Jak uratować 100 kotów - wysterylizuj jednego

piątek, 12 lutego 2016

Opowieści źdźbłem i liściem pisane - Rudziki, gwałty i działkowy kot

Może i was nieco zanudzę tą przyrodą ale trudno, mnie ona nigdy nie nudzi i mogę o niej bez przerwy gadać i pisać. Oraz podziwiać jej piękno. Zatem zapraszam ponownie do świata Polskiej przyrody.
Pamiętacie moje spotkanie z przystojnym panem kosem? Tym co dla mnie tak pięknie śpiewał. Jak ktoś nie bardzo pamięta albo mu umknęło to zapraszam TU
Spacer ten zdominowany, co prawda przez kosa obfitował też i w inne spotkania. Największą radość sprawił mi ten mały i delikatny ptaszek, co nagle wylądował na kwitnącej wiśni tuż przede mną. 
Niestety nie chciał się brzuszkiem do mnie obrócić. A jego piękna, ruda pierś to coś co chciałabym pokazać. Rudziki to ptaki, które pięknie śpiewają. Ich donośne gwizdy i melodie często słychać w parkach i zagajnikach. Ale mało kto rozpoznaje że to właśnie rudzik. Sama kiedyś zaskoczona usiadłam na ławce wsłuchana w piękny śpiew. I dopiero gdy uniosłam wzrok na korony drzew, ujrzałam rudzika nad sobą. Wspaniale śpiewał. 

 Rudzik nie pozwolił mi się delektować swoim pięknem długo. Posiedział dosłownie pół minuty i zniknął gdzieś w zaroślach. Ale obiecałam sobie że wrócę tam. I może nawet zbiorę się niedługo, jeszcze na przedwiośniu. Rudzika o tej porze może nie spotkam, ale inne ciekawe ptaki.
Oprócz tego  nieśmiałego ptaka, natknęłam się na pręgowanego kota. 
 Po przyciętym koniuszku ucha poznaję, że to najprawdopodobniej wysterylizowana kotka. Na zagłodzoną też nie wygląda, ma zdrowe i ładne futro, lśniące, czyste oczy i ewidentnie traktowała mnie jak intruza. 
 Ale miło było zobaczyć to stworzenie, w dobrym stanie i dobrej formie na działkach, gdzie chyba ktoś o nią i inne koty dba. 
Nieopodal, już w bardziej zadrzewionej części parku, moją uwagę przyciągnęły buszujące sikory. Jak to na wiosnę bywa, zapracowane i nerwowe, skupione na zalotach, budowie gniazda czy wysiadywaniu już jaj. Jedna z nich tylko zatrzymała się na tyle bym miała okazję unieść aparat do oka. 

A potem przefrunęła na niższą gałązkę i pokazała mi wydatnie, gdzie ma mnie i moje fotografowanie.
No i jak ja się miałam poczuć po czymś takim? No jak?
Poszłam więc stamtąd jak niepyszna i zaczaiłam się na sójkę buszującą w rozrytej przez traktor trawie. Mimo, iż była zajęta wydobywaniem z mokrej gleby smakowitych kąsków, to bardzo czujnie pilnowała bym się nie zbliżyła zanadto.
Pozwoliła sobie zrobić jedno, pamiątkowe zdjęcie i odfrunęła jak ten rudzik i ta sikora gdzieś, gdzie uznała za stosowne. Poczułam, że tylko ten kos, co to tak do mnie arie wygwizdywał nie miał mnie w głębokim poważaniu... 
Poczłapałam zatem, nieco już zmarznięta w stronę zajezdni. A nad rzeką, Widawą, Oławką albo tą trzecią małą, co przez Wrocław przepływa... nie wiem jaka to, byłam świadkiem czegoś strasznego. 
Normalnie gwałtu. 
Idę i patrzę, a w wodzie coś się szamocze, coś wydziera, szarpie i chlapie. Podchodzę bliżej, a tam...

Na początku myślałam, że to dwa samce ze sobą walczą ale za chwilę widzę trzy zielone łebki. A jeszcze zaraz dostrzegłam to!

Główkę przerażonej samiczki. One we trzech ją napastowały dranie! Ja nie wiedziałam, że kaczory są takie bezwzględne... 
No i jak w końcu ona się im wyrwała, a one się zajęły walką ze sobą to mogłam spokojnie odejść. 

