Jak uratować 100 kotów - wysterylizuj jednego

czwartek, 3 marca 2016

Opowieści źdźbłem i liściem pisane - Jak mnie zaskoczył groźny zwierz

 Od małego kochałam zwierzęta i przyrodę. Jako dzieciak na wakacjach i w weekendy chodziłam ze starą, radziecką lornetką po polach i lasach i udawałam, że kręcę tą lornetką filmy przyrodnicze. Jako dorosła, za pierwsze zarobione pieniądze sprawiłam sobie aparat i zaczęłam fotografować. Ale nie prowadziła wtedy bloga ani nic, tylko robiłam zdjęcia. I wiele tych zdjęć, zdecydowanie gorszych niż mogę zrobić teraz mam na dysku i pamiętam też okoliczności w jakich powstawały. Ta historia nie jest może tak zamierzchła ale pochodzi z czasów sprzed istnienia bloga.
To było dawno, jakieś pięć lat temu, ale pamiętam ten dzień jak wczorajsze popołudnie. Wiosna, pąki na gałęziach krzewów i pierwsze nieśmiałe kwiaty w runie leśnym. 
W Dziczy wiosna oznacza wzmożony ruch w lesie wśród drobnicy skrzydlatej. Dla tego też jak zazwyczaj siedziałam nad Strumieniem i wypatrywałam ptaków. Kowaliki nawoływały ostrymi i przenikliwymi odgłosami, sikory latały i świergoliły radośnie. Nic szczególnego, wyjątkowego, a wszystko piękne i pełne życia. 
W pewnym momencie na przeciwko mnie, w lesie po drugiej stronie Strumienia zaszeleściły ubiegłoroczne, suche liście. To dla mnie niezaprzeczalny znak, że coś się tam poruszyło.
Skierowałam się z obiektywem w tamtą stronę i zamarłam z radości.  W korzeniach strzelistego dębu buszowała łasica. 
 Pojawiła się dosłownie na chwilę, spojrzała mi prosto w obiektyw i już jej nie było. Zniknęła w jakiejś norce. Ale po chwili wyjrzała z niej i rozglądała się nerwowo.

 A ponieważ to jest bardzo nerwowe i ruchliwe stworzenie to nie poczekała aż zmienię kadr i się przesunę tylko pomknęła gdzieś po skarpie i już nie wróciła.
 Szkoda, że tak krótko mogłam ją podziwiać. To było moje drugie w życiu spotkanie z żywą łasicą i bardzo żałuje, że tak rzadko je widuję. Piszę, że z żywą bo martwe parokrotnie znosiła do domu Liza, jako trofeum. W końcu są konkurentami. 
Takie właśnie historie przypominają mi się, kiedy robię porządki na dysku w tych dziesiątkach tysięcy zdjęć. Mam nadzieję, że ich czytanie sprawia wam podobną przyjemność jak mi pisanie. 
Pozdrawiam was wszystkich gorąco i przesyłam jasną i dobrą energię.

32 komentarze:

  1. Nigdy nie udało mi się zobzczyć łasicy, ani żywej ani martwej. Miałaś szczęście! Jak zawsze cudne foty, masz dar dziewczyno.
    Pozdrawiam i dziękuję za energię, przyda się :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dar? Ja bym to szczęściem raczej nazwała ale dzięki.

      Usuń
    2. Dar do robienia pięknych fotografii, a szczęście się w takich okolicznościach przyrody niezmiernie przydaje...

      Usuń
  2. Fajnie opowiedziana historia spotkania z tym płochliwym stworzonkiem. Mnie się jeszcze nie udało jej sfotografować, chociaż wiem, że u mnie pomieszkiwała. Może kiedyś... . Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie ponoć bardzo trudno je uchwycić, nie dość, ze szybkie to jeszcze bardzo ostrożne.

