Jak uratować 100 kotów - wysterylizuj jednego

poniedziałek, 4 maja 2015

Sura odeszła - Nora przyszła - Poznajcie Norcię

Witajcie po dłuższej nieco przerwie. Wynikła z... nawarstwienia się spraw zawodowych i zdrowotnych co skutecznie obniżyło i chęć i wenę i produktywność. No ale... nie ma tego złego. 
Mniej więcej dwa miesiące temu pisałam smutnego posta pożegnalnego poświęconego Surze, która opuściła nas po jedenastu latach wypełnionych psią miłością, wiernością i oddaniem. Wszystkim nam bardzo brakowało psa w Dziczy, spacery były takie niepełne, ogród pusty i ta cisza gdy przybywaliśmy pod bramkę naszą turbopoziomką (czerwony matiz). Najbardziej chyba brak towarzystwa psa odczuwał tata, który z nią spacerował dwa razy dziennie i teraz tych spacerów mu bardzo brakowało. Z początku spacerował z kotem ale Liza bez Sury to średnio chciała chodzić gdzieś dalej. A w końcu nie pokazywała się na spacerach i tata przestał chodzić. 
Po ostatniej wizycie na tydzień przed majówką zaczęłam intensywnie szukać suczki dla rodziców. I już w poniedziałek rano wypatrzyłam ją. Czarne wielkie sterczące uszy, długaśny różowy jęzor i te śmieszne kudły. Ja się zakochałam z miejsca. Przeczytałam opis i wiedziałam że muszę ją zdobyć. 
Średnia, niespełna dwa lata... okolice Wrocławia...
Tia... Średnia - jest, niespełna dwa lata - okazało się w papierach po adopcji że ok cztery. Okolice Wrocławia - Racibórz... Ładne mi okolice. 
Ok, ale mama po rozmowie z wolontariuszką w schronisku w Raciborzu stwierdziła, że ta chudzina zasługuje na dobry dom. I dogadali się, że mąż wolontariuszki przywiezie psinę do Wrocławia. 
Opowiadali, że jak tylko wyszła z samochodu to tak się z nimi witała jakby wiedziała kim są i kim będą dla niej już na zawsze. 
Cała akcja trwała od poniedziałku do czwartku. 
A oto efekt:

Proszę poznajcie i przywitajcie Norę. Wulkan radości.




Nora miała w schronisku numer 015, a wolontariuszka nadała jej robocze imię Negra. Ale Tata uznał że łatwiej mu wołać na nią Nora więc zostało. 
Dostała nowe imię, nowe życie i nową śliczną czerwoną obróżkę. Ślicznie jej w niej. 
Przyjeżdżając do niej dzień po adopcji spodziewałam się psa nieco zagubionego, lękliwego i kompletnie nieułożonego bo kto w schronisku (zresztą z taką renomą i po takich akcjach) bawi się w uczenie psa. 
Jakie mnie spotkało zaskoczenie kiedy okazało się, iż Nora jest ułożona i karna. Już od pierwszej chwili widać, że jest nieco lękliwa, bo jak tylko przyjechaliśmy to uciekła przed nami ale zaraz odważyła się wychynąć zza taty (pokochała go od razu i bez granic). Ale też jest bardzo radosna, żywiołowa, uwielbia aportować patyki i bawić się nimi jak szczeniak. A do tego bardzo karna. Siada, kładzie się i podaje łapę, a ponad to zostaje na komendę w miejscu i nie ruszy psiego chrupka jak jej nie pozwolę. 


 Tu świeżo po kąpieli - Zupełnie inny pies.



