Jak uratować 100 kotów - wysterylizuj jednego

piątek, 3 czerwca 2016

Opowieści źdźbłem i liściem pisane - Dwie wojny

Jestem wielkim i zagorzałym przeciwnikiem wojny w każdej postaci. Te wielkie to chyba tylko tym co na nich zarabiają i mają szatana w sercu, nie przeszkadzają, a te małe, międzyludzkie, szkolne, związkowe czy nawet te same ze sobą... też są mi wrogiem. 
Ale czasem bywa tak, że taki mały konflikcik, może mieć swoje niewielkie pozytywne aspekty. I niby jakie to aspekty, zapytacie.
No takie, że czasem idzie się przez las, na spacer z chęcią do fotografowania i nic się nie dzieje. Bo i pora już nie ta i wiatr głowę urywa więc się wszystko gdzieś zaszyło... 
A tu na stawie raptem dwie krzyżówki i kilka leniwych łysek.

 
No chyba każdy spotkał łyskę. No nic ciekawego, można powiedzieć. A tu nagle ja się patrzę, a one jakieś dziwne pozy zaczynają przyjmować.
 
 

 Puszyć się, skrzydła rozkładać i tak "tokować" do siebie. Nigdy jakoś szczególnie nie obserwowałam tych ptaków więc to zachowanie było dla mnie nowe.
I nagle...


Nastąpił błyskawiczny atak, z chlapaniem woda i trzepotem skrzydeł.
A potem nagle rozejm. Chwila spokoju. I dziwne pozy.



I po tym tańcu znów chlapanie i atak.


A po kilku dosłownie, sekundach rozeszły się, czy też raczej rozpłynęły zupełnie spokojne. 
 
 
Nie mam pojęcia o co chodziło, kto wygrał i czy w ogóle to była wojna ale dla mnie tak wyglądała. 
Zachęcona ta wartką akcją poszłam dalej, do lasu. 
No, a tam  pusto, cicho i wietrznie. 
Ale pod nogami dostrzegłam kolejną małą wojnę. 
 



 
 Tu już nie ma wątpliwości co jest przedmiotem konfliktu. Te dwie pracujące ciężko mrówki walczyły o ten sam kawałek patyka. Tylko czemu? przecież chyba do jednego mrowiska go niosą, może chodzi o to że kto przyniesie coś fajnego to jakąś premie dostanie?
Po minucie szarpania, jedna stwierdziła, że jest mądrzejsza i poszuka sobie własnego patyka.  
 

 
Tak oto ja, przeciwniczka wojen wszelkiej maści uwieczniła dwie, a ich wystąpienie urozmaiciło mój spacer. Dało też temat do tego wpisu.  No i właśnie to jest ten chyba jedyny pozytywny aspekt konfliktów, oby bezkrwawych. 
Do następnego kochani.
 

19 komentarzy:

  1. Ja również jestem przeciwniczką wojen.
    Post bardzo ciekawy. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dziękuję, zawsze staram się jak mogę, chociaż czasem nie wychodzi.

      Usuń
  2. A może to jednak nie wojna, a toki do kolejnego lęgu, ale obserwacja świetna. Mrówczy badylek ma prawdopodobnie robala w środku, to cenna zdobycz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A nie mam pojęcia, wiem, że łyski są dość nietypowe ale poza tym nic o nich nie wiem. A co do patyka to zapewne masz rację...

      Usuń
  3. Slicznie opowiedziane, bardzo interesująco:)
    Myślę, że łyska przeganiała drugą, bo to był jej rewir. Toki wyglądają inaczej. To były dwa samce albo dwie samice (takie samo upierzenie) nigdy nie walczy samiec z samicą.
    Walkę mrówek i ja widziałam, nawet chciałam je rozdzielić, niestety zwarcie było tak mocne, ze nie potrafiłam im pomóc. To była walka na śmierć i życie. Kiedyś czytalam, że mrówki tego samego gatunku, ale z innego mrowiska zabijają się. Zwycięża mocniejszy. Dobrze, że Twoje mrówki poszły po rozum do głowy:)
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeden z pierwszych moich filmów przyrodniczych jaki oglądał pokazywał wojnę dwóch mrówczych koloni - straszne.

      Usuń
  4. Ptaszki się biły , a może trak zalecały ??
    A mrówki też walczą o przetrwanie...
    Piękne zdjęcia...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, ja sądzę że na zalecanie to już było za późno bo jajka dawno w gniazdach.

      Usuń
  5. Wspaniałe zdjęcia łysek i zaskakujące pozy czynią kaczki.Walka mrówek zachwycająca,pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozy faktycznie fajnie, ale czy ta walka zachwycała kogokolwiek poza mną... pewnie nie uczestników.

      Usuń
  6. Taki pozytywny aspekt wojny - ciekawostka przyrodnicza i piękne zdjęcia.:)
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nadal mam mieszane uczucia czy wojna ma jakiekolwiek pozytywny aspekt.

      Usuń
  7. Piękne zdjęcia i jak zawsze ciekawe historie do nich:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki kochana, i dzięki za dropsy:)

      Usuń
  8. dla mnie wygląda to na ptasie zaloty... ale czy aby na pewno tego nie wiem;
    jak zawsze zdjęcia zachęcające do oglądania...
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję serdecznie. Sama nie wiem o co chodziło...

      Usuń
  9. O rany! Ależ dokumentacja :)))
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. Mnie też się wydaje, że to zaloty były na wodzie, choć chyba nieudane. A jeśli o mrówki chodzi - to śmieszna sytuacja. Tyle patyków w lesie, a one uparły się na ten jeden. Jesteś naprawdę dobrą obserwatorką, skoro dostrzegasz takie drobne stworzenia i tak ciekawe sytuacje. Pozdrawiam :))

    OdpowiedzUsuń
  11. Piękne zdjęcia, pomyśleć że jak patrzę na zdjęcia "chlapania" wodą to śmiać mi się chce, a tam mogło iść o bardzo poważną sprawę. A mrówki jakie są piękne na Twoich zdjęciach.

    OdpowiedzUsuń

Jeżeli podoba Ci się co piszę, lubisz spędzać czas przy moim blogu, daj mi o tym znać komentując. Dziękuję z całego serca.