Jak uratować 100 kotów - wysterylizuj jednego

środa, 18 marca 2015

Zaległe obrazy i kocia epidemia

Witajcie.  
Niby wiosna przyszła - no dobra, widzę, że przyszła ale nie mam jak jej przywitać. Jest szansa, że w ten weekend będę miała okazję pójść do lasu ale podobno ma być nieciekawa pogoda...
Zatem u mnie nieco posucha, praca, dom i koty. 
No właśnie koty... Nie chcę się żalić ale od kilku miesięcy idzie mi na ich leczenie po kilkaset zł. A w tym jestem już po zabiegu na oku Ciapka bo po zapaleniu oskrzeli zatkał mu się kanał łzowy i oko było czerwone, rogówka zdarta i w ogóle nie wyglądało to dobrze. Jak mu doktor igłą przetkał ten kanał to mu tak nosem poszło że aż śmiesznie to wyglądało bo był pod narkozą. To było w piątek, a dziś jakoś wielkiej poprawy nie widzę, ale z doświadczenia wiem, że rogówka to się wolno goi. Czasami mi ręce opadają. 
Ale nie to jest najgorsze - dziś pod nóż idzie Keira. Pomimo operacji usunięcia gruczołu łzowego z nieistniejącego już oka, zbierał jej się płyn, wspominałam o tym wcześniej. Co trzy dni trzeba było jej nakłuwać powiekę żeby opróżnić oczodół. Mało przyjemne dla nas i tym bardziej dla niej. Zatem diagnoza, że został kawałek gruczołu i produkuje łzy, które nie maja ujścia. Trzeba go usunąć do końca. A co jak jednak znów zostanie bodaj kilka komórek? 
Doktór zaproponował, że zostawi się szparkę... 
Mam wrażenie, że wszystkie te zabiegi na nic, bo miała szparkę i ciekły łzy i nie było to dla niej dobre, skóra się zapiekła, była czerwona, smarowałam jej maścią z antybiotykiem... Zaczynam się podłamywać.  Na szczęście Antuś puki co wyszedł z choroby szybko, jego uszkodzone oczko zagoiło się błyskawicznie i jest pełnym radości miziakiem. 
Czasem mówię do moich kotów, że są egoistyczne. No bo nie dość że mają ciepły dom, personel, który je wielbi, świetne żarcie i wodę kiedy i jak tylko chcą, zabawki, pieszczoty i masaże. To im nie wystarcza, muszą skupiać na sobie uwagę chorujac. Gdybym to co wydaję na ich leczenie przeznaczyła na karmę dla dzikusów wiecie ile bym ich uszczęśliwiła. Bodaj za równowartość dzisiejszej operacji Keiry plus antybiotyki po mogłabym kupić dwa wory średniej karmy dla jakichś dzikusów. A tak... olałam okulistę bo...
Dość tego narzekania. Ale musiałam, po prostu musiałam się oczyścić. Kocham te moje parchy kudłate i choćbym miała jeść suchy chleb one będą szczęśliwe. 

Dziś chciałam pokazać kilka, na szczęście niewiele moich starszych obrazów, które gdzieś tam pod wpływem chwili powstawały. Mam obecnie sporo na głowie zajęć przeróżnych zabierających mi czas zatem muszę sięgnąć do rozległych archiwów.

Największy z nich to modraszek, malowany pod wpływem zachwytu nad tymi pięknymi motylami.


Inny to nieznany mi ptaszek którego tworzyłam w ramach nauki malowania akrylami. Powstał na tekturce usztywniającej opakowanie od rajstop.


Jest jeszcze myszka, którą postanowiłam machnąć jak mój mąż zachwycił się reklamą jakiegoś programu przyrodniczego na której była taka właśnie myszka. 

 A na koniec, moje jedyne dzieło wykonane olejami.
Nie jest to moja technika. Ok, fajnie się rozmazuje farba i ciekawe efekty wychodzą ale to babranie się i ten zapach, żeby nie powiedzieć smród. No i czekanie aż to wyschnie... nie dla mnie ja jestem niecierpliwa. 
Dzięki za cierpliwość i do następnego.

25 komentarzy:

  1. Nooo, jestem pod wrazeniem! Pieknie malujesz.
    O kosztach weterynaryjnych nie musisz mi mowic, w Kire wpakowalismy uzywany samochod i nie zaluje ani jednego wydanego centa. Ona ma byc zdrowa, a tynk ze sciany tez dla ludzi, smaczny nawet. :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tynku jeszcze nie jadłam, mam nieapetyczną farbę i cegły. Ale masz rację, wzięłam pod swoje skrzydła to muszę zapewnić wszystko. Pozdrawiam i ściskam.

      Usuń
  2. Piękne obrazy! Co do kociaków to życzę Ci aby w końcu wyzdrowiały! Trzymam za to bardzo mocno kciuki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, bardziej męczy mnie noszenie ich do gabinetu niż regulowanie rachunków bo Ciapek prawie 6 kg waży i w kontenerze to na prawdę niezbyt wygodne.