Jest zupełnie nie dominująca, idzie za nami, a nie przed (pomijam spacer po lesie bo tam biega gdzie i jak chce ale zawsze zawołana przybiega) przez bramkę wchodzi za człowiekiem i ani odrobiny agresji nie okazuje. Nie ważne czy siłuję się z nią na patyka i chcę jej go odebrać czy pcham rękę do michy. 
A do tego pozwala wszystko ze sobą zrobić. Wieczorem w piątek przy ognisku jak się do mnie przytuliła przyjrzałam się jej dokładnie. I cóż... Sierść nigdy nie widziała szamponu, tłusta, brudna i pokołtuniona, resztki wyliniałej sierści z poprzednich sezonów z naskórkiem i łojem w postaci okropnych kołtunów na szyi i przy uszach, na piersi i na udach oraz ogonie. Wzięłam grzebień i zaczęłam ją czesać. Bez jakichkolwiek protestów pozwoliła sobie wyczesywać najgorsze nawet kołtuny (krótki kurs u groomera bardzo się przydał). Wiem że czasem za mocno pociągnęłam bo zareagowała jedynie odwróceniem się w stronę gdzie ciągnęłam ale nawet nie pisnęła. Jestem w szoku.
Skóra była pokryta skorupą starego zrogowaciałego naskórka bo pies nie miał w schroniskowym boksie nawet gdzie się dobrze wytarzać żeby się tego pozbyć. 
 Tu jest rozczesana ale nie prana - widać matową sierść i brud na niej taki rdzawy. Tak tłuste były te kłaczki że mimo czesania w strąki się zlepiały zwłaszcza przy uszach.
 Uwielbia tarzanie i czochranie. Po upraniu w dotyku ma sierść podobna do berneńskiego psa pasterskiego. A porusza się i zachowuje jak lis, nawet podobnie skacze w czasie zabawy.

Dwie godziny ją rozczesywałam, bo następnego dnia mieliśmy kupić szampon i wykąpać psiaka. A rozczesać trzeba przed kąpaniem. Wiadro kudłów z niej wyczesałam. A to nie koniec, następnego dnia drugie pół wiadra wyszło. Już po czesaniu wyglądała lepiej, a po praniu... Inny pies jak mawia moja mamcia. Z brunatno rudawej matowej watowatej sierści zrobiła się czarna, lśniąca i miękka. Nieco łupieżu jeszcze zostało ale to zejdzie przy kąpielach trawowo ściółkowych i... 
Ona uwielbia wodę, świetnie pływa i kocha brodzić w strumieniu.





Tak patrzyłam na nią i czułam jak serce mi rośnie. Ten wspaniały psiak od dwóch lat marniał w schroniskowym boksie, nie dostrzeżony przez nikogo. Czy wszechświat specjalnie czekał na nas? 
Nie chcę by to zabrzmiało jak jakaś super reklama bo są dwa problemy które martwią rodziców. Pierwszy to fakt, iż jak na porządnego psa przystało to goni kota. Biedna Liza przestała być cesarzową na swym terenie, a została banitą przekradającym się chyłkiem od płotu do domu. Jakoś muszą się dogadać. Kiedy Lizie znudzi się żywot banity to postawi się psu i unormują się stosunki między nimi. Drugi problem to fakt, że Nora nie tylko nie odstępuje ich na krok, śpi pod drzwiami ignorując budę i koszyk ale zachowuje się bardzo niespokojnie jak tylko wychodzą bez niej za ogrodzenie. A jak już rusza samochód to jest szajba na całego. Ona bardzo lubi samochody i od razu pcha się do środka tak, że tata nie może wyjechać bo się boi że ją rozjedzie a poza tym to boją się czy nie postanowi ich gonić jak pojadą do miasta na zakupy. Bo może się albo gdzieś podkopać albo znaleźć miejsce gdzie da radę przeskoczyć płot. I co teraz? 
Czas pokaże. 
Ogólnie suczka jest świetna, dobra, łagodna, czujna i karna. Bardzo się cieszę, że ją wypatrzyłam i udało się sprowadzić ją do nas. Taki wspaniały pies a niewiele brakowało by został tam gdzie był i ominęła go szansa na naprawdę wspaniałe życie. 
Pozdrawiam was majowo i cieszcie się ładną pogodą. Miłego i spokojnego tygodnia.
 

