Jak uratować 100 kotów - wysterylizuj jednego

poniedziałek, 10 sierpnia 2015

Gdzie byłam kiedy mnie nie było...

No jak to gdzie? W Dziczy, mojej Dziczy, która pomimo upałów nie chce być mniej dzika. Nie żebym ja tego pragnęła ale podziwiam, że się Dzicz nie poddała. 
Burze i pieruny przerzedziły drzewostan w Dziczy i w lasach produkcyjnych -  poleciały sosny - będzie miejsce na co inszego. A w moim lesie pierun roztrzaskał wielki, stary i rozłożysty dąb. Konar dębu powalił klon, a klon powalił brzozę. I cała ta kaskada powaliła płot i skończyła na samochodzie sąsiada. 
Ofiar w inwentarzu nie zanotowano. A samochód... rzecz nabyta. 
Strat nie oceniałam swym okiem bo Dzika Dzicz mnie zniechęca do plątania się w jej odmętach pełnych rozwścieczonych os i innych stawonogów. Poczekam aż to wszystko zacznie cichnąć za miesiąc (kiedyś pisałam że nie przepadam za sierpniem) męczący i nudny miesiąc. 
Ok, w lesie bałagan, w powietrzu duchota ale urlop jest do tego by odpoczywać zatem - produkowałam uparcie serwetę - kiedyś się w końcu pewnie pochwalę. A w międzyczasie aby plecy rozprostować podziwiałam lato.
Letni pająk
 

Letni pięknie lśniący chrząszcz
 

 Letni nagietek z dziką pszczołą
 W tak zwanym wolnym czasie zaordynowano zbiór porzeczek na wino. Koszmar jakiś - do porzeczek nic nie mam ale nie były same. No wszędzie było pełno os, żerowały w najlepsze. Takich ilości to jeszcze nie widziałam. Jak skończyłam zbór to na rosnącej nad porzeczkami czereśni znalazłam takiego motylowego ninja.
 
 

A kiedy żar lejący się z nieba zaczął roztapiać nam psa zdecydowałam się go ochłodzić w wodzie. Zatem wypad nad staw... O jakie było moje zdziwienie...



Eee, gdzie podziała się woda? Z tego co normalnie tam jest to zostało może ze 20%. Jakieś nowe ptaki se pojawiły - Brodźcowate jakieś. Nigdy ich tam nie było bo nie miały po czym brodzić. A w tym roku - proszę. Nawet żurawie się pokazały, są też czaple wszelkiej maści a kaczek, łysek czy łabędzi  - Niet!
Psu to nie przeszkadza - co prawda nie popływa bo poziom wody do brzucha jej nie sięga ale pochlapać się można.

              Mam patyk, mam patyk, spójrz jaki mam patyk!
 
 
 
 
      Nikomu nie oddam mojego patyka, żadnego mojego patyka!
Przynajmniej ona dobrze się bawiła - ja oganiałam się od gzów.
                                      Co? Już wracamy? 
         
           To wezmę sobie ten patyk do domu - na pamiątkę...
                            Biorę! Niosę! Zobacz jaki fajny.
                   Ułamał się, może to i lepiej, wygodniej mi teraz.
                                                      Przerwa! Ciężki jest.
             Patrz patrz, przyniosłam do domu. Będę się nim bawić!
                             O jak się bawię, widzisz jak się nim bawię.
Nora bawiła się jeszcze przez jakieś pięć minut a potem napiła się z wiadra deszczówki i poszła spać. 
Idzie jesień - winobluszcze zawiązały owoce.
 Świat się kompie w ekstazie ciepłych barw.
 Owady mają swój karnawał - Tu łowik, drapieżnik. I motylki:)
 
 

Śliwa w tym roku obrodziła i nawet burza jej nie straszna. Pyszne są:)

 Zakwitł po raz pierwszy nasz milin - jedyny kwiatostan.
 I mieczyki, słabo coś w tym roku. Uwielbiam te kwiaty.
 
 
 Znowu śliwki... były ogromną atrakcją dla wszędobylskich os, szerszeni, much i nawet motyli.
 Dobrze rosną małe dynie - tu młodziutka... i taka już do zerwania.
 Będzie dużo orzeszków... będą więc dzięcioły.
 
Na koniec dla was słoneczko

I pies wiernie czekający na powrót ukochanych ludzi z miasta.
Miłego i nie upalnego tygodnia wam życzę.


30 komentarzy:

  1. Marysiu, Twoje zdjęcia będę znów oglądać w te zimowe, ciemne i zimne dni, gdy będę tęsknić za upalnym latem :) Bo tęsknić będę na pewno. Uwielbiam lato i wszystko co się z nim wiążę (oprócz deszczu non-stop). Pieknie jest :0
    Zdjęcia znad jeziora też mnie zaskoczyły. Ale jesli u Ciebie jest tak jak u mnie (od początku lipca bez deszczu praktycznie) to nie mam się czemu dziwić.
    pozdrawiam Cie serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie od miesiąca więcej koty nasikały niż napadało. Więc susza jakiej dawno nie było. Ja też lubię lato ale wolę to wczesne i wczesną jesień sam środek mnie męczy i nudzi ale widoki sa powalające.

