Jak uratować 100 kotów - wysterylizuj jednego

wtorek, 18 sierpnia 2015

Wszystko nas zabija

Dziś będzie bez zdjęć, bo nie wiem jakie miałabym dodać żeby pasowało do tekstu - jakiegoś nowotworu czy innej malarii. Takich nie posiadam. Post ten nieplanowany jest, spontaniczny. A postanowiłam go napisać bo natknęłam się na śledztwo francuskiej tv dotyczące tego co nas zabija. Już jakiś czas temu oglądałam program tego samego twórcy o żywności i tym co do niej przenika. A przedwczoraj przypadkiem zobaczyłam nagłówek "ubrania które nas zabijają" i mnie przykuło do fotela. Obejrzałam połowę, więcej nie dałam rady ale ta połowa wystarczyła mi bym poważnie zwątpiła w ten i tak już nędzny świat.
Nigdy o tym nie myślałam, bo wrażliwa na alergeny szczęśliwie nie jestem ale... mężczyzna kupił zwykłą czapeczkę z daszkiem. Czapeczka w rozmiarze ciut większym niż obwód głowy na deszczu się gwałtownie skurczyła do tego stopnia że miał problem żeby ją zdjąć, a odczyn zapalny sprawił że zaczęła mu schodzić skóra z głowy i stracił na połowie głowy prawie wszystkie włosy. Wysłał czapeczkę do analizy i z przerażeniem laboratorium mu odpisało, że w materiale był arsen, kadm i wiele innych rakotwórczych związków. I od tego się zaczęło. 
Podobno w Unii od 2006 roku obowiązuję norma "RICZ" (tak się czyta, nie wiem jaka jest pisownia) regulująca skład chemiczny barwników i utrwalaczy stosowanych w materiałach z których szyte są ubrania sprzedawane na naszym rynku. Pytałam w kilku sklepach - nikt nie słyszał o tej normie. 
Francuzi wzięli na tapetę kilka największych marek, a ja znam tylko dwie z nich - ZARA I H&M. Pojechali do Chin i Bangladeszu na rekonesans. 
DRAMAT!!!
Ukryta kamera pokazała jak dzieci w wieku 10-14 lat kłamiące że są starsze bo brygadzista patrzy rozmazują granatowy barwnik po stołach gołymi rękoma i dostają za to równowartość 30 euro miesięcznie. Dorośli nie chcą tego robić bo nie chcą dotykać chemikaliów, a dzieci posyłają. Zara się chwali że jej fabryki mają oczyszczalnie ścieków... tak są jakieś maszyny ale woda lecąca do rzeki po procesie oczyszczania jest bordowa jak te koszulki Disneya jakie tam farbują. (Rzecznik Disneya się nie wypowiedział i odesłał dziennikarzy do diabła)
Jesteśmy okłamywani  na każdym kroku, a miliony ludzi umiera za koszulkę z uśmiechnięta myszą Miki zawierająca toksyczne związki. Wszystkim rządzi pieniądz.
Głośna przecież była afera kiedy zapadł się budynek gdzie były szwalnie i farbiarnie znanych marek. Zginęło 10 tyś ludzi i co? I wszystko ucichło, a rodziny nawet nie powąchały odszkodowań. 
Ja wiem, że nie można popadać w przesadę ale chemizacja życia sprawia, że każdy z nas już w momencie narodzin ma swojego raka przypisanego indywidualnie. 
Może to brzmi okropnie ale sami sobie na to zapracowujemy a co gorsza świadomi ludzie są uważani za wrażliwców, dziwaków, ekscentryków. Bo przecież każdy nosi ubrania, a nie każdego stać na eko ciuchy, każdy coś je i jakoś żyją.... ale czy na pewno?
Czy każdy jakoś żyje i czy raczej jednak powoli (szybciej niż by powinien) umiera. Alergie - plaga naszych czasów, osłabiona odporność, nowotwory już u maleńkich dzieci... to jest szatan naszych czasów - toksyczna chemia. W jedzeniu, w naczyniach i butelkach związki które się przedostają do pożywienia (bisfenol A), w suplementach (czerwień koszenilowa), zabawkach, ubraniach, meblach (barwniki i kleje) i farbach. Wszędzie jest zabójca który nam odbiera zdrowie w różnym tempie. 
No i w powietrzu oraz wodzie, a nawet glebie - metale ciężkie, odpady po produkcyjne, związki biobójcze i nawozy które reagują ze sobą w nieprzewidywalny i niemożliwy do przeanalizowania sposób. 
Bo o ile znawcy wiedzą co i jak z środkiem A(insektycyd) oraz z B(herbicyd) to nie mają pojęcia co jeśli te dwa środki się połączą i dojdzie do interakcji w młodej marchewce kupionej na targu. 
Osobiście staram się unikać w miarę możliwości chemii, zrezygnowałam z antyperspirantu (nafaszerowana ciężką chemią substancja która codziennie od lat miała możliwość reagować nie tle z moją skórą ale z gruczołami piersi i węzłami chłonnymi) na rzecz octu jabłkowego - działa rewelacyjnie. A ma na czym działać bo z racji tarczycy (hehe, ciekawe co ją tak wykończyło), pocę się mocno. Podczas zakupów myślę i czytam, a to już dużo. Nie stosuję pasty z fluorem - jest antagonistą jodu który muszę przyjmować. Zrezygnowałam z żywności przetworzonej, rzadko do moich ust trafia kiełbasa czy chrupek, cóż słaba silna wola:) 
A co do ubrań... znalazłam swój sposób już jakiś czas temu. Pracuję w takich resortach, że nie muszę być świetnie ubrana i się prezentować. Zatem od lat kupuję ubrania z drugiej ręki. Często bardzo dobrej jakości. Może nie trafiam tym sposobem na naturalne barwniki ale za to nie napędzam rynku producentom bo kupuję rzecz po kimś. Z drugiej strony jest to dla mnie oszczędność - koszulkę która w jednej z wyżej wymienionych sieci kupiłabym za 39.99zł mogę mieć za 5 zł i to po dwóch czy trzech praniach. No ale nie każdy lubi i nie każdy umie kupować w lumpeksach. 
Nie ucieknę od tego, ale jak mnie kiedyś i mój diabeł dopadnie to przynajmniej powiem sobie, że zrobiłam wszystko co mogłam by mu umknąć a on po prostu był szybszy. 
Mimo, tych gorzkich przemyśleń życzę wam spokojnego tygodnia. 

