Jak uratować 100 kotów - wysterylizuj jednego

piątek, 11 września 2015

Wszystko już było i pustka i jesien i ... no i co dalej

Witajcie.
Sama nie wiem co i o czym mam pisać. Przyszła jesień, czekałam na nią od wiosny bo kocham tę porę roku, ale razem z jesienią przyszły kłopoty i nawał pracy zawodowej.  
Kłopoty natury hormonalno- psychicznej i ogólne rozbicie, nerw i niechciejstwo. Brak weny i co gorsza brak chęci do pisania bloga.
I nic nie przemawia do mojego zakutego łba - że przeciez to piękny i wspaniały świat, to Twoje lustro w którym się przeglądasz, cudowni ludzie, mądre rady i wiele dobrej energii... Tak, to prawda, tu się odnalazłam, ale...
Zawsze jest jakieś "ale". 
Moje jest takie, że poza leniem, którego mogłabym przegonić jest jeszcze - "To już wszystko było".
No były koty do znudzenia. Antek siedzi, Antek skacze, Antek śpi, Keira słodko się patrzy, Keria Śpi, Keira się bawi, Ciapek głównie śpi i leży. 
Były teksty uzewnętrzniające moje wnętrze - ile można, toż to nie gabinet psychoterapeuty.
Było milion zdjęć ptaszków, motylków, muszek, meszków, porostów. Dalej je robię, ale ile można pokazywać. Do pożygu ich mam - w kropelkach i bez kropelek.
Na wyszywanie czegoś ładnego nie am weny - tworzę dużą serwetę ale mam może 1/5 więc nie mam co pokazać. Nic nie maluję bo wyszywam i wydaje mi się że "piszę".
I tak właśnie siadam co rano przed pracą i smęcę do siebie, że nie wiem co tu napisać bo wszystko już było, a jakieś mam przeczucie, że coś się we mnie wypaliło, a bardzo bym tego nie chciała. 
Wkładam w swoje posty zazwyczaj sporo serca, kiedy mam pomysł i zdjęcia to zajmuje mi to ok dwie godziny. Bo wybrać foty, bo je przyciąć, obrobić i zmniejszyć, a potem wyprodukować tekst i dobrać fotki. A ostatnio to tak jakoś odwalam manianę. A nie lubię umieszczać tysiąca zdjęć bez słowa opisu bo to blog, a nie galeria.
Teraz jadę do Dziczy i znów jak pogoda pozwoli to jakieś zdjęcia powstaną. 
Nie wiem, a może to tylko wymówka, bo mnie dziwne nastroje z powodu odstawienia hormonów męczą. Brak mi motywacji jakoś.
No i wyżaliłam się. Wstyd. Ktoś powinien mi zasadzić porządnego kopa w doopę na rozbieg.
U mnie pada i fajnie. A wam życzę udanego dnia i jeszcze lepszego weekendu. Całusy dla was i waszych futrzaków.


 Kochani - z ostatniej chwili - Odezwa - zajrzyjcie na link i poślijcie dalej - sześć żyć do uratowania jest!!!
 http://dzikakurawpastelowym.blogspot.com/2015/09/odezwa.html

29 komentarzy:

  1. Też kocham jesień, ale zawsze po wakacjach mam dołek twórczy...niby chcę, ale jakoś sił brak, nie wiadomo za co się zabrać :/ Teraz jest podobnie, ale walczę z tym, łykam żelazo i staram się robić to co lubię :) Myślę, że u Ciebie będzie podobnie, tylko musisz się nie poddawać :) Ślę buziaki i tule mocno!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, jesienna melancholia to coś z czym trudno walczyć ale za to ta aura. Wierzę, że wygram i pokonam tę melancholię, wrócę do intensywnego tworzenia i do pełnej sprawności intelektualnej. Muszę się pogodzić z tym, że moje schorzenie, mimo iż niby mało groźne to jednak ma ogromny wpływ na moje życie.
      Dziękuję Ci za wsparcie i również mocno tulę.

