Jak uratować 100 kotów - wysterylizuj jednego

wtorek, 23 maja 2017

Post o niczym

Witam.

Na wstępie, chciałam wszystkim razem i każdemu z osobna, serdecznie podziękować za tak miłe przyjęcie mojego Tygrysa. 
  
DZIĘKUJĘ!!!

Zdążyłam już wszystkich moich czytelników przyzwyczaić, że ozdabiam swoje wpisy dużą, acz nie przesadną ilością zdjęć.  A dziś zdjęć nie będzie, no może jakieś znajdę na koniec, na deser. A czemuż to... Bo mnie się najnormalniej w świecie nie chcę w nich grzebać, a nawet ostatnio nie mam kiedy ich robić. Jak nasz ukochany mały czerwony bączek (samochód znaczy) poszedł na żyletki, a jeszcze nie wybraliśmy następcy, to jakoś trudniej komunikacją międzymiejską, bardzo niepewną się przemieszczać. 
A do tego, jak na złość, ładna pogoda się zrobiła, rusztowanie mi zza okna, co całe światło zabierało, zdejmują dziś... nic tylko działać... A tu lipa, bo pracy dużo, zlecenia gonią jedne drugie i jakoś tak się nie chce po pracy ani wychodzić, bo sama, ani wyszywać, bo zmęczona... 
Jakoś mnie się znudziło (cóż za okropne słowo), może lepiej że przestało tak ciągnąć, wyszywanie. Mam chore i złośliwe odczucie, że się nim przejadłam. I ze zdjęciami ptaszków w tym roku mam to samo. No koszmar jakiś. Staram się z tym wypaleniem walczyć, ale na razie z marnym skutkiem. Więc poszłam i na złość ścięłam włosy - 4 razy!
Zaczynałam z takimi do pasa a teraz ma takie raptem za ucho:) Nie idzie z tym nic zrobić, majtają się po całej gębie i przeszkadzają, a do tego wyglądam jakbym szla do komunii świętej, bo wtedy miałam identyczne włoski, tylko ładniejsze. Dobra, odrosną, przynajmniej mi się kark nie poci w słońcu. 
Kupiłam też w napadzie szału zestaw kosmetyków kolorowych, znaczy tusz i jakieś tam na policzki i tapetę na "niedoskonałości". Wynik - codziennie jakieś coś na oku mam bolące, bo zapomniałam, że przestałam się malować właśnie dla tego, że mnie się mieszki włosowe od rzęs zapalały i bolały. Ech... Człowiek chciałby zacząć wyglądać przyzwoicie, a nie jak czarownica z lasu, to się jakieś paskudztwa przyplątują. Ciekawe kto wygra, ja czy te mieszki?
W zasadzie to nic ciekawego nie mam do przekazania, ale chciałam się okazać, żeby nie było, że znikłam bez słowa. 
Życzę wszystkim miłego tygodnia i do następnego.

 

7 komentarzy:

  1. Luna, daj spokój, świat jest piękny, zawłaszcza o tej porze roku.
    Wybierz się nad Twój staw, nawet inny środkiem lokomocji, to od razu przejdzie chandra. M.C.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wybieram się już w ten weekend ale nie iem czy będę coś fotografować.

      Usuń
    2. To dobrze, na pewno chandra minie, gwarantuję
      M.C.

      Usuń
  2. Ja bym się nie męczyła tymi kosmetykami, jeszcze wywołasz gorsze paskudztwo.
    I tak się podobasz wszystkim bez malowideł:-)
    Ja się nie maluję i i jest bardzo dobrze.
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z reguły się nie maluję z lenistwa i chęci uniknięcia chemii na twarzy ale są takie chwile, kiedy człowiek chcę się poprawić wizualnie...

      Usuń
  3. Moja córka wyszywa mi bożonarodzeniowy duży obrus i własnie zameldowała, że chwilowo ma serdecznie dość i przerzuciła się na szydełkowanie. Dla mnie to jak z deszczu pod rynnę, ale ona mówi, że OK. Ja też nie maluję się, tylko od wielkiego dzwonu,a że miewałam różne uczulenia, kupuję markowe, drogie, rzadko używam, na długo starczają. Nie martw się przejdzie Ci, jak kupisz auto.

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj Maryśku! Dobrze będzie! masz prawo do takiego stanu, a co tam... ja też mam od czasu do czasu... nazywam to "niechcicą" ... nie bardzo ją lubię, i czasami ciężko się jej pozbyć, ale w końcu odpuszcza... dobrze będzie...dasz radę! przytulam moooocno! :)

    OdpowiedzUsuń

Jeżeli podoba Ci się co piszę, lubisz spędzać czas przy moim blogu, daj mi o tym znać komentując. Dziękuję z całego serca.