Jak uratować 100 kotów - wysterylizuj jednego

piątek, 13 maja 2016

Opowieści źdźbłem i liściem pisane - Koncert kameralny Pana Cierniówki.

Sprzęt do testowania leżał na stoliku i ładował się, kiedy zamykałam wieczorem oczy. Zasypiałam z myślą, że wstanę o wiele wcześniej niż zawsze i wyruszę na fotołowy. Byłam tą myślą tak podekscytowana, że miałam problem z zaśnięciem. 
Rano szybko się zebrałam, delikatnie wzięłam "nie mój"  jeszcze aparat i ruszyłam. Ach jaki koncert był na dworze, słońce bardzo mocne już, mimo wczesnej godziny, ale w cieniu jeszcze chłód. Dobrze, że wzięłam ciepłą bluzę od przyjaciółki. 
Zanim ruszyłam w prawdziwy teren, rzut oka na Moją Łąkę.  A tam jedynie wróbel, huśtał się na badylu. 

Rzuciłam okiem na staw, ale tam jakoś pusto dziwnie, może mieszkańcy dopiero się przeciągali? Ale to nie staw był moim celem. Ja szukałam drobnicy i to w gałęziach, w lesie, w zaroślach. Takiej którą trudno uwiecznić. Chciałam przetestować możliwości sprzętu. 
Droga przez lasek była obfitująca w ptaki ale wszystkie wysoko, pod światło, na tle nieba. Takich zdjęć nie lubię i już wiedziałam jak aparat sobie z nimi radzi więc nie zatrzymywałam się

Ale za to jak ten las pachniał,  jaki unosiła się aromat. Coś wspaniałego. 
Kiedy minęłam leśniczówkę za którą rozprzestrzeniają się łąki i pola zatrzymałam się. 
Gdzie iść?
Może sprawdzę co się dzieje nad moim Błoćcem, ale na drugim jego brzegu? Powycinane samosiewy sosen i olch, walały się nieuporządkowane nieopodal drogi, tworząc naturalną osłonę suchej, wydmowej polany. Obeszłam zatem te świadectwa ludzkiej interwencji i weszłam w inny świat. Świat zalany słońcem, unurzany śpiewem ptaków, osłonięty od ludzkich oczu. 
Zdjęłam bluzę bo w słońcu zrobiło mi się gorąco i usiadłam na niej na małym wzniesieniu, z którego miałam widok na drzewa samotnie porastające polanę po bokach, na brzeg Błoćca i na bukowy las za nim.
Wzięłam kilka głębokich oddechów, przymknęłam oczy i zapadłam w swoisty trans. Zawsze tak mam jak siadam gdzieś w Dziczy. Słońce grzało mi w plecy i miałam dobry widok na wiele ciekawych miejsc. 
Przede mną leżała sterta gałęzi i to z stamtąd rozchodził się piękny i donośny śpiew. Zaczęłam się intensywnie przyglądać arenie małego śpiewaka i dopiero po dłuższej chwili udało mi się dopatrzeć coś brązowego w tych gałęziach. 
Miejsce akcji jednak znajdowało się o kilkanaście jak nie dwadzieścia metrów ode mnie i w takiej gęstwinie nic nie mogłam sprecyzować. 
Postanowiłam sprawdzić możliwości aparatu. Ale obiekt uznał, że to prywatny koncert i odleciał. 

Trudno, myślę i siedzę dalej napawając się wspaniałością otaczającego mnie świata. A mały artysta wrócił na swoją arenę, z tym, że wybrał przepiękną gałązkę umożliwiającą podziwianie go. No i o to mi chodziło. Ponieważ dopiero zamierzał rozpocząć swój koncert, domyślałam się, że chwilkę posiedzi.  




 Artysta pośpiewał, pogwizdał i po chwili zamilkł. Pomyślałam, że zaraz znów odleci, ale on tylko postanowił poprawić piórka. Obserwowanie go sprawiało mi prawdziwą, najczystszą przyjemność. 





Wyginał się śmiesznie, wyciągał, garbił i schylał. Ale nie rozpościerał skrzydełek. A nagle się w jednym małym skoku odwrócił, zaśpiewał refren swojego największego hitu ku uciesze wielbicieli i zszedł ze sceny.


