Jak uratować 100 kotów - wysterylizuj jednego

czwartek, 12 listopada 2015

Prawa autorskie - Skradziono mi moją własność intelektualną

Tego posta nie powinno być. Bo nie powinno mieć miejsca zdarzenie opisane tu dziś. Zdarzenie, które myślę, że mogę nazwać, kradzieżą własności intelektualnej. 
A o co konkretnie chodzi? Ano chodzi o nieposzanowanie praw autorskich, a konkretnie moich praw i to podwójnie. 
Wczoraj z racji dnia wolnego i posiadanie nieco większej ilości czasu dla siebie postanowiłam poprzeglądać cuda stworzone moją ulubioną techniką w hafcie, na internecie. I co znalazłam... no oczywiście, że wiele zdjęć wspaniałych haftów, w tym swoje własne, te które są umieszczone na blogu (każde jedno z odnośnikiem do bloga)... aż tu nagle moje oko padło na coś jednocześnie mi znanego i nie znanego. 
A mianowicie na taką oto "ulotkę":
 Ulotkę zapraszającą do kursy haftu cieniowanego. 
Weszłam na stronę... 
No i o co ten cały hałas?
O zdjęcie, które jest w tle... 
Konkretnie to zdjęcie:
 Chyba nikt nie ma wątpliwości, że jest to fragment tego zdjęcia. A listek jest częścią większej całości czyli moich Kalii które prezentowałam tu niecałe dwa lata temu. 

 No i nie byłoby sprawy gdyby nie fakt, że jako autorka i samego haftu jak i zdjęcia nie wyraziłam zgody na jego wykorzystanie (jest to zaznaczone na blogu), mało tego, nie miałam kompletnie pojęcia, że ktoś się posłużył moim haftem i zdjęciem do własnych celów. 
Poczułam się dziwnie.
A kiedy przez telefon usłyszałam zarzut, że to może ja ich plagiatuję, że zdjęcie jest z internetu przecież i każdy może je sobie ściągnąć i że chyba żartuję z tymi prawami autorskimi, to mnie trafiło. 
Nie dość, że instytucja gminna, że ukradli mi zdjęcie to zamiast przeprosić i załagodzić sprawę to baba, że to ja im zabrałam zdjęcie.
Wkurzyłam się, bo gdyby zapytali to za darmo dałabym im jakiekolwiek by chcieli... Swoją drogą, ten kurs musiał prowadzić ktoś, kto zna się na takim hafcie i zarobił coś na tym ( zastanawiam się czy nie napisać do ARIADNY skoro prowadziły to przedstawicielki tej firmy). To czemu do ogłoszenia nie użyli pracy instruktora tylko buchnęli z netu? I to jakieś stare zdjęcie, fragment jakiś... Co, liczyli, że nikt nie rozpozna? 
To się przeliczyli, bo haft cieniowany to bardzo niszowa sztuka, a ja na wyrywki znam swoje prace i rozpoznam wszędzie. 
Jest mi z tym dziwnie, zwłaszcza po takim potraktowaniu sprawy przez panią zajmującą się stroną graficzną strony internetowej ośrodka. A i jeszcze żeby było mało, to rano z grafiki można było wejść do odnośnika na stronę, a wieczorem (po telefonie) już nie. Ogłoszenie i podstrona z nim zostały usunięte. Na szczęście wczoraj jeszcze zrobiłam printscrina bo by nikt mi nie uwierzył.
 
Ja robię tysiące zdjęć i nie szukam ich w necie, jak ktoś gdzieś wykorzysta moje makro to pewnie się nawet o tym nie dowiem, ale zrobienie zdjęcia to jest sekunda, a wyszycie tych kalii zajęło mi dwa tygodnie. I to mnie boli, najbardziej. Gdyby chociaż jakiś odnośnik, kto to zrobił... a tak to uczestnicy zapewne byli przekonani, że prowadząca jest autorem listka i tak, to mnie uwiera bo listek i cały haft od projektu, poprzez wybór kolorów do wykonania jest mój autorski, nie ma nigdzie schematu do niego bo jego autorem jestem ja. Nawet jeżeli posiłkowałam się kolorowanką dla dzieci. 

A może przesadzam? 
Co o tym sądzicie? Wszyscy mamy na blogach tekst o prawach do zdjęć i że nie kradniemy z netu, a jeśli pożyczamy to z odnośnikami do stron macierzystych. 

Na koniec dodam, że wysłałam do nich pismo z ustawą i informacją że złamali prawo autorskie i że oczekuję sprostowania na ich stronie i przeprosin. Zobaczymy co zrobią panie zdziwione, że nie można wykorzystywać nie swojej własności intelektualnej bez wiedzy i zgody autora...
 

