Jak uratować 100 kotów - wysterylizuj jednego

czwartek, 17 grudnia 2015

Opowieści źdźbłem i liściem pisane - Rozśpiewany, rozkochany kos

Była to jeszcze tegoroczna wiosna. Ani wczesna, ani późna, taka w sam raz. Ale za to wyjątkowo zimna. Niby słonko przyświecało, niby kwiecie na drzewach się pyszniło, ale w nos i w uszy szczypał chłód. 
Pomimo, tego chłodu zachęcona tym słonkiem i kwieciem skoczyłam w tygodniu do parku, wielkiego i dość dzikiego, poszukać tej wiosny. Już na wstępie przywitał mnie piękny śpiew czarnego jegomościa. 
 O jaki on koncert dawał, prawie udało mu się zagłuszyć ruch uliczny zza ogrodzenia. 
Kilkadziesiąt kroków dalej zwróciło moją uwagę charakterystyczne szuranie w ubiegłorocznych liściach. Tak, tam też buszował kos. Ale nie zdążyłam zrobić mu zdjęcia, był jakiś taki niechętny do pozowania. Natomiast na terenie małego cmentarza wewnątrz parku spokojnie mogłam obserwować samicę kosa szukającą jedzenia. 

 Ponieważ jednak samiczki są zdecydowanie bardziej czujne i niespokojne od dumnych samców, ta po kilku chwilach poczuła się chyba zagrożona i uciekła. 
A ja z uśmiechem na twarzy ruszyłam dalej w poszukiwaniu wiosny. No dobra, wiosnę znalazłam, chciałam znaleźć ptaki.
Cały spacer zdominowany był przez kosy. Zwłaszcza przez samce. 

 Wyraźnie widać, jak różnią się od samic, które są brązowo- bure, podczas gdy panowie noszą wspaniały smoking i ten żółty dziób.
Dotarłam podczas swojej wyprawy do miejsca, w którym jeszcze nie byłam. I bardzo mi się spodobało to miejsce, takie odizolowane od ścieżek spacerowych, daleko od granic parku, dzikie. Tam znalazłam powalone drzewo i na nim usiadłam w słonku. Obserwowałam rozświergotane sikory. I nagle, przede mną na kawałku ubitej ziemi wylądował ON. 
 


Piękny, elegancki i dumny niczym sam paw. Zupełnie się mną nie przejmował. Jakbym była najpiękniejsza z kosich dam, rozpoczął swój taniec. Zaczął tokować i śpiewać zaledwie trzy metry ode mnie. Dyskretnie się rozglądałam za jakaś ukryta samiczką, ale nie byłam w stanie nigdzie jej wypatrzeć. A on ćwierkał, gwizdał i trzeszczał po swojemu dziwnie tupiąc i drgając skrzydełkami. 
 I cały czas na mnie patrzył. No może to moja babska próżność ale na prawdę miałam wrażenie, że on śpiewa tylko dla mnie.

 Te zdjęcia pokazują jak blisko był. Nie są ani wycięte ani nic. Ja wiem, że mam teleobiektyw, ale znowu nie taki mocny bo mnie nie stać, a on był jak już pisałam ok trzy metry ode mnie. No spójrzcie tylko jak przystojny. Poczułam się wyjątkowo wyróżniona na tej małej scenie. 
O innych miłych spotkaniach z tego spaceru napiszę kiedy indziej. 
Miłej końcówki tygodnia życzę i dziękuję za wspaniałe słowa o mojej żołnie. 

27 komentarzy:

  1. Bardzo przystojny egzemplarz :)
    Miłe spotkanie miałaś :)
    Miłego!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Normalnie niemal mnie do zdrady namówił...

      Usuń
  2. To ci przystojniak! Wspaniałe spotkanie i pięknie uwiecznione.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawie Hiszpan z niego. Tylko gitary brakowało.

      Usuń
  3. Moze on rzeczywiscie wzial Cie za samiczke? :)))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No samiczką to ja jestem, tyle że nieco innego gatunku:)

      Usuń
  4. To musiał być naprawdę miły spacer :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Przecież on Cię ewidentnie podrywał! Taka okazja!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No też tak myślę... czyli jeszcze nie tak źle ze mną skoro nawet inne gatunki mnie wyrywają:)

      Usuń
  6. Tylko pozazdrościć takiego przystojniaka.:) Bardzo lubię kosy. Ich śpiew jest dla mnie pierwszym zwiastunem wiosny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gwizd kosa wieczorną porą nastraja mnie bardzo romantycznie i nostalgicznie. Kocham ten głos.

      Usuń
  7. Bo on śpiewał tylko dla Ciebie Marysiu :) Dla tej która kocha wszystkie stworzenia :)))
    Pozdrówka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakie to miłe i słodkie, ale fakt, kocham je wszystkie i bardzo się o nie martwię.

      Usuń
  8. Wiosną chyba są mniej ostrożne bo teraz to trudno je sfocić a jeszcze śniegu brak to do leśnego karmnika tylko bogatki przylatują:(fotki superaśne.Ja mam samca leucystycznego czyli takiego kawowego zfotografowanego:)pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, wiosną to one są skupione na godach i obronie terytorium. Nigdy nie spotkałam takiej odmiany barwnej. Pokarz kiedyś jeszcze raz tę fotkę jeśli już pokazywałaś.

      Usuń
  9. Wiedział, że nie zrobisz mu nic złego i był szczęśliwy, że na niego patrzysz:) Tylko dla Ciebie śpiewał.
    Oj cudne zdjęcia, u Ciebie zawsze są cudne:)
    Pozdrawiam cieplutko i zostawiam moc świątecznych życzeń! Wesołych Swiąt!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super, że lubisz moje zdjęcia:) Ostatnio nic nie robię, żadnych zdjęć ale na wiosnę na pewno ruszę w teren, nie usiedzę:)

      Usuń
  10. Jak miło teraz patrzeć na takie wiosenne zdjęcia :) Zieleń dodaje energii!

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja też mysle,ze spiewał tylko dla Ciebie:)
    PIękne zdjęcia:)

    MOc najserdecznie przesyłam:)jszych zyczeń

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sorrki, to ten nowy laptop- czasem tak miesza słowa...:-(

      Usuń
    2. Nie ma sprawy kochana, czasami takie chochliki wyskakują.

      Usuń
  12. :) Piękne ptaki :) Luna :) jakbyś miała kiedyś ochotę :) mogłabyś zrobić posta jak odróżnić teee wszystkie czarne ptaki wokół nas, no bo mamy i kosy, i wrony, i kruki, i gawrony.

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie ma to jak bliskie obcowanie z przyrodą :-)) Gratuluję spotkania.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  14. Ale przystojniak:) To chyba będzie mój ulubiony cykl : opowieści źdźbłem i liściem pisane:)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Jeżeli podoba Ci się co piszę, lubisz spędzać czas przy moim blogu, daj mi o tym znać komentując. Dziękuję z całego serca.