50 komentarzy:

  1. Jakie dobre wiadomości! Wszystkiego dobrego w nowym domu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Super wieści :) Psina wygląda pociesznie, a z tego co piszesz widać że pragnęła ludzkiej miłości i ciepła.
    Co do do tego że pcha się do samochodu...może niech rodzice zbudują kojec, do którego by ją zamykali tylko w takich właśnie sytuacjach...dla jej bezpieczeństwa i swojego spokoju. Krzywda jej się nie stanie, a oni będą mieli spokojną głowę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wisz, myślę że znajdą sposób na jej ujarzmienie. Zadko opuszczają dom na dłużej niż godzinkę czy dwie, więc nawet uwiązana pod dachem nie będzie strasznie cierpieć. Bo kojca to chyba nie postawią.

      Usuń
  3. Jest absolutnie cudowna i moje serce też już podbiła:) Z tym, że rodziców nie odstępuje- boi się pewno, że znowy zostanie porzucona, ale myślę, iż jak już dobrze pozna swoich nowych właścicieli to się zmieni:)
    Pozdrawiam i ściskam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mi się wydaje, że ona nie chce być sama bo nigdy nie była poza czasem kiedy ją ktoś porzucił nim trafiła do schronu.

      Usuń
  4. Dobrze, że Nora znalazła kochający dom.

    OdpowiedzUsuń
  5. Śliczna, wesoła sunia!
    Jakie to szczęście, że los się do niej uśmiechnął.
    Odwdzięczy się Wam za to z nawiązką, wiem co mówię, bo moja Munia też wzięta ze schronu.
    Historia bardzo podobna.
    Uściski dla Ciebie i psinki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też jestem przekonana iż jej miłość będzie ogromna i widoczna na każdym kroku.

      Usuń
  6. No coz, rodzice beda mieli troche pracy z ulozeniem jej, a przede wszystkim z przyzwyczajeniem do zostawania w domu, kiedy wychodza. Ale cierpliwoscia i konsekwencja pokonaja wszystkie przeszkody.
    Nora jest naprawde pieknym psem, az dziw, ze nikt jej wczesniej nie zauwazyl i nie adoptowal. Uwielbiam czern, czarne koty i psy, wiec moj zachwyt jest tym wiekszy. Ona jest perfekcyjna, ma piekne proporcje, przeurocza mordke i cudowna siersc.
    Glaski od cioci Pantery :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doskonale wiem jak lubisz czerń, ja też ją lubię. Nora ma fajne proporcje ale jest nieco za chuda. Będzie piękna jak pielęgnacją i dobrym jedzonkiem ją doprowadzą do formy. Już zamówione są witaminki i dobre papu.

      Usuń
  7. Piękna , zgrabna i urocza sunia.Miała szczęście że ją wypatrzyło Twoje oko :)
    pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło że tak uważasz, chociaż nieskromnie przyznam, ze tez tak sądzę. Ściskam.

      Usuń
  8. No fakt,jest piękna i ma w mordce"coś"co chwyta za serce:)
    A obróżka przeciw pchło-kleszczowa to dzieee?:)))
    Niech się zdrowo i bezproblemowo chowa:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obróżki nie ma ale za to są kropelki. Doszłam do wniosku, że kiedy ona tak lubi wodę to ta obroża ciągle moczona mogłaby szybko stracić swoje właściwości. Może się mylę ale jakoś te obroże mnie nie przekonują przy takich wodołazach jak ona.

      Usuń
    2. Polecam obrożę Foresto Bayer. Wystarcza na cały sezon, jest wodoodporna - sprawdziłam na swoim wodolubnym psie - już trzeci sezon z niej korzystam.

      Pogłaskania dla Nory :-)

      Usuń
  9. Fajna sunia, żeby ylko z kotką sie ułozyło...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wierzę, że się ułoży, jakoś się ułoży - musi.

