Jak uratować 100 kotów - wysterylizuj jednego

wtorek, 4 października 2016

Spotkanie z Rudą

W ubiegłym tygodniu, zwabiona śliczną pogodą, odłożyłam tamborek, złapałam za aparat i pojechałam do parku.  Miałam w planach spacer i rozeznanie. Może się jakaś sikora napatoczy, może kowalik, a może wiewiórka.
W parku było urokliwie i ciepło oraz wyjątkowo cicho. Ptaki jedynie gdzieś w koronach gwizdały. Byłam nieco rozczarowana ich brakiem dostępności ale pomyślałam, że w sumie to wyszłam głównie na spacer. 
W znanym sobie miejscu, gdzie zawsze spotykałam ptaki rożnej maści, tego dnia były jedynie wróble domowe, wróble mazurki i gołębie. 
 
Usiadłam na ławce z uśmiechem przyglądając się tym ruchliwym stworzeniom. Czułam radość z możliwości obserwowania ich. Po pewnym czasie do wróbli dołączyły głośne bogatki.
Ich żółte brzuszki rozweseliły to brązowo szare towarzystwo. 



Patrzyłam na ten cytrynowy brzuszek odcinający się mocno od ciemno zielonych mroków zadrzewień cisowych i dopiero po chwili zauważyłam, że nie tylko sikorka tam się znajdowała. 
W ciemnościach mignęła mi ruda plamka. I jak się dobrze skupiłam to zobaczyłam całe stworzenie. 




Wisiała tak przedziwnie trzymając coś w łapce i obserwowała mnie ukradkiem. 
Nie była sama. Na drzewie obok zatrzeszczała kolejna. 

 Ta się nie krępowała i jawnie wcinała orzecha. I cały czas na mnie patrzyła, czy jej przypadkiem go nie zabiorę. 
Siedziałam na brzegu ławki, bokiem do oparcia, a tyłem do reszty siedziska i nagle usłyszałam jak coś skrobie po deskach. Okazało się że kolejna Ruda przyszła sprawdzić czy nie mam czegoś do jedzenia. Uwierzcie mi, że byłam zła na siebie za to, iż nic nie wzięłam. Ale obiecałam im, że wrócę z darami. 


 Zawiedziona, że nic nie dostała uciekła i zaczęła szukać smakołyków w trawie. Starsi ludzie często je dokarmiają, więc szybko znalazła orzecha i chyba ją to uszczęśliwiło. A mnie sprawiło radość podglądanie ich.  Mam nadzieję, że jak wrócę tam w porze kolorowych liści to jeszcze będą i przyjmą ode mnie orzeszki.

29 komentarzy:

  1. Jakie ładne zdjęcia, ja zanim się przymierzę, to już dawno ptaszka ni ma. :(
    Pozdrawiam
    Anka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No często tak jest, trzeba cierpliwości i szczęścia. Dziękuję.

      Usuń
  2. Moje ulubione!!!! Wiewórki!!! Cudowne zdjęcia Marysiu :) pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Basieńko, cieszę się, że Ci się podobają. Mam nadzieję na ładniejsze zdjęcia w najbliższym czasie, ale zobaczymy jak bedzie.

      Usuń
  3. jakie kolorowe te zwierzątka! Ja ze swoim krecim wzrokiem nie mam szans zobaczyć takich cudów, więc dzięki za tą możliwość :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Że tak powiem, ja też ślepa jestem - 5,5 dioptri:)

      Usuń
  4. Och jakie cudowności :) Musisz mnie zabrać do tego parku i razem podkarmimy wiewiórki:) A nasze są ładniejsze od tych, co dokarmiałam w Anglii :)

    OdpowiedzUsuń
  5. O, mamusiu, te zdjęcia są obłędne! A już ta zwisająca wiewiórka powaliła mnie na kolana.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakość zdjęcia pozostawia wiele do życzenia ale modelka jest przednia.

      Usuń
  6. Cudowne zdjęcia !!! Koniecznie idź jeszcze raz ( już z orzeszkami) do tych słodkich rudzielców :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A pójdę, i wezmę męża żeby robił foty.

      Usuń
  7. Ależ się przewiesiła jak kot, świetna fota. Ja ostatnio tylko je słyszę jak furczą, że się zbliżam, ale żadna nosa nie wyściubiła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te dzikie leśne takie są, ale te miastowe to prawie jak domowe kotki:)

      Usuń
  8. Marylko, jesteś zaklinaczką zwierząt;) A tak na poważnie to jesteś dobrym człowiekiem i zwierzęta to czują. Wspaniałe zdjęcia! Wiewiórka-akrobatka niesamowita!
    Pozdrawiam cieplutko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, takie słowa... Ja się staram być dobra, ale nie zawsze mi wychodzi. Dziękuję.

      Usuń
  9. Nie wiem, na czym siedzi mazurek z pierwszego zdjęcia, ale całość sprawia wrażenie wręcz egzotyczne.:) Wiewiórka w zwisie - rewelacja!:)))
    W Nałęczowie wszystko było tak oswojone, że z ręki jadło. Dosłownie. Sikory też. A wiewiórki wchodziły po nodze, żeby się dostać do dłoni z orzeszkiem.:))) Tylko trzeba było pamiętać, żeby założyć spodnie.:)))
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mazurek siedzi na jednym z setek wielkich rododendronów rosnących w tym parku.
      Również serdecznie pozdrawiam.

      Usuń
  10. Miałaś piękne spotkanie!Umiesz ostrzec piękno otaczającego nas świata. Wiewiórka przeurocza, szczególnie ta w zwisie:)
    Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, nie napisałam nic o ptaszkach. Swietne ujęcia, sikorka tak cudownie wybarwione, że prawie nierealna:)

      Usuń
    2. Mocno kontrastowała z ciemnym i szarym tłem.

      Usuń
  11. Tyle piękna i ciepła w Twoich zdjęciach.Wróbelek,sikorka cudowne fotki,ale najbardziej miło pozowały wiewiórki.Ta ich ruda kita w lekkim wiaterku,niesamowite,pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiewiórki to wdzięczne ale i dość trudne obiekty do zdjęć, są ruchliwe i nerwowe.

      Usuń
  12. oh,jakbym chciała trafic na taka wiewioreczke i ją fotografowac, piekne Ci zdjecia wyszly!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zapraszam do siebie. Tu jest dużo ślicznych rudych wiewiórek.

      Usuń
  13. Piękny spacer i fantastyczne ujęcia ! Zazdroszczę spotkania z tymi małymi rudzielcami!
    Gdybyś potrzebowała orzechów to u mnie w tym roku obrodziły....
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Śliczna ruda:)ale i mazurek fajnie blisko:)pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Jeżeli podoba Ci się co piszę, lubisz spędzać czas przy moim blogu, daj mi o tym znać komentując. Dziękuję z całego serca.