 Przyznam, że poczułam pewien zawód, ale wiedziałam, że prawdziwy artysta nie porzuca swoich wielbicieli, że wróci. No się bardzo nie pomyliłam. Może nie na tę samą gałązkę ale nieopodal usiadł i znów dał piękny koncert. Taki jaki potrafi dać tylko Pan Cierniówka.
 W przerwach występów pokazywał, że nie tylko głos ma donośny ale i charakter zadziorny i serce wielkie. A pokazał to w najprymitywniejszy ze sposobów - odbywając całkiem widowiskowe bójki z sąsiadem. Na początku myślałam, że sąsiad jest tego samego gatunku ale okazało się, że jednak nie. 
Mogłam to stwierdzić kiedy panowie po sparingu usiedli, każdy w swoim narożniku ringu. 

 Muszę przyznać, że nie było łatwo wycelować w tego jegomościa na chwiejnej brzozowej gałązce przy lekkim wietrze. Ale się udało i jestem szczęśliwa.
 Zazdrosny o to, że fotografuję konkurenta Pan cierniówka postanowił łaskawie dać mi jeszcze jeden spektakl.  Tym razem usiadł na gałązce wierzby, tak nieco na uboczy, w cieniu, za lekką zasłonką.




 I po tym zadzwonił mój telefon, musiałam już wracać, ale wiem, że pójdę tam znowu jeśli tylko będzie taka możliwość, może uda mi się zobaczyć podloty za jakiś czas. 
Bo mój śpiewak zdecydował się konkurenta pogonić bardzo daleko w młodnik olchowy i jedyne co, to mogłam się uśmiechnąć i wrócić do domu na śniadanie. 
Niestety nie wiem kim jest konkurent Pana Cierniówki, może ktoś coś podpowie? 
 

33 komentarze:

  1. Wspaniała fotorelacja! Podejrzewam że drugim bohaterem Twojej relacji może być muchołówka szara, chociaż nie mam pewności.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję serdecznie, nie brałam muchołówek pod uwagę, postaram się to sprawdzić.

      Usuń
  2. Piękne są takie chwile sam na sam i jeszcze ciepło i słońce i te zapachy. Zdjęcia świetne właśnie w porannym świetle. Gratuluję spotkania. Ja też stawiam na muchołówkę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, masz rację, wspaniałe są takie chwile. Czuję, że żyję. Dla takiech chwil warto budzić się rano.

      Usuń
  3. Ja cię nie mogę. JAK TY OPOWIADASZ!!!!!!!!!!!!!
    Ja wiem, znam cię, słucham, gadamy sobie często, ale Twoje opowieści przyrodnicze wręcz uwielbiam!!!!
    A aparat, jak widać, świetnie sobie radzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj kochana, jak mi teraz posłodziłaś. Jak lubisz moje opowieści to będziesz miała kilka jeszcze bo już są w przygotowaniu.

      Usuń
  4. Oj nie znam się na ptaszkach zupełnie, jedynie co zauważyłam u nas, to że od zeszłego roku pojawiło się więcej wróbelków , na szczęście , bo lubię te ptaszki.
    Piękny spacer miałaś :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A u mnie mniej wróbli niestety. Jestem miłośniczką wróbli i martwi mnie spadek ich liczebności. Spacer był bardzo udany ale za krótki.

      Usuń
  5. superaśny spacer -takie zdobycze Marysiu - cieszę się, że udało Ci się przeżyć taki miły poranek :) pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poranek był fantastyczny, więcej sobie takich życzę. I każdemu innemu też życzę, to uwrażliwia człowieka.

      Usuń
  6. Rewelacyjne zdjęcia !!! Nie wiem tylko, czy będąc w fotograficznym skupieniu zdołałaś się wsłuchać w muzyczne trele ? Pozdrawiam :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapewniam, że tak. Trele były wspaniałe, operowe niemal i fotografowanie nic a nic mi w tym wsłuchiwaniu nie przeszkadzało.

      Usuń
  7. Czytam Twoje posty oglądam zdjęcia i uśmiech z ust mi nie schodzi to jest wspaniałe. :)
    A u nas na działce tylko modraszka zasiedliła budkę i latają tuż nad głowa z pożywienie dla maluszków. :) No i nasz kotek uwielbia oglądać filmy ornitologiczne siedząc na swoje kociej górce i wpatrując się w gałęzie jabłoni lub jodły, na nich siadają ptaszki bowiem. Dodam że kotek u nas chodzi w uprzęży na długiej lince. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dobrze, że siedzi w uprzęży bo inaczej byłby zagrożeniem dla tych małych ptaszków. Pozdrawiam.

