Jak uratować 100 kotów - wysterylizuj jednego

poniedziałek, 12 grudnia 2016

Społecznie gorsza

Cześć wszystkim.
Dziś nie będzie zdjęć zwierzątek, ani żadnych haftów, dziś będą moje wynurzenia. Cóż, czasem tak też trzeba. Sprawa wyszła kilka dni temu.
Otóż wyszła kiedy rano przed pracą nagle mnie olśniło. Przeglądałam sobie spokojnie FB i patrzę nagle na obrazek znajomej, którą obserwuję od kilku miesięcy. Podziwiałam jej rysunki pastelami i podziwiałam i nic. A tego dnia nagle mnie olśniło - Ja też tak chcę. 
Ojej, jak bardzo ja chcę! Normalnie od lat nie czułam takiego wewnętrznego radosnego musu stworzenia czegoś. A do tego w technice, którą kiedyś tam uznałam, za nieciekawą dla mnie. 
Nagle stała się ciekawa i to jak. 
No i się pojawiły wątpliwości. 
Jak zacznę się bawić nową techniką to zaprzestanę na czas jakiś wyszywać...

Zapytacie jaki tu problem? No dla normalnego człowieka żaden, ale nie dla mnie.
 
Chodzi o to, że od lat panuje przekonanie, że człowiek w swoim krótkim życiu MUSI do czegoś dojść, MUSI coś osiągnąć, najlepiej sukces, bo dno się nie liczy. Spokój też jest traktowany po macoszemu. No i właśnie ja zostałam wychowana w bardzo mocnym przekonaniu, że MUSZĘ coś osiągnąć. Tak na prawdę nie mam pojęcia co, ale w czymś MUSZĘ być wybitna. 
Tak mocno wdrukowano mi to przekonanie, że nawet na polu swojej pasji (zawodowo dałam sobie spokój z wybitnością), pragnęłam podświadomie to magiczne "COŚ" osiągnąć. Ale co to jest to "COŚ" to nie wiem. Sukces? Sławę? Ble...
A jak moje serce zaśpiewało dla nowej plastycznej techniki to wdrukowane przeświadczenie zaczęło drążyć - Nie rozpraszaj się bo niczego nie osiągniesz!
No jakiś dramat i koszmar. 
Szparag powiedział, że jeszcze nie spotkał nikogo kto gryzłby się z powodu swojego hobby tak bardzo jak ja.
Goni mnie to przekonanie niczym komornik i zabiera całą radość z pasji. 
Nie chcę być wybitna, najlepsza czy super. Nie chcę się sprawdzać, czy doścignę najlepszych w swoim fachu, chcę być szczęśliwa, że mogę sobie porysować, powyszywać, pofotografować.  
Pragnę się cieszyć swoją pasją, bez presji i poczucia winy. 
 
Co jest ze mną nie tak?

Że czyje się winna, marnując czas na wyszywanie, na rysowanie. Bo w tym samym czasie mogłabym robić coś pożytecznego? Zarabiać pieniądze, sprzątać? Ale ja nie chcę tak żyć. Nie chce dla zasady męczyć się w pracy, której nie cierpię, bo daje kase... 
Czy jestem przez to obywatelem gorszej kategorii, bo nie reprezentuję sobą nic wartościowego w oczach spaczonego społeczeństwa? Bo nie poświęcam się dla idei, jakiej? Bo nie zarzynam dla rodziny, w imię wyższego celu? No nie ma takiej potrzeby. Jakby wystąpiła, to pewnie bym się pozarzynała ale nie ma, więc o co chodzi? Czemu się czuję gorsza, bo bawię się w życie i odstaję od konwenansów społecznych określających ramy dorosłości. Tak, mam 33 lata.
A żyję trochę jak nastolatka. Czy to złe? Nikomu nie robię krzywdy, a jeśli komuś jednak to proszę by się zgłosił. 
Taką z mężem objęliśmy drogę, nie chcemy na pokaz dorosnąć, chcemy żyć po swojemu, nikt nas nie utrzymuje nikomu nie ciążymy. 

No, ciężko się zrobiło, ale tak mnie to gniecie...
 

36 komentarzy:

  1. Kochana życzę Ci tego abyś realizowała Swoje pasje i czerpała z nich same przyjemności,bez żadnych "skutków ubocznych".My z mężem też nieco "odstajemy" od społeczeństwa i bardzo wiele osób patrzy na nas "krzywo"bo nie wplasowujemy się pięknie w nasze wiejskie środowisko.Co z tego,że jesteśmy po trzydziestce żyjemy to nasze życie i mamy prawo je przeżyć tak jak chcemy. I jeśli ktoś ma z tym problem to tylko i wyłącznie jego problem :)Rob Swoje kochana bo najważniejsze żebyście dobrze się czuli ze Sobą.Pozdrawiam Cię serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie zdajesz sobie sprawy jak bardzo potrzebne mi są takie slowa. Dziękuję Ci za poświęcony mi czas i za wsparcie.

