Jak uratować 100 kotów - wysterylizuj jednego

poniedziałek, 24 kwietnia 2017

Opowieści źdźbłem i liściem pisane - Leśna niespodzianka

Tegoroczna wiosna wszystkim się chyba daje we znaki swoją zimną i przekropną aurą. Po dość zimowej zimie czekamy na te ciepłe, pełne słońca dni a tu... lipa, i to bynajmniej nie ta pięknie kwitnąca i zieleniąca się latem. My z wiosną to się w tym roku przywitałyśmy dopiero na święta... Ale czy było się z czym witać wcześniej? No nie wiem, niby coś tam kwitło... niby ćwierkało...
Lecz dopiero przerwa Wielkanocna dała mi realną szansę zapoznać się osobiście z plotkami. Zatem spacer się odbył, popołudniowy, gdyż wcześniej siąpiło coś upierdliwie. No, żeby ciepło było, to bym nie powiedziała. Raczej temperatura listopadowa, wiatr też, tylko to słonko złudne takie. Za to jakie widoki...



 Od razu wiedzieliśmy ze Szparagiem, że za daleko się wybierać nie ma sensu. Ale tak zaraz wracać... A te kontrasty takie malownicze. W powietrzu czuło się pewien niepokój. Jakieś takie lekkie podekscytowanie. Żadne zdjęcie nie jest w stanie oddać tej aury, tych niuansów malowanych światłem popołudnia i niskimi chmurami w tle.




 Zdążyliśmy się zrównać z tym dębem jak zaczął padać grad, na szczęście taki wielkości kulek styropianu, a nie kurzych jaj. Wtedy chyba nieco szybciej byśmy mknęli do domu. Jedynie nas obśmiał mazurek siedzący na ściętej gałęzi olchy czarnej, że jakoś dziwnie przyspieszyliśmy nagle... cwaniak.
W sercu czułam jednak jakąś rozpierającą radość, jakieś ożywienie, deszcz i grad nie były problemem. Ot, przygoda, jak mawia Szparag.

Nasz staw w tym roku napełnili już w lutym ale na prazie na nim pustawo. Jedna para łabędzie krzykliwych siedzi na gnieździe, drą się gęsi i wyjątkowo mało łysek i krzyżówek. Za to pojawił się nowy gatunek. Nie spotkałam tych kaczek tam w ubiegłych latach. Ponieważ nie jestem mocna w awifaunie wodnej, nie mam pojęcia co to za gatunek i liczę na pomoc w oznaczeniu.

 Zaobserwowałam trzy pary. To więcej niż pospolitych do tej pory raniuszków. W tym roku wyjątkowo nielicznie się kręcą koło naszego domu. A szkoda, bo uwielbiam te śliczne kulki z ogonami. 


 Ptaki, miałam takie wrażenie były jakieś podenerwowane bardziej niż zazwyczaj, może dla tego, że zimna, mokra i wietrzna pogoda nie sprzyja amorom i zakładaniu rodziny. W lesie pojawiło się kilka nowych wykrotów i drobnica skwapliwie z nich korzystała. Tak jak parka zięb. Ale sfotografować pozwolił się tylko samczyk. Pani Ziębowa była niezwykle ostrożna i skrywała się za gałązkami uniemożliwiając zrobienie znośnego zdjęcia.


Zazwyczaj to te kolorowe ptaszki bez większych kłopotów uwieczniam, bo samce są terytorialne i jak zaczynają śpiewać ten swój koncercik to pozwalają na prawdę blisko do siebie podejść. A tym razem, nie dość że daleko to jeszcze ciemno. Nawet kos był mało tolerancyjny.

