Jak uratować 100 kotów - wysterylizuj jednego

poniedziałek, 13 kwietnia 2015

Opowieści żdżbłem i liściem pisane - Stracona szansa i mszarne mrówy

Witajcie wiosennie kochane i kochani. 
Uprzedzałam, że na ten weekend jadę do Dziczy i uprzedzałam nie tylko was ale i moich rodziców. Uprzedzanie miało za zadanie, by swobodnie pozwolili mi łazęgować po lesie i polach. I pozwolili. Mama tylko dzwoniła w sprawie posiłków i pytała czy daleko jestem:) 
Ale było pięknie, mam tego tyle, że nie wiem od czego zacząć. Jak wiecie w Sobotę pogoda była przepiękna, iście letnia, chociaż przyznam, poranek był mroźny. Zerwałam się z łóżka przed szóstą, czekałam na wschód słońca. Pierwsze co mnie zaskoczyło to nietypowy dźwięk, ujadanie, bardzo dziwne, psa. Wyjrzałam przez okienko, a jako że śpię na poddaszu to mam rozległy widok i zobaczyłam zająca biegnącego łukiem przez pole w kierunku naszej działki i znikającego w zaroślach. A jakiś czas za nim dwa psy. Jeden spory długowłosy owczarek a drugi mały czarny kundelek w typie sznaucera. 
Nie spodobał mi się ten widok, bo to znaczy że albo ktoś nie pilnuje swoich psów i grasują albo są bezpańskie i polują. Zezłościło mnie jak wróciły i zaczęły się kręcić nieopodal granicy działki i węszyć wzdłuż Błoćca (kanał - rzeczka) gdzie i lis ma norę i sarny śpią. Mama nie kojarzy takiej pary psów więc to nie żaden sąsiad. Inna rzecz, że jak była nasza Sura to się chyba tak nie zbliżały.
Wyszłam z domu przed ósmą bo zdecydowałam się wypić z rodzinami poranną kawę i zjeść kawałek babki piaskowej. 
No i wybyłam na rekonesans. Wiadomo - szukałam nornic, ale od dwóch sezonów widuję jedynie nory. Było rześko ale słonecznie i bardzo głośno od setek ptaków. 
Muszę to jakoś podzielić bo w sumie pstryknęłam ponad 500 zdjęć z czego wiele się powtarza, kilka zupełnie nie trafionych, zatem będzie ze 200 do publikacji - nie zdzierżylibyście tego na raz. 
Zacznę od sobotniego poranka i popołudnia, pominę środek dnia - będzie to osobna historia. 
Na dzień dobry sprawdziła czy aparat działa i dla poprawy nastroju Dla was kwiatki:)
  Krótki obchód po ogrodzie, a tam stada wróbli i szpaków, które się gnieżdżą pod dachem. Sikory i kosy oraz drozdy. Czasem się rudzik pojawi. 
Na czereśni przysiadł na poranną toaletę mój ukochany raniuszek.
A w lesie za strumykiem jakiś maluszek gwizdał. Nie wiem co to za jeden - nie miałam czasu oznaczyć.

Przeszłam przez strumień i już byłam w raju. Słonko przyświecało, wiatru nie było i las żył pełnią życia. Maż kupił mi szarą karimatę do jogi żebym nie siadała na ziemi tylko miała coś pod tyłkiem. Rozłożyłam ją więc i zasiadłam na przeciw skarpy z licznymi norami w nadziei że coś się ukarze. 
Ale przy okazji zobaczyłam kawałek zmurszałej gałęzi i pniak tuż obok mnie porośnięty mchem... Czy muszę mówić że wykorzystałam tę okoliczność przyrody?
Polecam oglądać w powiększeniu, widać szczegóły.


 No, a po tym mchu chodziły.... tak, właśnie mrówki. 




I z każdą minutą było ich coraz więcej. Zaczęły mi włazić durne na karimatę.


Grozić mi i namawiać się na mnie poczęły. Kilka pstryknięć palcem i pooooszłyyy...
A ja wróciłam do mchów.



Musicie mi wybaczyć te mchy - szaleję za nimi i sama się zastanawiam kiedy mi się znudzi ich fotografowanie.
Tak, a w międzyczasie pojawiła się Liza i też zaczęła czaić się mieszkańców nor,które obserwowałam.

Ale po kilku minutach zrezygnowała i w sumie to dało mi do myślenia, że te nory chyba dziś są puste. 
A to moja największa stracona szansa - Lis przebiegał sobie spokojnie, a ja miałam nie ten obiektyw. 
Teleobiektywem ślicznie bym go ściągnęła, a tak nawet ostrość mi złapało na gałęzi... buu!!! No żałoba...
Popołudniu jeszcze spotkałam raniuszki.

