Jak uratować 100 kotów - wysterylizuj jednego

środa, 3 lutego 2016

Opowieści źdźbłem i liściem pisane - Bobry, ryjówka i mój pierwszy grubodziób"

Nawet w dziczy zima coraz rzadziej jest na prawdę zimowa i biała. Ale ostatnio udało się trafić na odrobinę śniegu oraz mrozu i aż milej się spacerowało. Wracając z takiego spaceru zatrzymałam się jak zwykle nad Strumieniem, ciekawie rozglądając za drobnicą. I zobaczyłam za naszej leszczynie coś nieco większego od sikory czy mazurka. Patrzę, a to grubodziób. Uradowana pokusiłam się o pierwsze zdjęcia nowego gatunku na mojej skromnej jeszcze liście.
Zdarzało mi się tego ptaka już spotykać wcześniej, rzadko bo rzadko ale jednak. Natomiast nigdy nie miałam szczęścia aby go uwiecznić. A i oglądać go miałam okazję też tylko zimą, nie wiem gdzie one się podziewają latem? Podobno tylko nieliczne zimują u nas.
 To jak widać ładny i ciekawy ptak, wielkości szpaka - może nieco grubszy. To nasz największy łuszczak. 

 Widać jaki ma mocny dziób. To nim rozłupuje liczne większe nasiona i pestki, buczynę czy nasiona drzew iglastych. Jestem zadowolona, że miałam okazję sfotografować tego pięknego ptaka. Szkoda tylko, że warunki były nie najlepsze bo zdjęcia mogły by być ładniejsze. 
To mi przypomina, że muszę sprawdzić co się dzieje z moim obiektywem, bo mam wrażenie że coś szwankuje. Pomiar światła świruje i zaczął mydlić na najdłuższym końcu. A kilka dni temu znalazłam w necie moją nową miłość. Teleobiektyw o ogniskowej 150 - 600 mm, dwa razy dłuższa niż ta, która mam teraz. I nawet nie taki strasznie drogi jak na te parametry. Kilka lat zbierania i będzie nowa zabawka:) He he, tylko że to ciężka zabaweczka. 
Eh, marzenia...
A wracając do tematu... bobry.
Samych gryzoni nie miałam okazji zobaczyć bo nie było czasu. Podobno pojawiły się bardzo niespodziewanie nieopodal Dziczy i zrobiły sobie rozlewisko. Najpierw nie chciałam wierzyć mamie, że to sprawka bobrów, bo nigdy ich w okolicy nie było. 
Ale znalezione na miejscu dowody nie pozostawiły żadnych wątpliwości. 


To charakterystyczne ślady, zostawiane przez bobry. Całkiem sporo sobie wycięły młodych olch. Ale jeszcze więcej im zostało. Ciekawe jak to się będzie dalej rozwijało i jakie będzie miało konsekwencje dla naszej działki. A czemu? A no bo osiedliły się jakieś trzysta- czterysta metrów w górę, naszego Błoćca. Tego do którego wpada Strumień Leśny, nad którym fotografowałam zaskrońca i nornice. I jak to u bobrów bywa - zrobiły sobie tamę.
 To jet najwyższe spiętrzenie, pierwsze z trzech. Bliżej są dwa mniejsze ale to na zdjęciu podniosło poziom Błoćca o ok 1,2 metra i spowodowało że rzeczka wylała na pobliska "łąkę". No bo to już nie jest łąka tylko raczej nieużytek zarastający czym popadnie. 
Będę chętnie zaglądać tam podczas wypraw do Dziczy i może kiedyś uda mi się uwiecznić konstruktorów. 

 Tu ewidentnie wchodziły pod lód. Nie znalazłam żeremia bo nie miałam jak przejść na drugą stronę Błoćca.
W naszym ogrodzie natomiast natknęłam się na maleńkie znalezisko. Ryjówkę. Niestety martwą. 