      Usuń
    2. Na moje wsparcie zawsze możesz liczyć bo jesteś wyjątkowym i wspaniałym człowiekiem i bratnią duszą :)
      Pozdrawiam.

      Usuń
    3. No i się niemal popłakałam ze wzruszenia. Bardzo dziękuję.

      Usuń
  2. Takie wdruki to ciężka sprawa! Najlepiej ich się pozbyć, wszystko jedno jak. Bo tak naprawdę to jedyne w życiu się liczy: być szczęśliwą i realizować swoje pasje. To osiąganie czegokolwiek to mit, szkodliwy, bo chwytliwy. Wymyślony po to, żeby ludzie gryźli się jak psy w wyścigu szczurów. Żeby odwrócić ich uwagę od tego, co naprawdę ważne - swego szczęścia. Czyli powiedz temu niepokojowi, żeby poszedł się bujać, bo już Ci nie jest potrzebny, bo masz wszystko, co potrzeba. I radośnie oddaj się swoim pasjom, jakiekolwiek Ci do głowy przyjdą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to prawda, wdruki są cholernie uciążliwe, zwłaszcza jeśli zdajemy sobie z ich istnienia sprawę i nie bardzo wiemy jak się ich pozbyć.
      Dziękuję za komentarz i za dobre słowo:)

      Usuń
    2. Droga Luno, kiedy zdajemy sobie z ich istnienia sprawę, to jest już naprawdę dużo. Moim zdaniem co najmniej połowa pracy wykonana. Życzę powodzenia Tobie i sobie!
      :-D

      Usuń
    3. Dzięki Agniecha, ściskam.

      Usuń
  3. Życie mamy tylko jedno i w dodatku bardzo krótkie i "co ludzie powiedzą" jest zupełnie nie ważne tak długo jak nie robisz nikomu krzywdy. Musisz jeść i spać bo inaczej byś umarła. Reszta zależy do Ciebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moją naczelną zasadą jest "nie krzywdzić". Również siebie.

      Usuń
  4. Rób co kochasz i każde nowe wyzwanie traktuj jak cos co daje Ci kopa do następnych pomysłów.Życie nie polega na wyścigu szczurów-trzeba je umieć tak przeżyć by po śmierci niczego nie żałować-ot takie motto gdzieś czytałam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też gdzieś czytałam takie motto i bardzo mi się podoba. Problem polega na tym by się odważyć.

      Usuń
  5. Powiem szczerze, że dziwnie sie poczułam czytając Twoje wynurzenia:) Jeżeli jest Ci z tym co robisz dobrze i najbliższa osoba w rodzinie, czyli mąż, to akceptuje to po co się zadręczasz. Czy ktoś Ci zarzuca Twoje takie a nie inne postępowanie, znajomi? Daj sobie z tymi ludżmi spokój. Pieniądze są ważne, ale nie najważniejsze, realizuj się w tym co lubisz i przestań myśleć :) Jesteś młodziutka i ciesz się młodością, nie przjmuj się zbytnio:)
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wybacz, jeśli mój post wywołał u Ciebie konsternację. Znajomych mogę sobie odpuścić, ale najbliższej rodziny już raczej nie. I tu jest trudność. Trwa u mnie powolny proces uwalniania się ale jak wspomniałam jest powolny.

      Usuń
    2. Wiesz Lunko, rozumiem Cię. Mój proces uwalniania się spod opinii mojej mamy trwa do dziś i nie skonczył się, a mam 60 lat. Ale chciałabym sie wyzwolic, tylko u mnie juz za późno. Chciałabym aby inni młodzi ludzie żyli swoim życiem i nie czuli takiej presji jak ja. Mam syna, któremu nigdy nic nie narzucałam i zarzucałam gdyz wiem co to znaczy życ pod stałą presją.
      Serdeczności slę i życze szybkiego uwolnienia się i zdrowia i siły. Maluj, fotografuj i ciesz się młodością i miłością męża. Całuski zostawiam.