34 komentarze:

  1. Kiedyś dawno dawno kupowałam chińską bawełnę bo super bo zdrowa. Dziś sprawdzam wszystko czy nie chińskie lub robione w Chinach, wtedy nie kupuję. Wiem że oni zatruli swój kraj wiem co robią na polach bawełny i wiem że bardzo chorują przy swoich produkcjach. Ja ani moja rodzina nie musi wiec nie kupuję i sprawdzam wręcz obsesyjnie. Czosnek u znajomych w warzywniaku bo oni sprowadzają tylko polski, zamierzałam kupić wyciskarkę do oleju ale produkowana w Chinach nie kupię, materiały z jakich jest zbudowana mnie nie przekonują że olej z niej będzie zdrowy. Są u nas producenci bawełny nasi polscy ale skąd mają bawełnę? Widziałam u nas dziko rosnącą bawełnę ale czy są pola bawełny u nas? :)
    Dla zwierząt karmę tylko jednej firmy, robiona w Kanadzie czym się chwalą Kanadyjczycy z ich produktów, chcę żeby nasze zwierzęta były zdrowe.
    Dzięki za ten post.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tymi karmami to też inna bajka, podobno Nestle czyli producent Puriny zatajał że używa GMO do produkcji. Co do tych Kanadyjczyków to też niby ładnie wszystko pisze ale czy prawdę mówią, w coś chyba trzeba wierzyć. Ja wierzę tylko w warzywa i owoce rodziców bo mam nad tym kontrolę.

      Usuń
    2. Warzywa mamy z działki własne nawet ziemniaki i na zimę w tej chwili "kilka tysięcy" :)) słoików zrobione, cukinia - nawet z niej zrobiłam dżem, przepyszna rzecz i ogórki a zbliżają się pomidory. Trochę już rozdaliśmy. Jabłek z jednej jabłonki było tyle, że półki się pod słoikami uginają a jabłonki są jeszcze dwie, na szczęście późniejsze. Dla zwierząt kupuję Orijen jeden z rybą drugi z kurczakiem. Jest drogi ale warty polecenia.

      Usuń
    3. Znam orijena i faktycznie drogi, chwilowo to na trzy koty by mnie zruinował.

      Usuń
    4. Chciałam spytać o ten dżem z cukinii. :)

      Usuń
  2. Święta prawda i wielu ludzi zdaje sobie sprawę z tego co jemy, co nosimy, ale my nie mamy na to wpływu. Wszystkim rządzi pieniądz i to duży pieniądz. My małe robaczki możemy jedynie w obrębie własnej rodziny coś robić, aby zminimalizować zagrożenia. Chociaż i to jest ciężkie do wykonania. Taki przykład, staram się kupować marchewkę nie mytą, wolniej więdnie i ma lepszy smak. Kiedyś na rynku kupiłam takową. Zrobiłam z niej duszoną, cały wielki garnek, bo wszyscy bardzo lubimy. Zostało trochę, na drugi dzień chciałam odgrzać i co się okazało, że skisła, tak była nafaszerowana nawozem. Ot co, Kochana. Powiem jeszcze tylko jedno, dbajmy o środowisko w naszym otoczeniu, to już będzie dużo :)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś z tą marchewką jest to prawda. Marchew moich rodziców jest nieco ostra w smaku niezależnie od odmiany a ta ze sklepu nie dość że wielka jak maczuga to taka słodka... Ale i tak wolę pochrupać nawet taką niż ciastka czy czipsy.

