Jak uratować 100 kotów - wysterylizuj jednego

wtorek, 26 stycznia 2016

Opowieści źdźbłem i liściem pisane - Teatrzyk młodej pleszki

Wczesną jesienią byliśmy ze Szparagiem u rodziców w Dziczy. Pogoda była wspaniała, słońce przyświecało, wiał lekki, ciepły wietrzyk. Wspaniały wczesnojesienny dzień. Siedziałam na drewnianej huśtawce, delektując się woniami i odgłosami lasu, łąki i ogrodu. 
Nagle po lewej stronie w rabatce ziołowej mojej mamy, pod hortensją i winoroślą śmignęło coś burego. Od razu się skupiłam na tym miejscu. Moim oczom ukazał się mały, szarobrązowy ptaszek, nieśmiało wyglądający spod liścia hortensji.

Ślicznie się na mnie patrzył swoimi koralikowymi oczkami i nie okazywał charakterystycznego ptakom dorosłym, strachu. 


Po tej niskiej strachliwości poznałam, że jest to właśnie młodociany osobnik. A poza tym na późniejszych zdjęciach będzie widać żółte zgrubienia po bokach dziobka specyficzne dla piskląt. Po minucie chowania się pod liściem, mała pleszka wyszła na słoneczko. 

A potem przeskoczyła w kilku zgrabnych krokach na moją prawą stronę. 


Obserwowała mnie i równocześnie szukała czegoś do przekąszenia. 
A potem wskoczyła na murek i zaczęła się prezentować i puszyć. 




Jaki mały słodziak z niej. Rzadko mam okazję obcować z dzikim ptakiem na tak mały dystans. Ten zachowywał się jakby przede mną odstawiał jakiś teatr. Bardzo podobał mi się teatr tego małego ptaszka. Chciałabym mieć częściej takie okazje.
Czy ten ptak wygląda jakby się bał?
 Dziękuję, że zaglądacie do mnie i piszecie. 
Na koniec chciałam się bezwstydnie pochwalić małą rzeczą. Dla mnie jest ogromna. W tę sobotę byłyśmy z Elą z bloga "W kąciku przy maszynie" na spotkaniu hafciarek z Wrocławia. Spotkała mnie tam miła niespodzianka, a nawet dwie. Po pierwsze, pewna uczestniczka rozpoznała mojego Kudłatego Wikinga i po nim rozpoznała mojego bloga i mnie. A chwilę potem inna z uczestniczek zaproponowała bym na następnym spotkaniu poprowadziła kurs haftu cieniowanego. 
To dla mnie nie tylko wyróżnienie ale i szansa oraz próba. Czy mi się uda przekazać to co robię intuicyjnie? No zobaczymy.





26 komentarzy:

  1. Śliczna ptaszyna :)
    Super, ze masz możliwość poprowadzenia takiego kursu, nowe doświadczenie, nowi ludzie...super! Z pewnością podołasz!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, też się cieszę ale i nieco przejmuję bo ja już taka jestem.

      Usuń
  2. I teraz szczerze żałuję, że nie mieszkam we Wrocławiu!
    W te pędy leciałabym na Twój kurs haftu! :)
    Zwłaszcza po zachwytach moich niekończących się przy oglądaniu żołny! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też żałuję, poszłybyśmy na kawę... ostatnio chętnie się umawiam z hafciarkami na kawę i ciacho...

      Usuń
  3. Marysiu, Ciebie po prostu te stworzenia kochają :)
    I tak, uda Ci się :)
    Buziaki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami mam wrażenie że niektóre faktycznie jakoś tak pałają do mnie jakąś sympatią. A niektóre nie i tych nie mam na zdjęciach.
      Dziękuję za wiarę i pozdrawiam.

      Usuń
  4. Super fotki pleszki,wygląda jakby czekała aż zrobisz jej fotki:)pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No bo właśnie czekała. A przynajmniej tak się wydawało.

      Usuń
  5. Kochają Cię te stworzonka, one instynktownie rozpoznają dobrego człowieka. Przepiękne zdjęcia!
    Chyba tez Twojego wikinga poznałabym wszędzie;)
    Pozdrawiam Marysiu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakże mi miło w sprawie Wikinga. Dziękuję.

      Usuń
  6. Mały, pierzasty słodziak.:)
    Też żałuję, że Wrocław daleko... Chętnie bym wzięła udział w takim kursie. Dasz sobie radę!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, za wsparcie i za miłe słowa.

      Usuń
  7. przepiękne zdjęcia... aż miło popatrzeć :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Pięknie pleszka odegrała swoją rolę. Zero tremy, tylko wspaniały występ. Dasz radę poprowadzić kurs haftu cieniowanego, wierzę w to i pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na początku może troszkę się tremowała ale szybko jej przeszło. pozdrawiam również.

      Usuń
  9. Cudna ptaszyna, mam nadzieję, że przeżyje zimę.
    Z czym nie dasz rady? Mając taką moc w rękach?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A czemu miałaby nie przeżyć, zima łagodna u nas, Tata pędrakami z kompostu dokarmia. Dziękuję Ci.

      Usuń
  10. Widzisz? Wszystkie w Ciebie wierzymy. Wiem, że dasz radę, bo haft płaski to Twoja miłość (zaraz po Szczypiorku i kotach). A jakby co... Elcia będzie obok.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzę, widzę. Tak kocham haft cieniowany ale i tak bez Ciebie nie poradziłabym sobie tak dobrze. Dziękuję, ze jesteś.

      Usuń
  11. Cudowny ptaszek,miałaś tyle szczęścia,a on taki fotogeniczny.Musiał dlugo być w ogrodzie,że tyle zdjęć mu wykonałaś,pozdrawiam i zapraszam do mego ptasiego światu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Siedział w ogrodzie pewnie odkąd się wylągł i opuścił gniazdo. Dziękuję za odwiedziny i zapraszam ponownie.

      Usuń
  12. Młode ptaki są ciekawskie i przez to mniej płochliwe. Chyba nie ma nic piękniejszego podczas spotkania niż ich zaufanie. Gratuluję pasji haftowania. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za wizytę i niezmiernie się cieszę z tych odwiedzin. Zgadzam się, że to zaufanie młodzików jest rozczulające.

      Usuń
  13. Śliczna mała ptaszynka i pięknie pozowała do zdjęć !!
    Wierzę że dasz radę poprowadzić kurs !!
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  14. Cudna ptaszyna:) Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń

Jeżeli podoba Ci się co piszę, lubisz spędzać czas przy moim blogu, daj mi o tym znać komentując. Dziękuję z całego serca.