      Usuń
  3. Bardzo jesteś utalentowana, piękne te obrazy. Cóż, mogę tylko ci życzyć, żeby sierściuchy wreszcie przestały chorować. Szybkiego wyzdrowienia!:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Klimatyczne te malunki są bardzo.
    Ja, na studiach uwielbiałam właśnie technikę olejną i wszystkie te zapachy: farby, terpentyna, werniks...
    Szczególnie lubiłam używać szpachli - daje taką mięsistość i fakturę. Ech, stare dzieje...
    A jak jesteś niecierpliwa, to ... akwarela?
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie akwarela jest dla mnie zbyt mdła za to akryl daje mi to co potrzebuję, mocne kolory, możliwość malowania szpachlą bo uwielbiam jak obraz jest mięsisty - dobrze to określiłaś.

      Usuń
  5. Zdrówka dla Ciapka i Keiry! A obrazy śliczne, ja niedawno namalowałam pierwszy obraz na płótnie- właśnie akrylami. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Też wiem ile kosztuje leczenie i operacja kota. Trzy lata temu wet powiedział, że trzeba Kizi Mizi
    wyciąć listwę mleczną bo rosły cysty - padła cena operacji, a mnie opadła szczęka.
    Miałam do wyboru: zapłacić czynsz, czy za leczenie. Pewnie, że wybrałam KOTA.
    Dziś jej już nie ma, ale wiem, że podarowałam jej trzy lata życia pełnego miłości - była z nami 13 lat.
    Obrazy wspaniałe - jestem zupełny antytalent plastyczny.
    Pozdrawiam Ania

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam nadzieję, że koty w końcu wyjdą z tych wszystkich choróbsk i będziecie mogli odpocząć. Ach, wydatków na koty jest tak dużo, zwłaszcza w takim okresie...
    Obrazy oczywiście śliczne :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Maryniu, zdolniacha z Ciebie:) Piękne obrazy, a motylkiem jestem najbardziej zauroczona:)
    Mam nadzieję że w końcu zwierzaczki przestaną chorować.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  9. przede wszystkim życzę zdrówka dla kotów! to najważniejsze!

    Obrazy jak wszystkie przepiękne :) każdy z nich :)

    Pozdrawiamy serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  10. Zdrówka dla koteczków :))
    Piękne obrazy !!

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja traktuję obecnego kota, tak jak i dwa poprzednie jak członków rodziny, żółwia zresztą też. Dlatego najzupełniej rozumiem wydaną kasę. Zawsze warto walczyć o życie. Dlatego nie usunęłam "alergena" z domu chociaż nakazał mi alergolog.
    Ja najbardziej lubię malować rozmytym gwaszem. Olejami nie potrafię, jeśli w ogóle potrafię.
    Piszesz, że to Twój pierwszy olej, jestem pod wrażeniem.
    Pozdrówki i pogłaskanki.

    OdpowiedzUsuń
  12. Przepiękne te obrazy.A kiciusiom,życzę zdrówka:)pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  13. Przede wszystkim życzę zdrówka dla kotów a Tobie sił i oddechu by ogarnąć te wszystkie związane z tym sprawy. Zdolna kobietka z Ciebie.Obrazy piękne!

    OdpowiedzUsuń
  14. Marysiu, życzę sił i więcej optymizmu; podobnie jak Ty - mogłabym jeść suchy chleb byleby moje futrzaki miały to co potrzeba, głaskanie dla Twoich kociaków. Jestem pod wrażeniem motyla - super. Cieplutko pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  15. piękny każdy ,,,,:) pozdrawiam cieplutko;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie mogę się napatrzeć na te obrazy :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Jesteś wielce utalentowaną kobietą o dobrym sercu! Myszka mnie szczególnie urzekła. Przypomniała mi przygodę jaką miałam właśnie z myszką. Zjadła mi koszulę nocną. Żal mi jej było wyrzucać z domu, bo tak na mnie patrzyła swoimi czarnymi ślepkami, więc została. Po tygodniu przyjechaliśmy, a koszula wisząca w łazience pogryziona:)
    Biedne te Twoje kociaki, dobrze, że mają Ciebie:) Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  18. Pięknie malujesz, myszka i ostatni widok bardzo mi się podobały. Z kotkami tak jest, ale warte są każdej ceny.

    OdpowiedzUsuń
  19. Zdrówka dla Twoich pupili. A ja pozachwycam się obrazami

    OdpowiedzUsuń
  20. O już dawno nie było Twoich malowniczych arcydzieł :) strasznie podoba mi się myszka, jest przesłodka, widoczkiem z górami też bym nie pogardziła :)

    OdpowiedzUsuń

Jeżeli podoba Ci się co piszę, lubisz spędzać czas przy moim blogu, daj mi o tym znać komentując. Dziękuję z całego serca.