      Usuń
  3. Luna, jak tak trochę pomyśleć o tym problemie, to dochodzi się do wniosku, że cudem jeszcze żyjemy...:(
    Jak popatrzę ile nawozów sztucznych, ile oprysków i antidotum "na wszystko" stosuje się na wsi, to włos się jeży. Prawie NIE MA już wiejskich kur i jaj. Osobno hoduje się świnie i bydło dla siebie a osobno na sprzedaż. Smutne...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najbardziej mnie denerwują reklamy, czy oni na prawdę jak nasi politycy mają nas za debili że uwierzymy w te brednie? A może się mylę, może faktycznie wierzą ludzie w to że coś sprawi że będą młodzi piękni i zdrowi łykając, smarując i piorąc. A już te bzdety że dzieci będą zdrowe bo jedzą słodki serek... dramat.

      Usuń
    2. Reklamodawcy jak i politycy sponsorowani będą popierać każde goowno.
      A ludzie wierzą, kupują i są zadowoleni :(
      Takie czasy...

      Usuń
  4. Teraz niestety wszystko jest produkowane masowo i ciężko ustrzec się przed tym całym "bagnem"...

    och, matr y mi się przydomowy ogrodek pełen zdrowych warzyw i owoców :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też się marzy samowystarczalność ale czy bym podołała...

      Usuń
  5. Dzialkę mam na wsi to widzę, jedne warzywa są dla swoich,a inne na sprzedaż Widzę też, że albo nie sypia nawozów (bo są drogie), a inne stosują na oko i to jest przerażające, sypią nie wiadomo co bez żadnych norm ilościowych i czasowych. Nie mówię, że wszyscy to robią, ale spora część rolników, którzy ponoć wiedzą najlepiej. Właściwie to nie wiadomo co jeść, w co sie ubrać i jakich przedmiotów używać. Większość napisów na etykietach na produktach jest napisana tak, że nikt nic nie rozumie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj u nas to każdy jest specjalista. Ilu mnie działkowiczów próbowało uczyć ogrodnictwa... zamknęli się jak im prezes działek powiedział że ja magister ogrodnik jestem. To znów mi zaczęli patrzeć na ręce i krytykować. Taka nasza mentalność. Nie mamy już tej działki bo daleko i brak czasu a poza tym to chcieli tam drogę wybudować. Ale jak widzę te reklamy zdrowych wędlinek co to producent sam swoim dzieciom daje to mnie śmiech ogarnia.

      Usuń
  6. Kochana u nas też są łamane przepisy prawa pracy i godności ludzi-wiem bo teraz tak pracuje bo nic innego nie umiem znależć.Tabliczka z wystąpieniem zagrożeń czynnikami biologicznymi(sortowacz smieci) a my w ubraniu swoim i bez masek i za 7zł na umowę o dzieło.Taki jest teraz świat,że swój swego truje byle by kasa była........

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie musisz mi mówić, pracowałam w firmach które nie liczyły się ani ze zdrowiem ani prawami pracownika. Przykro mi, że trafiłaś tak nieciekawie ale czy nie myślałaś nad "karierą" w resorcie sprzątania? Rynek się rozwija i co prawda też płaca różna chociaż zdarzyło mi się zlecenie za 12,50 netto za godzinę na 3/4 etatu. Często na lipną umowę ale przynajmniej w jakichś godziwych warunkach. Tylko nie polecam wielkich firm takich jak Impel bo okradają w majestacie prawa. Ale można trafić na prawdę świetnie. Ja wiem, że 10 zł netto za h to niewiele ale spokój i w sumie fajne warunki rekompensują tę stawkę.

      Usuń
    2. Szukałam nawet w tym "zawodzie" ale w naszym regionie nie za wiele ofert a licząc koszt dojazdów by się nie opłacało bo zazwyczaj w opolu coś sie pokazuje.A o impelu czy higiena system bo tak też się zwią to wiem bo moja mama pracowała a jak ja chciałam iść to 4,75/h smiechu warte.Tu zostaje do końca miesiąca bo babka z tego co mi wiadomo jest nie wypłacalna i choć za ostatni miesiąc kasa był to teraz może byc różnie dlatego sobie to odpuszczam-2 miechy przyrobiłam jest na jedzenie dla ptaków na zimę,może coś szybko znajdę choć 3 lata szukam i nic-wszędzie zadzwonimy.....