      Usuń
  2. Luna, mimo, że o upalnym sierpniu opowiadasz, to zdjęcia cudnie ożeźwiające.
    Super, że macie stawik w pobliżu, ja polewam psiaki z węża.
    Też nie lubię sierpnia, nawet jeśli nie jest tak upalnie jak teraz, to trawy, drzewa i krzewy i tak są wysuszone.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie... są suchawe i takie już przejrzałe jakby. Staw jest, ma 12 ha ale teraz to raczej kałuża niż staw.

      Usuń
  3. pięknie i gorąco ufff... dziękuję za tę opowieść Marysiu - pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do usług, nie mam weny i jakoś mnie nie ciągnie do bloga, brak pomysłów i polotu. Tego posta pisałam w sumie ok 3 godziny a pisania tam niewiele:) Pozdrawiam.

      Usuń
  4. Piękne zdjęcia - zwłaszcza makro owady są przepiękne. Taki wesoło biegający psiak z patykiem :)- od razu się buzia uśmiecha !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak ona do patyków i wody ma jakieś halo. Ale radosna jest bardzo i utyła na wikcie rodziców, a taka chudziutka była zaraz po schronie.

      Usuń
  5. Caly post pelen psiego szczescia - i to mi sie najbardziej podoba. :)))
    No i nieodmiennie trwam w zachwycie nad Twoimi makro. ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziękuję a to psie szczęście jest niestety okupione kocim nieszczęściem ale tego fotografować już nie chciałam. Nadal czekamy na przełom i na jakąś zmianę. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie traccie nadziei. Trzymam kciuki. ♥

      Usuń
  7. Dobrze jest mieć taką Dzicz,schronić się wśród wspaniałej przyrody....zazdroszczę! Zdjęcia przepiękne!
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama sobie zazdroszczę, nie oddałabym mojej Dziczy za żadne pieniądze.

      Usuń
  8. I ja niezmiennie wgapiam się w Twoje makro. Miszczostwo. I ten pies szczęśliwy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj szczęśliwy, a jak mokry to nawet do potęgi.

      Usuń
  9. Luno, bardzo miło było odpocząć podczas spacerku z Tobą. :)
    Psie szczęście, szkoda, że jak piszesz: i kocie nieszczęście... Może się jeszcze ułoży...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może, ale musiałoby dojść do jakiegoś przełomu a z tym bez mojej obecności tam nie ma szans. Jak wiesz pies potrzebuje dyscypliny jakiejś i przede wszystkim konsekwencji a tam braki jednego i drugiego, za to może miłości.

      Usuń
  10. Owadami widać rośnie u Ciebie zainteresowanie a ptaków spotkałaś ciekawe gatunki, przez te upały straszna susza, lipiec, sierpień deszczu spadło tylko w jakąś burzę...
    Fajne ten piesek, lubi duże kije :-)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owady same pchają się przed obiektyw a za ptakami to nie mam ani czasu ani teraz sił ganiać. A pies, o tak lubi duże kije, małe ją nudzą.

      Usuń
  11. szczęśliwy pies :-)
    osy to ważne drapieżniki w ekosystemach, teraz jest ich czas. Wszystko w takiej... pełni życia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do tych os to jakoś mi umyka to ich drapieżnictwo jak mi śliwki, porzeczki, piwo i ciasto opitalają:)

      Usuń
  12. Mimo upału jaki panuje, bardzo miły spacerek - wielkie dzięki. Niestety moje futrzaki dopiero wieczorami mają ochotę na zabawę; w ciągu dnia rozciągnięte na płytkach w przedpokoju. Upały przeszkadzają ale pewnie zimą będziemy wspominać takie gorące dni... Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od kilku sezonów coraz gorzej przechodzę upały i chyba jednak lepiej się czuję zimą...

      Usuń
  13. Twoje zdjęcia są zawsze pełne ciepła:) A przy psiaku to się ubawiłam przednio:))) U mnie susza taka, że nawet koperku nie mam:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O koperku też nie mamy, tata coś próbuje strategiczne uprawy podlewać ale... bida.

      Usuń
  14. Gratuluję wspaniałych zdjęć:) Bardzo fajny wpis!

    OdpowiedzUsuń
  15. Luna, a może wystarczy oswajanie ich przez siatkowe drzwi? Zwykle to się udaje!

    OdpowiedzUsuń
  16. Zdjęcie pająka piękne, chociaż tych akurat zwierząt nie toleruję. :)
    Psa wspaniała. :)))
    Milin - no wreszcie wiem, jak się te kwiaty nazywają!
    U nas susza totalna, nawet wprowadzono zakaz podlewania w pewnych godzinach. Aronia nam uschła na krzaczku.
    Chętnie zobaczę gotową serwetę. :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Zachwycam się Twoimi zdjęciami, jak zwykle cudowne! Owady świetnie uchwyciłaś, wszystkie są piękne. Przyroda to taki wdzięczny temat do zdjęć i nie tylko:)
    Psina urocza, widać, że bardzo lubi zabawę! Jest szczęśliwym psem!

    OdpowiedzUsuń
  18. Oj jak ja bym chciała mieć taką dzicz i jeszcze żeby ten staw do mnie należał ech......to nic tylko w wekend byle jaką ciemną płachtę na siebie,karimate i na błotko-tych żurków Tobie zazdroszczę:)pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Jeżeli podoba Ci się co piszę, lubisz spędzać czas przy moim blogu, daj mi o tym znać komentując. Dziękuję z całego serca.