Jak uratować 100 kotów - wysterylizuj jednego

czwartek, 16 kwietnia 2015

Opowieści źdźbłem i liściem pisane - "Nad strumieniem z ropuchami i zaskrońcami"

W ostatnim poście pisałam o spacerze porannym i popołudniowym, pomijając z rozmysłem środek dnia. Pominęłam go gdyż jest to zupełnie osobna historia, piękna oraz magiczna i moim zdaniem zasługuje na swój własny wpis. 
Kiedy zmęczyło mnie chodzenie i słonko od 10 rano było już odpowiednio ustawione pożyczyłam od mamci kalosze i wlazłam do strumienia. Ale nim to zrobiłam musiałam skonsumować śniadanko na tarasie w słonku i idąc z lasu na to śniadanko zobaczyłam coś niesamowitego. Całe poszycie leśne w okolicy strumienia i łąki oraz ogrodu ruszało się i szeleściło. Zapatrzona w to o mało nie zdeptałam ogromnej ropuchy. W ostatniej chwili przestawiłam nogę i aż bałam się ją postawić. 

 Istny szał erotyczny - po trzy się bzykoliły w tych liściach.
 Idąc do domu niespełna pięćdziesięcio metrową drogą leśną spotkałam kilkadziesiąt rozochoconych ropuch. Niezdarnie skakały i lazły wszędzie. Trzeba było uważać żeby którejś nie zdeptać. Niestety widziałam też kilka rozjechanych ciałek. To przykre, bo giną na drogach. Jednak pocieszyła mnie ta ilości żywych i zakochanych które mijałam, a u nas ruch niewielki bo droga na grobli przy stawie dziurawa, a nasza to tylko przez rodziców i listonoszkę używana. Mama twierdzi, że jak tam mieszkają na stałe od tych 11 lat nie widziała takiego wysypu ropuch. 
Zatem omijając rozkochane ropuchy poszłam na śniadanie, a po śniadaniu do strumienia. Zasiadłam na karimacie na wilgotnym brzegu i rozpoczęłam swoją własną medytację. 
Kiedyś nie wiedziałam nawet za bardzo co to znaczy medytować. A teraz kiedy tak siadam w lesie, czy na łące, a nawet na miedzy między polami wsłuchana w odgłosy natury, relaksuję się i dziękuję wszechświatowi za tę możliwość. Za to że mogę na chwilę zapomnieć o codzienności i stresie z nią związanym. Że mogę wsłuchać się w śpiew skowronka, kosa czy słowika. Bzyczenie tysięcy owadów, szum koron drzew i szmer strumienia.  
W tych odgłosach jest jakaś pierwotna magia która daje mi energię i siłę. Poza wszechobecnym śpiewem ptaków, najpowszechniejszym dźwiękiem był szelest liści, wywołany przez masy napędzanych chęcią miłości ropuch. Były w strumieniu i na skarpie oraz spadały z niej do strumienia. A w nim już ochoczo rechotały, jak na tak okazałego płaza to bardzo delikatnie. 




Bardzo sympatyczne stworzenia. Wiele osób brzydzi się ropuchami i dla wielu jest to żaba. A żaba to żaba, a ropucha to ropucha. Ropuchy mają skórę pełną gruczołów jadowych, nie skaczą za dobrze bo mają za krótkie tylne nogi, a ich życie jest głównie związane z lądem. To pożyteczne stworzenia, zjadają wiele szkodników, ślimaki i owady - żerują nocą na polach i w ogrodach. Jest jednym z nielicznych stworzeń zjadających stonkę ziemniaczaną. 
Mnie cieszy kiedy mam w ogrodzie takiego gościa. 



 A tu zakochana para - chociaż jak się przyjrzałam to ona raczej obojętna była i chyba dla niej randka się skończyła. On się jeszcze dobierał ale jako że nieco większa zostawiła go w tyle. 
Sami powiedzcie, czy one nie mają pięknych oczu. Czy tylko mi już na mózg padło, że uważam iż ropuchy mają piękne oczy. 


 Tu widać jak pięknie złoto miedziane mają oczy.
No i siedziałam sobie tak zapatrzona w te wodę i w te ropuchy, zasłuchana w te ptaki aż nagle słyszę specyficzny przeciągły szelest liści dębu. Patrzę, a tam niewielki zaskroniec pełznie w kierunku wspinającej się na skarpę ropuchy. 

