Jak uratować 100 kotów - wysterylizuj jednego

niedziela, 7 lutego 2016

Opowieści źdźbłem i liściem pisane - Gile, grubodzioby i maleństwo wśród liści.

Zakochałam się w Grubodziobie po tym, jak miałam okazję go sfotografować kilka tygodni temu w Dziczy. Wiem, że to płochliwe i dość skryte ptaki i nie spodziewałam się, że spotkam go tak szybko i to w mieście. Nie zawsze mam okazję pojechać do Dziczy, kiedy mam ochotę. A wczorajsza pogoda wyrwała mnie z domu. Pomknęłam do jednego w wrocławskich parków. I nie zawiodłam się. W parku czuć było wiosnę na każdym kroku. Słońce, kilkanaście stopni wystarczyło, by ptaki się obudziły z letargu i ochoczo przystąpiły do poszukiwań jedzenia. 
I tak chodząc po zaroślach tarniny, głogu i wielu innych jeszcze krzewów i drzew, zobaczyłam go wysoko w koronie.  




 Siedział na gałęzi i obserwując mnie jednym okiem, zajadał się pąkami. Był pochłonięty jedzeniem i wydawał przy tym dziwne skrzeczące dźwięki. Nie wydawał się płochliwy, ani skryty. Jednak siedział wysoko i nie łatwo było mu zrobić dobre zdjęcie. 
Spacerując dalej usłyszałam dziwne kwilenie gdzieś w górze. Podążając za tym dźwiękiem, wyławianym spośród jazgotu sikor i kosów, trafiłam na taką damę:

 Też niestety siedziała niemal całkowicie nad moją głową i jak się chciałam przemieścić to odleciała. Ale w gęstwinie dostrzegłam czerwoną plamę. Tak, siedzi tam pan Gil. 

 Bardzo żałuję, że mniej więcej w tym czasie zaczęła mi padać bateria w aparacie. Bo chętnie pochodziłabym jeszcze po parku i zapewne natknęła się na niego jeszcze raz. I może byłby odwrócony brzuszkiem. Tak czy inaczej to jest mój pierwszy sfotografowany pan gil. A panią uwieczniłam po raz drugi po pięciu latach. 
A skoro mowa o pierwszych razach to poszczęściło mi się. Zanim trafiłam na pięknego gila, w suchych liściach złamanego dębowego konaru, coś maleńkiego zwróciło moją uwagę. 
Bardzo trudno było wypatrzeć małego brązowawego ptaszka wśród tych liści.  Zanim go dostrzegłam dość długo wpatrywałam się w tę gęstwę. I nagle go dostrzegłam. Ale był ruchliwy. 


 To oliwkowe, jak się okazało, maleństwo to mysikrólik. Zdarzyło mi się widzieć go kilka razy ale nigdy nie zrobiłam mu zdjęcia. Jakiś czas temu uwieczniłam jego kuzyna, zniczka w Dziczy. A wczoraj udało mi się z mysikrólikiem. Cieszę się, że te gatunki są dla mnie dostępne kilka przystanków tramwajem od domu. 
 Gdyby nie to, że przepłaciłam bólem pleców wczorajszy spontaniczny spacer to dziś też bym pojechała bo ładna pogoda. Ale ledwo się ruszam, smaruję i masuję. 
Bardzo dziękuję za odwiedziny i komentarze. Miłej Niedzieli.

27 komentarzy:

  1. Fantastyczna sesja zdjęciowa w parku !! Rozumiem Ciebie doskonale, ja zakochałam się w czyżach i od pierwszego spotkania wyszukuję okiem i obiektywem te malutkie kuleczki. Bardzo żałuję że gile i mysikróliki nie odwiedzają mojego ogrodu !
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może jeszcze po prostu nie pozwoliły się zaobserwować ale gdzieś tam są. Ja jestem bardzo zadowolona z obserwacji.

