Jak uratować 100 kotów - wysterylizuj jednego

wtorek, 7 kwietnia 2015

Krótkie Święta

Wszyscy piszą dziś o Świętach i nic dziwnego, każdy z nieco innej strony ale jednak gdzieś się ten czas przewija. Moja Wielkanoc była w tym roku inna, niepełna. Z powodu koniecznej opieki nad rekonwalescentami pojechaliśmy do rodziców tylko na śniadanie z obiadem. Cóż... pogoda jak była każdy wie ale i tak był rodzinny spacer - niestety bez psa. 
A do tego z kapryszącym bachorem w mojej postaci. Nastrój miałam od kilku dni co najmniej podły i wcale nie poprawił mi się w Niedzielę. Doszło z mężem do wymiany poglądów i moich łez przy okazji bo nadwrażliwa jestem z powodu bardzo prozaicznego - mam coś czego obawiają się wszyscy mężczyźni - PMS.
To wszystko z kolei wywołało u mnie poczucie winy i kółko się zamyka. Mam nadzieję, że dziś już będzie ok bo nadszedł czas po PMSowy (jupi...:( ). 
No ale dość tego, obiecałam i rodzicom i sobie, że pojadę na następny weekend. Może będzie ładniejsza pogoda:)
No a mimo tej dziwnej dla nas i niestałej pogodzie to wiosna się zaparła i działa na różnych frontach. 
 Bażant tokuje i pilnuje swojego terytorium. Ma co najmniej jedną kurkę która mnie o zawał przyprawiła.
Perkozy dwuczube tańczą w zalotach.
 Koziołek to mnie słyszał jak tylko na łąkę weszłam.
 I pragnę państwu przedstawić ptaszka którego widziałam po raz pierwszy w Dziczy. To kolorowe maleństwo to zniczek. Zdjęcie rozmydlone bo ronione przez szybę balkonową podczas obiadu.
 A tego jegomościa nie znam. Maleńki i taki niepozorny.
Z dzikich stworzeń to wszystko, ale i tak nieźle jak na tak krótki wypad. 
Natomiast w kadr mi weszła pewna dama.
 Chwilę pobawiła się swoim ogonem na klonie bordowym.

 Po czym zgrabnie zeszła po ogrodzeniu.
 Hyc myc i już jest na ziemi.
 Wącha, sprawdza, penetruje...



Przystanęła na pieńku wyciętej uschniętej wierzby co to zahaczała o linię wysokiego napięcia. 
 Po chwili znów ruszyła, skarpą w dół.

 Przeskoczyła strumyk i już była w lesie.
I na dłuższą chwilę zajęła miejsce na jakimś pniaku, zaczęła nasłuchiwać i wypatrywać ale nic nie znalazła. Znaczy nic nie było, bo jeśli ona nic nie wyczaiła, ja tym bardziej nie miałabym szans. 

Resztę Świąt spędziliśmy z ukochanym w domu oglądając filmy o X-menach bo nic nam się nie chciało. A dziś do roboty trza znów...
Powiem jeszcze, że w Piątek wyciągnięty został Keirze sączek, nie było to miłe. Może nie jakoś specjalnie bolesne ale widok dla mnie niemiły, wyciskanie ropy, czy krwi to zniosę, nawet mnie nieco rajcuje ale to było jakieś takie odczuwalne dla mnie samej. Po sączku wyszło jeszcze sporo krwi która była za nim uwięziona i kilka razy musiałam jej jeszcze w domu wyciskać tę krew, ale w końcu już nic nie chciało wypływać i wszystko się obecnie ładnie goi. Ma strupa który jej lada dzień odpadnie i będzie super. Znów moja najmniejsza kicia goni kota Antkowi. 
A oko Ciapka wygląda już niemal idealnie. Jedynie w górnej części rogówki jeszcze jest ledwo widoczny nalot który zmniejsza się z dnia na dzień.  

Życzę wam miłego i spokojnego tygodnia i na koniec wiersz który urodziłam kilka dni temu.