Myślałam, że będzie miał chrapkę na nią ale chyba nie był zainteresowany obiadem. Cóż się dziwić, one też o miłości teraz myślą i moim zdaniem to był młody samiec poszukujący chętnej damy.



Ponieważ stałam w wodzie to miał ewidentny problem ze zlokalizowaniem mnie po drganiach podłoża. Niby widział ale przy takie temperaturze to raczej jeszcze słabo widział, a woda skutecznie niwelowała moje kroki. Niepewny zatrzymał się i czekał a ja miałam możliwość pięknie go obfotografować. To wspaniałe uczucie. 



Sprawił mi ogromną niespodziankę swoim pojawieniem się. Przepełzł kilka metrów dalej i ładnie się wychylił, a ja mogłam nadal go uwieczniać dzięki staniu w wodzie. Oj jaka byłam szczęśliwa.
A żeby tego było mało to za nim pokazała się na chwile jaszczureczka. 

I to wszystko podczas dwóch godzin siedzenia w strumieniu. Warto było. Trochę zmarzłam bo woda lodowata, a kalosze nie ocieplane ale nadal uważam, że warto było.
Kiedyś chyba się pokuszę o obfotografowanie mojego odcinka strumienia. 
Na razie widok z miejsca w którym siedziałam na jedną ze stron. 

I piękny podbiał na koniec - miłego dnia. 
I jeszcze jedno pytanie. Zrobić jakiś przerywnik czy ciągnąć relacje z wypadu? 
Dla tych co może pamiętają jak się rok temu żaliłam że nie udało mi się spotkać żmii... Mam żmiję:)





27 komentarzy:

  1. Cudne zdjęcia!
    Za ropuchami nigdy nie przepadałam, ale teraz dowiedziałam się od Ciebie, że to naprawdę pożyteczne stworzenia. Zaskroniec zjawiskowy...super, że udało się go sfotografować.
    Co do żmii, to za długo nie czekaj z postem, bom bardzo ciekawa Twojego z nią spotkania :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mało osób lubi ropuchy, no na pierwszy rzut oka to za piękne one nie są a do tego jadowite i raczej niezbyt miłe w dotyku. Korci mnie ta żmija bo czekałam na spotkanie dobre 4 lata. Pozdrawiam i cieszę się, że coś tam z wiedzy o naturze szerzę.

      Usuń
  2. Co za przepiękne gadziny! Napięcie rośnie z posta na post - czekam na żmiję! Strach pomysleć, co będzie dalej:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co będzie dalej... Cóż smoka nie spotkałam a krokodyle u nas nie występują... ani kobry czy grzechotniki, z jednej strony się cieszę a z drugiej mi trochę szkoda.

      Usuń
  3. na tę żmiję czekam, bo ich się lękam....a zdjęcia fantastyczne, i niby tylko dwie godziny, a ile się działo. Wiem czasem pół dnia - i nie ma nic

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, wiosna ma to do siebie, że wszytko wychodzi i chce się mnożyć więc można spotkać wiele stworów w krótkim czasie. Ptaki są wtedy mniej lękliwe bo zajęte pilnowaniem terenu i partnerek albo ich szukaniem.

      Usuń
  4. Ja się nie zgadzam na żaden przerywnik;) Foty: szał po prostu!!! Uwielbiam i żaby i ropuchy. Jak tylko jakaś się u nas trafia to zaraza lecę z aparatem żeby ten ważny moment uwiecznić. Ale Twoje zdjęcia to poezja a moje to jak brukowiec;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem co napisać, skąd ten samokrytycyzm? Cieszę się niesamowicie kiedy komuś się podobają moje foty i jestem dumna z każdej z osobna ale nie od razu tak było. Na dobre zdjęcie moim zdaniem - nie wiem jak profesjonaliści do tego podchodzą - składa się kilka ważnych rzeczy. Po pierwsze to wiedza o zasadach fotografii i kompozycji, po drugie wyobraźnia i wiedza jak chcesz by zdjęcie ostatecznie wyglądało a potem próby osiągnięcia tego. No i nie ma co ściemniać - sprzęt. Nie mówię tu o pełnoklatkowych aparatach za ciężkie tysiące i obiektywach za jeszcze cięższe ale jednak lustrzanka daje nam możliwości których próżno szukać u kompaktów. Na razie. Technika idzie do przodu ale jeśli mam wydać 1500 zł na kompakta który ma funkcje dające niby możliwości lustra to wolę dołożyć i bawić się jednak lustrem. Mogę się mylić ale z niejednego pieca chleb tu jadłam. Pozdrawiam.