      Usuń
  6. Słuchaj, ja się przestałam przejmować tym co inni myślą, że ja POWINNAM, bo w sumie to moje życie i chcę żyć po swojemu. Ostatnio w pracy od koleżanki, którą do tej pory uważałam za dobrą koleżankę usłyszałam, że prowadzenie bloga to marnowanie czasu, robienie róznych robótek to marnowanie czasu i tu cytat "gdybyś miała dziecko pewnie chodziłoby zaniedbane, bo tyle czasu poświęcasz na bzdury typu blog"....a za moimi plecami dodała jeszcze, ze kobiety w moim wieku powinny mieć dzieci a nie koty!!! Najpierw się zdenerwowałam, ale w końcu nie skomentowałam, bo już kiedyś obiecałam sobie, że nie dyskutuję z głupcami. Ale później zrobiło mi się strasznie przykro.... Nie rozumiem dlaczego ludzie zajmują się tak bardzo cudzym życiem! Nie rozumiem dlaczego niektórych tak bardzo boli, że inni nie chcą mieć dzieci....Dodam, ze koleżanka to matka polka trojga dzieci....ale mnie zupełnie nie obchodzi jak żyją inni...dlaczego oni wtrącają się w moje życie??? A po tej chwili jakiegoś rozżalenia i smutku dostałam takiej energii do działania jak nigdy! Bo o ile chwilę się wahałam tak jak Ty, czy faktycznie nie zajmuję się bzdurami...o tyle zaraz stwierdziłam, ze dlaczego mam rezygnować z czegoś co daje mi radość i przy czym się relaksuję? Od razu poczyniłam kilka pierdółek na kiermasz dla dwóch fundacji i kupiłam płótna i farby...bo chcę zrealizować największe marzenie i coś sobie namalować, chociaż nigdy tego wcześniej nie robiłam ;) bo najważniejsze robić to co się kocha i żyć po swojemu ;) żyj jak chcesz!!! Pozdrawiam serdecznie!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam, że się wtrącę: ale uważam, że Twoja koleżanka po prostu Ci zazdrości, ale na pewno się do tego nie przyzna.:)
      Jeśli chodzi o reakcję, to brawo Ty!:))) Powodzenia życzę.:)))

      Usuń
    2. Elu... no brak mi słów jak mocno mnie uskrzydlił Twój komentarz. Też zamiast dzieci mam koty, te o które ktoś w fundacjach walczył by nie zmarły za młodu.
      Takie niemądre komentarze bardzo mnie złoszczą, mniej smucą, ale wściekają właśnie, bo jakim prawem czyjaś racja jest bardzie "Mojsza niż Twojsza". Chore, może ona Ci zazdrości i dla tego deprecjonuje. Czasami mam takie ważenie, że niektórzy zazdroszczą mi tego, że staram się i mogę być nadal dzieckiem.
      Czasem tylko się to wdrukowane przeświadczenie "jak powinno się żyć" ciągnie w dół.
      Dziękuję Ci za te słowa, ściskam i życzę powodzenia w malowaniu, ja od wczoraj stawiam pierwsze kroki w rysowaniu.

      Usuń
    3. No widzisz jak to jest, bo mnie ucieszył Twój wpis,że nie jestem jedyna ;) Lubię moje życie, staram się cieszyć drobnostkami, relaksuję przy robótkach przeróżnych i żyję po swojemu i chyba to właśnie ludzi denerwuje najbardziej, może faktycznie też zazdroszczą.... nie wiem i w sumie mnie to nie obchodzi ;) grunt to się dobrze czuć w swoim towarzystwie :D Pozdrawiam serdecznie!!!!

      Usuń
  7. Kobieto, to TWOJE życie! Nie można się oglądać na innych. Pomyśl, że gdyby wszyscy chcieli żyć tak, jak im dyktują inni, to nie było by odtwórców, pasjonatów, kiermaszy z hand made, fundacji, prywatnych hodowli i wielu, wielu innych wspaniałych rzeczy. Ludzie bywają wredni i zawistni, tak ja pisze Ela. Jeśli jesteście szczęśliwi, to realizujcie swoją drogę. I już. Na przekór innym, żyjcie po swojemu.:)
    Podobną odpowiedź znajdziesz też tutaj, to jeden z przykładów:
    https://www.youtube.com/watch?v=MZ6bJr-AtpY
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Droga Grażyno, ja się cholernie staram iść swoją drogą chociaż czasem to nie jedna droga tylko kilkanaście wąskich ścieżek i czasem się gubię. A nad tym ten wielki dzwon powinności. Może kiedyś na niego ogłuchnę:)

      Usuń
  8. W życiu trzeba być egoistą. Trzeba robić co się kocha i co daje nam przyjemność. Bo jak Ty będziesz szczęśliwa to Ci którzy Cie otaczają tez z tego szczęścia będą czerpać.
    W życiu potrzebna jest równowaga. Jestem mamą, moim obowiązkiem jest chodzić do pracy i dbać o chłopców - to leży na jednej szali. A na drugiej moja pasja, mój wolny czas kiedy zatracam się całkowicie w przyjemnościach. I niech inni robią co chcą a mi tak właśnie jest dobrze. I tego ucze swoich chłopców. Równowagi. I tego Tobie życzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To cudowne, że potrafisz znaleźć Siebie w roli matki. Że wiesz, że jest coś więcej niż tylko rodzicielstwo, bo czasem mam wrażenie, że kobiety zmieniają się w rodziców obojga płci i robią z tego fanatyczną powinność.
      Dziękuję.