      Usuń
  2. Piękne ptaki zobaczyłaś i do tego nie często spotykane. Przykro jednak, że przepłaciłaś spacer bólem pleców. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Plecy bolą często, raz mocniej raz słabiej i po zimowej przerwie w spacerach miały prawo zaprotestować. Ale to mnie nie zniechęci.

      Usuń
  3. Mówiłam, że kto jak kto, ale TY masz oko do wyłapywania ich w naturze. A może jak Dr Dolittle znasz ich język i na spotkania się umawiacie??? Przez Ciebie idąc do pracy lub jadąc na rowerze zauważam te małe cudowne stworzonka, ale odróżnić je... o matko nie potrafię

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Języka nie znam ale dogaduję się ze Wszechświatem i on mi sprzyja, więc jak mam jakieś marzenie to go proszę o wsparcie i... wspiera.

      Usuń
  4. Fajnie je złapałaś,giluś bliziutko,a mysikrólika trudno uchwycić bo to strasznie ruchliwe jest:)pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, samiec siedział może trzy metry ode mnie... ale szybko się zerwał i za samicą gdzieś poleciał.

      Usuń
  5. masz nie tylko oko ale i szczęście połączone z dobrym refleksem;
    zanim zrobię zdjęcie to ptaszory odfruną... hihi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie wiem... na kilkadziesiąt prób dwie udane na gatunek... Jak się robi ponad setkę zdjęć na jeden spacer to zawsze się coś wybierze. Ale dziękuję.

      Usuń
  6. Bardzo lubię gile. Teraz rzadko je widuję. Mysikrólika widział mój synek, może kiedyś mi też się uda.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem ostatnio zaskoczona, że w wielkim mieście mogę spotkać takie ptaki łatwiej niż na wsi.

      Usuń
  7. Marysiu, ta ilość ptaszyn w twoim otoczeniu jest oszałamiająca. Ja w mieście zwykle widziałam gołębie, wróble i kosy :)))
    Wspaniały spacer, kuruj się, bo przyroda na Ciebie czeka :)))))))))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta ilość ptaków w mieście jest oszałamiająca i bardzo mnie cieszy. Znalazły tu swoje enklawy. A to kurowanie to potrwa.

      Usuń
  8. Najbardziej kolorowe zimowe ptaki złapałaś obiektywem, a już złowić mysikrólika to nie lada sztuka. Gratuluję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maleńki, zobaczyć go trudno a uwiecznić jeszcze trudniej bo się rusza jak na prochach jakiś.

      Usuń
  9. A nie miałam zielonego pojęcia, że ten ptaszek to gil. A widuję go w mojej dziczy niepołomickiej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to bardzo się cieszę, że już wiesz jak się nazywa. Zazdroszczę, że widujesz go często.

      Usuń
  10. Zawsze wypatruję ptaszki ale u mnie jakoś się strasznie chowają
    masz oko do zdjęć i szczęście też do ptaszków - zazdroszczę !!!

    OdpowiedzUsuń
  11. No są czasem takie co się strasznie chowają i trzeba czasu żeby trafić na moment.

    OdpowiedzUsuń
  12. Luna-malutka pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
  13. Cudownie uchwyciłaś te piękne ptaszki,grubodziób,gile i ten mały mysi królik pięknie pozowały,a ten akurat dzień Twój pozostanie niezapomniany,bo to trzeba miec wiele szczęścia,pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  14. Tęskniłam Marysiu... dobrze Cię znowu odwiedzić... patrzę i podziwiam:) pozdrawiam ciepło:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Wspaniała fotorelacja! Grubodzioby przylatywały do karmnika na oknie przez dwie wcześniejsze(bardziej mroźne) zimy. Najpierw bardzo się cieszyłam, ale gdy zaczęły mi bezczelnie walić dziobem w szybę miałam ich dosyć i odetchnęłam kiedy odleciały;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ptaszorki super, a gile bardzo lubię :) to tacy moi zwiastuni zimy :)

    OdpowiedzUsuń

Jeżeli podoba Ci się co piszę, lubisz spędzać czas przy moim blogu, daj mi o tym znać komentując. Dziękuję z całego serca.