      Usuń
  2. No i masz odpowiedź - hormony. Nie od dzisiaj wiadomo, że to one rządzą naszym życiem. Wyżalić się - żaden wstyd - znam gorsze!
    No i jest post? O tym, że miało go nie być?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja też znam gorsze powody do wstydu:) Masz rację, jest post o tym, że miało go nie być... Zawsze to jakiś przyczynek do wymiany uprzejmości z fajowymi ludźmi. Pozdrawiam Cię Prezes Kuro.

      Usuń
  3. oooj tam, to tylko jesień :-) a skoro jesień, to jazdy z neuroprzekaźnikami, znamy to.
    Też sobie cały czas powtarzam, że człowiek jest stworzony do walki, a nie bardzo w to wierzę teraz, jesienią.
    Zrób coś nowego- odwiedź Dzicz, ale na następny weekend zaplanuj wyjazd gdzie indziej.
    A może masz ochotę na spacer z Poszukiwaczami Roślin10 października?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesień sprzyja "depresji zimowej" to już potwierdzili naukowcy, a do tego jak szaleje się z hormonami to już jazda na maxa.
      Co do 10 października to dam podpowiedź jak będę wiedziała jak pracuję. Chętnie bym się porozglądała za chwaścikami. Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za odwiedziny.

      Usuń
  4. Żeby docenić wszystkie dobre i miłe chwile muszą być też te gorsze. A hormony faktycznie potrafią człowieka przeczołgać. Trzymam mocno kciuki by złe chwile szybko minęły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za wsparcie, masz całkowitą rację. Gdyby nie ciemność nie docenialibyśmy jasności.

      Usuń
  5. Od tego jest blog, zeby sie na nim uzalac nad soba. My natomiast jestesmy od tego, zeby uzalaczke pocieszac. To dziala!
    Twoje zdjecia moge ogladac bez przerwy, wiec nie biadol, ze wszystko juz bylo, bo kazde nowe bedzie inne. Jesieni nie lubie i zawsze kiedy nadejdzie, dostaje melancholii.
    No a jesli Ci tak zle bez hormonow, to je bierz dalej i tyle. Co sie meczyc...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że działa, nie raz się przekonałam. A Twoje słowa odnośnie moich zdjęć są niczym miód na moje serce.

      Usuń
  6. Wiesz co, to chyba tak pogoda wpływa na brak weny. U nas nawet Andrzej snuje się od ściany do ściany znudzony. Oby szybko nadeszła złota, polska jesień a z nią pomysły na posty i wena - tego życzę i Tobie i sobie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. He he, nawet Andrzeja dopadło? No moje jakoś nie okazują znudzenia, /antek szaleje jak zawsze, upały go jedynie potrafiły powalić. A na złotą czekam, oj czekam.

      Usuń
  7. Widzę że dopadło Cię juz przesilenie jesienne:( Mam nadzieje ze w Dziczy szybko przejdzie, bo przecież każde zdjęcie np. pajączka jest inne, o każdym można cos innego napisać, za chwilę jesień pomaluje swiat w cudowne barwy... będzie dobrze:)
    Buziaczki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam taką nadzieję, ze się poprawi. Że mi się zachce i nie tylko głowę będę miała pełną myśli ale coś urzeczywistnię. Pozdrawiam.

      Usuń
  8. Zawsze jest o czym pisać,ą że czasem jest to powtarzane jeśli pokazane tak jak w Twoim wydaniu to nie mam nic przeciw by kolejny raz oglądać Twoje urwisy:)Jedziesz w dzicz jak ostatnio pokazywałaś było sporo ptaków-bierz karimate jakąś ciemną płachtę i o świcie połóż się nad brzegiem i czekaj na gości:)pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O świcie kochana to ja nie do życia jestem ostatnio. Ale może się zerwę dla pajęczyn w kroplach rosy... chociaż coś czuję że będę smacznie spać...
      Dziękuję za ciepłe słowa i za odwiedziny.