      Usuń
  10. Prześliczna psina i jaka radosna:)Z tym zostawaniem samej w domu to najlepsza metoda zostawiać ją na początek na pol godziny i tak zwiększać czas ale wchodząc do domu nie pobudzać psa tylko wejść nie zwracając uwagi na nią tak pokazywał sizar- myślę,że zda egzamin bo suńka wygląda na mądrą i chętną do nauki.Wszystkiego dobrego życzę i bedzie ok:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. proponowałam to rodzicom ale nie wiem czy zastosują się do moich rad. Uwielbiam Sizara.

      Usuń
  11. jakie ona ma cudne oczęta...no sama się w niej zakochałam,,,, no mordeczka taka słodka, ale ja tylko z dala,,,niestety....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mordę ma fenomenalną. Czemu z daleka? Alergia?

      Usuń
  12. Cudowna, gratuluję ogromu pracy jaki włożyłaś żeby ulżyć suczce, będzie Ci wdzięczna do końca życia. Świetnie, że jest taka ułożona. Najważniejsza jest nilosc reszta zawsze przychodzi z czasem :) pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, że jeśli jest miłość to uda się pokonać wszelkie przeciwności losu.

      Usuń
  13. Marysiu, najważniejsze, że Nora ma swoich kochających ludzi. Musi się przyzwyczaić i wtedy może zrozumie, że już nikt nigdy jej nie opuści. Ale bywa, że psiaki schroniskowe do końca swoich dni, nie potrafią pogodzić się z tym, że właściciel wychodzi z domu. Czas pokaże :) Jesteście kochani :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam ogromną nadzieję, ze szybko się przekona że już jej nie grozi kojec w bidulu czy tułaczka po bezdrożach. Że czeka ją życie jakie powinien wieść każdy pies. Dom z ogrodem, długie spacery po polach i lasach i miłość ludzi w około. A nawet nieco zbyt dumny kot do towarzystwa:)

      Usuń
  14. Szczęsliwa psina, że trafiła w dobre miejsce. Myślę, że będzie na tyle wdzięczna rodzicom za adopcję, że nie ucieknie tylko będzie pilnowała domu. Pies po przejsciach inaczej się zachowuje. Moje dwie znajdy bardzo się domu trzymają, a za mną chodzą krok w krok. Będzie dobrze! Nora jest piękna i szczęsliwa:) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz racje, chodzi za ojcem krok w krok jak cień i pilnuje wejścia do domu tak żeby przypadkiem nikt nie wyszedł bez jej wiedzy - śpi na progu.

      Usuń
  15. Wspaniałe wieści :) :) jaka piękna jest Nora, no po tym wyczesaniu i umyciu jeszcze piękniejsza :) Cieszę się, że została u Twoich rodziców! :) :) Buzia mi się sama cieszy jak patrzę na te zdjęcia i tą radość! A pomyśleć, że Nora mogła tak siedzieć w schronisku nie wiadomo jak długo, nie wiadomo czy nie całe swoje psie życie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie to mnie najbardziej dziwi, że ona taka śliczna i taka radośnie wesoła a nikt jej przez dwa lata nie dostrzegł i nie zechciał. Przecież to skarb nie pies.

      Usuń
  16. Przepiękna sunia! Zawsze w takich razach myślę o tych biedach, których nikt nie chce:(
    Wszystko się unormuje, Z moimi psami było podobnie. Nora musi się przekonać, że zawsze wracają, zanim poczuje się bezpiecznie. Niczego specjalnego nie trzeba robić. Może na początek nie zostawiać jej, póki na dobre się nie zadomowi i wychodzić z domu np. na zmianę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wychodzenie na zmianę jest bardzo trudne bo rodzice mieszkają w lesie a tylko tata może prowadzić samochód. A do miasteczka trzeba na zakupy czasem. Wierzę, że się jednak uda.