      Usuń
  3. Ojej jaka cudowna:) Jak ja Ci zazdroszczę przebywania w tej Twojej dziczy:)

    OdpowiedzUsuń
  4. ale miałaś fajną przygodę-ja do nich nie mam szczęścia,zazwyczaj tylko migną gdzieś przez drogę-może z 2-3 razy je widziałam.pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też migały mi przez drogę czy gdzieś w zaroślach, a dwa razy uwieczniłam.

      Usuń
  5. Śliczne zwierzątko. Nigdy nie widziałam w naturze. Zazdroszczę.:) No to byłaś przez chwilę Damą z łasiczką.:)
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, z tym, że owa Dama to raczej z tchórzem była bo łasiczka to inaczej umaszczona i mniejsza ale szczegół.

      Usuń
    2. Siła przyzwyczajenia. Ta nazwa jakoś ładniej brzmi. :) Niektórzy mówią gronostaj. Chyba w szacie zimowej, bo jasny. Albo fretka (udomowiona forma tchórza), bo to może być zwierzątko domowe i miewa różne ubarwienie. Ale to bliscy kuzyni.:)
      No ale sama powiedz, czy "Dama z tchórzem" to ładna nazwa?:)))

      Usuń
    3. Nie, no masz rację, dama z tchórzem nie brzmi ładnie... ale czemu w ogóle wybrali takie zwierzę, mógł to być piękny kot na przykład. A nie stworzenie futerkowe wtedy. Pozdrawiam.

      Usuń
  6. W życiu nie widziałam na żywo łasicy! Ale miałaś szczęście, że choć na chwilę Ci się pokazała :) Śliczna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to prawda, to było ogromne szczęście.

      Usuń
  7. Sączę tę Twoją energię, bo dzisiaj wyjątkowo jej potrzebuję. Ciężki jakiś taki dzień.
    "Szkodnik" bardzo uroczy! :) Miałaś chyba szczęście ustrzelić go o tej porze dnia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja miałam w ogóle szczęście, że go spotkałam i do tego ustrzeliłam. A energią się chętnie podzielę.

      Usuń
  8. Bardzo fajne spotkanie! Pamięta się takie chwile na długo :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Lubię te spacery z Tobą Marysiu :))
    Moje spotkanie z łasiczką było jedno - ona była malutka i ledwo żywa; spotkaliśmy ją na drodze nad wodą - do dzisiaj nie wiem, czy słusznie, że ją tam zostawiłam... czy miała by szansę jakbym ją zawiozła gdzieś... sama nie wiem... Mam nadzieję, że przetrwała :))
    pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łasica do groźny chociaż mały zabójca więc nie łatwo się nim zająć. Serdecznie cię ściskam.

      Usuń
  10. Piękne spotkanie z takim fajnym zwierzęciem.Przyznam jeszcze łasicy nie spotkałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zatem wszystko przed Tobą, życzę szczęścia bo to śliczne stworzenie. Pozdrawiam.

      Usuń
  11. Widziałam dwie, ale były zbyt szybkie na zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  13. Ależ to piękne zwierzątko! Jesteś szczęściarą,że tak Ci weszła w obiektyw. !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdaję sobie z tego sprawę, może jakbym na co dzień przebywała w Dziczy to by się powtórzyło.

      Usuń
  14. Och ,jakie miałaś wielkie szczęście! Wspaniały zwierzaczek. A jaki u Ciebie refleks! Ja bym nie zdążyłam w takiej chwili zrobić zdjęcia. Gratuluję.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, zdążyłam tylko dla tego że czatowałam z aparatem na ptaki.

      Usuń
  15. Dawno temu widziałam tylko śliczny łebek łasicy.Oglądała świat przez otwór w desce powstały po wypadnięciu sęku.Zdjęcia przepiękne.
    Serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

Jeżeli podoba Ci się co piszę, lubisz spędzać czas przy moim blogu, daj mi o tym znać komentując. Dziękuję z całego serca.