Jak uratować 100 kotów - wysterylizuj jednego

sobota, 19 sierpnia 2017

Opowiści źdźbłem i liściem pisane - Perkozy i żurawie

Bardzo dawno nie publikowałam nic przyrodniczego. Cóż, może dla tego, że nie fotografowałam za bardzo w tym roku. Zajęły mnie inne formy przedstawiania naszej pięknej przyrody.
Ale zew wzywa... I na stawie się takie cuda dzieją, że aż dech zapiera. Poziom wody mimo opadów dość niski i jest na co polować więc i łowców nie brakuje. Jednak dziś zapoznam was z jednym z nich, którego podziwiałam ubiegłej wiosny. Teraz już nie pląsa w zalotach, lecz haruje na pełnym rodzicielskim etacie. 
 Tak, tak to perkoz dwuczuby. I jego pasiaste potomstwo. To zaskakujące jak często w naturze młode osobniki są umaszczone w paski. Znaczy, że to dobry kamuflaż. Przypominają ptasie warchlaki.


 Wygląda na to, że ten puchaty młokos nadal ma ochotę na podwózkę na grzbiecie rodzica, a tenże rodzic absolutnie nie ma na to chęci. Cóż, młodzik jest już chyba za ciężki na darmowe jazdy. Zatem bawią się w ganianego.

 Nie śliczny? Prawda, że śmieszne stworzonko. Po raz pierwszy miałam okazję obserwować i fotografować młode perkozy. Jestem absolutnie zakochana w tych paseczkach.
No ale każda mama wie, że jak dzieci nieco podrosną to można odetchnąć na sekundę i zająć się nieco sobą.

 Znad stawu ruszyłam na pola, podziwiać chmury i szukać jeżyn:) Częściowo do jedzenia, a głównie do fotografowania, bo to bardzo fotogeniczna roślina jest. Ale mało było ładnych fragmentów. I kiedy buszowałam między kolczastymi pędami usłyszałam je.
Ten charakterystyczny, niemożliwy do pomylenia z czymkolwiek innym krzyk - klangor. 
 To duże ptaki i ogromnym dystansie ucieczki. Żeby do nich podejść na przyzwoitą odległość, trzeba się skradać, za jakimiś zasłonami albo zajumać Harremu Potterowi jego pelerynę niewidkę. Swoją drogą taka peleryna wiele by ułatwiła. 
Zatem, niczym lewy ninja skradałam się do nich za krzunami i liczyłam, że nie widząc mnie, nie uciekną za szybko. 





 Tak. I to są moje pierwsze udane zdjęcia żurawi, jakie zrobiłam dotychczas. Ha, jestem z siebie dumna. Normalnie puchnę jak alergik po orzeszkach. 
A żeby tego było mało, to natknęliśmy się na stadko dudków. Chyba z sześć sztuk. Dawno nie widziałam dudków w Mojej Dziczy. A jednak są. I się rozmnażają, bo to chyba były stare z młodymi. Niestety były kompletnie nieuchwytne. Nawet zdjęcia dokumentacyjnego nie mam.

16 komentarzy:

  1. Och, brakowało mi już Twoich przyrodniczych fotorelacji. Jestem zachwycona zdjęciami. Cudownie jest w tej Twojej dziczy! Żurawie tylko słyszę, bardzo rzadko zdarzy się że zobaczę z bardzo daleka. O perkozach i dudkach mogę tylko pomarzyć, dlatego z przyjemnością oglądam u Ciebie.
    Pozdrawiam cieplutko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się ogromnie, że ktoś chociaż trochę tęskni za moimi opowieściami o przyrodzie. Aż chce się iść znów w teren:) U mnie pojawiły się perkozy kilka lat temu, nie wiem czemu, ale się ciesze.

      Usuń
  2. Paseczki są cudne :-)
    Ale zdjęcia żurawi to faktycznie powód do dumy, piękne...
    Pozdrawiam serdecznie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, może znów mi się poszczęści. A wczoraj straciłam okazję na uwiecznienie polującego bielika i błotniaka stawowego...

      Usuń
  3. Piękne zdjęcia, jak zwykle zresztą, mlode perkozy przesliczne, no i te paseczki. Bardzo lubię czytac Twoje relacje z fotograficznych spacerów.
    Cieplutko pozdrawiam M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakże się cieszę, że lubisz je czytać. Zatem przydało by się wyjść w teren na zdjęcia. A kiedy malować? Ojej... tyle zajęć, tyle pomysłów...

      Usuń
  4. no i piękny spacer za nami ... - dziękuję Marysiu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cała przyjemność po mojej stronie Basieńko. Całusy.

      Usuń
  5. Nie wiedziałam, że maluchy są w paseczki. Śliczności!
    A zdjęcia żurawi wspaniałe! Widziałam je na żywo, ale często w locie, to tylko mogłam podziwiać.:)
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie wiedziałam że mają paski. I bardzo mnie cieszy, że miałam możliwość je podziwiać.

      Usuń
  6. Piękna fotorelacja. Zwierzęta w naturalnym środowisku są najpiękniejsze. Chciałabym mieć taka pelerynę niewitkę może wtedy udałoby mi się też zrobić zdjęcia ptakom, bo dla zwierząt to chyba by nie wystarczyła taka osłona, jeszcze musiałaby być pochłaniająca zapach :D Ale pomarzyć fajnie tak z rana :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja myślę, że i tak wiele by ułatwiła taka peleryna. Dziękuję za odwiedziny.

      Usuń
  7. Piękny jest ten czerwonooki perkoz i jego pasiaste maluchy, a żurawie pełne majestatu. Gratuluję pełnego emocji, ale bardzo udanego podchodu :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, drugi podchód się nie udał, nie miałam odpowiednich krzaków i odleciały.

      Usuń
  8. Cudne fotki zwłaszcza żurawi-widać stawik ma potencjał:)pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Jeżeli podoba Ci się co piszę, lubisz spędzać czas przy moim blogu, daj mi o tym znać komentując. Dziękuję z całego serca.