      Usuń
  17. Marysiu... nie ważne ile ma lat... jest bardzo ładną sunią i cieszę się, że jednego psiaka mniej w schronisku !
    ukłon dla Ciebie i głaski Norze

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie wiek nie ma znaczenia ale dla moich rodziców nieco zaskakujące było to że najpierw pisali że ma 1,5 roku a potem wyszło co wyszło. Też się ciesze że jeden pies więcej ma kochający dom.

      Usuń
  18. Śliczna, jak dobrze,że znalazła taki dobry domek...:-)

    OdpowiedzUsuń
  19. Piękne zdjęcia..bije z nich niesamowita radość. Fantastycznie, że sunia tak się szybko zaaklimatyzowała, po prostu czekała na Was! Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żadne zdjęcie nie odda tej radosnej energii która bije z tego psa. Pozdrawiam gorąco.

      Usuń
  20. Piękny kawał psiego szczęścia:))) Nasza Emilka zgarnięta z ulicy też na początku ganiała Ludzika. Bo się dawał. Inne koty się nie dawały tylko stawiały Emce i z nimi nie było problemu. Ale teraz wszytko się uspokoiło i nie ma już ganiania kota. A problem z szajbą kiedy wychodzimy jak był tak jest. Psina tęskni i płacze kiedy widzi jak odjeżdżamy. Może porzucone psiaki tak mają. Jakaś szufladka im się otwiera, że może znowu chcą je zostawić...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie liczę na to że Liza się postawi i nie będzie uciekać. Bo sunia nie jest agresywna tylko reaguje normalnie. A z tym lękiem separacyjnym to nie mam pomysłu jak popracować na odległośc.

      Usuń
  21. Psy uwialbiam to wspaniałe zwierzęta:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Tob a w całej rozciągłości - psy to wspaniałe zwierzęta, ich kontakt z człowiekiem jest taki prosty, czasem po trudach i komplikacjach w relacjach z kotem dobrze tak bez problemu dogadac się z psiakiem.

      Usuń
  22. Śliczna suńka !! Ma słodką mordkę i urocze uszka !!! Widać że czuje się jak u siebie i jest szczęśliwa !
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieje że jest szczęśliwa i że już czuje się jak u siebie - w końcu jest u siebie. Pozdrawiam również cieplutko.

      Usuń
  23. Fantastyczna sunia , a nowe imię bardziej do niej pasuje :D
    Ona musi wiedzieć że nie wolno biegać za jadącym samochodem. Trzeba ją wystraszyć trąbiąc . Można jechać wolno w jej kierunku , potem odjeżdżać ...i klakson ! Na początek oczywiście dla bezpieczeństwa musi być na lince . Po zadaniu zawsze nagrodzić przysmakiem. Może po kilku takich lekcjach odpuści ...
    Kciuki za relacje z kotem i naukę ! ;)



    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że to może być dobry pomysł. Dzięki, zobaczę czy uda mi się sprzedać go rodzicom.

      Usuń
  24. Cieszę się, że taki "diabełek" znalazł dom. Widac, że energii ma sporo. Urocza.
    Pozdrawiam, Dana.

    OdpowiedzUsuń
  25. Luna ona jest piękna! I z tego co opowiadasz to na prawdę wielka szkoda by była jakby tam została. Życzę żeby "złe nawyki" psiaka szybko się unormowały, chociaż będzie trudno, pies mojej mamy jak był szczeniakiem, i mój ojciec po pijanemu wszedł do domu i chciał ją uderzyć, piesek skoczył na pomoc, i on oberwał. Od tamtej pory nie wolno gwałtownych ruchów przy nim robić, machać klaskać, ani za szybko podchodzić i przytulić się do drugiej osoby, bo odbiera to za atak, i robi się agresywny. Psinka została skrzywdzona jak była mała i nie da się w ogóle mu tego wybić z głowy. Mam nadzieję że u Twojej psinki to przejdzie.

    OdpowiedzUsuń

Jeżeli podoba Ci się co piszę, lubisz spędzać czas przy moim blogu, daj mi o tym znać komentując. Dziękuję z całego serca.