I inną pticę na łące.
To chyba dzwoniec, chociaż one z trznadlami zawsze mi się mylą.
A potem zobaczyłam jak Liza na łące poluje. O jak ona poluje... już teraz wiem jak to jest że ciągle do domu głodna wpada.  
Polowanie w wykonaniu Lizy - grzanie futra w popołudniowym słońcu. Jak jej to wypomniałam to się fochnęła.
Wskoczyła na suszące się drewno kominkowe i rzuciła mi mordercze spojrzenie.
Niebawem pokarzę kolejne sobotnie zdjęcia. A Niedzielne to chyba w przyszłym tygodniu. Jak tak dalej pójdzie to nie będę nadążała publikować tego co zrobię. 
A was zacznie mdlić na samą myśl o mnie:) 
Spokojnego tygodnia wszystkim życzę.

46 komentarzy:

  1. Piękne zdjęcia, może nauczę się w końcu rozpoznawać coś więcej niż wróble. O sobotniej pogodzie jeszcze długo nie zapomnę, tak mi kark spiekło słońce i wiatr, że do dziś dotknąć nie mogę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, to ostro się wystawiałaś na to słonko. Nie zazdroszczę bo wiem jakie to niekomfortowe zwłaszcza w nocy gdy człowiek chce spać.

      Usuń
  2. Jak dla mnie stanowczo za mało zdjęć..następnym razem proszę o więcej :D
    Kot najwyraźniej miał focha,bo mu przeszkadzałaś w polowaniu :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ona nie polowała tylko się leniła. Poluje nocą bo są resztki - znaczy ogonki z dupkami podrzuca. A zdjęć mało? Ok, następnym razem będzie więcej. Miło, że nie znudziły się jeszcze. Pozdrawiam.

      Usuń
    2. Mówisz...prezenty zostawia ;) Spryciula :D
      Trzymam Cię za słowo!

      Usuń
  3. Mnie tam nic nie mdli, chcę więcej, zwłaszcza ptaszków. U nas nie widuję raniuszków:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może masz mało świerków w okolicy bo wiem, że bardzo je lubią. Lubią w nich gniazda zakładać. A gady też lubisz? Węże i żmije?

      Usuń
    2. Nie ma zwierząt, których nie lubię. Niekoniecznie muszę je przytulać, co nie znaczy, że nie lubię:)
      Masz rację, nie ma w okolicy zbyt wielu świerków.

      Usuń
  4. dzięki Tobie uczymy się i my - tak pięknie się zatrzymać, popatrzeć, uchwycić ten moment - Marysiu Dziękuję

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę bardzo Elu, miło mi że tak uważasz. Uwielbiam w lesie usiąść i zamknąć oczy, słuchać lasu, jego rytmu, jego dźwięków... serca.

      Usuń
  5. Luna, fantastyczne foty! Mrówy, ptaszory i mchy nadają się do albumu przyrodniczego.
    Radzę, dodawaj logo na zdjęcia, bo ktoś może je "wypożyczyć"

    Liza zabija wzrokiem!!!
    Na bank się jej naraziłaś... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Liza już taka jest, kot jak się zowie, tu się przymili a zaraz pazurem poczęstuje. Baba i tyle. A z logo zrezygnowałam bo za wiele z tym roboty żeby każde podpisywać a inaczej nie umiem. Zresztą jak ktoś sobie pożyczy to trudno, pewnie i tak się nie dowiem a jak nawet to albo mu pogrożę naszym kulejącym sądem albo oleję sprawę. Nie zarabiam na nich, kocham je robić.

      Usuń
    2. A może powinnaś właśnie zarabiać? Są profesjonalne przecież i trochę szkoda, że odchodzą w niebyt...

      Usuń
    3. No właśnie Luna, dobrze to przemyśl!

      Usuń
    4. Luna, są agencje handlujące fotkami, w necie ich od groma: fotolia, dreamstime, photo-stock. Zainteresuj się tematem.

      Usuń
  6. Ooo jakie piękne ptaszki!
    Wszystkie zdjęcia u Ciebie jak zwykle zachwycające :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Fajnie, że nadal się podobają. Idzie sezon a mnie już nosi.

      Usuń
  7. Lubię Twoje fotorelacje. Piękne zdjęcia!
    Pozdrawiam Marysiu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, bardzo mnie cieszy, że je lubisz. Również Cię pozdrawiam.