25 komentarzy:

  1. Uważam, że twoje odczucia są jak najbardziej właściwe. To że coś jest w necie to nie znaczy, że jest niczyje. Obowiązkiem jest wstawić źródło skąd się wzięło, wiadomo, że pewne rzeczy krążą z miejsca do miejsca i autora trudno znaleźć, ale kiedy tak się stało, to powinni naprawić błąd i podać twój blog oraz zamieścić przeprosiny. Takie jest moje zdanie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. No niestety, wciaz i od nowa zdarzaja sie takie przypadki. Jest nawet specjalny program "kto ukradl moje zdjecie", mozna sobie zainstalowac i sledzic, choc na ogol odkrywa sie takie rzeczy przypadkiem. Nie popuszczaj, Luna, a w razie czego wystap na droge prawna. Nie wolno poblazac.

    OdpowiedzUsuń
  3. A to wredne babsko!Nie daj się!Ukradła i jeszcze pyskuje!

    OdpowiedzUsuń
  4. Nooooo kochana dumna z Ciebie jestem - prawo to prawo, ktoś je ustanowił, a mnie to wkurza całkowicie - a co? Własnie niewiedza, głupota urzędników, a niby wykształceni (no właśnie sama kończyłam prawo i administrację) - to jest niedopuszczalne i należy to tępić. Wystarczyło napisać maila i poprosić o zgodę. Tylko tyle.

    OdpowiedzUsuń
  5. dowiedziałam się niedawno, że wstawianie zdjęcia z linkiem do źródła też jest niezgodne z prawem. Trzeba uzyskać zgodę autora!
    W tym kontekście większość blogów wygląda słabo.

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja bym Marysiu, wysłała maila do Ariadny z PrintScreenem, do Gminy czy urzędu miasta tego Koźmina róznież. Na stronie zaś ośrodka, opisałabym (jeśli się da, że kradną). Może są na FB, no są : https://www.facebook.com/OsrodekKulturyWKozminieWlkp/?fref=ts. Więc i tam zamieścić info można. Jak duzo osób to przeczyta, to może w końcu da pańciom do myślenia.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Popieram! Takie zachowania trzeba potępiać! Zwłaszcza, że kradzieży nie dokonała jakaś nieświadoma małolata, ale ośrodek, który zrobił sobie z tego ulotkę i reklamę. Zawiadomiłabym też firmę Ariadna, skoro to oni prowadzili kurs powinni posiadać swoje prace....

      Usuń
  7. Za organizację imprezy była odpowiedzialna gmina, ale firmowana przez Ariadnę. Wydaje mi się, że Ariadna może nawet nie wiedzieć, że ich marka jest reklamowana kradzionym zdjęciem. Powinnaś ich o tym poinformować, bo to wpływa źle na ich wizerunek i będzie im zależało na załagodzeniu tej sprawy. Wydaje mi się, że szybciej doczekasz się sprawiedliwości idąc do Ariadny niż wojując z urzędnikiem gminy, który jasno pokazał że nie widzi problemu.

    OdpowiedzUsuń
  8. Jest to oględnie mówiąc świństwo.Nie odpuszczaj,takie rzeczy nie mogą uchodzic bezkarnia!

    OdpowiedzUsuń
  9. Tez jestem zdania, że nie wolno pobłażać! A swoją drogą kalie bardzo ładne.

    OdpowiedzUsuń
  10. Tez jestem zdania, że nie wolno pobłażać! A swoją drogą kalie bardzo ładne.

    OdpowiedzUsuń
  11. Do sądu z tym, może "kilka klapsów na tyły" administracji dałoby przestrogę innych pożyczalskich:)
    Prawa autorskie sa nie zbywalne, Zaznaczyłaś na blogu swój afront ku publikowaniu zdjęcia więc tym bardziej wskazywałabym na drogę pisemno - sądową.

    p.s. bardzo współczuję że ukradł Ci ktoś to zdjęcie, kto jest graficznym beztalenciem:(