To na czym leży to słupek od kompostownika. Ryjówka nie jest gryzoniem, ale małym owadożernym drapieżnikiem, który musi zjeść dziennie tyle ile sam waży albo zemrze z wycieńczenia... I ta chyba nie znalazła wystarczającej ilości pokarmu. Przykre, ale tak też czasem się dzieje. 
Na koniec spaceru modraszka:

I zimowa Nora, chociaż ona będzie miała swój osobny post.
Upasła się nieco na wikcie rodziców... 
Nora kilka dni po przybyciu do nas ze schroniska:
Chciałoby się rzec - modelka z talią osy...


 Nora pół roku na wikcie Mamy Krysi. 
I nie! To nie jest futro. Owszem odrosło dłuższe i lśniące ale to tłuszczyk ją tak zaokrąglił, co nie zmienia faktu, że tak radosnego psiaka to dawno nie spotkałam. Apetyt ma nadal schroniskowy i oto efekty:)

Pozdrawiam was serdecznie.

29 komentarzy:

  1. Uwielbiam, uwielbiam podglądać przez Twój obiektyw, oczy i serce - naturę. Ten ptak, grubodziób - jest przepiękny. Jak Ty go dostrzegłaś? Masz świetne oko i spostrzegawczość.
    OJ, żeby tylko bobry nie narobiły dużo szkód.
    A co do Nory - widać, jaka jest szczęśliwa. I tłuściutka ha ha

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O te bobrowe szkody to się rodzice boja właśnie, a ja jakoś nieszczególnie. A Norcia Tłuściutka jak tucznik i radosna jak świnia w deszcz.

      Usuń
  2. Piękna przyroda, aż chce się fotografować :)
    U mnie też widać bobry tak jak na Twoich zdjęciach ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No chce się tylko jakoś nie ma jak i kiedy ostatnio. A te bobry to ja jeszcze podejdę...

      Usuń
  3. Grubodziób jest przepiękny :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, ma fajne kolorki i ten dziób...

      Usuń
  4. Piękny ten grubodziób, one wiosną stają się bardziej skryte i płochliwe. A na bobry musisz iść bardzo wcześnie rano, albo późnym wieczorem, chociaż zimą lubią się wygrzewać w południowym słońcu, tylko, że zimy nie ma. Czekam na fotki i pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie ja nigdy nie spotkałam tego ptaka poza okresem zimowym. A bardzo bym chciała móc go sfotografować w jakiejś pięknej oprawie zieleni. Z tym wczesnym wstawaniem to u mnie właśnie problem ale chyba jednak się przemogę...

      Usuń
  5. Pięknie uchwycone ptaki:)
    Dla mnie bardzo świetne zdjęcia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, wiem że miewam ładniejsze ale nie tego gatunku, więc cieszę się z takich jakie są.

      Usuń
  6. Piękna ta twoja psina. Trochę tęsknie za psami niestety mój M nie chce wogle otym słyszeć :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To przykre kiedy w związku nie można się dogadać w takich sprawach. Gdyby mój mąż jak się poznaliśmy kazał mi wybierać między nim a kotami, nie byłabym mężatką teraz.

      Usuń
  7. Cudowne zdjęcia,tak pięknie uchwyciłaś grubodzioba,mi się nigdy tak precyzyjnie nie udało zrobić fotki z tym ptakiem,pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy ma swój pierwszy raz, więc wierzę że i tobie się uda. Trochę szczęścia miałam i tyle.
      Serdecznie pozdrawiam i fajnie, że zaglądasz.

      Usuń
  8. Upolowałaś aparatem pięknego grubodzioba !! Podczas poprzedniej zimy jeden grubodziób stołował się w moich karmnikach. Tej zimy niestety nie widuję "mojego" grubodzioba !
    Piękne zdjęcia i piękna suńka !!
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może zima jest na tyle lekka dla niego,że nie ma potrzeby zaglądać do karmników. Mam nadzieję, że właśnie tak jest.