25 komentarzy:

  1. Kochana jesteś mistrzem opowieści. taj, jak Ci mówiłam, jak mistrz Michał Sumiński i niezapomniany "Zwierzyniec
    https://www.youtube.com/watch?v=ElrKFWGxmIA

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Elu, obejrzałam i wiem, że w wolnej chwili zasiądę do kilku filmów. Nie wiem jak to możliwe ale nie spotkałam się z tym Panem wcześniej.

      Usuń
  2. Bo kaczory tak mają i w tym tkwi ich siła:)
    Foto jak zawsze super.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Siła jak siła, ale agresja straszna.

      Usuń
  3. Piękne foty ptaszorów,kotka też śliczna-ja wczoraj pod biedronką widziałam zjawiskową kotkę z niebieskimi oczami i była taka bura jak ta pokazana przez Ciebie:)a kaczory tak mają hormony buzują:)pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bura kicia z błękitnymi oczami... Jakaś błękitna krew się zaplątała. Ja się tam nigdy kaczkami szczególnie nie interesowałam, więc nie wiedziałam.

      Usuń
  4. To pierwsze zdjęcie rudzika jest niesamowite. Zapatrzyłam się na nie i nagle... zobaczyłam je w ramkach, na jasnej ścianie (tapeta w paski matowe i błyszczące), okno, delikatne firanki, jakieś białe, śliczne meble, jakiś różowy materiał, może zasłonki? Takie mgnienie oka, jakby zdjęcie było portalem.:)
    Sikora też cudna. Koty mają fantastyczne oczy.:)
    A kaczory? No cóż, ten typ tak ma...
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe... zdarzało mi się tak czasami ale już dawno temu. Pozdrawiam.

      Usuń
  5. Uwielbiam Twoje fotorelacje! Rudzika jeszcze nie udało mi się upolować aparatem:(
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ha, ja też byłam świadkiem gwałtu, ale holenderski kaczor był przynajmniej sam, w pojedynkę! http://zamoimidrzwiami.blogspot.com/2012/04/byam-swiadkiem-przemocy-seksualnej.html
    Ptaszki urocze!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam ten wpis ale zupełnie mi wypadł z głowy. No ale był jakiś czas temu.

      Usuń
  7. Matko, jakie drastyczne zdjęcia!
    Przez moment pomyślałam, że u Ciebie kwitną wiśnie i nawet specjalnie się nie zdziwiłam:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. He-he, nawet tu nie pogięło drzewek aż tam by w lutym kwitnąć... Ale za kilka takich zim to kto wie.

      Usuń
  8. Tak pięknie opisujesz ptasi świat,ale jeszcze lepiej podziwiasz ptaki utrwalając je na zdjęciach.Ten rudzik taki przepiękny,jego pojawienie zwiastuje na pewno wiosnę,pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od dziecka kichałam ptaki i podglądanie ich zatem mając aparat cieszę się, że mogę to robić lepiej.

      Usuń
  9. Piękne ptaszory szczególnie ten malutki rudzik ! Bardzo lubię rudziki, czasami jeden odwiedza mój ogród ale jest trudny w fotografowaniu...!
    Byłaś świadkiem drastycznych scen ! Swoją drogą to kaczusia ma powodzenie ;)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tam dziękuję za takie powodzenie...

      Usuń
  10. Mój komentarz wcięło, coś mi ostatnio google szwankuje. Napisałam, że piękny rudzik pod wiśniowym kwiatem, u mnie jeszcze ich nie ma, a krzyżówki właśnie myślą o potomstwie i kaczory jakby bardziej. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To fotki z ubiegłej wiosny, jeszcze u mnie nie ma tak wiosennej aury ale sądząc po pogodzie to już niebawem.

      Usuń
  11. Niesamowity spacer i niesamowite zdjęcia:) A ta zbójecka banda to powinna iść siedzieć za to napastowanie;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No powinna i mam nadzieję, że panna zaznała spokoju.

      Usuń
  12. Często chodzę z Synem do parku, gdzie urzęduje całkiem pokaźne stadko kaczek i nieraz się mogłam naoglądać jakie te kaczorzyska paskudy! Zero wychowania! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No racja, zero wychowania i sama brutalność.

      Usuń
  13. Rudzik cudny! piękna relacja Marysiu :)

    OdpowiedzUsuń

Jeżeli podoba Ci się co piszę, lubisz spędzać czas przy moim blogu, daj mi o tym znać komentując. Dziękuję z całego serca.