      Usuń
  9. Rozumiem Cię doskonale, czasem przychodzi zniechęcenie. Ale robisz śliczne zdjęcia, szczególnie uwielbiam Twoje macro, masz co pokazać, a jak już wybierzesz zdjęcia to i tekst napiszesz, a my znów się zachwycimy! Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie wiesz jak się cieszę, kiedy czytam, że ktoś lubi moje zdjęcia. Kocham je robić. Może masz rację. liczę na to, że znów zapłonę z chęci pisania postów.

      Usuń
  10. Kocham złotą jesień. U nas od środy w przyszłym tygodniu zapowiadają znowu upały do 30 stopni - znowu będę umierała parę razy dziennie. Nie znoszę upałów nie, nie, nie! Chcę słońca, ale 20 stopni wystarczy. Za Twoją wenę nadal trzymam kciuki.
    Pozdrawiam Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Źle znoszę upały, nie mogę pracować. A złota jesień uwielbiam i czekan na te barwy. Pozdrawiam gorąco ale znośnie:)

      Usuń
  11. Zycie , nawet to blogowe, to nie tylko pastele...Zabiegane,chorujące na chroniczny brak czasu, miewamy zwątpienia, bywamy zniechęcone..."blogosfera to część naszego życia, która raduje, ale i przynosi rozczarowania...jak w "prawdzwwym życiu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie blogosfera jest ucieczką od realnego życia. Tu często spotykam się z cieplejszym przyjęciem i większym zrozumieniem niż wśród znajomych w życiu, może dla tego, że tu się dobieramy na zasadzie "odpowiada mi , podoba mi się to zostanę, a jak nie to nie zostanę" a życiu często nie mamy wyboru. Siłą rzeczy narzucamy swój światopogląd znajomym czy tego chcą czy nie. Zadko się zdarza że odchodzimy od starych znajomych, a w necie o wiele łatwiej opuścić grupę która nam już nie odpowiada. Pozdrawiam i dziękuję za zaproszenie do candy.

      Usuń
  12. Zapisz się na moje mydełkowe candy, może na chwilę uda mi się przywrócić uśmiech na Twojej twarzy...

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie przejmuj się, chyba każdy z Nas tak ma. Sama kiedyś doszłaś do słusznego wniosku, że po to jest blog i po to jesteśmy My. Marysiu, uszy do góry, a kopa jak chcesz na "rozkręcenie", to masz .... Trzymaj się, jutro też jest dzień i może okazać się lepszy niż poprzedni. Cieplutko pozdrawiam i przesyłam pogłaski dla futrzaków :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Futrzaki wygłaskane dziękują. A ja dziękuję za kopa:) Przyda się. Już mi lepiej trochę dziś. Dziękuję i pozdrawiam.

      Usuń
  14. Bo to te cholerne hormony i zmiana pór roku. Mam podobnie.

    OdpowiedzUsuń
  15. Zatem nie zazdroszczę, a do tego przyplątało mi się przeziębienie... dramat.

    OdpowiedzUsuń
  16. Ciekawie opisane tematy nie znudzą się nigdy :) Ja zawsze z niecierpliwością czekam na twoje posty i cieszę się gdy je widzę.

    OdpowiedzUsuń
  17. Lunka, to tylko zmęczenie roczne :) dasz radę, tyle się u ciebie działo, i masz prawo, zdjęć nigdy za wiele. kocham je oglądać u Ciebie, pisałam Ci kiedyś że jest w nich ukryta magia, dzieki nim, ja mam dobry humor, gdy mi smutno i źle, wchodzę tutaj i już odkrywam na nowo piękno tego świata! Magię i czary ukryte w pająku, padalcu, kropelkach rosy. Z Twoich zdjęć uśmiechają się do mnie małe elfy. Więc ja chcę zdjeć jak najwięcej. Buziole, trzymaj się, chandra minie!

    OdpowiedzUsuń

Jeżeli podoba Ci się co piszę, lubisz spędzać czas przy moim blogu, daj mi o tym znać komentując. Dziękuję z całego serca.