Tajemnice kocich oczu

Co dojrzeć można w kocich oczach o zmierzchu?
Gdy patrzy się głębiej, niż tylko po wierzchu?
Czy można ujrzeć szmaragd dżungli parnej,
Zieleń pawiego oka, malachit zorzy polarnej.
Może miedzi okruchy w miodzie zatopione.
Złote światło gwiazd w bursztynie uwięzione.
Albo kobaltowy błękit polarnej zimy,
Dostrzeżemy jak tylko mocniej się przyjrzymy.
A jak jeszcze głębiej zerknąć nam przyjdzie ochota,
W te piękne i tajemnicze, mądre oczy kota.
Wtem zobaczymy jak lekka mgła się osadza,
Bo kot swych tajemnic przecież nie zdradza.


18 komentarzy:

  1. Każdy ma gorszy dzień...to że Twoje gorsze dni zbiegły się ze świętami...trudno...Ważne że ciśnienie już zeszło i będzie dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i tym się pocieszam, że to nie jest stan ciągły. Dziękuję.

      Usuń
  2. Pogoda nie nastrajała do dobrego humoru, a czasami są po prostu takie dni. Mąż chyba Cię zna i wie, ze takie dni się zdarzają i nie był zły na Ciebie. Spacer cudowny. Najważniejsze jednak, że kotki mają się już prawie dobrze. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie wiesz jak mnie cieszy to, że one wracają do zdrowia. Jakby mi ktoś tonowy kamien zdjął z ramion.

      Usuń
  3. Niech sie Twoj maz cieszy, ze masz te pmsy raz w miesiacu. Ja mam je na stale i nazywa sie to menopauza. Niech wiec facet korzysta, zanim mu sie pogorszy. :)))

    OdpowiedzUsuń
  4. Następny spacer w Dziczy będzie już zielony to i humor Maryś lepszy będzie ! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję kochana, mam taką nadzieję.

      Usuń
  5. Super spacer a zniczek piękny.Tak to już jest,że nie zawsze jesteśmy radośni-tez tak mam jak Ty.Fajnie że kiciusie już dochodzą do siebie to najważniejsze:)pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na zniczka to będę się chciała zasadzić jeszcze raz.

      Usuń
  6. Nawet nie wiedziałam, że taki ptaszek istnieje!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No popatrz, to teraz już wiesz i jak go gdzieś zobaczysz to będziesz mogła zawołać "o to jest zniczek" hehe. Ściskam.

      Usuń
  7. Jak zwykle super foto-spacer, dziękuję :) Fajnie, że kociaki wracają do zdrowia. Co do wiersza - bardzo prawdziwy, a szczególnie ostatnie zdanie. Cieplutko pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło że się podobają zdjęcia i wiersz... rzadko mnie na poezję bierze ale czasem tak jakoś:) Również Cię gorąco pozdrawiam.

      Usuń
  8. Miłe obserwacje! Najbardziej zazdroszczę zniczka, którego jeszcze nie widziałam. Za to kilka razy spotkałam się z jego malutkim kuzynem - mysikrólikiem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz, a ja nie miałam okazji spotkać mysikrólika. A bardzo bym chciała.

      Usuń
  9. Wesołych po świętach! Ja tam tych świąt nie lubię, z kilku względów, po pierwsze są krótkie, człowiek się narobi w sobotę łakoci smakołyków, dobrze nie odpocznie bo rewolucji kuchennej i mieszkaniowej a już musi wracać wypompowany rewolucjami do pracy, po drugie ;P kolorystycznie piękniejsze są święta zimowe, biel śniegu, zieleń choinki i czerwień gwiazdy betlejemskiej :3 :3 kocham. I w ogóle jakieś te święta Wielkanocne mało rodzinne są ;/

    OdpowiedzUsuń

Jeżeli podoba Ci się co piszę, lubisz spędzać czas przy moim blogu, daj mi o tym znać komentując. Dziękuję z całego serca.