      Usuń
  8. Zdjęcia ładnie wyszły.
    Aparat musi być dobry. :D
    Fajnie czytało mi się tego posta.
    Bardzo ciekawie to napisałaś! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za te słowa. Miło mi, że dobrze się czytało. Staram się chociaż czasem mi nie wychodzi. Pozdrawiam.

      Usuń
  9. Pięknie, ale to już wiesz, bo Twoje wszystkie zdjęcia są niesamowite :) A aparat super:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mówi się, że to nie aparat robi zdjęcia, tylko fotograf, zgadzam się ale czasem aparat po prostu umożliwia więcej. I ten właśnie mi więcej umożliwia, osiągalne dla mnie stały się ptaki które kiedyś były tylko marzeniem uciekającym nim je dojrzałam.

      Usuń
  10. Też bym obstawiała muchołówkę szarą. Ale te maluchy są często tak podobne, że czasem trudno je dobrze oznaczyć.:)
    Natomiast na pierwszym zdjęciu jest prześliczny mazurek.:) U nas na wsi są wielkie stada mieszane wróbli i mazurków. Teraz się porozdzielały na pary, ale zimą grasują wspólnie.:)
    Zazdroszczę Ci tych chwil spokoju w lesie.:)
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te chwile są kradzione w weekendy i wykorzystywane do granic. Nie wiem czy starczyłoby mi czasu na pisanie bloga gdybym mieszkała tu na stałe. Bo nic tylko bym w lesie była...

      Usuń
  11. Marysiu, Twoje opowieści czyta się ogląda tak, jakby było się obok Ciebie, w czasie gdy robisz zdjęcia :) Uwielbiam ptasie koncerty, a o tej porze roku to prawdziwa feeria dźwięków :)
    pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, one teraz tak śpiewają że az czasem niemal za głośno. A jak mogę dostrzec śpiewaka to mam ogromną frajdę. Cieszę się, że moje wyprawy są Ci tak miłe:) Pozdrawiam.

      Usuń
  12. Musisz mieć wzrok sokoli, żeby te wszystkie drobne ptaszki wypatrzeć :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój wzrok to się męczy ale to prawda jestem zdecydowanie czujniejsza niż inni spacerowicze. Zwracam uwagę na każdy ruch, szelest, na nietypowe elementy. Pozdrawiam.

      Usuń
  13. Zdjęcia cudne i opowieść też-konkurent to muchołówka szara tak jak pisali poprzednicy:)Napisz proszę jaki model aparatu i jeśli masz możliwość wypróbuj go do zdjęć makro(owady,rośliny)-mój kompakt też zaczyna kończyc zywota i będę musiała coś kupić.pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za uznanie. Sama potwierdziłam że to faktycznie muchołówka szara. Co do zdjęć macro to można zrobić bardzo blisko ale z racji że to jednak nie jest lustrzanka to głębia ostrości jest kompaktowa. Dla tego do tego rodzaju zdjęć jednak lepszy jest obiektyw macro, ale jak chcesz foty dokumentalne a nie artystyczne to jak najbardziej się sprawdza.

      Usuń
  14. Przepiękne ptasie zdjęcia !! Masz doskonałe oko do wypatrywania ptasich piękności ! Nie wiem kim jest konkurent cierniówki ale jest śliczny i pięknie pozował do zdjęć !!
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już się dowiedziałam kim jest konkurent. Oko mam wprawione w łowieniu ruchu. Ale po dłuższym spacerze nieco mnie już bolą oczka od wpatrywania sie. Pozdrawiam.

      Usuń
  15. Fantastyczne zdjęcia!!!Pozdrawiam! :))

    xxBasia
    http://kasztanowydomek.blogspot.co.uk/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za uznanie i za odwiedziny.

      Usuń
  16. Wspaniała relacja. Przeczytałam z zapartym tchem. Lubię takie opowieści, do tego pięknie udokumentowane zdjęciami. Sprzęt masz boski! Ciekawa jestem co to za sprzęt, bo próba wyszła swietnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że opowieść przypadłą do gustu. Wspaniale jest tak spacerować i wchłaniać przyrodę. A sprzęt to nowość Nicona z długim zoomem, kompakt. Bo obiektyw do mojej lustrzanki się zepsuł.

      Usuń
  17. Luna jak zwykle cudowna fotorelacja, jak zwykle przeczytałam na jednym oddechu, potrafisz wciągnąć, oj potrafisz :)

    OdpowiedzUsuń

Jeżeli podoba Ci się co piszę, lubisz spędzać czas przy moim blogu, daj mi o tym znać komentując. Dziękuję z całego serca.