      Usuń
  9. Póki możesz spojrzeć spokojnie sobie w oczy w lustrze żyj tak jak ci serce podpowiada i nie patrz na innych poza mężem. Ja 13 lat temu zrobiłam coś wbrew całej mojej rodzinie rodzicom i rodzeństu wszyscy stukali sie w głowę ale dzieki temu jestem tu gdzie jestem jestrm szczęśliwa mam wspaniałego męża i syna. Czasami warto zrobić coś wbrew wszystkim

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz absolutną rację. Super, że poszłaś swoją drogą i nie dałaś się złamać. Brawo Ty:)

      Usuń
  10. Póki możesz spojrzeć spokojnie sobie w oczy w lustrze żyj tak jak ci serce podpowiada i nie patrz na innych poza mężem. Ja 13 lat temu zrobiłam coś wbrew całej mojej rodzinie rodzicom i rodzeństu wszyscy stukali sie w głowę ale dzieki temu jestem tu gdzie jestem jestrm szczęśliwa mam wspaniałego męża i syna. Czasami warto zrobić coś wbrew wszystkim

    OdpowiedzUsuń
  11. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  12. Siostra do kogo Ty sie porównujesz? Do ludzi, którzy cały swój czas spędzają w pracy i życie przecieka im przez palce?? Nie patrz się na innych, bo nic Ci to nie da. W życiu trzeba samemu zadbać o swoje szczęście, a jeśli dają Ci je nowe techniki, to się nimi zajmuj. Nikt za Ciebie życia nie przeżyje i nikt nie ma prawa mówić Ci co masz w nim robić. Jeśli jesteś szczęśliwa, że masz, co masz i kochasz to, co robisz, to nie przestawaj. Dobrze wiesz, że u mnie z pasjami też nie jest lekko, bo na co dzień spotykam się z niezrozumieniem, ale robię to, co lubię i nie zamierzam z tego zrezygnować. Więc nie załamuj się i twórz nadal, nawet jeśli na rzecz nowej techniki chwilowo idą w odstawkę inne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wiem, że nie masz lekko i podziwiam Cię za skuteczność. Jakby mi ktoś całe dnie nad głową skrzeczał to bym zwariowała albo uciekła gdzie pieprz rośnie.

      Usuń
  13. Wyścig szczurów jest okropny, to chore dążenie do sławy... Ale Ty się tym nie przejmuj, naprawdę - rób po prostu to, co kochasz. Własna pasja jest nieoceniona, ubogaca nasze życie i uszczęśliwia nas. I nie jest żadnym marnowaniem czasu, choćby to było coś najprostszego - chociaż niestety wiem, że tak się to często nazywa...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, mam wrażenie, że ludzie bez paski są bardzo sztywni i ciaśni w głowie. Dziękuję za miłe słowa.

      Usuń
  14. Kochana! MUSISZ to pójść ( za przeproszeniem) do toalety bo inaczej Cię rozerwie... Cała reszta w Twoim życiu to Twój wybór! Wydaje mi się że osiagasz ten swój SUKCES każdego dnia. Robisz to co kochasz, kochasz to co robisz... Poznajesz siebie, przekracza swoje granice i tworzysz! Pielegnujesz dziecko w sobie, a to najpiękniejsza umiejętność. Zaufaj sobie Maria! Badz sobą! I rób to co czujesz! Bo to Twoja droga! K.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. K? Brzmisz jak moja przyjaciółka Kasia. A to mądra osoba, więc Ty mądrze piszesz i dziękuję:)

      Usuń
  15. Zgadzam się z poprzedniczkami Marysiu☺☺. Nic nie musisz! Możesz i tyle :) życie mamy tylko jedno, innego nie będzie, więc żyj!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basiu, zawsze wiesz co powiedzieć, dziękuję, że jesteś.

      Usuń
  16. Zgadzam się z Tobą, niestety ja nie mogę, porzucić pracy, albo pójść do małopłatnej pracy, bo kredyt na mnie ciąży, muszę go spłacić, i sobie oraz dziecku cos kupić, no i na moje hafty też musi być jakiś pieniążek, dlatego poszło sie do byle jakiej pracy, haruje się jak głupi osioł za grosze. Ale zmienię to.

    OdpowiedzUsuń

Jeżeli podoba Ci się co piszę, lubisz spędzać czas przy moim blogu, daj mi o tym znać komentując. Dziękuję z całego serca.