Jak uratować 100 kotów - wysterylizuj jednego

sobota, 12 grudnia 2015

Haft cieniowany płaski - żołna C.D.

Witam serdecznie. 
Dziękuję za miłe komentarze, zarówno odnośnie zdjęć, zdrowia Niuni, jak i haftu żołny. A także mojego zdrowia. Po dwóch tygodniach walki, lekarze zdecydowali się w końcu podać mi antybiotyk... mam nadzieję, że zadziała. 
Ale pomimo choroby chodziłam do pracy i wyszywałam, bo nie tak znowu najgorzej ze mną. Tylko ten kaszel... i zatoki!
No i nieco podgoniłam ptaszka:)
Tak było ostatnio, gdy pokazywałam.
 Od tego czasu przybyło ptaszkowi kolorowe gardełko.
Moim zdaniem jest to bardzo istotny fragment całego haftu, miesza się tu tak na prawdę, najwięcej kolorów. 
 No, a potem przesunęłam się na karczek i postanowiłam go zostawić i przejść do skrzydła. 

Nad samym skrzydłem, które jak łatwo zauważyć, nie jest cieniowane, gdyż tak to wygląda w naturze, spędziłam dwa dni. 
 Nie jest ono ukończone jak widać. Ale już się wyłania mój ptaszek powoli i nabiera kształtów. 
Mam nadzieję, że niedługo uda mi się go ukończyć, bo mam w głowie już następny pomysł. Tym razem to będzie ssak:) Ciekawe czy ktoś zgadnie jaki? 
A jak już skończę żołnę to obiecuję, że umieszczę fotkę plecków, bo ciągle zapominam. Powiem tylko jeszcze, że plecki w sumie wyglądają podobnie do frontu bo prowadzę nitkę "na okrągło" niejako. 
Jeśli są jakieś pytania to śmiało. 
Do zobaczenia i miłej niedzieli. 

38 komentarzy:

  1. Ty masz kota na kolanach, a ja padłam na kolana i oddaję hołd. Kurka wodna babo jedna jak TY to robisz - nie wiem...ale normalnie malujesz, ptak jak żyw wygląda.. zaraz pewnie odleci. CUDOWNY!!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana przestań mi tu z tymi kolanami bo się czerwienię... Nieskromnie przyznam, że też mi się podoba efekt jaki uzyskuję tą jedną nitką i już przy tym sposobie zostanę, nie potrafię już wrócić do dwóch nitek. Dziękuję Ci za ten wspaniały doping. Całuję mocno i pozdrawiam.

      Usuń
  2. Strasznie precyzyjna robota. Chciałabym spytać, po co są te nitki dookoła żołny? Rozumiem, że po skończeniu ptaszydełka nitki znikną, ale dlaczego one tam są?
    Pozdrawiam i podziwiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już tłumaczę. Parkuję tak końcówkę nitki,żeby mi nie przeszkadzała w dalszej pracy. Te długie to są nitki, które jeszcze gdzieś będą używane w pracy, a te krótkie to do obcięcia. Jednak kiedy wyszywam to strasznie mnie irytuje jak poczochrany koniec nitki innego koloru przeciska mi się na prawą stronę razem z igłą. Czasem tak się dzieje gdy wbijam igłę od lewej strony blisko miejsca gdzie skończyłam poprzednią lub inna nitkę i mam na prawej stronie kłaczki. Zatem aby tego uniknąć i aby uniknąć zbędnych supełków to tak sobie parkuję nitki. Mam nadzieję, że zrozumiale to wyjaśniłam. Dziękuję za odwiedziny i pozdrawiam.

      Usuń
    2. Chyba rozumiem. Odprowadzasz nitki najdalej jak możesz od miejsca pracy, coby nie przeszkadzały. Jak mnie się podoba ta technika....I jej rezultaty, oczywiście.:-)

      Usuń
  3. O jaki piękny ten ptaszek!!!! Już nie mogę doczekać się końcowego efektu ;) Może następny będzie jakiś kociak? ;) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za uznanie. Jesteś blisko z tym kociakiem. Pozdrawiam.

      Usuń
  4. Wow, jestem pod wielkim wrażeniem! Uwielbiam takie oglądanie kolejnych etapów, tym bardziej że ten rodzaj haftu bardzo mi się podoba i być może kiedyś(na emeryturze, o ile doczekam) zmierzę się z nim.
    Doskonały wybór ptaszka, a wyszywasz perfekcyjnie!
    Pozdrawiam ciepluteńko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło czytać, że perfekcyjnie wyszywam, cały czas się uczę i postępy jakie czynię w tej sztuce bardzo mnie cieszą. Ja mam do emerytury jeszcze daleko, więc nie będę czekać. Również ciepło pozdrawiam.

      Usuń
  5. "coś" pięknego :) zawsze chcialam tak umiec, ale nie mam kiedy sprobowac, moze kiedys :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam Cię na moim blogu, miło, że mnie odwiedziłaś. Polecam kiedyś spróbować, może tak jak ja się zakochasz w tym hafcie, choć nie ukrywam wymaga pewnych umiejętności i skupienia. Pozdrawiam gorąco.