Nie wspominając już o rudziku. Mam do tych ptaszków ogromny sentyment. A tu przysiadł w cieniu na sekundę i zaraz czmychnął gdzieś. 
Las wie, że go kocham i czasem potrafi mi się odwdzięczyć za te zabierane z niego butelki czy worki i inne śmieci porzucone przez egoistycznych kretynów o poziomie lenistwa nie mieszczącym się w skali. Tym razem postanowił mnie zaskoczyć tak, że aż zaklęłam z wrażenia. 
Wybraliśmy się ze Szparagiem na spacer korzystając z dziury w chmurach i słonka. przeszliśmy na tyły stawu, tam gdzie wpada do niego zasilający strumień i gdzie tworzą się rozlewiska porośnięte olchami. Jestem niemal pewna, że to właśnie gdzieś w tym olsie gniazdują te nieliczne u nas żurawie. I że tu też się jesienią odbywało rykowisko. 
W każdym razie podziwialiśmy te zalane połacie gdy dostrzegłam jakiś ruch na szczycie suchego, pozbawionego już gałęzi, wysokiego pnia. Najpierw myślałam, że to może jakieś ptak drapieżny ale nie... Kiedy zwierzę się odwróciło, z wrażenia zaschło mi w ustach. 

Zdjęcia bardzo słabe, bo ustawienia aparatu nie pasowały do warunków, a jak już pasowały to optyka postanowiła się skupić na tle obiektu a nie na obiekcie. A potem to obiekt jak się poprzeciągał i poziewał, to czmychnął do dziupli w tym pniu. Aż mnie kłaczki na rękach dęba stanęły. Kuna, chyba domowa... moja pierwsza w życiu kuna. Nieźle... wiem gdzie nocuje to jeszcze tam wrócę, na pewno. Ja wiem, że dla niektórych ten łasicowaty to zmora i najchętniej by go oskubali z futerka, ale ja nie widziałam jeszcze kuny na żywo w naturze. To dla mnie rarytasek i ogromna niespodzianka. Mam nadzieję, że uda mi się zrobić jej jakieś ładniejsze zdjęcie, nie tylko takie dokumentacyjne. A może i łasicę znów spotkam, może w końcu lisa, może...

32 komentarze:

  1. Ależ udany spacer Marysiu! a te zdjęcia!! z niesamowitą przyjemnością przeczytałam od deski do deski! uwielbiam te Twoje relacje:) a za dobre serce przyroda odwdzięcza Ci się z nawiązką i pięknie!!!
    Dobrego tygodnia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, w ubiegłym roku za dobre serce zostałam użądlona przez coś tak boleśnie jak chciałam stary worek zabrać, że mnie tydzień bolał mały palec i był spuchnięty.
      I tobie wzajemnie dobrego tygodnia. Pozdrawiam.

      Usuń
  2. masz kaczkę czernicę na zdjęciu. A nawet masz parę. Czarno-biały pan Kaczor i skromna pani Kaczorowa. Można je hodować. A więcej o nich TU: http://www.rynek-rolny.pl/artykul/kaczka-czernica-zawadiacki-czubek-i-bialo-czarne-upierzenie-to-jej-znaki-rozpoznawcze.html
    zdjęcia zajeb..... iście piękne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eluniu, muszę przyznać, że mnie zaskoczyłaś... Nie sądziłam, że interesujesz się rynkiem rolnym... Całuski i dziękuję za oznaczenie.

      Usuń
  3. Jakie piękne zdjęcia. Brak mi słów!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hi hi, dziękuję... "Mniej słów" twierdzi, że brak jej słów, fajnie to brzmi:) Pozdrawiam.

      Usuń
  4. Piękne zdjęcia :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i cieszę się, że wpadłaś do mnie. Również serdecznie pozdrawiam.

      Usuń
  5. Twoje zdjęcia są przepiękne, cudowne, wspaniałe.
    Podziwiam...!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krysiu, Twoje słowa są balsamem dla mojego serducha, dziękuję bardzo.

      Usuń
  6. Masz najprawdziwszą czernicę, i kuny i krajobrazy cudne, i kosik jak z bajki. Wspaniałe zdjęcia. Cieszę się i mam nadzieję , że i Ty jesteś zadowolona, ze zdjęć, ze spotkań i z siebie. Przepiękne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem zawsze zadowolona z kontaktu z naturą, zwłaszcza że nie mam go na co dzień, centrum Wrocławia nie jest zbyt zielone. Cieszę się z tej czernicy, poczytam sobie o nich.

      Usuń
  7. Zapraszam do mnie- kuny potrafią po dachu komórek łazić :) A fotki piękne. Kontrast między ziemią, a niebem wyszedł wspaniały :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam oj tam, wszyscy mają kuny i się na klną a ja nie mam i się cieszę że zobaczyłam chociaż tyle:) Kochana a jakie były widoki na żywo i zapach.