      Usuń
  8. Ale miałaś udany spacer, tyle wrażeń :) Raniuszek cudny, nigdy go nie widziałam.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. Raniuszki są słodkie. Takie malutkie i piskliwe.

      Usuń
  9. świetne sprawozdanko z szwędactwa ! zdjęcia przecudnej urody
    u siebie też raniuszków nie widzę..
    pozdrawiam cieplutko
    u mnie dzisiaj gwiździ jak... no nie napiszę gdzie... hihi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawi mnie dla czego nie ma u waz raniuszków. Ale we Wrocławiu są w parkach i na peryferiach.

      Usuń
  10. Luno, nie wiedziałam, że raniuszki są aż tak prześliczne! No i mrówki mnie zachwycają swoją skomplikonowością. :) Kocia wyjątkowej urody, błyszcząca i szczęśliwa.
    O co chodzi z tymi psami... Może znowu ktoś je wywalił do lasu. :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam pojęcia o co chodzi z psami. Nie widziałam ich nigdy wcześniej. Ale w okolicach są zdziczałe psy które polują na sarny. Może się coś więcej dowiem następnym jak pojadę do rodziców. Pozdrawiam.

      Usuń
  11. Piękne zdjęcia. Raniuszki super!

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetne foty-widać obiektyw sie sprawuje dobrze,mrówki z takiej perspektywy są ładne,raniuszek ładnie przysiad a na liska przyjdzie czas:)ten maluch to strzyżyk a też żółtawy to trznadel:)pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za podpowiedź. Przyznam się, że mi z tej perspektywy strzyżyka nie przypomina ale tak rzadko widuję te maleństwa że przyjmuję iż masz racje. Ja się z tym lisem to już tak kilka lat bawię w kotka i myszkę, zupełnie jak z bażantem. Obiektyw genialny. Dla mnie przynajmniej. Pozdrawiam.

      Usuń
  13. Witaj, zdjęcia są przepiękne i z przyjemnością się je ogląda, więc nawet gdyby było ich więcej to nic nie szkodzi. Oszołomiła mnie też uroda Lizy - niesamowita jest! Widzę, że mamy wiele wspólnego, też bardzo kocham naturę i każdą wolną chwilę staram się spędzać na jej łonie. Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Liza jest pięknym kotem o bardzo ładnej maści szylkretowej i jej wszystkie niuanse widać w słońcu. W swoim realnym gronie jestem jedyna taka zwariowana na punkcie przyrody i czasem czuję się z tego powodu samotna. Dla tego też w świecie wirtualnym szukam bratnich dusz, które rozumieją zachwyt nad małym ptaszkiem, jaszczurką czy mrówka. Cieszę się, że do mnie zajrzałaś. Mam nadzieję, że jeszcze będziesz powracać.

      Usuń
  14. Jak dla mnie to zdjęć mogło być i sto. Baaaaaaajka:) A Liza to jest prawdziwa kocia miss:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, Liza to dama nad damy. Następnym razem będzie więcej fotek, obiecuję.

      Usuń
  15. Zdjęcia jak zwykle perfekcyjne i śliczne:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Zdjęcia mchów i mrówek są świetne. Ptaszki też śliczne widziałaś. Kotek też jest fotogeniczny. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za te słowa. Serdecznie pozdrawiam.

      Usuń
  17. Luna, jakie piekne foty:)
    Choc czy ja wiem, cz te Mrowy ladne choc? akie jakies straszne raczej:) Dobrze, ze male.
    Do dzis pamietam, jak mnie poszczypaly w posladek..;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, że one są przerażające i boję się ich panicznie a jednocześnie mnie fascynują. Będę się starała pokazywać więcej różnych owadów ale te teraz jeszcze w miarę spokojne są więc korzystam:)

      Usuń
  18. Kot cudo! Zachwycająca maść i to kocie spojrzenie...Kojarzy mi się z Egiptem:)
    Zdjęcia mchów i porostów fantastyczne! Dziś oglądałam film o wątrobowcach, pokazywane były w zbliżeniu, a między nimi maluteńkie grzybki kapeluszowe. Po prostu bajka. Twoje zdjęcia są właśnie taką bajką:) Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, czekam na ładny rozrost wątrobowców nad moim strumieniem, żeby właśnie też je obfocić jak będą mały takie parasolowate zarodnie. A już niedługo będę się szlajać po lesie za każdym małym grzybkiem, im dziwniejszy tym lepszy:)

      Usuń

Jeżeli podoba Ci się co piszę, lubisz spędzać czas przy moim blogu, daj mi o tym znać komentując. Dziękuję z całego serca.