      Usuń
  6. Ale ślicznotę wybrałaś.:) Podziwiam Twoją precyzję i cierpliwość. Nie mogę się doczekać całości. :) No właśnie - cierpliwość raczej nie jest moją mocną stroną.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapewniam, że moją też nie jest. Ale kiedy zaczynam wyszywać czy malować coś dziwnego się z moim umysłem zaczyna dziać, to rodzaj medytacji. Moi znajomi znając mnie z codziennej strony tez nie wierzą, że mogę skupić się na czymś tak drobiazgowym i czasochłonnym.

      Usuń
  7. Super coraz piękniejsza żołna:)pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje, może czasem żałuję, że wybrałam nie nasz gatunek ale kolory do mnie przemówiły.

      Usuń
  8. Niesamowite,jak żywy. Gdybym ja tak potrafiła,zazdroszczę !!!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A skąd wiesz, że nie potrafisz? Jak nie spróbujesz to się nie przekonasz:) pozdrawiam.

      Usuń
  9. Cudności haft! Jestem pełna zachwytu, tym bardziej, że haftujesz jedną niteczką. Ilęż to czasu pochłania! Ale jak się coś kocha to czas się nie liczy:)
    Efekt końcowy będzie zachwycający, jestem pewna.
    Ciepło pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za te słowa i wiarę w efekt końcowy. Jedna nitka to bardzo czasochłonny proces ale jaki daje efekt i jaką satysfakcję.

      Usuń
  10. Podziwiam wszystkie Twoje hafty !! Masz talent i dużo cierpliwości ! Gdybym ja tak umiała....! Dziękuję za pomoc w ustaleniu tożsamości ptaka. Z tym dużymi czarnymi to zawsze mam wątpliwości..!
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za uznanie. Cieszę się że mogłam pomóc w ustaleniu gatunku. Pozdrawiam i do następnego.

      Usuń
  11. Marysiu, czołem biję, bo cudo wychodzi spod Twojej igły. Skrzydło może i nie cieniowane kolorami, ale pięknie wyszyłaś każde piórko osobno. MISTRZOSTWO!
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, takie miłe słowa... Aż się chce więcej wyszywać i wyszywać, żeby czytać takie pochwały... ostatnio mam doła i potrzebuję "głaskania po główce" jak mawiam. Tak czy inaczej bardzo dziękuję i pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  12. Do podziwiania, do podziwiania...
    Powiedz tylko, co byś chciała miniaturowego, a chętnie zamówię u Ciebie na zasadzie wymianki mini haft do Miniaturowa, co Ty na to?
    Buziaki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za propozycję. Miło mi czytać takie słowa uznania. Pozdrawiam.

      Usuń
  13. Co raz ładniejszy ten ptaszek. Jeżeli chodzi o ssaka to mam dwie propozycje, dla mnie bardzo oczywiste czyli pies lub kot. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No blisko jesteś, ale może jednak nie takie oczywiste:) Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  14. O matko!!! Umieram z zachwytu.Kocham żołny i wiedziałam,że kiedyś podejmiesz się wyzwania aby ją wyhaftować :)Jesteś mistrzynią!!!
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie umieraj!!! Kto będzie się zachwycał później? Dziękuję z całego serca:)

      Usuń
  15. Piękny haft. Ten ptaszek wygląda jak żywy!

    Trzymam kciuki za całkowite wyzdrowienie!

    pozdrawiam i śle ciepłe i dobre fluidy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, dobre fluidy na pewno się przydadzą. Dziękuję bardzo, bardzo.

      Usuń
  16. Piękność! podziwiam - jak żywy! pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Absolutnie cudnej urody ptaszek! po publikacji pierwszego postu o żołnie, poogldądałams obie trochę filmików i jestem zachwycona wielobarwnością tego ptaka :)
    Mam nadzieję, że będziesz haftować liska :))) Marzy mi się zrobić kiedyś takiego haftem cieniowanym, ale to marzenie :)
    P.S. ja odkryłam ostatnio nebulizator i inhalacje robione za jego pomocą (sól fizjologiczna+kilka kropli amolu). Kupiłam Synowi, a ponieważ sama nie mogę łykać teraz prawie żadnych leków skorzystałam i....męczący kaszel znikł po 3 dniach! Polecam i ściskam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo Ci dziękuję za pomysł z nebilizatowrem i amolem. Na pewno wykorzystam amol bo zapomniałam o tym specyfiku. Mój kaszel ma pochodzenie od zatok...
      Pomyślę kiedyś nad lisem bo też mnie korci ale to jeszcze nie teraz.

      Usuń
  18. Przepiękny jest Twój ptaszek, nie mogę się napatrzeć na niego. Masz już plan na niego? Tylko oprawisz czy jakaś inna opcja? Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  19. Hmmm, ptaszek prześliczny :) ja obstawiam na pieseła :P albo niedźwiedź :P albo wiewiórka albo hmmm świnka morska XD

    OdpowiedzUsuń

Jeżeli podoba Ci się co piszę, lubisz spędzać czas przy moim blogu, daj mi o tym znać komentując. Dziękuję z całego serca.