      Usuń
  7. Ja mam z kolei przykład z ziemniakami. Kupiliśmy kiedyś na targu. Dość ładne, duże, ale w obróbce okazały się fatalne. Jeśli ich nie pilnowałam, to miałam w garnku od razu paćkę. Zostało nam trochę i mąż wsadził w ogródku. U nas jest sporo robali, więc nie sadzimy, bo bez pryskania są kiepskie zbiory. No ale chcieliśmy zobaczyć jakie wyrosną z tych nieszczęść. I wyrosły niezbyt duże, ale ładniutkie, pyszne i wszystko dało się z nich zrobić. I zupełnie inne niż te kupione... Boję się myśleć, co do nich sypali...
    Z ubrań pozostaje len i wełna. I ręczna robota.:) Widzę na festiwalach, że odtwórcy takie rzeczy mają na sobie, czyli da się. Tyle tylko, że to pracochłonne, a współcześnie liczy się czas. I w dodatku ciągle mam wrażenie, że to wszystko gna coraz prędzej...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No popatrz, ilości azotu podawane sprawiają że ogórki nie chcą się kisić. Życie zdrowe jest trudne i pracochłonne a dziś wszystko dąży do uproszczenia bo zrobiliśmy się leniwi.

      Usuń
  8. Jakiś czas temu odkryłam, że nie da się żyć szczęśliwie poznając coraz więcej tajemnic współczesnego świata. Ja nie umiem. To wszystko do kupy jest zbyt straszne. Zaczęłam izolować się od wieści niosących przerażenie, jak te zacytowane przez Ciebie. Nie wiem czy to dobrze, ale jestem szczęśliwsza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz to co piszesz jest mądre, też ograniczam tę lawinę koszmaru ale jeszcze czuję się ślepa i nieuświadomiona. Przyjdzie taki moment, że powiem dość, że będę już tyle wiedziała, że mi starczy ale jeszcze nie nadszedł ten moment. Takie coś przychodzi z wiekiem. Kiedyś kompletnie nie myślałam ile wprowadzam do organizmu toksyn żrąc paczkę chipsów i popijając to colą. Myślałam naiwnie że jak to dla ludzi to nie może być trujące - jaka ja głupia byłam.

      Usuń
  9. Wiem o niektórych rzeczach o jakich piszesz. Ale nie da się uciec przed każdym złem, niestety. Staram się jak mogę, czy z dobrym efektem ? Do końca nie wiem. Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Efekty zapewne są marne ale czuję się lepiej że świadomie staram się unikać zła. Wybierać to mniejsze, chociaż czasem prawie nie widać różnicy.

      Usuń
  10. Straszny ten nasz świat. ..sami go takim tworzymy :-( Stwierdzam, że jako dziecko miałam mniek alergii, teraz wiele produktów mnie uczula,zapewne winna jest chemia w tym co jemy,czym się otaczamy.
    Informacje które przedstawiłaświadczą są porażające...zaczynam bać się o mojej dzieci :-/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie posiadam dzieci więc się o nie nie boję ale gdybym miała to już wykupiłoby jakiś zarąbiście rozszerzony pakiet zdrowotny bo nie wierzę że młode pokolenie będzie zdrowe.

      Usuń
    2. Taaaa, lekarze utuczeni na firmach farmaceutycznych na pewno chcą leczyć, ale czy wyleczyć? No i wiadomo, że gdzie chory nie dostanie najzdrowszego jedzenia, które ma go wzmacniać i leczyć - w szpitalu.
      Nie da się uciec od świata, w którym żyjemy, ale trzeba się wspomagać. Czytać etykiety (kupowałam dziś śmietanę - złapałam za sprawdzoną markę, a ponieważ zawsze czytam skład przy produktach mlecznych, to szybko ją odstawiłam, bo chciałam śmietanę, a nie coś z dodatkiem zagęszczaczy). Co się da robić samemu z pewnych produktów. Rezygnować z nadmiaru chemii. Ruszać się, najlepiej po lasach i żyć optymistycznie :)

      Usuń
  11. Ludzie ludziom zgotowali ten los... Nic dodać nic ująć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zachłannie i krótkowzroczni ludzie - dzieci cywilizacji - szatan korporacji zgotował ten los nieuświadomionym i niewiele mogącym szarym obywatelom, którzy są tylko pionkami i mięsem armatnim, robotnicami bez praw mającymi napełniać kieszeń tych na górze...

      Usuń
  12. Mocny post, ale jak bardzo pokazujący "nasze" czasy.
    Czy my nie urodziłyśmy się kilkaset lat za późno???
    Ech

    OdpowiedzUsuń
  13. Czytam i nie mogę uwierzyć - koszmar co się teraz dzieje:)

    OdpowiedzUsuń

Jeżeli podoba Ci się co piszę, lubisz spędzać czas przy moim blogu, daj mi o tym znać komentując. Dziękuję z całego serca.