Jak uratować 100 kotów - wysterylizuj jednego

poniedziałek, 24 lipca 2017

Moja Mirandolina

Gdzie jesteś moja wewnętrzna wiedźmo, moja Mirandolino, przewodniczko? Czemu nie przychodzisz kiedy Cię wołam, kiedy proszę o wskazówki, o pomoc. Zostawiasz samą, ślepą i głuchą i nieporadną w tym świecie gdzie gra półsłówek i półprawd rządzi ponad szczerością i otwartością.
Tak długą drogę już przeszłam, tyle się nauczyłam i dostrzegłam.
Jestem bardziej świadoma siebie i świata... czasem można powiedzieć, że nawet cyniczna. Powoli zamiera we mnie wiara w ten świat, w jego mieszkańców. Pomogłaś mi pozbyć się złudzeń, ale nie nauczyłaś dostrzegać prawdziwego oblicza. Więc pozostał lęk i obawa, pewna nieufność. 
I ogromne pragnienie... 
By więcej móc zobaczyć, inne barwy i odcienie, aury i fale.
By więcej usłyszeć, inne tony i  brzmienia, niuanse nieuchwytne dotychczas.
By więcej wyczuć, sercem, przez skórę, wibracje, energię i moc.
Kiedy dotykam drzewa chcę poczuć życie które przezeń przepływa, usłyszeć pieść którą od lat mruczy. 
Poczuć jedność z naturą na poziomie dotychczas dla mnie niedostępnym. Dałaś mi dar dostrzegania piękna i możliwości przedstawienia go, uwiecznienia. Chcę organiczne wejść głębiej. 
Pragnę ciszy, w której usłyszę to co niesłyszalne. 
No jak Cię obudzić Mirandolino, jak zaspokoić to pierwotne pragnienie. 








 

20 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Wzajemnie Krysiu. Czy już Ci pisałam że masz na imię jak moja mama? Pozdrawiam.

      Usuń
  2. Mam tak samo. Ale czasem się udaje, kiedy tylko człowiek nastawi się na słuchanie i rozumienie, w odpowiednim momencie przychodzą. Ludzie, książki, intuicje, zdarzenia. Cynizm zostawiłam za sobą, jak większość emocji. Zrobiłam miejsce na ciszę i radość. Przychodzą. Czasami. Coraz częściej. I nadzieja. Dla ludzi. Bo nie wszyscy są tak dogłębnie ludźmi, czasem są orkami albo pustką. Też trzeba się z tym pogodzić. Być sobą i pozwolić być innym. Godzę się na upał i śnieg, na burzę i słońce, na kamień i liść. Godzę się, że nie wszyscy ludzie są tacy sami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja myślałam, że nikt nie zrozumie o co mi tą razą chodzi... A tu takie zaskoczenie. U mnie ten cynizm wyłazi w rozmowach z ludźmi naiwnie zdziwionymi, że coś poszło nie po ich myśli a inny ludzie mieli z tym związek. Ale masz rację, nie wszyscy są ludźmi. Mnie wczoraj oświeciło jakim jestem zwierzęciem. Ale o tym napisze chyba post osobny. Przy okazji przedstawienia go w postaci obrazu. Dziękuję za tak głęboki komentarz.

      Usuń
  3. Przepiękne zdjęcia! Mchy i porosty w zbliżeniu wyglądają jak rośliny z innej planety.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, niezmiennie mnie fascynuj ten mikro świat. Uwielbiam go uwieczniać.

      Usuń
  4. Jak zawsze perfekcyjne zdjęcia aż dech zapiera.
    Co fo wiedźm? hmmm nie znam żadnej. Wokół anioły i dobre dusze - czego i Tobie Luneczko życzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Elu, na wstępie pragnę Cię oświecić, że wiedźma to nie jest zły człowiek, to kobieta mądra "wiedząca" i "widząca". Czarownica to już określenie raczej złych wiedźm. Wiedźma może być i aniołem. Wzajemnie Ci życzę samych słonecznych pocałunków szczęścia i miłości.

      Usuń
  5. Pięknie to napisałaś. Może ona uznała, że wiesz już wszystko, już jesteś gotowa i zniknęła. Teraz musisz decydować sama i to nie jest trudne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech, mnie się raczej wydaje, że dała mi czas na ugruntowanie dotychczasowej wiedzy i umiejętności. Może jej nie wołałam dość mocno by uznała że warto się pojawić.

      Usuń
  6. zdjęcia kosmiczne... ! pachnące fantastyką ...
    post dający dużo do myślenia...
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, post napisany z tęsknoty. A zdjęcia z ubiegłego roku, zapomniane gdzieś na dnie dysku.

      Usuń
  7. Bo ona rzadko odpowiada na wołanie... Przychodzi kiedy chce. Kocha piękno i spokój. Cierpienie i mroczne myśli ją zagłuszają. Potrzeba wyciszenia, usunięcia jak największej liczby negatywnych emocji.
    Nie bez powodu dawniej wiedźmy często mieszkały samotnie, czasem w pewnym oddaleniu od innych...:)
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz absolutną rację w każdym słowie napisanym tutaj. Ostatnio miałam sporo negatywnych emocji, związanym z bliską mi od trzech dekad osobą. Ale już z tym koniec. Teraz ponownie otwieram się na piękno, dobro i wibracje obfitości Wszechświata.
      Dziękuję z całego serca za wspaniałe słowa komentarza.

      Usuń
  8. Pławię się w błogim stanie urlopowania więc pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wzajemnie, i dziękuję serdecznie.

      Usuń
    2. Ufff... tu już jestem na bieżąco :D

      Usuń
  9. Te zdjęcia zapierają dech w piersiach. Słów mi brak z zachwytu!

    OdpowiedzUsuń
  10. Luno kochana, przeczytałam posta i wiesz co odniosłam wrażenie jakbyś była takim zagubionym elfem, który nie odpłynął z innymi tylko został tu bo zakochał się w śmiertelniku, a teraz błąkasz się sama wśród drzew, bo śmiertelnicy to jednak nie takie dobro, jakie widziałaś kiedyś. Elfów nie ma i zostały tylko drzewa. Ja tam wierze że się odnajdziesz :)a uwierz mi na prawdę nie wiele trzeba by odnaleźć to czego szukasz :).

    OdpowiedzUsuń

Jeżeli podoba Ci się co piszę, lubisz spędzać czas przy moim blogu, daj mi o tym znać komentując. Dziękuję z całego serca.