    OdpowiedzUsuń
  12. Trzymam kciuki za wyjasnienie sprawy :) walcz o swoje

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo dobrze, że to tutaj opisałaś. Zapomniałaś tylko dodać, że ten babsztyl zwany grafikiem jest przekonany, że może sobie przywłaszczyć jakiekolwiek zdjęcie, nawet z gazety, bo przecież jest ogólnodostępne, bo takiego argumentu użyła. Życzę jej więc powodzenia w płaceniu odszkodowań... A za Ciebie trzymam kciuki, żeby sprawa wyjaśniła się po Twojej stronie. Ach no i chyba do Ariadny jednak też bym napisała skoro to oni prowadzili kurs, bo wiesz kochana może to będzie Twoja szansa na rozwój??? Wykorzystaj to, bo nigdy nie wiadomo :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo Ci współczuję takich sensacji :// Niestety to powszechny proceder. Sama się z tym zetknęłam całkiem przypadkowo . Powiadomiono mnie o tym na FB
    Jak potem sprawdziłam specjalnym programem , to jedna grafika (moje zdjęcie profilowe z trzema kotyszkami ! ) było na zagranicznym profilu na FB i na to samo na You Tubie ://
    O pomniejszych stronach naszych rodzimych nie wspomnę !
    Z FB usunęli szybko bo poparło mnie sporo osób , ale z You Tuba olali totalnie - dowody na to że to moje nie wystarczyły . Po kilku miesiącach dopiero zniknęło ...
    Teraz zajrzałam na ten sam wpis ( pisałam o tym rok temu - TUTAJ i znowu się we mnie zagotowało !
    Znowu to samo zdjęcie na innych profilach :/
    Innych zdjęć nawet nie próbuję sprawdzać ...

    Jeśli chodzi o Twój przypadek to dziwi mnie że jak już się mleko wylało , to zero przeprosin , czy próby wyjaśnień ... Porażka jakaś :/

    OdpowiedzUsuń
  15. To jest ... tu kilka niecenzuralnych słów się ciśnie na usta. Osobiście jeszcze nie natrafiłam w moim osobistym przypadku ale kilkakrotnie przerabiałam to z moją córką. Na kilka takich afer aż jeden raz doczekała się przeprosin. Mój M zajmuje się projektowaniem stron i za każdym razem pyta właściciela o zgodę i jakoś mu korona z głowy nie spada. Mam nadzieję Marysiu, że chociaż troszkę te hieny poczują się do odpowiedzialności. Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
  16. dzień dobry, Luno :)
    chyba się pierwszy raz odzywam u Ciebie. mój profil jest świeżutki, ale to ja, tempo giusto.
    miałam kiedyś podobną sytuację. ktoś reklamował swój towar korzystając z "pożyczonego" ode mnie zdjęcia. wystarczyło pismo z paragrafami, natychmiast wycofał zdjęcie i przeprosił. ale ten ktoś działał na własną rękę. tu reprezentuje poważną firmę. moim zdaniem, powinnaś koniecznie powiafomić Ariadnę, bo cała ta sytuacja podważa nie tylko uczciwość ich przedstawicielki, ale i jej kompetencje.
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie dziwię się, też by mną zatrzęsło! Niech sobie paniusia instruktorka wyszyje i umieści swoją pracę! Nie odpuszczaj. Nieznajomość prawa nie zwalnia z jego przestrzegania.
    Trzymaj się i nie dawaj pyskaczom:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Uważam, że powinnaś jeszcze napisać do Rzecznika Praw Konsumenta. Nie dotyczy to zakupu, ale on może dopmóc.
    Też by mnie szlag trafił, niemiłe uczucie coś takiego doznać, szczególnie chodzi mi o tę pyskatą. Trzymaj się i nie popuszczaj!

    OdpowiedzUsuń
  19. W dobie internetu niestety jest to nagminne i czasem tylko przez przypadek można odkryć,że fotki zostały skradzione.Warto to wyjaśnić do końca by kolejny raz się zastanowili zanim użyją czyjegoś zdjęcia bez jego zgody.pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  20. Przykre, ale już wiele osób/blogerek znalazło się w podobnej sytuacji! Natychmiast poinformowałabym Ariadnę!

    OdpowiedzUsuń
  21. Przykre, ale już wiele osób/blogerek znalazło się w podobnej sytuacji! Natychmiast poinformowałabym Ariadnę!

    OdpowiedzUsuń
  22. Jak już tak "pożyczyły", to mogły chociaż podlinkować do autora zdjęcia.
    A że to urząd to tym bardziej powinien pilnować prawa...????
    Pozdrawiam serdecznie...

    OdpowiedzUsuń
  23. Mała rada: można sprawdzić czy Wasze zdjęcia są w sieci na images.google.com, tam wgracie zdjęcie i zobaczycie czy ktoś się nim bawił np kadrując. Pozdr.

    OdpowiedzUsuń
  24. O kurcze ;/ nie fajnie ;/ z tego wszystkie, postanowiłam i ja umieścić krótki test o prawach autorskich na moim blogu.

    OdpowiedzUsuń

Jeżeli podoba Ci się co piszę, lubisz spędzać czas przy moim blogu, daj mi o tym znać komentując. Dziękuję z całego serca.