      Usuń
  9. Grubodziób kiedyś zagościł nawet w moim karmniku. Jest uroczy. Wygląda trochę jak papuga.:)
    Modraszka udaje trzcinniczka.:)
    Poluj na bobry, poluj. Podobno są bardzo płochliwe i trudno je podejść. Ale mam nadzieję, że Tobie się uda, a my nacieszymy się zdjęciami.:)
    Ja sobie też robię listę ptaków. Wpisuję gatunki, które osobiście widziałam lub słyszałam. Na przykład są takie, które tylko słyszałam, a nie udało mi się ich zobaczyć, np. pierwiosnek i kukułka. Ze zdjęciami gorzej, bo na przykład widziałam jakiegoś tylko raz i to jadąc samochodem. Ale też takiego dopisuję.:)
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W zasadzie to żadnej listy spisanej nie mam ale taką w głowie raczej. Ale zawsze się bardzo cieszę, kiedy uda mi się spotkać nowy gatunek, a jeszcze bardziej jak jakiś uwiecznię. Z bobrami to będzie mi musiało dopisać szczęście bo dość rzadko jestem w dziczy.
      Dzięki za odwiedziny i pozdrawiam.

      Usuń
  10. Sliczne zdjęcie grubodzioba. Do mnie tylko raz zawitał. Może i jest częściej, ale ja go nie widzę:)
    Zdjęcie modraszki to rewelaca! Tylko malować taki obraz, prześliczne.
    A piesek jest szczęśliwy, dlatego tak przytył:) Dobrze mu u Rodziców, a i Rodzicom z nim, to widać na zdjęciu:) Takie pieski ze schroniska dają wiele szczęścia ich właścicielom. Bezgraniczną miłość!
    Pozdrawiam ciepło. Ładna ta Wasza DZICZ.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Psina jest faktycznie zadowolona i radosna a rodzice mają z niej ogromną pociechę bo to zdyscyplinowany i dobry pies. Ja moją Dzicz kocham ponad wszystkie inne prawdziwe dzicze. Bo chociaż ona taka mało dzika to znam ją i mam sentyment.

      Usuń
  11. Grubodzioba w lecie trudno zobaczyć, bo to płochliwe ptaszki, towarzystwa ludzi nie lubią. Zimują u nas, więc łatwej dostrzec je ze względu na brak liści :)
    Psinka szczęśliwa i niech tak zostanie jak najdłużej :)
    Pozdrawiam Marysiu:))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, też sobie życzę aby jak najdłużej zdrowa i szczęśliwa była i nam radość dawała. Ewuniu serdeczne pozdrowienia ślę.

      Usuń
  12. No Norcia faktycznie przytyła:) Ale to znaczy, że ją dobrze karmią :D Ptaszek piękny, no i szkoda, że bobrów nie było, ale mam nadzieję, że kiedyś i na nie trafisz:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak ją tak będą karmić to ją na następną zimę będzie turlać a nie biegać.

      Usuń
  13. Pooglądanie ładnych i dobrych zdjęć zawsze poprawia mi humor ;) Jak miałam kota, który zaznał głodu i bezdomności, to już potem całe życie jadła na zapas, nawet jak za chwilę miała zwymiotować..niestety to w zwierzaku już zostaje. Piękna psiunia ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak to już chyba właśnie jest, że one się całe życie potem boja tego widma głodu.

      Usuń
  14. od dawna podziwiam grubodzioby szkoda, że nie u siebie a tylko na blogach; u mnie niegdy żaden nie przyleciał... szkoda !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niewiele wiem o tych pięknych ptakach, ale zewsząd słyszę że dość rzadkie i płochliwe są. Życzę aby się i u ciebie pojawił. Pozdrawiam.

      Usuń
  15. Oo ciekawe z tą ryjówką, tzn. z pożywieniem. Piesiu wygląda na hiper szczęśliwego :). Ptaszka zazdroszczę :)

    OdpowiedzUsuń

Jeżeli podoba Ci się co piszę, lubisz spędzać czas przy moim blogu, daj mi o tym znać komentując. Dziękuję z całego serca.