Jak uratować 100 kotów - wysterylizuj jednego

wtorek, 26 kwietnia 2016

Rozwiązanie konkursu.

Witam.
Tak jak obiecałam, dziś rozwiązanie konkursu organizowanego przeze mnie we współpracy z formą PreVital. Nie będę zanudzać, bo zainteresowani wszelkich szczegółów dowiedzieli się zapewne z regulaminu. 
Do wygrania karma, saszetki i musy. 
A pytanie konkursowe?
Co to znaczy mieć kota...
Odpowiedź na to pytanie, która najbardziej do mnie przemówiła, pojawiła się jako ostatnia. I do tego pod innym postem, ale to akurat wina jakiegoś zamieszania z linkami w regulaminie. 
 Tej odpowiedzi udzieliła Anarche.
 [Odpowiedź na pytanie konkursowe]:

W moim przypadku posiadanie kota - o ile w ogóle można tak powiedzieć, że zwierzę się "posiada" - to przede wszystkim zyskanie najlepszego kompana w walce z depresją, z którą zmierzałam się samotnie przez kilka lat, zanim w mym życiu zagościł kot pierworodny ;) : buro-biały dachowiec o imieniu Puchacz. :)
Został on podrzucony w miejsce bytowania kotów wolnożyjących, gdzie jako trzymiesięczny podrostek w ogóle nie umiał sobie poradzić. Bardzo brakowało mu człowieka, pełnej miseczki i miękkiego posłania, a na dobitkę był notorycznie przeganiany przez kocich rezydentów... Biegał więc za każdym przechodniem i głośno zawodził, z nadzieją że uda mu się w końcu zwrócić na siebie czyjąś uwagę. Szczęśliwie przechodził tamtędy również mój ówczesny partner, który na moją prośbę ujął nieszczęśnika i przyprowadził do domu.
I tak oto zaczęła się moja przygoda z kotami. :)
Puchacz stał się moją najlepszą motywacją, aby w ogóle wstać rano z łóżka i zacząć kolejny dzień. Wiedziałam, że mam obowiązki wobec niego - dać jeść, opróżnić kuwetę, pobawić się i pogłaskać. Wiedziałam, że gdy wypełnię wszystkie obowiązki z nim związane, mój kot odwdzięczy się kojącym mój umysł i serce mruczeniem. To właśnie wtedy, gdy trzymałam go na kolanach, głaskałam pod brodą i czułam pod palcami delikatne wibracje wydobywające się z jego krtani, doświadczałam ogromnej satysfakcji i uczucia bycia potrzebnym. To właśnie te magiczne chwile z kotem na kolanach sprawiły, że po miesiącu odstawiłam leki psychotropowe i rozpoczęłam kurację kototropami. :)
Dziś kotów mam 8 - 6 jest ze mną tutaj, a 2 czekają na mnie za tęczowym mostem - i mogłabym godzinami opowiadać o tym jak wspaniałe charaktery mają te zwierzęta oraz ile dobrych rzeczy ludzie mogą się od nich nauczyć. Są chwile, gdy jest mi trudno na różnych płaszczyznach - od czasowej, po finansową, bo chorują lub są zwyczajnie niegrzeczni i niszczą wszystko co napotkają na swej drodze - ale dla tej szczerej, bezwarunkowej miłości, bezdyskusyjnie warto to wszystko znieść. :) 
Były czasy, ciemne czasy w moim życiu kiedy też tylko odpowiedzialność za koty zmuszała mnie do podniesienia się z łóżka i jakiegoś funkcjonowania. A ich ciche mruczenie, ocieranie się i zaczepianie łapką wywoływało uśmiech na twarzy przeganiając na cztery wiatry panią D.
Poproszę zatem Anarche o kontakt na maila.  Mail jest na lewej stronie pod fotką z motylkiem. 
Serdecznie wszystkich pozdrawiam.  

2 komentarze:

  1. O, przegapiłam konkurs u ciebie! musiałam być nad morzem.
    Końcówka tego tekstu jest wzruszająca. I ja tak mam, że ilość uśmiechu każdego dnia jest o wiele większa ze zwierzętami niż bez. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Od kilku dni chorujemy sobie wspólnie z jednym z moich kotów.
    On - leczy koci katar, ja - anginę.
    Faszerujemy się farmaceutykami, wojujemy z gorączką, inhalujemy się, grzejemy się pod kocykiem... A teraz dla odmiany wspólnie cieszymy się z wygranego konkursu.
    On - na myśl o smacznym żarełku, ja - bo dzięki uczestnictwie w zabawie, poznałam kolejny przypadek, Twój przypadek Luno, który jest dowodem na skuteczność felinoterapii. :) Marzy mi się, aby założyć kiedyś ośrodek, w którym będą prowadzone prowadzone terapie właśnie przez kontakt z kotem. :)
    A tymczasem bardzo dziękuję za uznanie i zaraz wyślę do Ciebie wiadomość na podanego maila. :)

    OdpowiedzUsuń

Jeżeli podoba Ci się co piszę, lubisz spędzać czas przy moim blogu, daj mi o tym znać komentując. Dziękuję z całego serca.