      Usuń
  8. Ale ciekawy spacer! Bardzo podobają mi się zdjęcia kosa. Zdjęcia krajobrazu z ciemnymi chmurami też są wspaniałe. Gratuluję spotkania z kuną! :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie kontrasty krajobrazowe głównie moje męża kręcą, ale ten doceniłam i ja. pozdrawiam.

      Usuń
  9. Jak zwykle zdjęcia PRZEPIĘKNE, zwłaszcza te z samotnym dębem, oddają klimat tamtej chwili.
    Rudziki to też moje ulubione ptaszki, moje gniazdują na świerku za oknem kuchennym i prawie codziennie mogę je podziwiać.
    Kuny to straszne zwierzaki, pożerają młode pisklęta i jaja ptaków, no ale takie są prawa buszu, niestety. Super, że znowu jesteś tutaj.
    Pozdrawiam M.C.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Rudzik to był pierwszy ptak jakiego uwieczniłam jeszcze dawno temu aparatem kliszowym, polował na robale w naszych winogronach. Wtedy go pokochałam.
      Fajnie być tu razem z wami, pozdrawiam.

      Usuń
  10. Te pierwsze zjdęcia są niesamowite! Masz talent do fotografowania!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, miło to czytać. Postaram się robić jeszcze ładniejsze zdjęcia. Pozdrawiam.

      Usuń
  11. Marysiu, zdjęcia niesamowite. Te z pleneru bardziej jesienne niż wiosenne. taka dziwna aura ostatnio u nas :)
    Nam tej zimy kuna zaglądała do okna w sypialni na poddaszu. Śliczne stworzonko. Pewnie szukała kryjówki, ale nie znalazła, poszła sobie :)
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to może i dobrze, że sobie poszła, bo o ile w lesie to śliczne stworzonko to w domu ponoć straszny szkodnik. Ściskam.

      Usuń
  12. Ale piękności! Czernica na zdjęciu w mojej mądrej książce wygląda jakby była uczesana w kucyk.:)))
    Żałuję, że w mojej okolicy nie mam żadnej takiej większej wody. To chociaż sobie na Twoje zdjęcia popatrzę.:)
    Raniuszka udało mi się kiedyś zobaczyć na osobistym drzewie przed domem.:)
    Ja mam wielki sentyment do zięb, przypominają mi bardzo miłe chwile.:)))
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ziemby są piękne i mają ten charakterystyczny głos. Raniuszki u mnie dopisują na szczęście, chociaż w tym roku dalej od domu, może to z powody kota. Pozdrawiam.

      Usuń
    2. U mnie różne ptaki pojawiają się w trakcie przelotów. Na przykład jemiołuszki czy mysikróliki. Ale mysikrólików nie udało mi się sfotografować - one są za szybkie.:)))
      U Ciebie piękne są te zdjęcia z chmurami - uwielbiam takie kontrasty.:)
      Pozdrawiam:)

      Usuń
    3. Jemiołuszki widziałam raz jak stadem obsiadły drzewo przed moim oknem w centrum Wrocławia a potem antenę na budynku obok.

      Usuń
  13. Coś fantastycznego! Zdjęcia z ciemnym niebem po prostu zjawiskowe. Nie mogłam od nich oderwać oczu. A ptaki... przepiękne zdjęcia. Gratuluję!!! Cudowne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, aura była niezwykłą, ale wiosna lubi tak czasem zaskoczyć.

      Usuń
  14. Super spotkania,kunę trudno spotkać-ja najczęściej widuję potrącone:(także nawet takie zdjęcia cieszą:)pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  15. Witam. Chciałam spytać czym wykonujesz zdjęcia. Od paru miesięcy zamierzam sobie kupić jakiś porządny sprzęt. Szukam, szukam ale nie mogę znaleźć. A te fotki wyglądają naprawdę pięknie;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć. Przyznam, że mam kilak aparatów, w tym lustrzankę, Nikon D5100 z kilkoma obiektywami i Nikon P900.

      Usuń
  16. Dziękuję za odpowiedź!

    Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń

Jeżeli podoba Ci się co piszę, lubisz spędzać czas przy moim blogu, daj mi o tym znać komentując. Dziękuję z całego serca.