków. A w Polsce jest ich 73 gat. 
 Ważki to fenomenalni lotnicy. Są drapieżnikami i swoje ofiary łapią w locie. 
Dzielą się na dwie grupy. 
Ważki Równoskrzydłe 
Ważki Różnoskrzydłe.
Do pierwszej grupy należą te wszystkie małe, wiotkie i ślicznie błękitne, zielone czy brązowe ważki latające nad łąkami, w lasach i nad brzegami wód. 
 Świtezianka błyszcząca - samiec

 Świtezianka błyszcząca - samica
Są niezaprzeczalnie piękne, opalizujące i każdy kto latem był nad wodą musiał je spotkać i podziwiać. 





 Od dziecka uwielbiałam łapać te delikatne i zwiewne stworzenia. Nie dziwię się że mają tak zwiewne nazwy. Świtezianka, Pałątka, Łątka, Nimfa, Pióronóg i wiele innych. Ale te śliczne stworzenia to krwiożercze bestie i nierzadko z zapędami kanibalistycznymi. Niestety nie udało mi się jeszcze uwiecznić żerującej ważki, tym bardziej na przedstawicielu swojego rzędu. Może w tym sezonie...




 Ach jak romantycznie.

 Drugą grupą są ważki różnoskrzydłe i to są już prawdziwe smoki. To te wielkie co szybko i zwrotnie latają na wodą lub leśną drogą. W locie łapią ofiary i dla tego muszą tak genialnie królować w powietrzu. Do nich należy największa nasza ważka - Husarz Władca o rozpiętości skrzydeł 11cm. Nie mam jego zdjęcia niestety. 




Nie odważę się oznaczyć tych ważek, jest to bardzo trudne dla kogoś kto w tym nie siedzi. Różnią się osobniki młodociane, od dorosłych, samce od samic, a nawet w zależności od nie wiem czego różnią się między sobą jakimiś szczegółami i czasem dwa osobniki różnych gatunków są do siebie bardziej podobne niż dwa tego samego. 


Jak tak teraz produkuję tego posta to sobie myślę, że mam zaległości. 
Bo czy wiecie że ważki w formie jaką znamy - latających drapieżników żyją od dwóch tygodni do dwóch miesięcy i w tym czasie polują i się mnożą. A większość swojego życia spędzają w formie larwalnej w wodzie jako podwodni drapieżcy. Potrafią w tej postaci Spędzić w zależności od gatunku kilka sezonów.


To jedno z moich pierwszych zdjęć. Normalnie niemal porno.

Żeby was dłużej nie zanudzać na tym skończę.Ale jeśli kogoś zainteresowały ważki i chce się więcej o nich dowiedzieć a także poznać inne gatunki to zapraszam na rewelacyjnie przygotowaną stronę - istne kompendium wiedzy o tych stworach: www.wazki.pl

A ja ze swojej strony powiem wam, że na ten sezon mam plany i pomysły ale czy uda mi się je zrealizować to czas pokaże. Bo właśnie ten czas to czynnik najmniej pewny w tym wszystkim. 

No, a właśnie wróciliśmy od Pani doktor z całą naszą trójcą.  I tak, Keira nadal ma coś z "nibyoczniem" bo nadal jej się zbiera ciecz. Z posiewu wyszło, że są jakieś nieliczne bakterie ale nie wiadomo jeszcze jakie, jak oznaczą to będziemy wiedzieć co za paskuda się tam zasiedliła i męczy mi kicię. 
Antek, nadal oko zakrapiamy i nadal tablety ale jest już lepiej.
Ciapek - oko strasznie łzawi ale nie ma żadnych uszkodzeń, kicha przeokropnie i nadal antybiotyk. 
Ale ogólnie to jest już lepiej. 
Chaos i Zagłada znów mi roznoszą dom - ale się ciesze bo to oznacza, że do zdrowia wracają i siły maja.
Pozdrawiam wszystkich i życzę miłego weekendu

27 komentarzy:

  1. Jak udaje Ci sie te wazki fotografowac? Przeciez to plochliwe stworzenia, a na tych zdjeciach sa na wyciagniecie reki. Mnie nigdy nie udalo sie podejsc blizej, czasem tylko ustrzelilam ktoras w locie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, jak jest ich sporo to po jakimś czasie już nie zwracają uwagi - poza tym cierpliwość. Przyzwyczajają się do człowieka jak długo siedzi. A przy niektórych pomagało teleobiektyw.