      Usuń
  5. Ale zdjęcia- po prostu wielki profesjonalizm. Lubię iżaby i ropuchy,chociaz prawdę powiedziawszy nie bardzo rozrózniam. Ale są piękne-i te i te!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za uznanie. Wiele osób nie rozróżnia żaby od ropuchy. To normalne bo niewielu ludzi się tym interesuje. Serdecznie pozdrawiam.

      Usuń
  6. Oj Kochana dziękuję Ci za ten post:) Uwielbiam żabki i ropuchy:) Powinnaś to z resztą pamiętać, po tych, co mi się zadomowiły w oczku wodnym na tymczasowej działce :D
    Węże- choćby zaskroniec nie przemawiają do mnie, jednak z chęcią żmiję zobaczę- aby się jej wystrzegać:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak robiłam zdjęcia tym królewnom to myślałam o Tobie. Pamiętam te żaby z waszego oczka. I wiem jak je lubisz. Na moich zdjęciach żmija niegroźna chociaż czytałam jak jeden fotograf za blisko podszedł do rozochoconych samców w czasie godów i został ukąszony, pisał że odczucia związane z sercem bardzo go przestraszyły. Wylądował w szpitalu.

      Usuń
    2. Jak to miło, że myślałaś o mnie:) Szkoda, że mnie tam z Tobą nie było:( A jeśli chodzi o węże, to na zdjęciu na pewno groźna nie jest, ale pomimo, że są miłe w dotyku to jakoś nie mogę się przekonać.

      Usuń
  7. Zdjęcia wspaniałe! Gdzie ty mieszkasz, ze w ciagu dwoch godzin tyle cudow mozna spotkac!?

    Pozdrawiam,
    Humora

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mieszkam w centrum wielkiego miasta, ale moi rodzice na wsi i czasem do nich wpadam. Wtedy się realizuję. Pozdrawiam.

      Usuń
  8. Luno, jestem oczarowana wszystkim: i zdjęciami, i tekstem!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi, że moje posty się tak podobają. Pisanie ich sprawia mi ogromną radość. Sama często się czegoś uczę.

      Usuń
  9. Rewelacyjne zdjęcia!!! Masz wprawne oko i super sprzęt! Ja ciesze się, gy spotkam w moim ogrodzie ropuchę, za to nie lubię wszelkich pełzających:(
    Pokazuj dalej. Nie zawsze mam czas, ale nawet z opóźnieniem, chętnie przeczytam i obejrzę,
    Pozdrawiam cieplutko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jasne, że będę pokazywać. Jak się dopadłam do maleńkich mchów na granitowym płotku to się rodzice śmiali ile można fotografować te kilka kamieni. No cóż można.

      Usuń
  10. Piękne zdjęcia! Zazdroszczę Ci "mamcinego i tatowego" domku bogatego w jadło i hasającą w pobliżu zwierzynę! A te złote oczy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak taki domek to skarb. Mamcia bardzo dobrze gotuje więc można się napaść za wszystkie czasy. A zwierzyna jest bo to dzika dzicz prawie. Może nie Kampinos czy Białowieża ale zawsze nieco dzikiego lasu. Pozdrawiam.

      Usuń

  11. Zdjęcia pierwsza klasa, są świetne :-) A zaskrońca gratuluję i jednocześnie zazdroszczę, bo mi się go jeszcze nie udało spotkać...

    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie zaskrońców dużo, więc od dziecka się na nie natykam. Miło mi, że tak wysoko oceniasz moje foty. Cały czas się kształcę i uczę robić coraz lepsze. Pozdrawiam.

      Usuń
  12. Świetne zdjęcia! Lubię żaby, które już pojawiły się w oczku. Zaskrońce też bywają, ale nie przepadam za nimi:)

    OdpowiedzUsuń
  13. :) Magia, magia! A ropuszki mają piękne oczy, to prawda :)

    OdpowiedzUsuń

Jeżeli podoba Ci się co piszę, lubisz spędzać czas przy moim blogu, daj mi o tym znać komentując. Dziękuję z całego serca.