      Usuń
  2. Cudnie uchwyciłaś te ważki.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dziękuję bardzo, miło, że się podobają. Również pozdrawiam.

      Usuń
  3. Nazbierałaś tych ważek:)ładne makro i cieszę się,że kociaki wracaja do zdrowia i już rozrabiają:)pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście wracają i mam nadzieję że na długo. A ważek ma kilka ale ja pomyślę ile ich jest... I nie mam pojęcia co to za jedne.

      Usuń
  4. Piękne:) Nie mogę oczu oderwać:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I właśnie dla takich słów warto hasać po łąkach i zaroślach... Dzięki.

      Usuń
  5. Zdjęcia świetne trzeba Ci przyznać, pozazdrościć można :)
    Mój aparat by poległ :/

    OdpowiedzUsuń
  6. Zdjęcia świetne trzeba Ci przyznać, pozazdrościć można :)
    Mój aparat by poległ :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, aparat aparatem ale i kompaktem można ładne zrobić. Ale fakt - szybkość lustrzanki daje przewagę. Miło Cię poznać.

      Usuń
  7. Fantastyczne zdjęcia, pięknie je fotografujesz. Też latam z aparatem za każdą wypatrzoną ważką :)
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zatem czekam na Twoje zdjęcia ważek, to bardzo fotogeniczne stworzenia.

      Usuń
  8. Piękne ważki ale bardzo trudne helikopterki do fotografowania ! Próbowałam, jeszcze mi się nie udało zrobić jakiegokolwiek zdjęcia ! Tym bardziej doceniam piękno Twoich zdjęć !
    Cieszę się że mruczusie czują się lepiej ! Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, moje maleństwa mają się zdecydowanie lepiej, dokazują już jak złe. A co do ważek to są terytorialne więc wystarczy poczekać i w końcu usiądą tak że się ustrzeli - powodzenia.

      Usuń
  9. To porno u niebieskich (nie wiem jak się nazywają) jest dość częste, oglądałam to na żaglach, bo siadały na łódce. Uwielbiam ważki, choć podobno potrafią ugryźć.
    Raz w życiu jedną obfociłam, bo mi pozowało ponad pół godziny w knajpie kazimierskiej, miałam wrażenie, że wie co robi, jak tak siedziała na oparciu krzesła.
    Jest kilka lat temu na moim blogu zdjęciowym (zdjęcie z łabądkami na pasku bocznym, Chwile).
    Mam nadzieję, że kociambry wychorują się wreszcie.
    Pozdrówki i pogłaskanki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, potrafią ugryźć bo jako drapieżniki mają żuwaczki ale to nie jest chyba jakoś bardzo bolesne.

      Usuń
  10. Pająki ominęłam,ale ważki -rewelacja. Jakie piękne zdjęcia,nie mogę sie napatrzyć na te fruwające cudeńka! Zdrowia dla futerek!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że ominęłaś pająki ale rozumiem. Fajnie, że ważki się podobają, pozdrawiam i dzięki za zdrówka.

      Usuń
  11. Uwielbiam oglądać te "latające smoki" i fotografować, jak się uda :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie się podoba jak one szybko zmieniają kierunek.

      Usuń
  12. Małe dzieła sztuki! :)
    Ściskam Cię mocno!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję i również Ściskam.

      Usuń
  13. Cudne ważki! Oby koty szybko wróciły do formy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. Dwa młode wracają ale starszy już Ciapek coś się kitwasi i kisi i wyjść z tego dziadostwa nie może.

      Usuń
  14. Ważki prześliczne:) I masz rację, że prawie wszyscy je podziwiają:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Hmm ... czy ja lubię ważki? I tak i nie, są mi obojętne. Ani to nie przeszkadza, ani nie pomaga w wypędzaniu komarów nad jeziorem. Nadal trzymam kciuki za kociaki.

    OdpowiedzUsuń

Jeżeli podoba Ci się co piszę, lubisz spędzać czas przy moim blogu, daj mi o tym znać komentując. Dziękuję z całego serca.